O tym jak zwykli ludzie, robią całkiem niezwykłe rzeczy, czyli bajkowy świat fantazji, zrobiony… iPhone’em

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
6 grudnia 2015
Fot. Screen z Instagram / alijardine
 

Czasem miło jest zobaczyć coś znów oczami dziecka, a nie ma lepszej okazji by je w sobie ponownie obudzić, niż zostać towarzyszem dzieciństwa własnych dzieci. Właśnie pojawienie się na świecie córki Pippin, było inspiracją dla zakochanej w świecie fantasy Ali Jardine.

Zawsze byłam marzycielką i posiadanie własnych dzieci tylko wzmocniło moją miłość do baśni i magii. Stworzyłam te obrazy – wracając myślami do tych wszystkich historii i opowieści, na których wszyscy dorastali, aby zabrać widza z powrotem do prostszych czasów dzieciństwa. – pisze Ali Jardine na portalu Boredpanda.

Z jednej strony smartfony kradną nam bezcenny czas i realne życie, z drugiej – w rękach pasjonata – mogą pomóc stworzyć coś wyjątkowego. Zobaczcie koniecznie galerię baśniowych obrazów. To coś, co naprawdę robi wrażenie. Wszystkie obrazy powstały przy użyciu iPhone’a i jego aplikacji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sweet dreams, friends? Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ali Jardine (@alijardine)

 

 


Źródło: Boredpanda, Instagram


Mój Mały Książę, dziękuję za pierwszy nasz wspólny koc i za to, że dowiedziałam się że mam uczucia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 grudnia 2015
Fot. Flickr / Felipe Venâncio / CC BY
 

Kiedy to piszę, sama nie wiem, gdzie jesteśmy. Co będzie, na czym stoimy i co powiesz mi jutro… Dziękuję że pokazałeś mi, jak wygląda życie.

19. czerwca – ta impreza Twój wzrok i ten moment. Wiedziałam już, że utonę, ale nie wiedziałam, że  utonę aż tak głęboko.  Przecież to był właśnie ten czas, który był tylko moim.

To ja zawsze byłam przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Tylko ja i mój świat. Bez nikogo. A ty w niego wkroczyłeś butami, jak nigdy nikt inny.

Znalazłam Cię, napisałam pod dziwnym pretekstem i czekałam. Nigdy tak na nic nie czekałam, jak na pierwszą wiadomość od Ciebie.

Tak jak teraz, zalana łzami, czekając na jakąkolwiek iskierkę nadziei…

Odpisałeś – nie tego oczekiwałam, ale było. A ja wiedziałam, że tyle mi wystarczy. Na tę chwilę…

28. czerwca. Moje urodziny. I myśli. Nie wokół ludzi. Nie  mojego tortu ani rodziny. Tylko wokół Ciebie. Odliczam.  Czekam szczęśliwa, że spotkam Cię znowu. I spotykam. Dokładnie takiego samego jak tydzień wcześniej. Patrzysz, co robię. Z kim rozmawiam. Jak się zachowuję.  Nie odpuszczasz ani chwili. Chociaż moi znajomi chcą iść gdzieś indziej, błagam ich, abyśmy zostali.

Kolejne wiadomości. Kolejna noc. Piszesz mi, że jesteśmy z innego świata, a Ty tego świata nie rozumiesz. Tak bardzo chcę to zmienić. Postaram się to zrobić.

Nasze pierwsze spotkanie i te emocje w powietrzu. Nie wyobrażalne emocje i dystans. Ty boisz się mnie, ja boję się tego, co stanie się już za niedługo. Mówimy o sobie wiedząc, że będzie ciężko… a ja zadaje sobie pytanie, czy ten ciężar uniosę?  Czy to będzie mieć sens. Ty wiesz, że nie jestem dla Ciebie, a ja już wiem, że to z Tobą chcę spędzić życie…

Piszesz chaotycznie. I co raz więcej. Zaczynasz dzwonić więcej niż być chciał i chyba więcej niż ja bym tego chciała.

Drugie spotkanie i ten spacer nad rzeką. Cały świat przestaje dla mnie istnieć. Zwracam uwagę na każdy szczegół. Uśmiecham się chwytając się na tym, że nigdy nie będąc zwolenniczką takich momentów, stają się dla mnie wszystkim. Puszczasz kaczki, a ja chcę, żebyś je puszczał kiedyś z naszymi dziećmi….  nagle odwracasz się i mówisz: ” Muszę jechać do pracy”, a ja zastanawiam się całą noc ,co poszło nie tak?

Nasze spotkanie numer trzy. Sobota, las, spacer i mówisz do mnie :  „Proszę traktuj mnie jak koleżanka kolegę”. I wtedy po raz pierwszy mój świat się zatrzymał….

Nie ma Cię kilka dni. Znikasz, a ja myślę sobie, że nie odpuszczę. Nie pozwolę. Muszę zrobić coś, aby Cie zatrzymać.

Nasz pierwszy obiad na rynku. Nasza pierwsza noc.  I pierwszy pocałunek po jednej butelce wina. Oboje boimy się siebie. Ja nie znam tego uczucia – nie wiem, jak to jest, jak mi na kimś zależy. Z kim po miesiącu chcę mieć rodzinę. Tak rodzinę. Sama nie wierzę,  że o tym myślałam, myślę i czułam, że to nastąpi.

Spotykamy się często, a ja dowiaduję się o Tobie co raz więcej. Nie tylko o Tobie. Dowiaduję się o wszystkim, co jest wokół Ciebie. Co robisz, z kim się kolegujesz i z kim masz bliższe relacje.

Powoli tonę, a zarazem uczę się pływać.

Każdy wieczór. Każdy Twój gest pamiętam. Stajesz się moją obsesją  i sensem wszystkiego.

Chcę Ciebie i nasze dziecko. Jak nigdy nic innego. Chcę być z tobą zawsze. Za rok za 10 za 20 lat. Widzieć jak się starzejesz. Chcę z Tobą siedzieć na tej kanapie w tym naszym domu. I jeść makaron, który robisz najlepszy. Chce być dla Ciebie wyjątkowa. Chcę być Twoim partnerem w każdym aspekcie Twojego życia.

Boję się, co będzie. Boję się, że to wszystko stracę. Że obudzę się z wielkiego snu i że wszystko pęknie jak bańka mydlana.

Pierwszy wyjazd. Pierwsze wyjście z Twoją mamą. Siostra. Dla Ciebie tak nie wiele dla mnie wszystko. Pierwsze noce i poranki. I wiem, że chcę, aby to trwało już zawsze.

Nie jesteś idealny i daleko Ci do tego, co zawsze myślałam, że będę mieć. Nie jesteś idealny, a jednak  bez Twojej idealności nie mogę oddychać.

Jeden wieczór. Drugi. Ty zamykasz się w sobie a ja wiem, że w tym momencie mój, a raczej nasz świat, rozsypuje się na miliony kawałków. Ty „nie jestem facetem dla Ciebie. Nie będziemy ze sobą. Jesteśmy z innej gliny ulepieni. To nie zadziała”. Tylko dlaczego ja wiem, że to działa. Że to zadziała. Wmawiam sobie to? Utonęłam. Nie umiem już pływać. Chciałabym Ci powiedzieć, jak bardzo Cię kocham i jak bardzo ważny jesteś dla mnie. Ale nie potrafię. Boję się, że mnie to pogrąży. Boję się. Kolejny raz. Szukam pomocy w różnych miejscach. Nie mogę oddychać. Dałeś mi szansę wtedy, daj mi szansę teraz. Modlę się. Nie czuję nic.

Druga rozmowa, a ja już wiem że Cię tracę. Trzymając Cię za rękę chcę Twojego szczęścia. Naszego szczęścia, o którym gdzieś tam przez chwilę marzyliśmy.

Tak różni, a tak podobni. Tak daleko od siebie, ale bliżej się już nie da. Tak całkowicie inni. Nie napiszę, że chcę być dla Ciebie wszystkim. Nie powiem Ci tego, co powiedziały Ci już inne kobiety. Zastanawiasz się skąd wiem? Skąd wiem aż tyle. Jak się kocha, to się czuje. Czuje się to, czego się nie widzi. Poczujesz kiedyś też…

Przepraszam, że nie mogę wnieść do Twojego życia tego, czego oczekujesz. Zasługujesz na to, czego pragniesz jak nikt inny, a zarazem jak każdy.

Nie wiem, jak to będzie bez Ciebie. Nie chcę i nie będę płakać najbliższe tygodnie. Nie chcę wyobrażać sobie, jak to jest nie zobaczyć się z Tobą po pracy.  Lęk przed uczuciem straty paraliżuje mnie. Paraliżuje mnie myśl, że za jakiś czas, jeśli będę chciała walczyć,  znowu powiesz „Nie jestem mężczyzną dla Ciebie”. Nie wiem czy to przeżyję jeszcze raz…

Dziękuję, że pokazałeś mi jak wygląda życie. Dziękuję za momenty, kiedy poczułam w sobie chęć posiadania rodziny. Za to, że poczułam co to może być rodzina. Dziękuję za pierwszy nasz wspólny koc i za to że dowiedziałam się, że mam uczucia.

Moje życie i nasza bajka się kończy, a razem z nią cała ja…..

Kocham Cię mój  ” Mały Książe”.

Twoja LB.


Wszystkie dzieci piszą list do św. Mikołaja. A ty wiesz o co być go poprosiła? Weź udział w naszej grudniowej akcji!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 grudnia 2015
Fot. iStock / ArtMarie

Dziś Mikołajki. Te z nas, które mają dzieci na pewno popakowały już słodycze czy różne drobiazgi do buta, pod poduszkę czy w inne miejsce. Zakochani czy inni bliscy też pewnie to zrobili. Bo choć to tradycyjne, dziecięce święto – super pretekst, by robić sobie przyjemności.

Piękny list obiegł wczoraj internet.  Udostępniła go Dorota Zawadzka na swoim profilu. Autorem jest dziewięciolatek, Grzesio R, który napisał:  „Drogi Mikołaju, mam już wszystko. Jeśli możesz to podaruj innym dzieciom domy i spokojne życie”. Można gratulować rodzicom i myśleć jak fajny musi być chłopiec, który chciałby oddać wszystko innym, bo sam już ma.

Wzruszajacy list do Mikołaja. Fruwa sobie po sieci, nie wiem kto jest autorem, ale na pewno wspaniałe dziecko 😉

Posted by Dorota Zawadzka on 4 grudnia 2015

I jak rzadko, my dorośli doceniamy, że coś mamy. Że jesteśmy szczęśliwi, prawie szczęśliwi. Albo niewiele trzeba, żebyśmy byli szczęśliwi.

Jakiś czas temu my, redakcja Oh!me, wymyśliłyśmy grudniową akcję: „Napisz list do świętego Mikołaja, przypomnij sobie moment, gdy byłaś dzieckiem i bez wahania o coś prosiłaś”.  Może nie dla wszystkich jest to akcja. Jakiś czas temu dostałam maila. Jedna z naszych czytelniczek krytykowała akcję „bądź dobra dla siebie”. „Po psychologicznym portalu spodziewałabym się czegoś więcej, doskonale wiem, jak o siebie dbać, skończyłam terapię….”. Pomyślałam, że ta terapia musiała być super, bo znam mnóstwo świetnych, mądrych kobiet, które nie potrafią o siebie dbać. Bo wchodzą w trudne związki, bo nie potrafią się z nich wyzwolić, bo nie potrafią zmienić pracy. Albo dają się mobbingować i każde „nie”, które mogłyby wypowiedzieć budzi strach (ściskam moja przyjaciółkę M.) Znam kobiety, które tkwią w martwych i pustych związkach, kobiety, które zostały z mężem, który zdradził, ale ciągle nie potrafią mu jej wybaczyć, więc pat i impas.

W końcu inne, które nie pozwalają sobie pomóc, bo wciąż muszą robić wszystko najlepiej – i w tym też niewiele jest dbania o siebie.

Znam również kobiety inne, bardzo silne, które nawołują do zmiany, do wyborów, a mam wrażenie, że krzyczą tak głośno, bo same tej zmiany chcą, a nie zawsze mają odwagę ;-).

Dlatego tym bardziej chcemy akcji „Napisz list do świętego Mikołaja”. I uważamy, że ona jest potrzebna. Po to, by znów przypomnieć sobie, że kiedyś byłaś dzieckiem, że umiałaś prosić i nazywać wprost swoje marzenia. Po to, że czasem dopiero to co jest zapisane.

Jako redaktor naczelna miałam pierwsza napisać list do św Mikołaja.

Na początku pomyślałam, że poproszę o dom, który zawsze kojarzył mi się z rodziną. Mam nawet taki wymarzony, blisko mnie. Nieduży ogródek, uroczy – w sam raz dla rodziny z jednym dzieckiem, psem i dwoma kotami.

Potem pomyślałam, że jednak wolałabym z moją rodziną podróżować.

Potem przyszło mi do głowy, że moim największym marzeniem jest, żeby wyzdrowiał mój tata.

Potem, żeby nie uczestniczyć w tym politycznym cyrku.

Potem się pogubiłam.

A potem stwierdziłam, że listy do świętego Mikołaja są tak intymne, że można publikować je tylko anonimowo.

Wczoraj zadzwoniła do mnie jedna z bohaterek mojego przyszłego tekstu. Jej syn ciężko choruje. Miałyśmy się spotkać w sobotę, ale ona jechała do Centrum Zdrowia Dziecka, bo jej dziecko zaczęło się dusić. Codzienne balansowanie na granicy życia i śmierci. Wiem o co ona poprosiłaby świętego Mikołaja.

A Wy? Jakie są wasze największe, najbardziej skryte marzenia? Piszcie o czym chcecie i co chcecie. To może dotyczyć was i waszego rozwoju, rzeczy, wymarzonego spotkania.


AKCJA LIST DO MIKOŁAJA

Napisz swój „List do Mikołaja” i wyślij go do nas. Nadesłane listy będziemy publikować na łamach Ohme.pl, a wybrane z nich nagrodzimy

ZASADY:

2. Napisz swój list do Mikołaja i wyślij go na nasz adres mailowy kontakt@ohme.pl, w temacie wiadomości wpisz „Mikołaj”.
Napisz jak chcesz być podpisana (list możemy opublikować anonimowo, jeśli tego sobie życzysz) oraz dołącz poniższą informację:

Oświadczam, że jestem autorem przesłanego przeze mnie materiału (listu) nadesłanego do redakcji zwanego dalej artykułem. Wszelkie wynikające stąd prawa własności intelektualnej do artykułu przynależą mnie oraz nie naruszają jakichkolwiek praw osób trzecich. Wyrażam zgodę na nieodpłatną publikację artykułu przekazanego redakcji portalu dla kobiet www.ohme.pl w formie elektronicznej – na stronie internetowej www.ohme.pl . Jestem świadomy/a, że redakcja zastrzega sobie prawo do decydowania o terminie oraz sposobie publikowania i udostępniania artykułu. Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ohme.pl celach związanych z publikacją artykułu. Wyrażam również zgodę na promocję przez ohme.pl przesłanego materiału, również z pomocą serwisów społecznościowych typu Facebook i innych.
2. NAGRODY

Wybrane listy nagrodzimy w trakcie trwania akcji. Jury, w którego skład wejdzie redakcja portalu oraz pracownicy Oh!me wybierze Laureatki.

Bony zakupowe do sklepu By Dziubeka

logo2014

oraz

Bony zakupowe do LIMANGO POLSKA

limango_logo3. Akcja trwa od 6.12.2015 do 24.12.2015.

 

 


Zobacz także

Właśnie urodziłam dziecko i nie chcę twoich odwiedzin w szpitalu. 5 powodów, dla których powinniście się wstrzymać z pierwszą wizytą

Nie obejrzeć „Obietnicy poranka” tego lata, to grzech! Lepszego filmu w te wakacje nie znajdziejcie

Nie oddalasz się ode mnie, tylko od samej siebie. Nie opuszczę cię, aż do zapomnienia