Nie zadawaj wrażliwym osobom tych 8 pytań. A jeśli jesteś wrażliwcem – nie odpowiadaj na nie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 grudnia 2016
Fot. iStock / BrianAJackson
Fot. iStock / BrianAJackson

Może ty jesteś typem wrażliwca, a może jest ktoś nim w twoim otoczeniu. Szczególna wrażliwość bywa uciążliwa, przysparza nam wiele stresu i napięcia. Bycie wrażliwcem nie zawsze jest czymś przyjemnym i dla innych zrozumiałym. Może właśnie dlatego – z powodu braku zrozumienia, osoby wrażliwe muszą stawać przed raniącymi ich pytaniami. Czasami lepiej się zastanowić chwilę dłużej, ugryźć się w język, niż chlapnąć coś zupełnie niepotrzebnego.

Jeśli jesteś wrażliwcem – nie przyjmuj się tymi pytaniami. A jeśli znasz bardzo wrażliwą osobę – po prostu zadawanie tych pytań sobie odpuść.

Dlaczego jesteś taka emocjonalna?

To jak pytanie w stylu: czemu jesteś kobietą? No taka jestem, po prostu. I uwierz czasami chciałabym czuć inaczej, słabiej, mniej. Niestety, nie da się.

Musisz wszystko robić tak wolno?

Po tym można poznać wrażliwą osobę, która na wykonanie pewnych rzeczy zwyczajnie potrzebuje więcej czasu i nie jest to efektem lenistwa. Wręcz przeciwnie, po prostu natłok zadań może ją przytłoczyć.

Naprawdę musisz sobie robić kolejną przerwę?

Wrażliwe osoby są bardzo dokładne w tym, co robią. Potrzebują złapać oddech, oderwać się na chwilę, by nabrać dystansu do pewnych rzeczy. Stąd częsta potrzeba zrobienia sobie kilku przerw przy wykonywaniu jednego zadania.

Musisz tak sobie komplikować życie?

Nadwrażliwcy nie chcą komplikować sobie życia, oni są po prostu bardziej świadomi i wrażliwi na trudności, które składają się na życie. Potrzebują wsparcia i zrozumienia, a nie krytyki.

Czy ty tylko potrafisz narzekać?

Narzekanie to nasza przywara narodowa, do której powinniśmy być przyzwyczajeni. Ale nie wiedzieć czemu, kiedy narzekają wrażliwcy, jakoś bardziej nas to irytuje. Może dlatego, że sobie nie dajemy przyzwolenia na smutek, na dołowanie się, na który oni sobie pozwalają. My musimy do przodu i z uśmiechem. Wrażliwe osoby wiedzą, że nie da się tak cały czas.

Nie za dużo przypadkiem myślisz/czujesz?

Żeby to tak od nich zależało. Tak po prostu się dzieje, że uczuć i myśli wrażliwcy mają w nadmiarze. Bardziej się przejmują, bardziej angażują, mają zdecydowanie mniejszy dystans do wielu rzeczy. Uwierz – próbują to zmienić, ale czasami po prostu zwyczajnie się nie da, bo dzięki swojej emocjonalności potrafią więcej dostrzec, są bardziej uważni.

Nie brakuje ci przypadkiem przyjaciół?

Co to za pytanie? Osoby z dużą wrażliwością budują bardzo intymne i bliskie relacje, a jak wiadomo, nie z każdym da się takie zbudować, poza tym wymagają one dużego zaangażowania. To, że ktoś nie ma wielu przyjaciół, nie oznacza, że był złym przyjacielem. Mało grono w zupełności wystarcza.

Fot. iStock

Fot. iStock


Jak przeżyć Święta i nie zwariować. Czyli, co możesz zrobić już teraz, aby mentalnie się do nich przygotować

Karolina Krause
Karolina Krause
20 grudnia 2016
Fot. iStock/svetikd
Fot. iStock/svetikd

Okres świąteczno-noworoczny to moment, gdy możemy zauważyć, jak bardzo różnimy się między sobą. Dla jednych Boże narodzenie to magiczny czas, gdy choć przez chwilę możemy poczuć się jak dziecko. Wrócić do rodziny, do domu, gdzie czeka na nas ktoś, kto nas wesprze, przytuli, porozmawia. Dla drugich, to okazja do chwilowego zawieszenia broni, do wyjaśnienia tego co było między nami nie tak. Są jednak także takie osoby, którym Święta kojarzą się jedynie ze stresem. I mają ku temu swoje powody.

Mogą to być stresy związane ze zwiększonymi wydatkami, albo obawy przed spotkaniem z osobami, za którymi wcale nie tęsknimy przez cały rok. Martwi nas chroniczny brak czasu, a tu jeszcze trzeba sałatkę przygotować, ciasto upiec, pierogi ulepić, prezenty kupić i tak dalej…Innym z kolei sen z powiek spędza myśl o pochłonięciu całej masy dodatkowych kalorii, bo przecież, z takim uporem, zrzucałyśmy je przez wiele miesięcy. Nie mówiąc już o próbach podsumowania minionego roku, po których przyszły wydaje nam się znacznie mniej optymistyczny.

W efekcie doprowadzamy, że okres, który powinien być dla nas świętowaniem, chwilą oddechu od trudności dnia codziennego, staje się dla nas utrapieniem. Wychodząc naprzeciw takim problemom, Steve Siebold, trener motywacyjny oraz autor książki „Jak myślą bogaci”, sugeruje byśmy zawczasu przygotowali się do zbliżających się Świąt. Oto kilka jego porad na to, by zminimalizować związany z nimi stres:

Przygotuj plan działania

Co tak naprawdę stresuje cię w nadchodzącym okresie? Postaraj się określić, z czego konkretnie wynikają twoje zmartwienia. Nazwij swoje lęki a następnie zapisz je na kartce. Na ich podstawie opracuj plan działania, który pomoże ci przetrwać ten czas.

Jeśli tym, czego najbardziej się obawiasz są relacje z rodziną, przygotuj się na to, co możesz usłyszeć. Tak się niestety składa, że ci, których trzymamy najbliżej serca, potrafią wbijać w nie szpilkę dotkliwiej niż ktokolwiek inny. Przypomnij sobie te słowa, które zraniły cię najbardziej. To boli, ale nie tak, jak zaboli wówczas, gdy ta osoba znowu zrobi to przy wszystkich. Jednymi z najtrudniejszych relacji są te z naszymi rodzicami. Brak krytyka czy brak akceptacji z ich strony sprawia, że czujemy się jak małe dzieci. Sęk w tym, że nie jesteśmy już dziećmi. A ich słowa, nie muszą być dla nas wyrocznią. Jeśli więc, podczas takiego spotkania usłyszysz na przykład, że jesteś nieudacznikiem, bo nie masz pracy, zastanów się ile jest w tym prawdy. Pomyśl ile udało ci się osiągnąć w innych sferach swojego życia. Może masz już dzieci, kochającego partnera, dom, a w poprzedniej pracy i tak się nie odnajdywała? Nie musisz wcale odpowiadać, na takie zarzuty. Ważne byś wiedziała, że to nie jest prawda. To co myśli o tobie dana osoba, to już jej/jego zamartwienie. Nie twoje.

Zrób tak z każdym kolejnym scenariuszem. Opracowanie strategii działania pozwala nam przejąć kontrolę nad naszym stresem. Odbiera moc, przyszłym szkodliwym czy niechcianym wydarzeniom. To samo tyczy się wydatków i problemów związanych z zadbaniem o figurę. Może trzeba przeanalizować zeszłoroczne rachunki i zwrócić uwagę na to, gdzie przeholowaliśmy. Wypisać wszystkie rzeczy, które mamy w tym roku do kupienia, ustalić określony budżet. I co najważniejsze – nie przekraczać go nawet o złotówki! Nie chcesz, by ta wigilia była jednym z ostatnich posiłków, jakie zjesz przez najbliższe 3 dni? Spróbuj przygotować do jedzenia coś, po czym nie będziesz miała aż takich wyrzutów sumienia.

Zarezerwuj czas dla siebie

Chciałabyś poczuć magię tych świąt ale czujesz, że to wszystko zwyczajnie cię przytłacza? Przychodzisz po pracy do domu i nie chcesz nawet myśleć o tym, co jeszcze masz na dziś do zrobienia? Znajdź chwilę czasu tylko dla siebie – nie tylko od święta, ale przez cały rok.

Każdego dnia daj sobie pół godziny na to co cię relaksuje. Choćby się paliło i waliło – wyjdź z domu. Pójdź na spacer do lasu czy przynajmniej parku i pozwól, by pierwszy powiew wiatru zdmuchnął z ciebie nadmiar tych negatywnych emocji. Albo posłuchaj relaksującej muzyki, przeczytaj kilka stron z twojej ulubionej książki. Zrób cokolwiek co pozwoli ci poczuć, jak dobrze jest być tylko w swoim własnym sosie. Pomoże ci to oczyścić umysł i nabrać sił do działania.

Fot. iStock

Fot. iStock

Pozwól sobie na odmowę

Nie zależnie od tego czy jest to matka, siostra, kuzynka, przyjaciółka czy twój szef. W okresie przed Świątecznym każdy coś od ciebie chce, ale nie musisz się na to wszystko zgadzać. Mniej odwagę na to, by od czasu do czasu powiedzieć „nie”, bez wyrzutów sumienia.

Święta to czas zbiorowych nadużyć. Każdy kogoś nadużywa, ponieważ nikt nie ma wystarczająco dużo czasu, by sprostać wszystkim stawianym nam wymaganiom. Bo przecież praca sama się nie zrobi, dom musi być wysprzątany na błysk, a do tego kumpel z pracy, pyta, czy nie mogłabyś mu pomóc. Ale ty nie odmówisz, bo jak? A potem sama będziesz musiała poprosić kogoś o pomoc. I tak błędne koło się zamyka. Dopóki nie powiemy STOP i nie przerwiemy tego nieskończonego łańcucha. Starając się zadowolić wszystkich wokół nadużywasz przede wszystkim siebie, swoich sił i możliwości. Pozwól więc sobie na odmowę. To normalne, że nie na wszystko możesz znaleźć czas.

Trzymaj się swojego rozkładu

Kiedy już uda nam się wszystko w miarę dobrze zaplanować, nagle pojawia się sporo „dodatkowych” opcji. Myślimy sobie wtedy, że to tylko jeszcze jedna mała rzecz, a to co zostało do zrobienia, najwyżej przeniesiemy na jutro. Tylko, że na jutro już mamy całą stertę nowych zdań i ani minuty na to, by jakoś móc je przesunąć. To doprowadza do tego, że cały nasz plan bierze w łeb. A my same wpadamy w panikę.

Aby do tego nie dopuścić trzymaj się sztywno swojego planu. Może nie jest on jakoś oszałamiająco ciekawy, ale przynajmniej pozwoli ci zredukować stres i spędzić tych kilka dni w radosnej, rodzinnej atmosferze. A o to przecież właśnie ci chodziło. Czyż nie?

 


Źródło: charaktery.eu


Obsesja kontroli. Uwierz w to, że świat jest przyjazny

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 grudnia 2016
Fot. iStock/Rawpixel
Fot. iStock/Rawpixel

Jeśli idziesz we właściwym kierunku, jedyne co musisz zrobić to nie przestawać dążyć do celu – mówi przysłowie. Zauważyliście, że większość rzeczy przychodzi nam z większą łatwością, jeśli rezygnujemy z ciągłego ich kontrolowania? Szkoda tylko, że to ostatnie przychodzi nam z takim trudem.

Jeśli całe życie walczycie z obsesją kontroli, planujecie, przewidujecie i zapobiegacie, prawdopodobnie ciągle ścigacie się z czasem, a w waszych domach zbyt często dochodzi do napięć, wyrzutów, niepotrzebnych utarczek słownych. Bo przecież są sytuacje, których przewidzieć ani zaplanować się nie da.

Zazwyczaj nasza obsesja kontroli zaczyna się gdy:

1. Staramy się mieć wpływ na jak najwięcej rzeczy, bo boimy się, co się stanie, jeśli czegoś nie zauważymy, przeoczymy

Innymi słowy, nasza potrzeba kontroli jest zakorzeniona w strachu, w wewnętrznych lękach, nie zawsze mających uzasadnienie w rzeczywistości.

2. Kontrolujemy, bo jesteśmy przekonani, że sami wiemy najlepiej co jest dobre – dla nas dla innych.

Paradoks polega na tym, że jeśli naprawdę wierzymy w swoje siły i umiejętności, bez względu na okoliczności nie odczuwamy potrzeby „zarządzania” całym naszym mikroświatem (i mikroświatami naszych bliskich, przy okazji). Odpuszczamy. Otwieramy się na wszelkiego rodzaju, nieprzewidziane możliwości, które nigdy się nie pojawią, jeśli podążamy zawsze tylko jedną, ściśle wyznaczoną drogą.

3 „Odpuszczanie” jest o wiele trudniejsze niż kontrolowanie

Przynajmniej na samym początku. Tryb „sterowania” wygląda dość schematycznie: twoja wizja świata jest uproszczona (żeby było łatwiej kontrolować), a opinie mocno ograniczone. Twój umysł „skacze” z tematu na temat i przechodzi w szalonym tempie, od przeszłości do przyszłości. Trudno tu o pełną świadomość i prawdziwe skupienie.

W trybie „odpuszczania”,  jesteś spokojny, starasz się widzieć wiele aspektów jednej sprawy. Masz szerszą perspektywę, ale wymaga to od ciebie większego wkładu emocjonalnego, dobrej woli, koncentracji.

Największą ironią obsesji kontroli jest to, że im bardziej chcesz kontrolować, tym mniejszą masz kontrolę.

Sztuka „odpuszczania”

Odpuszczanie to tak naprawdę rezygnacja z walki. Walki z samym sobą, z całym światem i naturalnym biegiem rzeczy. Jest rezygnacją z odpychaniem i wypierania rzeczywistości. Odpuszczanie jest pełną akceptacją tego, co się nam przytrafia, przy jednoczesnej wierze, że jest dobrze, nawet bez naszego udziału.

Tu nie chodzi o bezczynność. Chodzi o przekierowanie energii, którą normalnie poświęciłbyś na sterowanie i kontrolowanie, na działanie, które naprawdę przyniosą ci korzyści, a nie iluzję, że nad wszystkim panujesz.

A teraz, najtrudniejsze. Jak to zrobić? Jak pozbyć się obsesji kontrolowania? Pomogą ci odpowiedzi na te kilka pytań:

1. Czego się boisz, w związku z wyłączeniem tego „trybu nieustannej kontroli”?

O co ten cały lęk? Co takiego może się wydarzyć, co zaburzy konstrukcję wszechświata? Jeśli twój partner przygotowuje kolację, a ty musisz co chwila sprawdzać, czy na pewno przypilnował pieczeni (przypominasz mu o niej setny raz) – czego się boisz? Że nie będziesz miała co zjeść? Że masz partnera, który nie potrafi gotować? Że kolacja i cały wieczór będą nieudane? Dokąd prowadzi ta spirala absurdu?

Bo jeśli pieczeń się nie uda, czy nie można zjeść czegoś innego? Czy wasz związek opiera się jedynie na perfekcyjnie przygotowanych posiłkach?… I czym jest dla ciebie „nieudany” wieczór? Co ważniejsze – to, że jesteście razem, czy perfekcyjna „otoczka”?

2. Czy to na pewno twoja sprawa?

Spójrz prawdzie w oczy: na większość rzeczy nie masz po prostu wpływu. Twoje próby sterowania i kontrolowania czegoś, co zostaje poza twoim zasięgiem jest nie tylko stratą czasu, ale również źródłem niepotrzebnej  frustracji i rozczarowań. Chcesz kierować czyimś życiem? Przepraszam, jakim prawem?

3. Zastanów się: czy „odpuszczając” zaznasz poczucia wolności?

Odpowiedz, prawie zawsze brzmi: „tak”. Wolność, ulga, głębszy oddech – to wszystko czeka na ciebie „po drugiej stronie”. I jeszcze trochę wolnego czasu do zagospodarowania – tylko dla siebie.

Einstein powiedział: „Najważniejszą decyzją, jaką podejmujemy, jest wybór między poczuciem, że żyjemy w przyjaznym wszechświecie, a poczuciem, że wszechświat jest nam wrogi”. Uwierz w to, wszechświat jest przyjazny.


Źródło : tinnybuddha.com


Zobacz także

Fot. iStock / KQconcepts

Ile rzeczy możemy osiągnąć dotykając przez chwilę czyjegoś ramienia…

Fot.  Screen z Instagrama / anielamcg

„Kocham moją mastektomię”. Aktorka pokazuje, jak oswoić raka piersi

Styl, a nie moda! 8 rzeczy na lato, które musisz mieć w szafie (i nie wyrzucisz po tym sezonie)

Styl, a nie moda! 8 rzeczy na lato, które musisz mieć w szafie (i nie wyrzucisz po tym sezonie)