Nowy rok, nowa ty? Niekoniecznie! Oto 9 rzeczy, których nie musisz w sobie nigdy zmieniać

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
23 grudnia 2016
Fot. iStock / svetikd
Fot. iStock / svetikd
 

Początek nowego roku jawi się nam jako czas magiczny, w którym często chcemy zresetować to, co było i pragniemy zacząć od nowa, z czysta niemal kartą. Spisujemy noworoczne postanowienia, planujemy zmiany, mawiamy nieraz „nowy rok to nowa ja” świecie wierząc, że od teraz będziemy inne, lepsze. Ale czy naprawdę musimy pozbywać się starych siebie, przewracać życie do góry nogami i na siłę wprowadzać modyfikacje? Przecież są w nas takie rzeczy, których nie musimy, a nawet nie powinnyśmy nigdy zmieniać!

Życzliwość wobec innych

Gdyby ludzie na co dzień byli dla siebie bardziej życzliwi, to świat byłby o wiele bardziej przyjaznym i sympatycznym miejscem. To bardzo cenna cecha, której absolutnie nie trzeba zmieniać, wręcz przeciwnie – dawaj dobry przykład innym i ucz ich odpowiedniego podejścia do świata. Miłych gestów i dobrych uczynków nigdy za wiele!

Wiara w lepsze jutro

Pozytywne podejście i nie martwienie się na zapas to bardzo dobra cecha, której absolutnie zmieniać nie musisz. Ci, którzy wierzą w lepsze jutro, w nowe szanse czekające tuż za rogiem i wielkie szczęście, które za chwile pojawi się w ich życiu, są mniej zestresowani, bardziej radośni, zmotywowani i pozytywnie nastawieni do świata. Jeśli przestaniesz wierzyć w to, że najlepszy dzień twojego życia jest zawsze jeszcze przed tobą, a trudności uda się pokonać, to co ci pozostanie?

Nasze wewnętrzne dziecko

Można być zawsze poważnym, statecznym i ułożonym, ale to… strasznie nudne! Nie porzucaj swojego wewnętrznego dziecka i daj mu czasami pohasać – gdy chcesz poszaleć, powygłupiać się, zachować nieodpowiednio do wieku (też coś, phi!) i popuścić nieco hamulce, nie wahaj się ani chwili! Dla zdrowia psychicznego i dobrego humoru wręcz zaleca się chwilową amnezję w temacie dorosłości i dziecięcą swobodę działania. Niech twojej wewnętrzne dziecko nigdy się nie starzeje!

Widzenie w innych dobrych rzeczy

Ufasz innym i nie wietrzysz na każdym kroku spisku i chęci oszustwa? Tak trzymać i nigdy tego nie zmieniać! Pomyśl tylko, jakie to musi być trudne i męczące, jeśli w innych widzi się jedynie ich wady i ciemniejsze strony. Patrz na innych przyjaźnie i z życzliwością, a odwdzięczą ci się tym samym. No i znacznie łatwiej będzie ci się żyło.

Spontaniczność

Warto czasami zapomnieć o planach, nie trzymać się kurczowo schematu i po prostu działać zgodnie z tym, co los i okoliczności przyniosą. Spontaniczność to także wyzwanie dla naszej kreatywności i zaradności, okazja do sprawdzenia się i zmierzenia z nowymi sytuacjami. Bądź elastyczna, miej w sobie odrobinę luzu i swobody (albo nawet więcej niż odrobinę) i bądź przygotowana na nieprzygotowanie. To co, wsiadamy do pociągu byle jakiego i jedziemy w nieznane?

Ciekawość świata i ludzi

Nigdy nie trać zainteresowania innymi ludźmi i nieznanymi miejscami! Nie zamykaj się na nowe kontakty i z każdego spotkania czerp tyle, ile możesz. Poznając nowe osoby, zdobywając nową wiedzą o świecie, wzbogacasz się nie tylko intelektualnie, ale także emocjonalnie, poszerzasz własne horyzonty i modyfikujesz swój światopogląd. Poprzez innych poznajesz samą siebie, swoje emocje, uczucia, ograniczenia i możliwości – nigdy o tym nie zapominaj i nigdy nie przestawaj być ciekawa!

Małe niedoskonałości

Te duże, które ci przeszkadzają, z którymi nie chcesz dłużej walczyć, zmieniaj śmiało i rób tak, byś była szczęśliwa i zadowolona z samej siebie. Ale te małe niedoskonałości zostaw w spokoju, bo to one nadają ci indywidualny charakter i unikatowy rys. Perfekcja jest stanowczo przereklamowana, więc nie walcz o nią za wszelką cenę, bo nie warto. Zaprzyjaźnij się ze swoimi wadami i pokochaj je, a wtedy łatwiej przyjdzie to także i innym.

Chęć rozwijania się i ambicja

Nie daj sobie wmówić, że jesteś za stara lub zbyt zajęta na naukę, realizowanie swoich pasji i dokształcanie się – jeśli tego właśnie chcesz, to nie pytaj nikogo o zdanie, działaj! Rozwijaj się, rozkwitaj, zdobywaj doświadczenia i umiejętności, sięgaj coraz wyżej i podnoś poprzeczkę, jeśli czujesz, że ustawiona jest dla ciebie zbyt nisko. Pokaż innym, że ani wiek, ani obowiązki zawodowo – rodzinne nie są przeszkodą w samodoskonaleniu. Wszak kto nie idzie do przodu ten de facto się cofa!

Dobry egoizm

Bo egoizm to wcale nie jest nic złego! Błędnie traktujemy go na równi z samolubnym zachowaniem i brakiem wrażliwości na potrzeby innych, a przecież to coś zupełnie innego. Czasami po prostu trzeba pomyśleć o sobie, zadbać o swoje przyjemności i dobre samopoczucie, być dla siebie miłym i sprawiać sobie radość. To działa też dla dobra innych, bo wypoczęta, pozytywnie naładowana i szczęśliwa będziesz chciała się tym dzielić z innymi.


Magia Świąt pojawia się w intymności, tylko wtedy, gdy jesteśmy wobec siebie nawzajem autentyczni. Nawet jeśli to czasem boli

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
24 grudnia 2016
magia świąt
Fot. iStock / svetikd
 

Pies drapie w moją nogę, chciałby wskoczyć na łóżko. Święta ma gdzieś, dostrzega jakąś różnicę tylko w kontekście zapachów w kuchni: jest ich więcej i częściej coś spada na podłogę. Moja przyjaciółka zamówiła kolację wigilijną w hotelu, bo syn pojechał w tym roku do ojca (taka kolej rzeczy). Nie będzie jednak sama. Takich patchworkowych samotników jest więcej, siądą razem do kolacji, którą poda im kelner. Kelner też nie będzie z bliskimi, bo pracuje. Mówi, że prezenty rozdali sobie rano, a świąteczny obiad przenieśli na pierwszy dzień świąt. „Jest praca, nie ma co narzekać”- racja. Znajoma będzie wolna już po 17.00, bo tata jej dziecka zabiera małego do dziadków. Siądą więc wcześniej, aby mieć choć namiastkę tego święta. A że na dworze nie będzie jeszcze całkiem ciemno? „Kto powiedział, że w wieczerzę wigilijną trzeba spożywać gdy za oknem świeci księżyc?”– pyta.

Pamiętam, jak mój wujek emigrował do Stanów i spędzał z nami święta na telefonie, słuchając naszych rozmów i kolęd na głośnomówiącym. Nie było go stać na bilet do Polski. Co roku powtarzał, że za rok będzie z nami. Zmarł w tym roku w wakacje niespodziewanie. Raczej więc nikt nie zadzwoni.

Mój Tata przyjeżdżał do nas w południe przebrany za świętego Mikołaja z workiem prezentów i wyrzutów sumienia, że nie może zostać, bo mieszka z nową rodziną. Byłam czasami zła na niego za to, że nie może zostać. Zmarł w zeszłym roku. Ileż bym dała za to, by móc ugryźć się w język i znów usłyszeć jego „Hop hop! Czy są tu jakieś grzeczne dzieci?”.

Osobą trzymającą w garści nasze święta była moja babcia. Elegancka, energiczna 90-latka sama lepiła pierogi i słynęła z nadzwyczajnego nugatu, kazała nam zakładać do stołu białe koszule. Zmarła dwa lata temu, a wraz z nią te białe koszule.

Wielu ludzi już z nami nie ma, pozostają puste miejsca przy stole.  Nie istnieje żadne zaklęcie, które odczarowałoby rzeczywistość. Jedynie emocje i wrażliwość mogą sprawić, że czasami o tym zapomnimy.

Święta są takim momentem. Gdy wrażliwość wzrasta do maksimum, a automaty w naszych głowach zastępuje refleksja. Myślimy, czujemy, tęsknimy i dla wielu z nas to trudny moment. Trudniejszy niż każdy kolejny dzień, gdy nie trzeba już zagłębiać się w sfery intymności, samotności i strat. Chcąc nie chcąc stajemy się trochę obserwatorami własnego życia, zaglądając do niego przez okno w trakcie wigilijnych wieczerzy. Kto tam jest, a kogo nie ma. Kto nie zadzwonił z życzeniami. Kto z kim rozmawia, kto kogo przytula. Kto przygryza nerwowo wargi, kto wyszedł do toalety, by nie łamać się z kimś opłatkiem. Kto w napięciu spogląda w telefon, bo jego życie przeniosło się tam.

Co się z nami stało przez ten rok?

Święta to wciąż to samo życie. Może nieco ulepszona wersją, ale jednak to samo. Z jego całym bagażem. Nie oczekujcie od innych za dużo. Nie oczekujcie od Boga zbyt wiele (On też ma swoją wigilię). Wreszcie, nie oczekujcie od siebie. Spróbujcie być ze sobą. Z całym swoim zmęczeniem, smutkiem, tęsknotą, jeśli one też wam towarzyszą. Tylko takie święta mają szansę być magiczne. Bo magia pojawia się w intymności, tylko wtedy, gdy jesteśmy wobec siebie nawzajem autentyczni. Nawet, jeśli to czasem boli.

Mój pies zrezygnowany ułożył się w kłębek i zasnął. Jutro obudzi się radosny do życia. Życzę wam prawdziwych choć może dalekich od ideału świąt. By miał wam kto zetrzeć łzę z policzka.


To nie tak miało być. Co roku coraz bardziej boję się tej chwili, gdy przyjdzie nam złożyć sobie życzenia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 grudnia 2016
Fot. iStock / Halfpoint
Fot. iStock / Halfpoint
 

Ciekawe, czy jeszcze spadnie śnieg? Dawno nie było go na Święta. Pamiętasz, gdy braliśmy ślub padał bez przerwy, i wtedy, gdy chrzciliśmy naszego pierwszego syna. Lubiłam kiedyś zimę. Lubiłam, gdy siadaliśmy razem pod kocem i oglądaliśmy durne serialne komediowe. Albo gdy jeszcze śmiałeś się z  tego, że zawsze wszystko rozlewam, nawet gdy została mi na dnie kubka ostatnia kropla kawy.

To nie tak miało być. Co roku coraz bardziej boję się tej chwili, gdy przyjdzie nam złożyć sobie życzenia. Kiedy staniemy oko w oko w tym całym świątecznym show, mąż i żona. Tacy obcy. Z roku na rok coraz bardziej.

I wszystko we mnie wzbiera, każda emocja. Każde wykrzyczane słowo i każde te niewypowiedziane – czuję wtedy w sobie sto razy mocniej. Jakby magia świąt polegała na uświadamianiu ludziom prawdy, której nie chcą wyznać przed sobą na głos. Jakby ta jedna chwila osądzała lepiej niż Bóg, przed którym podobno nie da się uciec i schować.

Bo chciałbym, żebyś wiedział, że gdy jutro staniemy przed sobą z opłatkiem – tacy zmieszani, uciekający wzrokiem po świątecznych papierowych serwetkach, szukając gorączkowo słów,  a po chwili powiemy sobie „Wesołych świąt”, jak mówią do siebie obcy ludzie,  będzie w tym tyle samo lodu, co chęci, by go roztopić.

Chciałbym ci wtedy podziękować:

– za nasze pierwsze wspólne lata,

– za to, że pokazałeś mi jak może człowiek kochać,

– za naszych synów,

– za to, że wiele razy potrafiłeś być,

– za wszystkie partie Rummikuba,

– za to, że nie odszedłeś, kiedy kazałam ci się wynosić,

– za wszystkie nasze porażki, które udowadniają mi, że bez względu na to, ile jadu mnie wypełnia, nadal warto – nadal nie mam dość powodów, by zniknąć

– za to, czego nie zapomnę, za to co nas zniszczyło. Bo to samo zło wyzwoliło w moim życiu dobro, inne spojrzenie, zdjęło mi różowe okulary i dało siłę, by być tym kim jestem i nadal chcieć żyć z tobą, choć żądać już czegoś innego, lepszego…

Chciałabym cię wtedy przeprosić:

– za wszystkie złe słowa i gesty,

– i za to, że odpuściłam. Że pozwoliłam sobie myśleć, że już nie muszę, że nie tylko ja, nie tylko przeze mnie, nie tylko dla mnie,

– za to, że czasem śnię o innych ramionach. A najbardziej za to, że nie ma w tych snach żadnej erotyczności, tylko nieposkromione ciepło, bezimienne. A jednak wiem, że to nie ty i wiem, że po przebudzeniu marzę, by ten sen powrócił,

– za to, że nie mam już siły,

– za to, że czuję tę obcość, i że sama nią jestem; zbyt często,

– za to, że nie mam siły być ratownikiem, filarem, kochanką i matką,

– za to, że nie umiem ani być, ani odejść

– za to, że ranię cię nie mniej niż ty mnie – a jednak robię to w majestacie swojej krzywdy,

– za to, że nie mam dla ciebie czasu; że często nie chcę go mieć,

– za to, wszystko, za co powinnam, a o czym nie chcę dziś już pamiętać.

Chciałabym ci życzyć…

żebyś znalazł w sobie chęć do zmiany,

żebyś nie musiał już przed sobą i przed nami uciekać,

żebyś pocałował mnie tak, jak kiedyś – pomimo tego, że wzdrygnęłabym się zaskoczona. Uwierz, niczego bardziej nie potrzebuję, nie oczekuję od ciebie. Jak tej walki o mnie, które ciągle nie nadchodzi.

… a sobie bym życzyła, żebyś czuł choć odrobinę coś podobnego do mnie, bo w tych naszych niewypowiedzianych słowach, schowana jest jeszcze nadzieja.

Ale zamiast tego powiem „Wesołych świąt”

Ty też, i pocałujemy się zupełnie tak samo, jak robi to stara ciotka. A potem znów nie będzie Świąt, i znów nie będziemy musieli myśleć o tym, że za rok spotka się dwóch obcych ludzi, żeby dotrzymać tradycji.

Wybacz kochany. Może kiedyś poczujesz, że moje „Wesołych świąt” kryje w sobie, te wszystkie niewypowiedziane słowa.


Zobacz także

Fot. iStock/ozgurkeser

Dodajesz cytrynę do herbaty i popijasz nią ciasto? Niedobrze, oj niedobrze

margo_rower_170354

ROWER – MOJA WIELKA PASJA

Fot. Unsplash/Brooke Cagle / CCO

Na te 10 rzeczy nikt nie musi dawać ci pozwolenia!