Obiad azjatycki za mniej niż 10 złotych prosto z… Biedronki. Sprawdziłyśmy. Produkty, które warto kupić i z nich wyczarować orientalne potrawy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 października 2017
Fot Fot. Flickr/Jakub Szestowicki / CC BY 2.0/
 

Lubicie kuchnię azjatycką? A może zawsze chcieliście spróbować, ale po pierwsze – szkoda wam wydać kasę w restauracji na coś, co może wam zwyczajnie nie smakować. Po drugie – jak znaleźć dobrą azjatycką knajpę? To też nie jest proste, a opinie na Facebooku potrafią być bardzo zróżnicowane.

My mamy dla was proste rozwiązanie. Wybrałyśmy na się do Biedronki, żeby sprawdzić, co kryje się pod hasłem „Kuchnia Azjatycka” i powiemy wam szczerze, że wystarczą szybkie zakupy w popularnej Biedronce i na kolację możemy zaserwować potrawy, które przeniosą nas czy to d Indii, czy do Tajlandii, a nawet do Japonii. Co wy na to?

Domowe sushi? Nic prostszego

Osobiście kocham sushi, ale nigdy nie robiłam w domu, bo zwyczajnie bieganie i szukanie składników to kompletnie nie dla mnie. Tymczasem wchodzę do Biedronki i co widzę?

Ryż do sushi za 3,45

Suszone prasowane algi nori za 4,99 zł (5 sztuk)

Pasta wasabi 5,99

Młody imbir za 3,99 zł

Sos sojowy – można kupić za 7,99

Arch. prywatne

Arch. prywatne

23131347_834998826678585_1610302677_o

Arch. prywatne

23131372_835001513344983_1929171237_o

Arch. prywatne

23157759_834998693345265_1894034304_o

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Do tego wystarczy kupić awokado, kawałek łososia, serek – też dostępne w Biedronce i właściwie uczta sushi w domu gotowa. I to wcale nie za 69 złotych dostarczonych kilka marnych kawałków, ale spora ilość, którą domownicy mogą się poczęstować, za jakieś maksymalnie 30 złotych (wiadomo, że wszystkich składników nie zużyjemy). Co wy na to? Bo ja dziś wieczorem mam zamiar zrobić swoje pierwsze własnoręczne sushi. Instrukcję jak przygotować sushi znajdziecie choćby TUTAJ – w wersji dla leniwych.

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

Domowa tajska zupa? Banalnie prosta

Wychodzicie z Biedronki z pastą Tom Yum, a w domu błyskawicznie robicie tajską zupę. Jak? Przepis znajdziecie na opakowaniu pasty. W garnku gotujecie około 480 ml wody, dodajcie pastę Tom Yum, około 250 gram mięsa do wyboru – kurczak, owoce morza,mogą być także pieczarki. Całość dusimy do momentu, aż mięso się ugotuje. Całość posypujemy świeżą kolendrą. Banalne prosta, a to porcja dla 2-3 osób. Wiecie za ile? Pasta kosztuje 2,99 złotych, pierś z kurczaka około 3,50 złotych, a w promocji w Biedronce są także krewetki – 225 g dostaniemy za 8,99 złotych. Zatem porcja wykwintnej, bo z krewetkami zupy tajskiej w domowym wydaniu, kosztować nas będzie około 4 złotych. Warto spróbować.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Obiad po indyjsku? Żaden problem

Chcecie spróbować kuchni indyjskiej? Nie musicie wyjeżdżać (choć pewnie kuchnia indyjska na miejscu nie ma nic wspólnego z tą, którą przygotowujemy w domu), żeby choć trochę poznać jej smaki. Obiad w 10 minut? Wybieracie się do Biedronki i z półki bierzecie gotowy sos z mieszanką tradycyjnych indyjskich przypraw. Od was zależy, czy weźmiecie ten z czerwoną papryką, cebulą i kokosem, czy z wiórkami kokosowymi, jogurtem i pomidorami, a może ze śmietanką cebulą i czosnkiem? Koszt sosu to 4,49 złotych. Można go dodać do podsmażonych warzyw, mięsa lub ryby. Prawda, że banalne? A porcja w zależności od dodatków kosztować będzie około 5 złotych.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Makaron inaczej

Ile można jeść włoskich past? Czasami warto spróbować czegoś nowego. Wystarczy kupić makaron chiński, ugotować. Na patelni podsmażyć warzywa, kurczaka, krewetki – dodatki jakie chcecie i lubicie, dodać chrupiących pędów bambusa chociażby, żeby smak był orientalny, wybrać przyprawy do smaku i gotowe. Makaron chiński kosztuje 3,85 zł – a jaka miła odmiana?

Arch. prywatne

Arch. prywatne

23107608_834998556678612_309125979_o

Arch. prywatne

 

Poza tym warto kupić sobie azjatyckie produkty, są niedrogie, a w kuchni można je wykorzystać dla podkreślenia smaku. Ja mam zawsze sos sojowy, sos teriyaki, mleczko kokosowe, z którego można wyczarować przepyszne placuszki dla dzieci na deser, a od dziś także pastę Tom Yum. Świetne, a do tego niedrogie, urozmaicenie domowej kuchni.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Arch. prywatne

 

 


Jak emocje odznaczają się na twojej twarzy i skórze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
31 października 2017
Fot. iStock/RyanJLane
 

Wiemy już, że emocje „zawieszają się” w naszym ciele, powodując dyskomfort fizyczny, a nierzadko – poważny ból. Warto też pamiętać o tym, że nasze uczucia widać również na naszej skórze i – dosłownie – twarzy. To, w jakim jesteś nastroju, wpływa na stan twojej skóry, może przyczynić się do powstawania zmarszczek, matowienia cery, tworzenia się „pajączków”.

Stres, gniew, smutek, wstyd i strach to niektóre z podstawowych emocji, które towarzyszą nam chyba każdego dnia, a każda z nich ma niekorzystny wpływ na naszą skórę. Jak bardzo, to zależy od tego jak długo trwa ów stan emocjonalny. Długotrwałe wahania nastroju odciskają trwalsze i nieodwracalne efekty na naszej skórze. Podobnie, dobry i radosny nastrój przynoszą skórze pewne korzyści.

Gniew

Gniew wpływa na nasze mięśnie twarzy. Prócz tego, opóźnia gojenie się skóry, umacnia zmarszczki i przyczynia się do powstawania ciemnych plam. Ludzie, którzy się często złoszczą borykają się z takimi problemami jak wysypka, pokrzywka, brodawki, wypryski i trądzik.

Smutek

Jednym z najniebezpieczniejszych nastrojów dla naszej urody jest niepokój i uczucia towarzyszące depresji. Smutek to automatycznie wyższy poziom kortyzolu we krwi, co prowadzi do przedwczesnego wypadania włosów, przebarwień skóry i zmian hormonalnych, które mogą powodować przyrost masy ciała. Ciągłe marszczenie brwi może pogłębić zmarszczki na twarzy. Problemy ze snem oczywiście odbiją się negatywnie na wyglądzie naszej skóry w okolicach oczu (cienie, „poduszeczki”) i spowodują zmatowienie cery.

Wstyd

Kiedy się wstydzimy, receptory neuropeptydowe w naszej skórze otrzymują mieszane sygnały z mózgu, powodując przewlekłe obrzęki naczyń krwionośnych i zakłócając nasz sen.

Stres

Niektórzy naukowcy uważają, że istnieje specjalny rodzaj trądziku wywołany stresem. Ale to nie wszystko, stres może również zaburzyć produkcję kolagenu. Bez nowego kolagenu twoja skóra stanie się cieńsza i słabsza. Co więcej, zły nastrój powoduje odwodnienie.


Na podstawie: workswithwater.com

 


Morze Możliwości z akcją łap za Biust– Rejs z kobietami doświadczonymi przez Raka

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 października 2017
Fot. iStock/kopitinphoto

Żeglowanie to nie tylko przemieszczanie się po wodzie. To dużo więcej. Dziś już nikogo nie trzeba o tym przekonywać.  Bywa, że na morzu jesteśmy sami, bądź częściowo sami i sami musimy sobie poradzić.  Uczymy się tego zdobywając doświadczenie podczas przeżywania trudnych warunków. Morze to rozwój możliwość dla wszystkich.  To miejsce sprawdzenia tego jak silni i wytrwali jesteśmy sercem i determinacją, ale i mięśniami.  

Taki był cel charytatywnego rejsu „Może Możliwości z akcją Łap za biust” .  Dać wspaniałym kobietom nowe doświadczenia. Dać im marzenia.  Dać im nowe Morze Możliwości. Rejs z wyjątkowymi żeglarkami  – doświadczonymi przez raka piersi – już zakończony: na pokładzie kobiety: Iwona „Mała”, Iwona „Ruda, Ewa, Ela oraz Danuta udowodniły, że żeglowanie daje siłę i wiarę!

Rak, morze i my.  I my wygrywamy! – mówi Iwona „Mała” w grocie w Św. Niedzieli na wyspie Hvar. Podczas rejsu pięć kobiet doświadczonych przez raka piersi zmierzyło się z pokonaniem własnych słabości. A chciały opuścić pokład jeszcze silniejsze.  Podczas rejsu wraz Kamą z Gazety Wyborczej oraz Jarkiem – przewodnikiem i kierowcą – stały się prawdziwymi żeglarzami. Uczyły się sztuki żeglowania, trzymały nocną wachtę, gotowały i wykonywały wszystkie prace na pokładzie.  Szybko i bezbłędnie zdobywały żeglarską wiedzę. Doskonale radziły sobie na swoich stanowiskach i podczas manewrów portowych. Jak każda załoga wspaniale i szybko uczyły się nowych funkcji, umiejętności, obowiązków i odpowiedzialności. A bywało, że zawstydzały w portach inne załogi jakością swojej pracy.

Czy to pomoże w ich życiu? Po rejsie mówiły, że tak.

– Nie wiem czy one – moja załoga – czy ja jako kapitan rejsu więcej nauczyłem się podczas tego niezwykłego tygodnia.  Ich chęci,  determinacja,  uśmiech i łzy radości były największą nagrodą. To było wyjątkowe spotkanie, wyjątkowa załoga. Zafascynowany słuchałem jak Iwona „Ruda” i Ewa mówiły o życiu każdym dniem i chwilą. W ustach tych kobiet to nie były slogany. Do tego wspaniale opisywały wrażenia z przygód na morzu. Czułem, że te kobiety mogą zmienić cały swój świat. To tak wiele móc sobie znów przypomnieć, że każdy dzień jest najważniejszy bo trwa dzisiaj i mamy na niego największy wpływ.  A jutro może nie nadejść…

Dzisiaj to ja dziękuję tej wspaniałej załodze i po raz kolejny przypominam sobie słowa mojej żony Kapitan Edyty: Nie uciekamy na morze przed życiem, tylko pływamy żeby życie nam nie uciekło….

Dziękuję żonie i córeczce, że razem z nami zorganizowały ten rejs. Dziękuję Gazecie Wyborczej, fundacji Pełną Piersią, projektowi Reality Sailing 24 oraz wszystkim, którzy pomogli nam i wsparli nas  za pośrednictwem www.odpalprojekt.pl. Dzięki waszym wielkim sercom i odwadze ten rejs tak wspaniałe się udał – kap. Adam Jakubczak


Zobacz także

Czy można kupić dobry rower za mniej niż tysiak? A co powiecie na 500 lub 700 zł? My takie znalazłyśmy, są piękne i bardzo kobiecie!

Schudła 30 kilogramów jedząc tylko owoce. Dzisiaj Tina z Warszawy mieszka na Bali, jest szczęśliwa i nie wyobraża sobie innej diety

Jak zregenerować paznokcie po hybrydzie? Przede wszystkim zrezygnuj z niej na chwilę