Jak obliczyć wysokość alimentów? Pamiętaj, że każdy z obojga rodziców jest odpowiedzialny za finansowe bezpieczeństwo dziecka

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 lipca 2017
Fot. iStock/Liderina
Fot. iStock/Liderina

Czego najbardziej boimy się podejmując decyzję o rozwodzie? Tego, jak zareagują nasze dzieci. To najczęstsze obawy, które wybrzmiewają w rozmowach z kobietami. Co z dziećmi? Jak one zniosą rozstanie dwóch ukochanych dla nich osób? I przede wszystkim – ile stracą? Czy jesteśmy w stanie zapełnić pustkę, która zostanie. I nie chodzi tylko o pustkę emocjonalną, ale także o tę finansową.

W ostatnim czasie za sprawą różnych organizacji działających na rzecz poprawy w egzekwowaniu alimentów, coraz głośniej mówi się o tej ważnej sprawie. Ponad trzy miliony dzieci nie otrzymują w Polsce alimentów, około 95% dłużników alimentacyjnych to niestety mężczyźni, którzy rozstając się ze swoimi żonami, rozwodzą się także z dziećmi. Na bieżąco śledzę różne grupy kobiet, które dyskutują o tym, jaką wysokość alimentów powinny ich dzieci mieć przyznaną i w jaki sposób ją egzekwować.

Najczęściej my, kobiety, popełniamy jeden podstawowy błąd – stwierdzamy, że nic od byłego męża nie chcemy i że same damy sobie świetnie radę. I oczywiście, że damy, pytanie tylko jakim kosztem? Znam wiele kobiet, które pracują na dwóch, a nawet trzech etatach, żeby zapewnić swoim dzieciom wszystko to, co najlepsze. Dlaczego? Bo często kompletnie nieprzygotowane zaczynały ustalenia w sprawie alimentów. Tymczasem nawet do tej rozmowy warto się przygotować. Przestań myśleć, że uniesiesz się honorem, że duma ci nie pozwala prosić byłego męża o pieniądze. Przede wszystkim nie są one dla ciebie, tylko dla twoich dzieci. Pomyśl o nich. Ojciec jest tak samo odpowiedzialny za utrzymanie dzieci jak matka.

Bardzo często zapominamy jednak, co na utrzymanie dziecka się składa. O czym powinniśmy pamiętać wyliczając wysokość alimentów?

1. Edukacja

Bez względu na to, czy masz dziecko w przedszkolu czy w szkole, weź pod uwagę wszystkie koszty związane z edukacją. Opłaty dla rady rodziców, ubezpieczenie szkolne. Cena podręczników, zeszytów, kredek, długopisów. Jak często słyszysz: „Mamo kupisz blok. Mamo skończyły mi się farby”. Przeanalizuj dokładnie koszty edukacji dzieci, bo to nie tylko kupowanie wyprawki, to także tenisówki na wuef, buty do szkoły na zmianę, szkolne wycieczki, teatrzyki. Do tego dolicz koszty zajęć pozalekcyjnych. Wylicz wszystko, podziel przez miesiące i ustal koszty edukacji swojego dziecka.

DorotaWollenszleger z firmy Kobieta i Rozwód Gdańsk:
Edukację można połączyć z rozrywką i tu w koszt wejdą nie tylko podręczniki, ale np. ulubiona seria książeczek. Organizując wycieczkę do kina, teatru, muzeum, pamiętajmy, że to również inwestycja w rozwój naszego dziecka. Zakupione gazetki z rebusami, a nawet zabawki, gry planszowe czy komputerowe, a także zakup samego komputera (rozliczony w ciągu 3. lat) to wszystko składa się na koszt utrzymania dziecka.

2. Ubrania

O tym bardzo często się zapomina. Bo zupełnie bezwiednie kupujemy skarpetki, majtki, koszulki, gdy się zniszczą. Bardzo często myśląc „ubrania” skupiamy się na dużych zakupach związanych z porą roku – zimowe buty, kurtka, latem sandały. Ale przecież twoje dziecko nie chodzi tylko w zimowych butach i w sandałach na zmianę. Policz dokładnie jakich ubrań potrzebuje twoje dziecko biorąc pod uwagę, że rośnie. Jasne, że nie mają to być ceny markowych ciuchów z najwyższej półki, ale rozsądnie dla dzieci kupowane ubrania. Wszystko, co się niszczy, co kupuje się na bieżąco uzupełniając dziecięcą garderobę.

DorotaWollenszleger z firmy Kobieta i Rozwód Gdańsk:
Jeśli podliczymy koszt ubrań zawsze okazuje się, że stanowią one dużą część budżetu. Dziecko mocno zużywa swoje ubrania. To wpisane jest w dzieciństwo. Częściej jednak z nich wyrasta. Bluzki, koszulki, ale też buty, kapcie i skarpety czasem nie zdążą się zniszczyć, a już trzeba zakupić nowe, o rozmiar lub dwa większe. Poza tym o ile małe dziecko nie zwróci uwagi na to, czy rzecz jest second handu, o tyle z nastolatkiem możemy mieć już z tym problem.

3. Wyżywienie

Najbardziej newralgiczny punkt. Bo jak obliczyć, ile pieniędzy dziecko dziennie przejada. Jeśli je obiady w szkole, czy w przedszkolu – to sprawa jest łatwiejsza, bo ten koszt doliczymy nawet w samej edukacji. Jak z wyżywieniem? Najlepiej z ołówkiem i kartką w ręce przez kilka dni liczyć, ile faktycznie wydajemy na wyżywienie dzieci. Na pieczywo, mięso, dżemy, słodycze, picie – niestety chcąc się solidnie przygotować do rozmowy o alimentach trzeba być jak aptekarz skrupulatnie wszystko obliczający. Nie warto tego bagatelizować, bo mając swoje obliczenia czarne na białym łatwiej dyskutować w sądzie o wysokości alimentów.

DorotaWollenszleger z firmy Kobieta i Rozwód Gdańsk:
Nie zapominajmy też o kosztach środków chemicznych i higienicznych. Należy wliczyć zarówno mydło do rąk, jak i proszek do prania czy płyn do mycia podłóg. Najbezpieczniej te koszty przeliczyć w skali tygodnia lub nawet miesiąca.

4. Dzienne utrzymanie

To punkt, o którym wiele kobiet nawet nie ma pojęcia. Jeśli dziecko większość czasu przebywa z jednym rodzicem, to ponosi koszty dziennego utrzymania – czyli opłaca rachunki za wodę, prąd, czynsz za mieszkanie. Tak, wszystkie te koszty powinny zostać wzięte pod uwagę. Zwłaszcza, że gdy byliście małżeństwem dzieliliście te opłaty między siebie. Po rozwodzie zostajesz z nimi sama, a przecież dzieci korzystają z wody, z prądu. Te koszty powinno się dzielić przez liczbę mieszkańców danego gospodarstwa domowego i dodać do wysokości miesięcznych alimentów.

DorotaWollenszleger z firmy Kobieta i Rozwód Gdańsk:
Czynsz, prąd czy woda to tzw. stałe koszty utrzymania. Ale pamiętajmy, że zaliczamy  do nich również rachunek za internet, telefon, czy kablówkę, a także koszt utrzymania samochodu czy bilet miesięczny.

Przygotowując się do sądowej batalii o alimenty, pamiętajmy o kilku zasadach. Wypełniony kosztorys może być już tylko bazą. W sądzie liczą się dowody. Dlatego:

  • Poniesiony koszty dokumentujemy wyłącznie fakturami.
  • Przygotować także należy swoje zarobki, w tym celu przedkładamy PIT-y bądź zaświadczenia z zakładu pracy o zarobkach najczęściej z 6 miesięcy.
  • Dobrze byłoby przygotować również zgodnie z naszą wiedzą możliwości zarobkowe ojca naszych dzieci.
  • Jego obecny poziom życia (wycieczki, samochody).
  • Wymiar kontaktów ojca z dziećmi, najczytelniej w wymiarze procentowym w skali miesiąca na przestrzeni kilku miesięcy.
  • Na dużą uwagę zasługują tu koszty rehabilitacji bądź wspomagania dziecka w prawidłowym rozwoju. Wszystkie te koszty poprzedźmy zaświadczeniami od lekarza ze wskazaniem, że ten rodzaj zajęć jest niezbędny.
  • Nie zapominajmy o kosztach w skali roku, czy 3. lat, wchodzą w to: remont pokoju dziecka, zakup mebli, pościeli, koca czy dywanu.
  • Wniosek o alimenty jest zwolniony z opłat sądowych.

To znacznie skróci samą procedurę formalną sprawy.

Dopiero tak przygotowani możemy zacząć rozmowę o alimentach. Nie możemy wychodzić z założenia: „dobra 200 złotych wystarczy, byleby mieć już święty spokój”. Dopiero, gdy realnie obliczysz koszty utrzymania waszego dziecko zobaczysz, jak wysokie jest zobowiązanie finansowe. I dlaczego ty masz ponosić większe koszty tylko dlatego, że się rozwiedliście. Dlaczego dziecku masz czegoś odmawiać? Przecież ono w całej tej sytuacji nie jest niczemu winne. Odpowiedzialność za jego utrzymanie i zapewnienie mu finansowego bezpieczeństwa niezmiennie spoczywa na barkach obojga rodziców.

Partnerem artykułu jest

logo KiR Gdańsk (1)

Kobieta i Rozwód Gdańsk to firma stworzona przez kobiety dla kobiet. To wyjątkowe miejsce skupiające wszystkich specjalistów, którzy na zawiłej drodze rozwodowej mogą być potrzebni: prawników, mediatorów, psychologów, terapeutów, detektywów. Bywa, że do jednej sprawy trzeba zaangażować cały zespół. Tu nic nie jest przypadkowe. Możesz być pewna, że przydzieleni do sprawy specjaliści to sprawdzeni, kompetentni i skuteczni profesjonaliści.


Droga żono mojego męża, tak bym chciała pójść z tobą na kawę. Nigdy nie ufaj facetowi, który mówi źle o swojej „eks”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lipca 2017
Fot. iStock/freemixer
Fot. iStock/freemixer

Szanowna Była Żono mojego (jeszcze) aktualnego męża!

Długo się wahałam, zanim napisałam do ciebie ten list. Szczerze mówiąc, było mi trochę wstyd. Wstydziłam się swojej naiwności. I tego, że pozwoliłam mu cię przede mną oczerniać. Gorzej, przyznaję, że sama w tym oczernianiu uczestniczyłam. Bo on taki biedny, a ty ta najgorsza. Bo on dla Ciebie wszystko, a ty zimna, wredna małpa. Bo on poświęcił karierę, a ty nie poświęcałaś mu czasu. Dziś wiem, że jesteś kimś zupełnie innym, niż to przedstawiał nasz mąż. I z chęcią umówiłabym się z tobą na kawę.

Pewnie na początku byłoby odrobinę niezręcznie. Usiałybyśmy gdzieś w kącie modnej kawiarni, może „ sieciówki”.  Ale ty szybko przełamałabyś lody. Kiedy o tobie myślę, czuję, że równa z ciebie babka. Boże, ja cię wręcz potrzebuję przytulić!

Właściwie powinnam napisać „droga przyjaciółko”, bo czuję, jakbyśmy znały się nie od dziś. W każdym razie, w jakimś sensie, przeżyłyśmy ze sobą ładnych parę lat, choć nigdy nie poznałyśmy się osobiście. Ale ty jedna, rozumiesz mnie, jak nikt.

Ty też byłaś z nim szczęśliwa, na samym początku. Uwierzyłaś, że to facet, z którym można spędzić życie – zaufać, że jest na „dobre i na złe”. Cóż, zdaje się, że to ten typ, który słowa przysięgi „świadomy praw i obowiązków…” słyszy zupełnie inaczej lub powtarza bez zrozumienia.

No, ale obie się nabrałyśmy. Bo tak pięknie potrafił mówić, roztaczać wizje… wspólnej przyszłości. Że wszystko będzie – i dom, i wspólne wakacje w górach i seks romantyczny w pensjonacie nad jeziorem. I kwiaty – często. Nie chciałam domu. Chciałam, nawet skromnego,  dachu nad głową, spokoju i miłości. I bezpieczeństwa. I żeby był szczęśliwy, skoro ten związek z tobą tak go wyniszczył, przez ciebie tak „zamknął w sobie”. „Tylko ty potrafisz mnie uratować” – mówił.

Matko kochana, jak ja cię wtedy nienawidziłam! Za dach nad głową płaciłam co miesiąc sama, bo do czynszu nie dołożył się ani razu. Przecież musiał odkładać pieniądze na pensjonat i kwiaty i wakacje w górach.  Zamiast spokoju było wieczne rozedrganie – jego. Bo jak emocje, to tylko te „najsilniejsze”. Raz miłość nieprzytomna, raz nienawiść. Tak, przyznaję, biegłam za nim nie raz, kiedy odchodził, pakując wszystko, co miał do jednej, służbowej walizki. Facet w tym wieku i bez żadnych oszczędności? Ślepa byłam, bezmyślna…

Dlaczego czerwona lampka nie zapaliła mi się w głowie już wtedy, kiedy opowiadał, jak złośliwie zabierałaś mu z konta ostatni grosz, żeby nie mógł w pracy iść na obiad z kolegami, bo taka byłaś zazdrosna? Dziś wiem, że ty po prostu płaciłaś zaległe rachunki, o których on nigdy nie pamiętał i że to on zabrał ci ów „ostatni gorsz”, kiedy komornik tuż przed Wigilią zajął ci konto za niespłacony kredyt, który mu podżyrowałaś.

Tak bardzo mu współczułam, kiedy opowiadał, że musiał u ciebie żebrać o uczucia, o łóżko, o cieplejszy gest, przychylne spojrzenie. „No jak tak można, no jak?!” – płakałam razem z nim, wrażliwcem. „Ja będę najlepsza, pokażę mu, czym jest miłość” – mówiłam sobie. I odpływałam w tym morzu kolejnych zmyślonych historyjek o przelewach, które nigdy nie przyjdą na mój rachunek i projektach, których nikt mu nigdy nie powierzy. Bo kiedy wszyscy wokół wiedzieli, że on jest nieodpowiedzialny, ja wolałam wierzyć w bajki.

W końcu i ja przekonałam się, że to on był tym „znikającym” i nieczułym, zimnym draniem. On, nie ty. Stawał się taki w momencie, kiedy już wiedział, że cię „ma”, że zrobisz dla niego wszystko, nawet zapożyczysz się u rodziny, żeby miał na nowy samochód. Tak, wiem. Nie musisz kiwać współczująco głową. Przysięgam, od teraz będę ostrożna. Żałuję, że kiedy przed ślubem próbowałaś się ze mną skontaktować, odrzuciłam połączenie. Zapewne chciałaś mnie ostrzec – dziś jedynie do siebie mogę mieć pretensję. A Tobie być wdzięczną.

Mówił, że zrezygnował dla ciebie z przyjaciół, z kontaktu z rodziną. Że chciałaś go mieć na wyłączność, że jesteś chorobliwie zazdrosna o jego karierę. I toksyczna. Że przez ciebie zachorował na depresję i miał myśli samobójcze.

Dziś, łykając środki uspokajające myślę o tym, ile musiałaś przejść, odkrywając tak jak ja – jego romans na Tinderze i kłopoty w firmie, o których nigdy ci nie powiedział. Manko na koncie i monity z banku.  No i oczywiście to, że jego kontakt z rodziną się urwał, nie dlatego, że byłaś jego żoną, tylko dlatego, że wszyscy zaczęli gubić się w jego kłamstwach, jego wersjach „tej samej prawdy”.

Tę „prawdziwą prawdę” o  tobie powiedziała mi jego mama. Cudowna kobieta. W opowieściach naszego męża – egocentryczna, wymagająca do bólu i samolubna. W rzeczywistości – ciepła i nieszczęśliwa, że nie potrafiła wychować syna na mężczyznę, z którym mogłybyśmy być szczęśliwe.

Wiesz, 7 lat, to o całe trzy więcej niż wytrzymałam ja. Tak bardzo się cieszę, że założyłaś nową rodzinę. Skoro tobie się udało, ja też w końcu znajdę spokój. Na dole zapisałam mój numer telefonu. Zadzwoń, jeśli tylko masz ochotę na duże latte. Nie musimy rozmawiać o nim. Pomówmy o nas, o naszej sile. I o tym, że jednak nam się udało.


Ratujmy ofiary przemocy domowej, nie pozwólmy, by to one musiały w strachu opuszczać swoje domy. Podpiszcie petycję Centrum Praw Kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 lipca 2017
Fot. iStock/kupicoo
Fot. iStock/kupicoo

W Polsce rocznie ok 400 kobiet ginie na skutek przemocy domowej. Część z nich popełnia samobójstwa, ponieważ nie widzą nadziei na wyjście z sytuacji,w której się znalazły: prawo wciąż nie daje nam instrumentów, by je skutecznie przed oprawcą ochronić. Dlatego Centrum Praw Kobiet apeluje o wprowadzenie podstawowych zmian umożliwających szybką izolację sprawcy od ofiary.

Czy wiecie, że mimo iż Konwencja Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej nakazuje wydanie w trakcie interwencji nakazu opuszczenia domu i zakazu zbliżania się do ofiary, w Polsce funkcjonariusze policji nadal nie mają do tego podstawy prawnej?

W rezultacie kobiety doświadczające przemocy za strony swoich partnerów, dalej żyją z nimi pod jednym dachem, lub są zmuszone uciekać i szukać schronienia gdzie indziej.

Zmiany proponowane przez Centrum Praw Kobiet w petycji do klubów poselskich, obejmują:

❤ Wprowadzenie do ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zapisu dającego uprawnienia policji do wydania natychmiastowego nakazu opuszczenia domu, zakazu kontaktowania się i zbliżania do osób pokrzywdzonych w wyniku przemocy na okres co najmniej 14 dni.

❤ Zmianę przepisu w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie dotyczącego cywilnego nakazu opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym o zakaz kontaktów i zbliżania się do osoby pokrzywdzonej oraz obowiązek wydania orzeczenia w terminie najpóźniej do 48 godzin.

❤ Wprowadzenie sankcji za naruszenie nakazu opuszczenia domu oraz zakazu zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną.

Podpiszcie koniecznie petycję, która znajduje się tutaj. I podajcie dalej – razem możemy zmienić sytuację ofiar przemocy domowej.


Zobacz także

Fot. iStock / AntonioGuillem

10 najlepszych powodów, by mieć w nosie to, co myślą o tobie inni

Fot. iStock

Ruszamy z wyjątkową akcją na Dzień Kobiet. „Jestem siebie warta” – nigdy nie myśl, że nie zasługujesz na to, co dobre

grill w nowoczesnym wydaniu

Jeśli grill, to tylko de luxe! Najlepsze przepisy na grillowane mięso i warzywa oraz sosy