Obudziłaś się rano z pryszczem na brodzie? Użyj tego

Pani Mądrala
Pani Mądrala
16 kwietnia 2018
Fot. iStock / vadimguzhva
Następny

Pryszcze to są takie małe cholerstwa, które pojawiają się na skórze niezależnie od wieku. Co więcej, na ogół wyskakują cichaczem w nocy, kiedy ty sobie błogo śpisz i jesteś kompletnie nieświadoma, że oto na brodzie rośnie ci dioda. Ba! Zauważyłam już, że im ważniejsze zadanie masz do wykonania następnego dnia i im bardziej zależy ci, żeby wyglądać bosko, tym większe prawdopodobieństwo, że w którymś miejscu na twojej twarzy pojawi się wulkan. 

Znam ten szok, chociaż często już idąc rano do łazienki człowiek czuje, że coś jest na rzeczy, bo albo coś na twarzy zaczyna swędzieć, albo czuje się, że skóra jakoś tak dziwnie ciągnie w jednym miejscu. Stajesz więc przed lustrem w łazience i widzisz, że oto jest – czerwona, wypukła krosta. Jeszcze nie zdążyła zebrać się ropa, ale ty już czujesz ogromną potrzebę, żeby złapać cholerstwo między palce i cisnąć, i cisnąć, że mało pazurów nie połamiesz. Tak, znam ten stan. Ale już życie mnie nauczyło, żeby trzymać paluchy z daleka, bo potem jest tylko gorzej.

Teoretycznie można po prostu zamaskować pokładem i korektorem, ale pryszcze nie są takie głupie i po takim zabiegu szybko ci pokażą na co je stać. Jeszcze dzień się na dobre nie zacznie, a dioda już zacznie się przebijać przez makijaż, formułując się w coraz bardziej wypukły, strategiczny punkt na twojej twarzy. I wtedy już nie wiadomo, co z tym fantem zrobić. Czy pójść w pracy do łazienki i wycisnąć (spodziewaj się później MASAKRY) czy też udawać, że tak miało być i ten pryszcz na twarzy jest aktualnie twoim największym atutem i jesteś z niego dumna.

Jest jeszcze trzecie wyjście. Zadziałać, ale z rozwagą. Naprawdę w życiu najlepiej sprawdzają się proste rozwiązania. Proste i naturalne, dlatego warto wykorzystać sprawdzone od lat sposoby. Co mam na myśli? Czosnek. Spokojnie, nie musisz go jeść tuż przed wyjściem z pracy.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

7 błędów, które popełniamy pod prysznicem. Tak, nawet to robimy źle

Pani Mądrala
Pani Mądrala
11 kwietnia 2018
Fot. iStock/gilaxia
Następny

Coś wam powiem. Zawsze czuję lęk przed kliknięciem w artykuł, który to ma mi zdradzić, co robię źle. Dlaczego? Bo choć wiem, że wariatką nie jestem, żyję i mam się dobrze, to potem okazuje się, że człowiek ma kilkadziesiąt lat i ani ziemniaków nie potrafi dobrze ugotować, ani umalować się, ani nawet łóżka pościelić czy prania złożyć. No ale klikam, a jakże! I choć momentami śmieję się pod nosem, to jednak refleksja jest jedna – faktycznie, robiłam to źle. 

Dzięki cudownym internetom wiem już, co należy zrobić z wodą po gotowaniu ryżu (na pewno nie wolno jej po prostu wylewać) i jak często należy zmieniać prześcieradło (przy tej lekturze było mi nieco wstyd). Kiedy jednak trafiłam na ciekawy artykuł o tym, jakie błędy popełniamy, biorąc prysznic, nie mogłam powstrzymać śmiechu. No bo cóż to za filozofia? Wchodzisz, odkręcasz wodę, myjesz całe ciało żelem, potem włosy i twarz (rzecz jasna – odpowiednimi kosmetykami), ewentualnie zęby (zdarza mi się) i gotowe. Czas? 4 minuty. Dla mnie rewelacja.

A potem nagle się dowiaduję, że zwykły, szybki prysznic to poważna procedura, podczas której większość z nas popełnia błędy. I to ile! Aż 7! Gotowi? Przebrniemy przez to razem. Czas uderzyć się w pierś.

Szorujemy głowę paznokciami

No cóż, ma być szybko i dokładnie… Okazuje się jednak, że robimy to niewłaściwie, podrażniając skórę głowy. A tu, moi mili, chodzi o to, żeby „masować skórę opuszkami palców”. Tak, masować. Szanuję, jeśli masz czas na takie zabiegi, bo ja nie. A! Jeszcze odżywka! Trzeba ją nakładać nie tylko na włosy, ale też na skórę głowy – serio. Dzięki temu nie będzie swędziała (podobno, hmm…).

Używamy mydeł antybakteryjnych

Nie ma się co oszukiwać – wysuszają i podrażniają skórę. Ja od dawna unikam, ale na pewno znajdą się też tacy, co traktują nim miejsca intymne. Brrrr.

Używamy zbyt gorącej wody

Orzeźwiający prysznic powinien być krótki i zimny – to wiemy wszyscy, ale co w sytuacji, gdy marzy nam się gorąca kąpiel, a do dyspozycji mamy włącznie brodzik? Rozkręcamy na maxa gorącą wodę, robimy sobie w kabinie saunę i tak stoimy, stoimy i stoimy. Błąd! Gorąca woda usuwa ze skóry naturalną barierę lipidową, która chroni przed utratą wilgoci. Inna sprawa, że można po prostu zasłabnąć i chyba tego bym się bardziej bała, szczerze mówiąc…

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie