Nieznośne krótkie, trzyliterowe słowo, które wszystko psuje. Starajcie się go nie używać

Redakcja
Redakcja
6 grudnia 2018
Fot. iStock/lechatnoir
 

Słowa bywają problematyczne. Ile razy doszło do nieporozumień miedzy tobą a innymi, bo opacznie się zrozumieliście, bo co innego ktoś miał na myśli, a ty zupełnie inaczej to odebrałaś? 

Od jakiegoś czasu myślę, że komunikacja jest naszym największym problemem. Gdybyśmy potrafili ze sobą rozmawiać, właściwie dobierać słowa, o ile nasza codzienność byłaby łatwiejsza. Weźmy na przykład jedno krótkie, trzyliterowe słowo „ale”. Potrafi ono wyrządzić wiele krzywdy, gdy zostanie niewłaściwie użyte. „Ale” zawsze niesie za sobą jakąś krytykę, jakiś haczyk, którego dopatruje się nasz rozmówca.

Mówimy:

„Pięknie ci w tej sukience, ale kolor mógłby być inny”.

Uwierzcie, ta, której do mówicie, nie słyszy już tego, że pięknie wygląda, skupia się na drugiej części tego, co powiedzieliśmy. Ale, że jak kolor inny, zmienić, źle wyglądam, nie pasuje mi? A wam mogło tylko chodzić o odcień, może o to, że wy dla siebie wybralibyście innych kolor, który i tak w gruncie rzeczy nie ma znaczenia, bo ona w tej sukience wyglądaj pięknie. Zupełnie inaczej by brzmiało.

„Wybrałabym inny kolor. Tobie za to pięknie w tej sukience”.

Często w rozmowie z dziećmi używamy tego nieznośnego „ale”

„Super posprzątałeś pokój, ale skarpetki mogłeś schować do szafy”.

Co słyszy dziecko? Że znowu czegoś nie zrobiło, chociaż tak się starało. A co, gdybyście powiedzieli:

„Super posprzątałeś pokój. Chodź, jeszcze te skarpetki ułożymy”.

Podobnie jest w relacji z partnerem. Mówimy:

„Kocham cię, ale mógłbyś mi kupić kwiaty”.

Czyli co? Jego miłość jest niewystarczająca? Może to duże uproszenie, ale (nomen omen) słuchanie tego „ale” nie jest niczym przyjemnym. Sprawdźcie to na własnej skórze, jak często czujecie się rozczarowani, jest wam przykro, bo pada to nieznośne „ale”. Jasne, że czasami nie da się upilnować słowotoku, który ciśnie się nam na usta, jednak świadomość tego, co mówimy, a co chcemy przekazać, może nas oduczyć złych nawyków w komunikacji.


Masz problemy w relacjach z innymi? Sprawdź, jak mogło na to wpłynąć twoje dzieciństwo

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
6 grudnia 2018
Fot. iStock/domoyega
 

Dorośli, bywają niezdolni do budowania związku. Wykształceni, zdolni i pracowici, ale wciąż niepewni swojej wartości. Ludzie, których życie determinują deficyty emocjonalne powstałe podczas najmłodszych lat. Jak funkcjonować normalnie gdy niedobory uczuć z dzieciństwa uporczywie sterują rzeczywistością dorosłego?

Ile razy słyszałeś już sztampowe, niby żartobliwe ”Rodziny się nie wybiera”, każdorazowo budzące jednak w tobie złość, żal i frustrację? Być może czujesz, że gdybyś mógł, wybrałbyś inaczej, a wówczas twoje życie byłoby łatwiejsze? Pozbawione walki ze schematami nabytymi w rodzinie niepełnej, rozbitej, skłóconej lub dysfunkcyjnej. Wolne od analizowania przeszłości i strachu przed powtarzaniem błędów, których byłeś świadkiem.

Nie ulega wątpliwości, że miłość jest podstawą dobrej relacji pomiędzy rodzicem i dzieckiem. Albo raczej powinna być, tak aby mogło ono czuć się ważne i bezpieczne, a w przyszłości wyrosnąć na pewnego swojej wartości dorosłego człowieka.

Pełna rodzina, w której panują zdrowe relacje pomiędzy jej członkami, jest dla dziecka pierwszym i najbardziej oddziałującym środowiskiem, w którym może doświadczyć akceptacji, szacunku i miłości. Stanowi fundamentalne źródło, z którego czerpie szablony zachowań i postaw w stosunku do innych ludzi, ale także samego siebie.

Jak zaburzone relacje między rodzicami wpływają na emocjonalny rozwój dziecka?

Biorąc pod uwagę statystyki dotyczące rozwodów w Polsce, każdego dnia ogromna liczba dzieci staje się obserwatorami rozstań własnych rodziców. Zgodnie z danymi udostępnionymi przez Główny Urząd Statystyczny, w 2017 roku w skali całego kraju zostało zawartych 193 tys. małżeństw, jednak w tym samym czasie aż 65 tys. par zdecydowało się rozwieść. Takie wydarzenie ma silny wpływ na rozwój emocjonalny dziecka oraz niejednokrotnie zaburza jego zdolność do wchodzenia w zdrowie relacje z innymi ludźmi, również w dorosłym życiu.

Będąc świadkiem konfliktów i awantur, a wreszcie rozstania własnych rodziców, dziecko nasiąka niszczącymi emocjami, czerpiąc w ten sposób negatywne wzorce społeczne. Tego rodzaju przeżycia powodują powstanie poczucie odrzucenia gdy, siłą rzeczy, rodzice więcej czasu i energii poświęcają własnemu dramatowi i sprawie rozwodowej, niż dziecku.

Naśladownictwo jest najbardziej intuicyjnym sposobem nauki od najmłodszych lat. Obserwując zachowania i emocje towarzyszące relacji rodziców, mózg dziecka utrwala ich postępowanie, niezależnie od tego, czy jego ono budujące czy niszczące. Wychowanie w atmosferze nieustannych sporów i wzajemnej niechęci jest niebezpieczeństwem dla nabrania przez dziecko błędnego przekonania, że jest to jedyny możliwy sposób komunikowania się z innymi ludźmi. Często takie zaburzone postrzeganie relacji międzyludzkich jest główną przyczyną trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie oraz wchodzeniu w zdrowie związki w dorosłym życiu.

U dorastających dzieci oraz dorosłych pochodzących z rodzin rozwiedzionych obserwuje się:

  • problemy w nawiązywaniu kontaktów z osobami przeciwnej płci

  • tendencję do wchodzenia w nieudane, często toksyczne związki

  • nieumiejętności budowania trwałych relacji, opartych na wzajemnym zaufaniu

  • skłonność do zachowań ekstremalnych, np. nadużywania alkoholu, substancji psychoaktywnych, kradzieży, zachowań przestępczych

  • nieuznawanie norm społecznych

  • zaburzenia adaptacji społecznej

Matka jest tylko jedna ?

Nie da się zaprzeczyć, że spośród wszystkich ról pełnionych przez poszczególnych członków rodziny, to właśnie rola matki jest dla dziecka tą najbardziej szczególną. Ta specyficzna relacja rodzicielska od samego początku determinuje jakość wielu aspektów dotyczących przyszłości dziecka. Zalicza się do nich kształtowanie się jego osobowości, rozwój fizyczny oraz emocjonalny. Potomek już w okresie życia płodowego jest z nią przecież związany w sposób dosłowny – pępowiną.

Przez dziewięć miesięcy ich wzajemne istnienie jest zależne: jednym z kluczowych czynników wpływających na zdrowie niemowlęcia jest tryb życia prowadzony przez matkę w okresie prenatalnym, podczas gdy zmiany zachodzące w jej organizmie czy nowe decyzje, z którymi się mierzy są wynikiem pojawienia się małego człowieka w jej ciele. Karmienie piersią, bliskość, uczenie się potrzeb dziecka i sposobu ich wyrażania umacnia tę pierwotną wieź. Jej istnienie oraz jakość to fundament równowagi emocjonalnej dziecka na każdym etapie życia, również w momencie gdy staje się samodzielne i wchodzi w dorosłość. Jej brak może skutkować nieumiejętnością nawiązywania kontaktów z innymi, zbudowania dobrego i dojrzałego związku.

Co jeśli relacja matka-dziecko odstaje od podręcznikowego ideału?

Zachowania matki doprowadzające dziecko do życia, którym rządzą destrukcyjne schematy są często wynikiem jej toksyczności. Toksyczna matka nierzadko nie zdaje sobie sprawy z poważnych konsekwencji swojego postępowania, a jej codziennością rządzi strach, niepewność i poczucie zagrożenia.

Toksyczna matka dziecka:

  • panicznie boi się o jego bezpieczeństwo

  • ma obsesję na punkcie totalnej kontroli życia dziecka

  • nadmiernie obawia się opinii innych ludzi

  • sądzi, że jest w stanie uchronić dziecko przed „złem świata”

  • obawia się przemijania i dorastania dziecka

  • boi się samodzielności dziecka i bycia przez nie odrzuconą

  • prawdopodobnie sama została wychowana przez toksycznych rodziców

Zaburzona postawa matki częściej rani córki niż synów, ze względu na jej silniejsze utożsamianie się z kobietą i większe wymagania w stosunku do nich. Niezdrowe zachowania ewoluują i zmieniają formę, gdy dziecko (córka) dorasta.

Toksyczna matka dorosłej kobiety:

  • zdaje się nie dostrzegać, że córka jest już dorosła i samodzielna

  • obarcza ją odpowiedzialnością za swoje szczęście lub jego brak

  • wykazuje brak poszanowania dla jej prywatności

  • stosuje techniki manipulacyjne

  • pragnie nadmiernej, niezdrowej uwagi

  • jest bardzo krytyczna

  • stara się wywoływać poczucie winy

  • stawia swój komfort i samopoczucie ponad uczucia córki

American Psychological Association opublikowało w 2014 r. badania dotyczące wpływu zaniedbań emocjonalnych dzieci przez matki na ich późniejsze funkcjonowanie i dorosłe życie. Wyniki jednoznacznie wskazywały, że pomiędzy skutkami doświadczenia braku uczuć rodzicielskich w dzieciństwie oraz skutkami przemocy fizycznej bądź wykorzystywania na tle seksualnym można postawić znak równości.

Zwłaszcza w relacji matka-córka, deficyt zdrowej i stabilnej więzi może mieć dla córki konsekwencje w postaci:

  • poczucia bycia niewartą uwagi

  • życia z uporczywym poczuciem bezsensu

  • zachłannego szukania miłości

  • wchodzenia w toksyczne relacje (z mężczyznami)

  • braku szacunku do siebie

  • silnego niezadowolenie ze swojego ciała

Jak poważne mogą być konsekwencje niezdrowych relacji z bliskimi?

Wychowanie się i wieloletnie życie w niezdrowym, toksycznym środowisku może doprowadzić do wykształcenia się przymusu powtarzania traumy. Jest to mechanizm psychiczny, rządzący ofiarą, która nieświadomie znajduje się pod jego wpływem. Poprzez uporczywe, wielokrotne wchodzenie w te same, destrukcyjne sytuacje, taka osoba stara się przejąć kontrolę nad swoim życiem, odmienić stary los. Nie będąc jednak zdolną do wprowadzenia żadnych zmian w swoim dotychczasowym zachowaniu, każda kolejna sytuacja ma jednakowe zakończenie – identyczne z tym doświadczanym w dzieciństwie.

Jestem ofiarą – co dalej?

W przypadku bardzo wielu osób, które w dorosłe życie wchodzą z bagażem doświadczeń nabytym w rodzinnym domu, pełnym niezgody i złości, jedynym rozwiązaniem na poradzenie sobie z traumą staje się psychoterapia. Pozwala na wyjście z błędnego koła poprzez na przepracowanie dysfunkcyjnych schematów sterujących rzeczywistością – najpierw dziecka, a później dorosłego.

Jak zatrzymać błędne koło i nie powtarzać schematów ze swojego domu?

A może tkwisz teraz po drugiej stronie? Jeśli jesteś ofiarą wychowywania się w rodzinie niepełnej, domu w którym królowały poczucie zagrożenia, konflikty i wzajemna niechęć, z pewnością nie chciałbyś podobnego losu dla własnego dziecka. Może akurat doświadczasz kryzysu w związku bądź przechodzisz przez rozwód i zastanawiasz się jak uchronić swojego malucha bądź nastolatka przed konsekwencjami problemów w małżeństwie?

Wówczas warto pamiętać o poniższym zbiorze zasad, zalecanym m.in. w poradniku „Dziecko w rozwodzie” wydanym przez Centrum Mediacji Partners Polska i Stowarzyszenie Rodzin PELIKAN:

  1. Jeżeli ty i twój partner/partnerka nie jesteście w stanie poradzić sobie z wzajemną niechęcią i złymi emocjami, rozważ skorzystanie z mediacji rodzinnej. Nie dopuszczaj do sytuacji, w której dziecko staje się ofiarą waszego nierozstrzygniętego sporu sądowego o władzę rodzicielską lub alimenty.
  2. Niezależnie od skali problemów w małżeństwie, w sprawie dobra dziecka rodzice muszą współpracować. Ważne jest ustalenie jednolitych, wspólnie przestrzeganych zasad wychowania i rutyny dziennej oraz tygodniowej – tutaj nie ma miejsca na spory i przepychanki.
  3.  Nigdy w obecności dziecka nie mów źle o swoim byłym partnerze. Unikaj kłótni i okazywania wrogości bądź pogardy w stosunku do byłego męża/żony, zwłaszcza gdy dziecko jest w pobliżu. W przeciwnym razie, obserwowanie waszych kłótni i wzajemnych złośliwości, może zaszczepić w nim negatywne wzorce.
  4. Nie traktuj dziecka jak szpiega albo karty przetargowej, środka do załatwiania małżeńskich problemów jego kosztem. Nie każ dziecku przekazywać niewygodnych dla ciebie komunikatów byłemu partnerowi/partnerce. Zawsze rób to bezpośrednio.
  5. Nie zmuszaj dziecka do zatajania pewnych faktów przed drugim rodzicem. Takie zachowanie z twojej strony wywiera na nim ogromną presję i z pewnością wywoła w nim poczucie dyskomfortu. Analogicznie, nie każ mu wybierać pomiędzy tobą a twoim byłym partnerem. Pomimo waszego konfliktu, dziecko powinno mieć poczucie, że nadal jest dla was najważniejsze, a przyczyny waszego rozstania nie mają z nim nic wspólnego.
  6. Niezależnie od skali problemów w małżeństwie, w sprawie dobra dziecka rodzice muszą współpracować. Ważne jest ustalenie jednolitych, wspólnie przestrzeganych zasad wychowania i rutyny dziennej oraz tygodniowej – tutaj nie ma miejsca na spory i przepychanki. Ponadto, niezwykle istotne jest zapewnienie dziecku możliwości częstych i regularnych spotkań z rodzicem, który nie mieszka z dzieckiem. Przewidywalność tego co przyniesie kolejny tydzień i miesiąc oraz przestrzeganie harmonogramu pomoże dziecku przystosować się do nowej sytuacji.
  7. Dotrzymuj słowa. Nie spóźniaj się na umówione spotkania z dzieckiem, nie bagatelizuj ustalonych zobowiązań finansowych na jego rzecz. Wszelkie zaniedbania takich obietnic, dziecko może odebrać jako bardzo niebezpieczny sygnał, że już Ci na nim nie zależy.
  8. Nie wzbudzaj w dziecku fałszywej nadziei na to, że być może jeszcze kiedyś ty i jego mama/tata znów będziecie razem. Na wszystkie tego rodzaju pytania odpowiadaj łagodnie lecz stanowczo. Jasno komunikuj, że wspólne mieszkanie, spędzanie weekendów czy wakacji nie jest dłużej możliwe. Równocześnie podkreślaj, że oboje bardzo kochacie dziecko i może ono liczyć na uwagę i czas każdego z was.
  9. Nie porównuj dziecka do byłego partnera/partnerki. Pogódź się z tym, że ma ono geny drugiego rodzica i pewne podobieństwa w jego zachowaniu lub wyglądzie są nieuniknione. Powstrzymaj się od pejoratywnych komentarzy na ten temat, nawet jeśli w pewnych sytuacjach kwestia podobieństwa jest dla ciebie irytująca bądź przykra.
  10. Staraj się, aby wasze rozstanie nie było przyczyną do zerwania bądź znacznego rozluźnienia kontaktów między dzieckiem, a jego dalszą rodziną, zwłaszcza babcią i dziadkiem ze strony rodzica, z którym dłużej nie mieszka. Równocześnie bardzo ostrożnie i taktownie wprowadzaj temat swoich ewentualnych nowych partnerów. Nie pozwól, by twój nowy związek miał wpływ na ograniczenie czasu dotychczas spędzanego z dzieckiem bądź wywiązywanie się przez ciebie ze zobowiązań finansowych.

Autorem wpisu jest Marta Zielińska, psycholog pracujący z dziećmi i rodzicami, założycielka Pomocy Psychologicznej Harmonia w Warszawie.


7 metod na usunięcie tatuażu, które nie zawsze skutkują

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 grudnia 2018
Fot. iStock/Renphoto

Tatuaże zdobyły ogromną popularność i nietrudno zaleźć osobę, która ma takie dzieło na sobie. Kolorowe, czarno-białe, a nawet i wykonywane białym tuszem przykuwają wzrok, stanowią ozdobę i dumę właściciela. Tym większą, im bardziej projekt był przemyślany i perfekcyjnie wykonany przez tatuatora.

Życie jednak pokazuje, że niektóre pomysły na trwałą ozdobę się nie sprawdziły. Wzór albo napis, którego nie chcemy dłużej oglądać na skórze, może skutecznie psuć humor. Wtedy też pojawia się problem, czy dany tatuaż przerobić na inny, zmieniając np. imię byłego  faceta na coś bardziej sympatycznego? Bo tatuażu nie da się ot tak zmyć ze skóry, ale można starać się go skutecznie usunąć. Usuwanie głęboko wprowadzonego barwnika ze skóry jest trudne i bolesne, trwa dość długo i może być kosztowne. Zdecydowanie łatwiej jest tatuaż zrobić, niż go usunąć.

7 metod na usunięcie tatuażu, które nie zawsze skutkują

Nowoczesne lasery dobrze sobie radzą z zadaniem i są uważane za najlepszą metodę. Trzeba rozeznać się i wybrać odpowiedni gabinet, aby zabieg był skuteczny i bezpieczny. A jakie metody mogą zawieść nadzieje na usunięcie kłopotliwego tatuażu?

Dermabrazja mechaniczna

Polega na usunięciu powierzchownych warstw skóry wraz z barwnikiem, przy pomocy urządzenia z głowicą ścierną. Rana, która pozostaje po  zabiegu wygląda jak głębokie otarcie. Efekty nie są idealne, ponieważ barwnik w głębszej warstwie skóry nadal jest widoczny. Zbyt intensywne ścieranie mogłoby doprowadzić do powstania szpecących blizn w miejscu tatuażu.

Salabrazja

To usuwanie tatuażu za pomocą soli kuchennej. To częsta chałupnicza metoda, polegająca na wcieraniu soli w skórę tak agresywnie, aby spowodować utratę barwę pigmentu tatuażu. Efekt nie satysfakcjonuje, natomiast znacznie częściej pozostawia skutki uboczne — zbliznowacenia, podrażnienia skóry i jej odbarwienia.

Rejuvi

Polega na nacięciu skóry i aplikacji bezpośrednio na ranę kwasu mlekowego. Pozwala to usunąć tatuaż poprzez wypchnięcie tuszu razem ze strupkiem powstającym na ranie. Zabieg niesie ze sobą ryzyko powstawania blizn, powikłań dermatologicznych oraz śladów po tuszu.

Fot. iStock/AndreyPopov

Kwasy

Głębokie złuszczanie kwasami jest jednym z bardziej agresywnych, ale całkiem skutecznych metod usuwania tuszu ze skóry. Po kilku miesiącach tatuaż ulega wybieleniu i staje się niewidoczny. Trzeba jednak wziąć pod uwagę ryzyko wystąpienia skutków ubocznych, typu przebarwienia, blizny czy zakażenia. Im głębsze złuszczanie, tym większe ryzyko uszkodzenia skóry.

Światło ipl

Światło ipl umożliwia usunięcie barwnika, unikając krwawienia oraz rozległych uszkodzeń termicznych dla sąsiednich tkanek. Po zabiegu naskórek się złuszcza przez ok. 2 tygodnie. Wykonuje się serię 3-5 zabiegów powtarzanych co 3-4 tygodnie, jednak zabieg nie zawsze bywa satysfakcjonujący.

Metoda elektrokoalgulacji

Elektrokoagulacja to inaczej wypalenie tatuażu. Specjalne elektrody ścinają białka tkanek poprzez termiczne uszkodzenie. To powoduje naturalne wyłuszczanie się barwnika z głębszych warstw skóry. Mniej więcej po 6 zabiegach można oczekiwać efektów. Jest to jednak proces bolesny i niekiedy może powodować przebarwienia, odbarwienia, blizny zanikowe lub przerosłe.

Krioterapia

Wymrażanie zimnem jest jedną z mniej popularnych metod rozjaśniania tatuaży. Wymrażanie skóry ciekłym azotem powoduje jej uszkodzenie, potrzeba jest wiele zabiegów, natomiast efekt finalny nie zachwyca.

źródło:  www.drlegrand.pl , www.pkik24.pl 


Zobacz także

Zdrowe stópki 👟 Wypełnij naszą ankietę – twoja opinia jest dla nas ważna

Styliści Balladine.com polecają wystrzałowe sukienki na Sylwestra i karnawał

„Vogue” w Polsce i kolejna wiosna. Czy przyjdzie punktualnie?