O dziewczynce, która bała się dźwięku klucza przekręcanego w zamku i która traciła kolejne miłości swojego życia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 czerwca 2018
Fot. istock/maroznc
 

Była sobie dziewczynka. Mądra i zdolna. Tak zawsze o niej mówiono, więc ona wiedziała, że już zawsze taka musi być. W szkole najlepsza uczennica, w domu grzeczna i posłuszna. Takie „niewidzialne dziecko”. Nie sprawiało kłopotów, wprawiało rodziców w dumę wynikami w nauce i umiało się samo sobą zająć. Żyło sobie w świecie swojej wyobraźni, wymyślając w głowie scenariusze zabaw, rozmawiając z wymyślonymi przyjaciółmi i czytając ukochane powieści.

Tak, od dziecka czytała dużo, więcej niż jej koleżanki i koledzy. To był jej świat, do którego uciekała. A uciekać musiała, bo jej dzieciństwo wcale nie było takie różowe. Cieniem kładło się na nim uzależnienie jej matki. Samotność małej dziewczynki, której mama czasem po prostu znika, nie mówiąc, że wróci, to ból nie do opisania. Bezradność ojca sprawiła, że z małej dziewczynki musiała szybko stać się dorosłą kobietą. I jeszcze fakt, że musi swoje uczucia ukrywać przed wszystkimi lęki i emocje.

Więc rosła ta dziewczynka, doroślała i właściwie, poza tym, nie zmieniało się wiele. Nadal była grzeczna, bezproblemowa i nadal szukała podświadomie miłości, bliskości, tylko już bardziej dorosłej. Zakochiwała się bezgranicznie. Kiedy już kochała, otaczała każdego kolejnego mężczyznę swojego życia opieką i miłością, otulała szczelnie ciepłem i uczuciem, dawała mu poczucie bezpieczeństwa i pewność i świadomość, że ona o wszystko zadba, że on już o nic nie musi się bać. Bo każdy z mężczyzn jej życia, tak się dziwnie składało, się bał. Czego? Różnych rzeczy. Podejmowania życiowych decyzji, miłości, zaangażowania w związek, dziecka… Ale każdy ją kochał, na swój sposób. I każdy w końcu odszedł.

Kiedy zostawił ją mąż, „dorosła dziewczynka” przeżyła załamanie. I tym razem nie umiała zatrzymać w swoich rękach miłości, nie powstrzymała nieszczęścia. Zupełnie jak wtedy, gdy, mimo że chowała pod swoim łóżkiem butelki z wódką, mama znajdowała je i zamykała się z nimi w łazience albo wychodziła do parku pod blokiem i wracała w nocy, obca, dziwna, pachnąca tak wrogo. Dziewczynka pamięta, jak czekała na te powroty, jak mocno biło jej serce na dźwięk klucza wkładanego do zamka. Słyszała go zawsze, choć tata zamykał drzwi od jej pokoju, przekonany, że o nią dba, że pomaga jej zasnąć.

Mama po kilkunastu latach pokonała swoje demony. Żyje dobrze i kocha swoją córkę. Tylko nie rozumie, dlaczego ta dzielna, wspaniała dziewczyna nie umie zbudować sobie szczęścia, choć tak bardzo go pragnie. Przecież ona ją wspiera, kocha, mówi jej jak jest wspaniała i silna. Robi wszystko, by jej córka uwierzyła w swoją siłę. I nic.

Minęło kilka lat od rozwodu dziewczynki. Od ośmiu miesięcy  znów kocha. To nie jest łatwa miłość, takich dziewczynka nie lubi. Ale tym razem jest inaczej, on też kocha, choć się boi. Ona jednak nie otacza go taką opieką jak poprzednie swoje miłości, bo on jej na to nie pozwala. Przejmuje kontrolę, zakłada jej swój ciepły sweter i tłumaczy, głaszcząc po głowie: „nigdzie nie musimy się spieszyć”.

Nie wprowadził się do niej, a jej nie pozwolił dla zmienić dla siebie całego życia. To on potrzebuje czasu, żeby najpierw przestać się bać i być dla niej prawdziwym wsparciem. Mówi, że to rozsądek. Że kocha ją bardzo, ale…

Tylko, że dziewczynka chce już teraz, w końcu, tej bezpiecznej przestrzeni. Szuka ciągle znaków, jakiejś pewności, że oni jednak będą razem, już zawsze. Że to się uda. Poszła do wróżki, jednej, drugiej. Wróżki rozłożyły karty tarota, powiedziały jej to, co wiedziała już wcześniej. Miłość trzeba pielęgnować, trzeba o nią dbać, z obu stron. Ale zadusić miłością też nie można. A przede wszystkim trzeba pokochać samą siebie, nauczyć się być szczęśliwą samotnie.

To nie czas na decyzje o związkach, dziewczynko. Najwyższa pora, byś zrobiła porządek ze swoim życiem, pokonała swoją traumę z dziecińtwa, pozbyła się swojego lęku przed dzwiękiem klucza wkładanego do zamka w drzwiach. Najwyższy czas nadrobić dzieciństwo, którego nie miałaś. A na miłość, dorosłą, dobrą przyjdzie czas. Tylko pozwól rzeczom toczyć się „poza tobą”. Naucz się, że nie możesz wszytskiego kontrolować.

Mama


Kochać, to towarzyszyć drugiemu w pogoni za jego marzeniami. 10 rzeczy, których dla miłości poświęcić ci nie wolno

Redakcja
Redakcja
25 czerwca 2018
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Zdrowy związek sprawia, że rozwijasz się i wzrastasz jako osoba. Że obie połówki relacji czują się dobrze i upewniają się, że to szczęście jest obustronne. Niezdrowe relacje sprawiają, że odtwarzasz szkodliwe wzorce. Masz podcięte skrzydła, ​​twoje życie nie jest tak pełne i radosne, jak powinno, i czujesz, że coś jest nie tak.

Czego nigdy nie powinieneś poświęcać dla związku

1. Twojego szczęścia

Nigdy nie zapominaj, że masz prawo być szczęśliwym. Niektóre chwile będą trudniejsze niż inne, ale twój partner musi być źródłem szczęścia i radości w twoim życiu. Kiedy tak ważna osoba nieustannie sprawia, że ​​czujesz się źle lub jest ci smutno, związek jest należy przeanalizować i przemyśleć. Niektórzy muszą dopiero nauczyć się dawać szczęście innym.

2. Twojej radości

Czy śmiejesz się razem ze swoim partnerem? We wszystkich relacjach są nieporozumienia, ale w dobrych związkach są również chwile pełne śmiechu i radości.

Ważne jest, aby cieszyć się życiem razem ze swoim partnerem, ale także ze znajomymi i rodziną. Twój towarzysz musi zrozumieć i uszanować tę potrzebę.

3. Twojej wolności

Zdrowa więź da ci możliwość bycia sobą, to relacja, w której wszystko jest kwestią wolnego wyboru, a nie ograniczeń narzuconych ci przez partnera. Zdrowy związek to dwoje ludzi, którzy lubią spędzać razem czas, ale muszą także spędzać czas sami. Nie mylmy jednak ograniczania osobistej przestrzeni ze wspólną troską o nasz dom i dzieci.

4. Twojego wewnętrznego spokoju

Jeśli chcesz być szczęśliwy, wewnętrzny spokój jest czymś niezbędnym. Partner, który nieustannie sprawia, że odczuwasz lęk, zdenerwowanie, depresję, rani cię.   Jeśli tak jest w twoim przypadku, zadaj sobie następujące pytania:

  • Czy ten związek jest obustronny?
  • Czy tak chcę spędzić resztę życia?
  • Czy on / ona mnie uszczęśliwia? Czy ja go uszczęśliwię?
  • Czy naprawdę warto to kontynuować?

Są związki, które muszą się zakończyć, abyście mogli żyć w pełni, podążając każde własną drogą.

5. Twoich doświadczeń

Życie jest ekscytujące. Przynosi ci doświadczenia, które napełniają radością i uczą.  Życie w parze to również doświadczenie, które może być satysfakcjonujące, ale nie powinno cię ograniczać. Ważne jest, aby wspólnie ze sobą żyć, stawiać sobie wyzwania i znajdować nowe doświadczenia.

6. Twojej osobowości

Odpowiednią dla ciebie osobą jest ten, kto pokocha ciebie takim, jakim jesteś. W zdrowym związku nie próbujesz zmienić drugiego. W miłości nie wybieramy cech charakteru, który kochamy, ani tych, które należy wyeliminować (o ile oczywiście nie stanowią one dla nas zagrożenia).

7. Twoich relacji z innymi

Na początku związku chcesz spędzać czas z osobą, którą kochasz. Potem zdajesz sobie sprawę z tego, że brak ci spotkań z przyjaciółmi. Jeśli po dwóch miesiącach relacji nadal nie będziesz miał okazji zobaczyć swojej rodziny i przyjaciół, być może twój partner jest zaborczy. Ważne jest, aby mieć w życiu wiele relacji, które pomagają nam czuć wsparcie. Wyłączna zależność od partnera nie jest zdrowa.

8. Twoich uczuć

Szacunek jest podstawą zdrowego związku. Obie strony muszą być w stanie słuchać i rozumieć opinie i uczucia innych bez osądzania.

9. Twoich marzeń

W zdrowej relacji obie strony nieustannie się wspierają. Każdy ma swoje własne marzenia, w których druga osoba nie musi uczestniczyć, ale powinna je wspierać. W końcu kochać to towarzyszyć drugiemu w pogoni za jego marzeniami.

10. Twoich przekonań

To, w co wierzysz, twoje wartości i inne ideały są ważne. Nikt nie ma prawa próbować zmienić twojej wiary. Jasne, że często druga osoba otwiera nas na to, czego bez nie byśmy nie zauważyli, nie uświadomili sobie. Zmiana jednak musi wypływać z nas samych.


Na podstawie: nospensees.fr 

 


Jak rozpoznać potwora. 5 cech charakterystycznych dla osoby, która znęca się psychicznie nad innymi

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 czerwca 2018
Fot. iStock/SIphotography

Znawcy przemocy bez ciosów potrafią wyrządzić nam tyle samo szkód co ci, którzy robią nam fizyczną krzywdę. Szykanowanie, wyśmiewanie, dyskryminacja… Są ludzie, którzy czują się upoważnieni do krzywdzenia tych, których uważają za bardziej wrażliwych niż oni sami. Przemoc psychiczna zamienia cię w twoim umyśle w kogoś bezużytecznego, a znajdziesz ją praktycznie w każdym środowisku – w życiu rodzinnym, w związku, wśród przyjaciół, w szkole i w pracy.

Musimy pamiętać, że osoba znęcająca się nad innymi psychicznie z reguły nie jest osobą z zaburzeniami. W większości przypadków krzywdzi tylko dlatego, że chce sprawdzić moc, jaką ma nad innymi. Istnieje jednak pięć wyraźnych cech, które ją definiują.

Nietolerancja

Sprawca nie akceptuje różnic. Jego świat jest dwukolorowy. W swoich relacjach z płcią przeciwną uważa drugiego za zawsze gorszego. Są to osoby reprezentujące postawę skrajnie feministyczną lub skrajnie machistowską. Traktuje innych zgodnie z cechami, które przypisuje im społeczeństwo. Kieruje się uprzedzeniami społecznymi. Jego postawa charakteryzuje się brakiem szacunku.

Brak elastyczności

Sprawca myśli i działa tak, jakby był „mistrzem” prawdy. Argumenty innych nie mają dla niego znaczenia. Ma tendencje do narzucania swojego zdania niezależnie od tego, ze sytuacja się zmienia. Uważa, że ​​kontroluje wszystkie sytuacje i ma zawsze rację. Inni są w błędzie, a ich pomysły złe.

Myślenie zerojedynkowe

Dla osoby o takiej psychologicznej konfiguracji istnieje tylko biel i czerń. Takie podejście uniemożliwia przebaczanie, wzięcie pod uwagę okoliczności, które sprawiły, że ktoś mógł być w błędzie, a przede wszystkim, zauważenie własnych błędów.

Nadwrażliwość

Osoby, które znęcają się psychicznie nad innymi mają problemy z zarządzaniem swoimi emocjami. Kiedy coś im się nie uda, mają problemy z rozpoczęciem wszystkiego od nowa. Jeśli, wręcz przeciwnie, triumfują, wierzy, że udało jej się to, co nie udałoby się nikomu innemu. Wszystko to jest źródłem niskiej samooceny i ciągłego niepokoju.

Uzależnianie

Innych od siebie. Gdy sprawca zdobywa zaufanie swojej ofiary, zachowuje się jak najlepsza osoba na świecie. Trudno jest odkryć jego prawdziwe intencje. Jest aktorem, zaskakuje swoją charyzmą i nawet kiedy zdejmuje swoją maskę i pokazuje prawdziwą twarz, inni ludzie (zwłaszcza jego ofiary) nie wierzą, że mógłby kogoś skrzywdzić

Życie osoby, która krzywdzi innych pełne jest cierpienia. Jego najgorszą karą jest to, że nie jest w stanie kogoś naprawdę pokochać. Dlatego czuje samotność i pustkę.


 

Na podstawie: nospensees.fr

 


Zobacz także

Ograniczenie węglowodanów może opóźnić menopauzę nawet o pięć lat – twierdzą naukowcy

Siedzi w domu i tylko dziećmi się zajmuje? Ile powinna zarabiać? Policzymy…

Filip Chajzer: „Z ojcem cały czas jesteśmy kompletnie różni. Łączy nas głównie ten pracoholizm”