Odkurzacz 2 w 1 – jaki model wybrać do codziennych porządków w mieszkaniu?

Redakcja
Redakcja
25 czerwca 2018
Odkurzacz 2 w 1
Fot. Materiały prasowe
 

Odkurzacz bezprzewodowy oraz odkurzacz ręczny w jednym urządzeniu? To rozwiązanie ułatwi codzienne sprzątanie nie tylko mieszkania, ale również wnętrza samochodu. Tego rodzaju sprzęt zajmuje mniej miejsca, jest łatwy w przenoszeniu oraz często posiada dodatkowe rozwiązania technologiczne, których nie znajdziesz w standardowych odkurzaczach. Jaki model wielofunkcyjnego odkurzacza wybrać i na jakie funkcje zwrócić uwagę?

Podczas poszukiwania nowego odkurzacza, szczególnie w opcji 2 w 1, warto zwrócić uwagę na modele bezprzewodowe – nie trzeba wówczas martwić się zaplątanymi i zbyt krótkimi kablami. Proponujemy dwa odkurzacze spełniające te wymaganie – model Free Motion oraz Rhapsody.

Freemotion – najbardziej intuicyjne urządzenie w Twoich rękach 

Bezprzewodowy odkurzacz pionowy Free Motion marki Hoover może pracować na samej baterii przez ponad 35 min. Składa się z 2 częścistandardowego odkurzacza, za pomocą którego wygodnie posprzątasz podłogę czy dywan, oraz odkurzacza ręcznego, z którym pozbędziesz się kurzu z tapicerki, blatów i powierzchni powyżej podłogi.

Hoover_odkurzacz Free Motion_FM216LI 011_foto1

W urządzeniu wykorzystano nowoczesną technologię cyklonową – w komorze odkurzacza powstaje cyklon, który oddziela cząsteczki kurzu od czystego powietrza. Dzięki temu brud zostaje odizolowany, a na zewnątrz jest wydmuchiwane powietrze pozbawione zanieczyszczeń. To idealne rozwiązanie dla alergików.

Dużym ułatwieniem jest także funkcja parkowania, która umożliwia zablokowanie urządzenia w pozycji pionowej, oraz składana rączka – po złożeniu wysokość odkurzacza zmniejsza się ze 112 cm do jedynie 59 cm, dzięki czemu nie zajmuje on dużo miejsca w schowku lub szafie.

Jakie jeszcze funkcje i rozwiązania posiada odkurzacz Hoover Free Motion? Warto zwrócić uwagę m.in. na:

  • Hoover_odkurzacz Free Motion_FM216LI 011_foto5światła LED na ssawce,
  • regulację mocy ssania,
  • specjalne ssawki do twardego i miękkiego podłoża,
  • praktyczną konstrukcję (poręczny uchwyt i składana rączka),
  • zmywalny filtr,
  • baterię litową 21,6 V,
  • nakładkę 2 w 1 (szczotka do kurzu i szczelinówka w jednej końcówce).

W ofercie Hoover są dostępne 2 modele odkurzacza Free Motion – FM18LI 011 oraz FM216LI 011.

Hoover_odkurzacz Free Motion_FM216LI 011_foto6

Rhapsody – odkurz wszystko, od podłogi aż po sam sufit

Wielofunkcyjny odkurzacz Rhapsody marki Hoover to sprzęt, z którym wyczyścisz każdy zakamarek w domu i samochodzie. Urządzenie składa się z odkurzacza bezprzewodowego oraz odkurzacza ręcznego. Wykorzystana w Rhapsody nowoczesna technologia Hspin-Core z systemem separacji kurzu sprawia, że zabrudzenia nie osadzają się wokół modułu separacyjnego, ale są spychane na dół zbiornika. Dzięki temu nie spada siła ssania odkurzacza, pory filtra się nie zatykają, a opróżnianie staje się prostsze. Dodatkowe udogodnienie, czyli system Easy Driving, pozwala na przechylenie rury próżniowej o 180° – tym samym można łatwiej dotrzeć do najtrudniej dostępnych obszarów, np. przestrzeni pod łóżkiem, szafką czy grzejnikiem.

Hoover_odkurzacz Rhapsody_ RA22PTG 011_ foto_2

 

Hoover_odkurzacz Rhapsody_ RA22PTG 011_ foto_1Akcesoria dołączone do urządzenia umożliwiają posprzątanie każdej powierzchni. W zestawie znajdują się 4 ssawki przeznaczone do odkurzania powierzchni pionowych i niestandardowych:

  • 2 w 1: szczelinówka i szczotka do kurzu – końcówka idealna do odświeżania domowej biblioteczki;
  • mini turbo szczotka – skutecznie zbiera sierść zwierząt z tapicerowanych mebli, odpowiednia również do czyszczenia rolet;
  • 2 w 1: duża szczotka do kurzu i mebli – świetnie sprawdza się przy czyszczeniu wszystkich rodzajów mebli;
  • szczotka do grzejników – idealna do sprzątania przestrzeni między żeberkami grzejnika i innych wąskich szczelin.

Hoover_odkurzacz Rhapsody_ RA22PTG 011_ foto_3

W ofercie Hoover znajdują się 4 modele Rhapsody dostosowane do różnych potrzeb użytkowników:


Artykuł powstał we współpracy z marką Hoover


Pięć wskazówek, jak szybko uzyskać idealną opaleniznę

Redakcja
Redakcja
25 czerwca 2018
Fot. iStock / paultarasenko
Fot. iStock / paultarasenko
 

Wakacje się zaczęły i choć przywitały nas wiosenną pogodą, to jednak za chwilę słońce znowu w pełni będzie muskać naszą skórę. Każdy, kto wyjeżdża na urlop marzy o tym, by wrócić z piękną opalenizną, która – byłoby idealnie – nie zrujnuje naszej skóry.

Nim zaczniesz się opalać warto poznać kilka wskazówek, które pozwolą ci szybko uzyskać wymarzoną opaleniznę.

Wskazówka 1: Zastosuj właściwy filtr przeciwsłoneczny

Nie przewracajcie oczami, nie jest tak, że kremy z filtrem blokują naszą skórę przed opalaniem, przeciwnie czynią go bezpiecznym. Jak podają środowiska eksperckie związana z rakiem skóry – najlepiej zastosować krem o SPF 30 lub wyższym. Zwróćcie uwagę czy krem jest wodoodporny i smarujcie się nim co pół godziny – tak, nie ma tu żadnej przesady.

Dzięki temu unikniesz poparzeń, uszkodzeń skóry i przedłużysz trwałość swojej opalenizny.

Wskazówka 2: Noś odpowiednie rzeczy

Oczy jak wiadomo chronią odpowiednie okulary przeciwsłoneczne, o nich naprawdę trzeba pamiętać spędzając czas na słońcu. Dodatkowo warto zaopatrzyć się w kapelusz z szerokim rondem, w którym nie tylko będziesz świetnie wyglądać, ale stworzysz naturalną ochronę dla wrażliwych obszarów – skóry głowy i szyi.

Jak to pomaga w opalaniu? Otóż wydłuża czas, jaki spędzasz na słońcu, przy odpowiednim zabezpieczeniu możesz zdecydowanie dłużej korzystać ze słonecznych kąpieli.

Wskazówka 3: Unikaj leżaków

Chociaż leżenie na leżaku może wydawać się bardzo kuszące, to jednak może ono dość mocno zaszkodzić naszej skórze. Czy wiecie, że leżaki dają szkodliwe promienie i zwiększają ryzyko obrażeń podczas opalania? Przeprowadzone w Wielkiej Brytanii badanie wykazało, że średnie ryzyko raka skóry może być dwukrotnie większe, gdy spędzamy czas na leżaku niż, gdy opalamy się w samo południe w śródziemnomorskim słońcu.

Wskazówka 4: Ustal sobie czas opalania

Chociaż leżenie przez cały dzień w słońcu może być dla nas bardzo atrakcyjne, to jednak stopniowe opalanie da dokładnie ten sam efekt, a jeszcze wydłuży czas utrzymania się opalenizny. Szybko w jeden dzień – okej, opalisz się, ale tak jak szybko twoja skóra będzie miała piękny brązowy odcień, tak szybko też zniknie. Opaleniznę powinno się budować stopniowo. Dwie, trzy godziny dziennie, idealnie byłoby opalać się w ruchu – grając w piłkę, badmintona, rzucając frisbee.

Wskazówka 5: Fałszywy blask jest też dobry

Dzisiaj dzięki wielu niesamowitym kremom, piankom, balsamom, żelom można przez cały rok utrzymać skórę w złotawym pięknym odcieniu, co oznacza, że nie musisz poświęcać zbyt dużo czasu na opalanie się, jeśli tego nie lubisz, a jednak chciałabyś wyglądać wakacyjnie.


źródło: The Sun

 


Kocham twojego męża, ale to tchórz. Nie zawalczy o nasz związek, więc ja to zrobię

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 czerwca 2018
Fot. iStock/Abel Mitja Varela
Fot. iStock/Abel Mitja Varela

Droga K.

Miesiąć temu siedziałyśmy naprzeciwko siebie w restauracji w centrum miasta. Dzieliło nas może kilka metrów. Byłaś taka zrelaksowana, spokojna, radosna. Piękna. Pisałaś coś na klawiaturze swojego modnego telefonu, pewnie do niego. Nagle poczułam się kimś złym, bardzo złym. Zabawne, wcześniej tak nie myślałam. Wydawało mi się, że to ja jestem pokrzywdzona, bo to ty z nim jesteś. Przez chwilę miałam straszną ochotę, żeby podejść, zburzyć ci ten twój spokój, zniszczyć ci ten twój idealny świat. Powiedzieć prawdę, wbić ją prosto w serce. Chyba wyczułaś mój wzrok, podniosłaś głowę, spojrzałaś na mnie z ciekawością. Uśmiechnęłam się, ty też. Jeszcze raz spojrzałaś w telefon, przygładziłaś włosy. Sama uśpiłam twoją czujność, choć nie wiem, dlaczego.

Zabawne, zamówiłaś dokładnie to, co ja. Widzisz, naprawdę mamy podobny gust. To samo włoskie jedzenie, ten sam typ mężczyzn. Dokładniej mówiąc, ten sam mężczyzna. Ty kochasz swojego męża, ja kocham twojego męża. Nie wiem sama, czy dobrze wybrałyśmy. Mój romans z nim trwa już półtora roku. Od półtora roku szarpię się między poczuciem winy, miłością, a nadzieją, że on w końcu od ciebie odejdzie. Bo tak mi przecież obiecał. I powtórzył tę obietnicę wiele razy, wychodząc wieczorem z mojego mieszkania i pisząc do mnie tuż przed tym, jak otworzyłaś mu drzwi pytając, co zatrzymało go w pracy tak długo. Jak to możliwe, że jeszcze się nie domyśliłaś? Wiem, pewnie ufasz mu tak jak ja.

Piszę ten list, żeby ci o tym w końcu powiedzieć. Uważam, że tak jest uczciwie. Pewnie słowo „uczciwość” wyda ci się niewiele warte w moich ustach. Z resztą, zgoda, nie tylko o uczciwość mi chodzi. Chodzi też o to, że jestem zmęczona życiem obok. Życiem w cieniu twojego związku. Ukrywaniem się, prowokowaniem okazji do przypadkowych spotkań na mieście. Podpatrywaniem waszych zdjęć na Facebooku. Zgadywaniem, gdzie teraz jesteście, co robicie. Umieraniem z zazdrości, gdy wyjeżdżacie razem na urlop. Zapijaniem kieliszkami wina samotności w święta. Karmienia mnie nadzieją i pustymi zdaniami jak „jeszcze chwilę zaczekaj na mnie”, „tuż po Nowym Roku będę wolny, obiecuję”. Wyczekiwaniem na jego wiadomości, sygnały. Czekaniem, aż od ciebie odejdzie. Bo on wciąż nie odchodzi.

I nie odejdzie, to tchórz. Wspaniały facet, ale tchórz. Uwierz mi, kocha mnie, nic już do ciebie nie czuje, prócz sympatii, ale nie potrafi zawalczyć o nasz związek. Więc ja to zrobię.

Nieważne, jak się spotkaliśmy, to było spotkanie zawodowe. Wszedł, spojrzałam na niego i pomyślałam po prostu, że musimy być razem. Widziałam obrączkę na jego palcu, ale to było silniejsze ode mnie. Kochałam, już, natychmiast, od razu. Musiałam go mieć. Sama nie potrafię tego wytłumaczyć. Ale zrozum, zdarza się, że spotykasz miłość swojego życia i wiesz, że musisz zrobić wszystko, by tego nie stracić. Na naszej drodze stałaś tylko ty. Żona, przyjaciółka z dzieciństwa. Szkolna miłość. Banał.

Kiedy zaczynałam ten związek, nie chciałam cię skrzywdzić. Właściwie w ogóle o tobie nie myślałam. Zabiegałam o każdy wspólny projekt. Zaprzyjaźniliśmy się, potem wszystko potoczyło się szybko. Dla niego niespodziewanie, dla mnie zupełnie naturalnie. Ja wiedziałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Wszystko inne nie miało znaczenia. Zależało mi tylko na tym, żeby i on to zrozumiał.

Seks? Magiczny, ale to wcale nie o seks chodzi, nie łudź się, że sprawa jest tak banalna. Połączyło nas o wiele więcej niż łóżko. Czułam się wyjątkowa, wyróżniona jego miłością. Czułam.

Wczoraj przeczytałam jego SMS-y. Nie, nie do ciebie. Do kogoś innego. Wiesz, słowa i zdania, które tam zobaczyłam, widziałam już nie raz na ekranie mojego telefonu. Ty być może czytałaś je wtedy, gdy się do mnie uśmiechnęłaś. Widzisz, jesteśmy w tym obie. Czy to dla ciebie w ogóle jakaś pociecha? Czy ja chcę ciebie pocieszyć? Nie. Ty musisz po prostu wiedzieć, bo to trzeba skończyć. Znajdziesz miłość, pozbierasz się. Może wybaczysz, bo jesteś ode mnie silniejsza. Na pewno odpuścisz.

Patrzyłam na twoje odbicie w szybie naszej restauracji. Widzisz, mnie też tam zabrał. Zazdrościłam ci twojej niewiedzy, twojego spokoju. Wreszcie i ja tam dotrę i ja będę spokojna. Będę się cieszyć życiem z mężczyzną, który na mnie zasłuży. Chcę wierzyć, że gdy usiądę przy stoliku i zamówię penne con pollo, mój wzrok nie skrzyżuje się ze wzrokiem innej kobiety. Tej, o której obie jeszcze nie wiemy.


Zobacz także

Fot. iStock / dmbaker

Najgorsza prawda czy kłamstwo? Co wybierasz?

JA / Hallo! Muszę się sKUPić…

Fot. iStock/LittleBee80

Toksyczne zachowania, które niszczą związki, według znaku zodiaku