Nieszczęśliwymi czyni nas pogoń za szczęściem… Paradoks? Niekoniecznie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 marca 2018
Fot. iStock/
 

Kto z nas nie lubi czuć się szczęśliwym? Chyba nie ma takiej osoby na świecie. Prawda jest jednak taka, że osiągnięcie szczęścia jest dla nas niezwykle trudne. Rzadko kiedy jesteśmy w stanie odpowiedzieć twierdząco, bez chwili zawahania, na pytanie: „Jesteś szczęśliwa?”.

Cóż, choć chcielibyśmy być szczęśliwi, to wiemy, że szczęście wymaga wysiłku i czasu. Naukowcy z Kanady i Stanów Zjednoczonych odkryli, że ludzie dążący do szczęścia często odnoszą wrażenie, że brakuje im czasu w ciągu dnia, co paradoksalnie prowadzi do tego, że czujemy się nieszczęśliwi.

Na taką percepcję czasu wpływa poszukiwanie szczęścia, często nieosiągalnego. Stawiamy sobie cele, które mają nas uszczęśliwić nie widząc niczego więcej po drodze, dlatego też rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni z naszego życia.

Okazuje się, że dążenie do szczęścia może podkopać nasze dobre samopoczucie. Nieustannie pędzimy w celu osiągnięcia celu – nowego domu, zebrania pieniędzy na wakacje, nowego auta, idealnego sylwetki, a nawet miłości, a czas, który poświęcamy na realizację naszych marzeń i planów może osłabić pozytywne emocje.

Naukowcy podpowiadają – jeśli chcesz uniknąć rozczarowania, pamiętaj, aby pielęgnować w sobie wdzięczność za to, co już udało się nam osiągnąć. Przestrzegają też przed odchodzeniem od marzeń, co coraz częściej robimy poprawiając sobie nastrój przez zwykły konsumpcjonizm – kupienie nowej sukienki, nowego gadżetu. Dlatego warto pomyśleć nad tym, co naprawdę czyni nas szczęśliwym, co sprawia, że czujemy się lepiej. Zatrzymać się, poświęcić na to więcej czasu niż zazwyczaj go mamy. Nie da się szczęścia zamknąć w ramy czasowe, zwłaszcza gdy są one bardzo ciasne. Przestańmy myśleć, że już, teraz, szybko musimy osiągnąć szczęście. Skupmy się na tym, czego naprawdę chcemy tu i teraz i za to bądźmy wdzięczni.


źródło: www.springer.com

 


Dlaczego nie powinniśmy porównywać „starej” miłości do „nowej”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 marca 2018
Fot. iStock / Solovyova
 

Zazwyczaj wszyscy mamy to jedno miłosne doświadczenie, z którym porównujemy wszystkie inne. Zwykle miało ono miejsce, gdy byliśmy młodsi. Dla niektórych było to w szkole średniej, inni wspominają pierwszą „dorosłą” miłość. Pamiętamy to tak, jakby to było wczoraj: głębokie, pozytywne uczucie zatracenia się w kimś, kiedy wszystko było romantyczną, prostą sielanką. Bez życiowych komplikacji.

Czysta dopamina podana wprost do twojego serca. Wszystkie twoje problemy stawały się nieważne, marzenia były na wyciągnięcie ręki. Dziś czasem wracasz myślami do tamtej historii i idealizujesz ją na potęgę. Niepotrzebnie. I niepotrzebnie zastanawiasz się „co by było gdyby”… A prawda jest taka, że raczej nic. Bo ty nie jesteś już tą samą osobą, co wówczas, bo on/ona również zmienili się i są teraz kimś innym. Bo ta miłość skończyła się z jakiegoś powodu, a teraz jedynie wydaje ci się lepsza niż wszystkie inne.

Niektórzy dostają od losu tę szansę, by spotkać swoją pierwszą miłość jeszcze raz i doświadczają wówczas poczucia „luki”.  Oczywiście, to już nie jest to to samo. Częściowo dlatego, że wiesz, co się wydarzy. Ale także właśnie dlatego, że jesteś dziś inną osobą i kochasz również inaczej. Przychodzi rozczarowanie.

Większość z nas nie doświadcza tej luki, nie spotyka więcej na swojej drodze pierwszej miłości. Nosimy więc nasze stare historie miłosne w naszej głowie i porównujemy do niej inne związki. Gonimy za obrazem, który nie jest do końca prawdziwy. Za wspomnieniami, a nie prawdziwą miłością.

A przecież tamta, stara miłość może wcale nie była miłością. Może była chaosem, nauką, odkrywaniem i niewiedzą. Stara miłość była eksperymentalna i impulsywna . A czasem przynosiła zniszczenie. Tyllko ty zachowałeś o niej dobre wspomnienie.

Przestańmy więc porównywać to, co było z tym, co jest. Dzisiaj jesteś inny. To, czego chcesz i co się przyciąga jest inne. I nie żyje w twojej głowie, ale istnieje naprawdę. Pochylaj się w tym. Żyj tym. Stwórz nową miłosną historię, która przyćmiewa wszystkie inne.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Kiedy zbyt trudno czuć to, co czujesz – napisz to

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 marca 2018
Fot. iStock/Alexandra Iakovleva
Następny

Jest pewien sposób, który może pomóc nam radzić sobie z trudnymi emocjami: możemy je sobie przedstawić w postaci w fikcyjnej historii, zapisać jako opowiadanie. Daje nam to możliwość pisania o naszych uczuciach z bezpiecznej (i twórczej) perspektywy. Są przecież emocje, których dosłownie boimy się „dotknąć”, poruszyć, mówić o nich, żeby nie podrażnić wierzchołka góry lodowej, nie uruchomić lawiny trudnych, nieposkromionych uczuć, z którymi nie damy sobie rady.

Stanąć twarzą w twarz ze swoimi demonami – tego doświadczenia boi się większość z nas. Czasami czujemy, że nie możemy, nie potrafimy tego zrobić. Być może nie jesteśmy na to gotowi, albo próbowaliśmy wcześniej i to za mocno bolało.

Jeśli oddajesz swoje uczucia jakiejś postaci, nadal możesz je opisać bardzo szczegółowo (jeśli ci to naprawdę pomoże). Możesz opisać, jak wygląda twój smutek, możesz opisać swój gniew, który powoduje, że całe twoje ciało drży i rozgrzewa do czerwoności. Możesz opisać miażdżące rozczarowanie, utratę wiary w siebie.

Możesz pisać o niepokoju, który przychodzi do ciebie w nocy i nie pozwala spać lub głębokie lęki, które odczuwasz w ciągu dnia. Możesz opisać smutek, złamane serce, ból po stracie, pustkę, samotność, cierpienie.

Możesz umieścić uczuciach, które wydają się zbyt trudne, w słowach i uwolnić je ze swojego ciała, a jednocześnie zachowując pewną dodatkową warstwę ochronną. Te swoje emocje nadajesz przecież komuś innemu. To może być ktoś lub coś – drzewo za oknem, które opłakuje utratę liści, zwierzę, które opłakuje utratę matki, mrówce, pracującej niestrudzenie na łące. Możesz się wykazać kreatywnością, opisując swoje wewnętrzne rozterki i sytuację, w której się znalazłeś.

To nie musi być długa powieść (chyba, że ​​chcesz, żeby tak było). Może zapisać stronę zeszytu lub nawet jeden akapit kartki, którą z niego wyrwiesz. Możesz pisać przez kilka minut każdego dnia i czekać na to, by opisać najgorszy ból dopiero wtedy, kiedy będziesz gotów. Nie spiesz się.

Zobacz także

Niektórzy szczęśliwcy mają już ferie! Sprawdź, jak odpowiednio ubrać dziecko, żeby było mu ciepło i wygodnie

Rozwiązanie konkursu „Pokaż swojego pupila i napisz, dlaczego jest dla ciebie ważny!”

Andaluzja to namiętna czarnowłosa tancerka w falbaniastej czerwonej sukni