Nawet nie wiesz, jak wiele mechanizmów używasz, żeby się obronić… Nasze tarcze, zbroje i przekleństwa

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
19 lutego 2016
Fot.  Screen z Youtube
Fot. Screen z Youtube Movieclips Trailer Vault
 

Nowe… to złe. Nieznane. Lecz nie tylko zmiana w życiu może być dla ciebie poważnym zagrożeniem. Uważaj, twoje tarcze obronne mogą być jeszcze bardziej niebezpieczne…

Każdy z nas wytwarza własne mechanizmy obronne już w dzieciństwie. I o ile, gdy jesteśmy mali, sprawdzają się doskonale, w dorosłym życiu mogą okazać bardzo kłopotliwe lub nawet pogłębiać nasz problem. Bazujemy na kilku podstawowych mechanizmach jedynie nadając im swoje barwy. Jednak wszystkie maja tę samą cechę – sprawdzają się tylko do czasu…

linia 2px

MECHANIZMY OBRONNE:

WYPARCIE – Nie przyjmujesz do wiadomości nieprzyjemnych lub niewygodnych faktów (ich podświadome wypieranie). W ten sposób nie musisz stawiać im czoła.

ZAPRZECZENIE – Udawanie przed sobą samym, że to się robi jest niegroźne i tak naprawdę nic złego się nie stało (np. w przypadku przykrych wydarzeń lub podejmowania ryzykownych działań).

PROJEKCJA – przenoszenie na inne osoby własnych uczuć, przypisywanie swoich emocji innym (np. w odwecie za odrzucenie miłosne – atak i oskarżenie o molestowanie).

PRZENIESIENIE – szalenie częsty sposób obrony i odreagowania! Jeśli nie możesz dać upustu swoim emocjom w danej sytuacji stresowej, przenosisz je w bardziej sprzyjające okoliczności. Zbierasz reprymendę od szefa – nie możesz mu się odpłacić, więc twoja złość i frustracja wypływa w dogodnej sytuacji – krzyczysz na podwładnych lub bez wyraźnego powodu na dzieci/partnera.

RACJONALIZOWANIE – każde niepowodzenie i bolesne uczucia doskonale sobie sam wytłumaczysz… ba! każdego winnego usprawiedliwisz w bardzo wiarygodny sposób. Naprawdę w to uwierzysz!

REGRESJA – w przypadku sytuacji ci zagrażającej wpadasz w nerwowy chichot, zachowujesz się jak dziecko (cofasz się do wcześniejszej fazy rozwoju).

linia 2px

Zabijający śmiechem

Bardzo często w  dorosłym życiu bronimy się humorem. Obracamy w żart bolesne i trudne sytuacje – bo tak nam łatwiej. O ile zachowamy zdrowy umiar, to bardzo pomocny mechanizm – ponieważ pozwala się zdystansować do wielu sytuacji, które budzą w nas silne emocje.

Poczucie humoru pozwala na pomocne zbagatelizowanie niektórych sytuacji. Zamiast rwać włosy z głowy z powodu czyjeś uszczypliwości czy drobnego niepowodzenia – można je obśmiać, a energię spożytkować na coś znacznie dla nas cenniejszego. Oczywiście nie ma sensu udawać na siłę perlistego śmiechu, gdy zbiera się nam tak naprawdę na płacz. To na pewno nie zadziała na naszą korzyść.

Atak najlepszą obroną

Stara jak świat i  bardzo niebezpieczna metoda obrony. Stosując ją jesteśmy tak bardzo zdeterminowani by skutecznie i szybko zaatakować, zostawić przeciwnika bez szans – że nie potrafimy dostrzec istoty sprawy. Zresztą ona nie jest ważna. Atakując – skupiamy się tylko na jednym – na ataku. Mocno, szybko, celnie. Nie ma czasu na rozważania czy słusznie… To często przysłowiowa armata na komara. Osobie atakującej bardzo ciężko jest dyskutować i opanować swoją kompulsję, a refleksja jeśli przychodzi – no cóż trzeba na nią poczekać. Pojawi się dopiero, gdy opadnie kurz i okaże się czy atak był dość skuteczny…

Kiedy pęka bańka

Najczęściej naszą kobiecą i bardzo niebezpieczna formą obrony jest racjonalizacja. Jesteśmy mistrzyniami teatru jednego aktora. Do perfekcji opanowałyśmy wypieranie własnych potrzeb, bo…, usprawiedliwienia krzywdy, której doznajemy, bo…. Ostrożnie. nic nie trwa wiecznie, każdy ma swój nieprzekraczalny próg wytrzymałości.

– Odkąd pamiętam wszystko było na  mojej głowie, ale nigdy to mi nie przeszkadzało. On zawsze był zapracowany, późno wracał. Był kochającym mężem i ojcem. Całkowicie rozumiałam, że to on potrzebuje mojego wsparcia, że umówiliśmy się na taki a nie inny podział obowiązków. Większość decyzji wydawała się być całkowicie logiczna, racjonalna. Dopiero gdy podrosły dzieci i wróciłam do pracy coś pękło. Okazało się, że absolutnie już wszystko jest na mojej głowie. A on jest kolejnym dzieckiem do obsłużenia. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że było tak zawsze. I ja sama sobie wszystko przed sobą usprawiedliwiałam. Bo był zmęczony, bo mia prace, bo był zestresowany… A kto u lich anie jest? – opowiada Dorota. – tak długo to racjonalizowałam, że gdy tupnęłam nogą zaczęło się sypać wszystko w naszym życiu. Bo przecież przez 10 lat jakoś mi to nie przeszkadzało – mówił.

Jak najlepiej się bronić w takim razie przed tym co nowe i trudne? Najlepiej z „otwartą” głową, bez pośpiechu. Tak, aby spojrzeć na spokojnie na sytuację, gdy pierwsze emocje opadną i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy aby na pewno sama nie stoję sobie na przeszkodzie do zwycięstwa.


10 rzeczy, których musisz doświadczyć by poczuć, że żyjesz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lutego 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
Fot. Unsplash / Yoori Koo / CC0 Public Domain
 

Żyć pełną piersią, czerpać z życia radość. Rozwijać się, poczuć co to szczęście, wzruszenie, a nawet zawód i rozczarowanie. Bo każda, nawet najtrudniejsza sytuacja daje nam lekcję, pobudza do refleksji, mobilizuje by stać się lepszym i zrobić coś lepiej. Czy nie na ciągłym stawaniu się polega prawdziwe człowieczeństwo? Wiesz, czego powinnaś w życiu doświadczyć, żeby poczuć, że naprawdę żyjesz?

1. Zakochać się bez wzajemności

Tak, właśnie. Poczuć beznadziejność tej sytuacji i nauczyć się, że nie zawsze możesz mieć wszystko. Że człowiek jest wolny w swoich wyborach, że miłości nie można kupić, że nie można jej wymusić, zdobyć inaczej niż docierając do serca tego, kogo kochamy. Lekcja trudna, ale dla wielu niezbędna do tego, by docenili dar miłości odwzajemnionej.

2. Spróbować czegoś, o co nikt by cię nie podejrzewał

To nie musi być coś szalonego, nierozsądnego i ryzykownego. Wystarczy ci sama świadomość, że potrafisz pójść pod prąd, zdobyć się na coś innego, niż zazwyczaj. Podjąć wyzwanie i dowiedzieć się dzięki niemu czegoś o sobie.

3. Przeżyć rozstanie, utratę bliskiej osoby

By dotknąć istoty człowieczeństwa i pozbyć się egoizmu. Stracić przyjaciela, utracić miłość i docenić wagę tych wszystkich małych momentów i szczegółów składających się na wasze wspólne życia. By nauczyć się jak nie należy obchodzić się z drugim człowiekiem. By móc cieszyć się wspólnymi wspomnieniami i doświadczeniami. Ale także po to, by zrozumieć, że nic nie jest nam dane „na zawsze”, a o relacje z innymi należy dbać, pielęgnować je.

4. Zrealizować choć jedno marzenie

Zdobyć swój własny, osobisty Mont Everest, udowodnić sobie, że jesteś w stanie dokonać tego, co wydaje się być poza twoim zasięgiem. Czerpać z tego radość, siłę i energię do mierzenia się z życiem.

5. Poznać smak szczęścia

To, jak je zdefiniujesz, zależy od ciebie. Niech to będzie realizacja w życiu zawodowym i osobistym lub efektywne połączenie obu tych sfer. Samotność lub założenie rodziny.  Niech to będzie osiągnięcie upragnionych celów, albo ciągłe dążenie do ich realizacji. A może szczęściem jest dla ciebie możliwość rozwoju lub zdobycie rozgłosu? Albo pomoc niesiona innym, uszczęśliwianie innego człowieka? Ty zdecyduj. Znasz siebie i swoje potrzeby najlepiej.

6. Poznać smak przyjaźni

Czuć sympatię, wdzięczność i poczucie wspólnoty. Być dla kogoś oparciem w chwilach kryzysowych i samemu otrzymywać takie wsparcie. Dawać i brać od innych, zrozumieć czym jest gra zespołowa i na czym polega strzelanie do tej samej bramki. Mieć wspólne przeżycia i móc wspominać je ze śmiechem.

7. Zmienić coś w sobie na lepsze

Mieć świadomość wpływu na to kim i jaka jesteś. Wyznawać zasadę, że nigdy nie jest za późno na zmianę i krok po kroku do niej dążyć. Wyznaczyć sobie odpowiednie tempo zmian, poznać swoje możliwości i ograniczenia. Poczuć, że jesteś w stanie podjąć takie decyzje, które zaprowadzą cię tam, gdzie chciałabyś być. I konsekwentnie stawać się tym, kim chcesz. Byle tylko pozostać autentyczną.

8. Pokonać jakiś swój lęk, zmierzyć się ze słabością

Bo jeśli zmierzyłaś się ze swoimi wewnętrznymi demonami, co teraz może cię złamać? Jaka życiowa okoliczność przycisnąć do ziemi? Najtrudniej walczyć przecież z tym, co w nas, z naszymi wewnętrznymi ograniczeniami. To, co od nas niezależne, łatwiej sobie racjonalnie wytłumaczyć, odsunąć, poprosić o pomoc. Z naszym wnętrzem w ostateczności musimy poradzić sobie sami.

9. Osiągnąć coś ciężka pracą

Bo tylko w ten sposób będziemy umieli docenić innych i wysiłek, jaki wkładają w swoją pracę. I nauczymy się ją szanować, bo z reguły za takim sukcesem idzie poprawa warunków materialnych.

10. Być samotnym i oswoić samotność

Tak naprawdę, nawet będąc z kimś bardzo blisko, każdy z nas ma taki etap w swoim życiu, kiedy czuję się samotny. Nauczmy się wyciągać  z tej okoliczności korzyści. W samotności, kiedy nie rozpraszają nas emocje związane z kimś dla nas ważnym,  łatwiej nam wsłuchać się w swoje własne potrzeby. A to bardzo ważne dla naszego wewnętrznego rozwoju.

A wy? Ile z tych przeżyć macie już za sobą?


Kiedyś cnoty, dziś często przejaw słabości… Czego możesz nauczyć się od starszych ludzi?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lutego 2016
Fot. Flickr / andrea floris / CC BY
Fot. Flickr / andrea floris / CC BY

Żyjemy w szalonych czasach, często goniąc za iluzjami. Nasze kontakty z bliskimi są nierzadko powierzchowne, bo w podejściu do drugiego człowieka brak głębi, życzliwości, dobrej woli. Nie znamy innego świata, to nasza rzeczywistość, ale czujemy instynktownie, że taki stan rzeczy nie jest naturalny. Zapominamy, że przecież mamy gdzieś obok „przewodników”, których uniwersalne prawdy o życiu mogłyby nam pomóc.

To starsze od nas osoby – babcie, ciocie, dziadkowie, rodzice: wcześniejsze pokolenia dowodzą nie raz, że bez zrozumienia przeszłości, nie sposób żyć tu i teraz. Czego jeszcze możemy się od nich nauczyć?

Przypominają nam czym jest uczciwość i honor

Cechy, które wcześniej rozumiano jako podstawowe, dziś często uważa się za przejaw słabości i życiowej nieporadności. Dążymy często „po trupach do celu”, gramy nieuczciwie i co, gorsza przestajemy widzieć w tym coś niewłaściwego. Zawodowo czy towarzysko spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy bez skrupułów wykorzystują nasza naiwność, okłamują nas, czyhają na nasze potknięcia. Dla większości (zawsze zdarzają się wyjątki!) osób z pokolenia naszych dziadków, takie zachowanie było i na zawsze pozostanie niegodne człowieka. Bo oni nie chadzali na łatwiznę, na skróty. W naturalny sposób wybierali taką drogę, by móc spokojnie stanąć przed lustrem i spojrzeć sobie w twarz.

W.Bartoszewski

Odchodząc, oswajają nas z nieuchronnością śmierci

Jesteśmy obecni przy ich starzeniu się i odchodzeniu. Na naszych oczach chorują, słabną, gasną. To cenna lekcja pokory i bezwarunkowej miłości. Dzięki nim zaczynamy rozumieć sens śmierci, uzmysławiamy sobie jak działa zamknięty krąg życia. Jeśli najbliżsi nam ludzie odchodzą pogodzeni z tym, co i tak musi nastąpić, to i nam, wciąż pełnym energii, sił witalnych młodszym ludziom łatwiej pogodzić się z ostatecznym. Odchodząc, są naszymi łącznikami między życiem a śmiercią.

ks. Twardowski

Uczą akceptować to, co przynosi nam życie

Jest w nich często jakiś hart ducha, wola walki i wewnętrzna siła, dzięki której lepiej niż my radzą sobie z tym, co przynosi los. Bywa, że czujemy się przy nich krusi i wrażliwi. Oni realizują to, czego my tylko mamy świadomość: przyjmują życiowe zawirowania i z pełną odpowiedzialnością podejmują wyzwanie. Może to kwestia czasów w jakich dorastali, wydarzeń (historycznych) i doświadczeń, które były ich udziałem. Z klasą przyjmują na barki kolejne ciosy, ale nie załamują się tak łatwo. Akceptują skomplikowaną sytuację, ale nie ma to nic wspólnego z  konformizmem. Dziś to szalenie trudne.

Irena Kwiatkowska

Uczą nas optymizmu, pogodnego podejścia do życia

Bo mają w sobie wiele radości z małych rzeczy. Czując coraz więcej ograniczeń wynikających z zaawansowanego wieku potrafią dostrzec pozytywne strony swojej sytuacji. Cenią czas, który ciągle przed nimi, ale najchętniej dzielą się nim z najbliższymi. Zwróćcie uwagę na ich uśmiech: rzadko kiedy jest zdawkowy. Z reguły pełen serdeczności, ciepła, łagodności i miłości do drugiego człowieka.

D.Szaflarska

Mimochodem przemycają w nasze życie mądrość wynikającą z ich doświadczenia

A my i tak korzystamy z niej za mało. Bo nie słuchamy uważnie, myśląc sobie: „Co oni tam wiedzą”. Nie lekceważmy mądrości płynącej z tego, co przeżyte. Przecież oni byli już w tym samym punkcie co my teraz. Doświadczyli miłości, nienawiści, szczęścia, samotności, rozczarowania, być może zdrady, całej tej gamy dobrych i złych emocji. Odczuwali strach i złość, popełniali błędy i odnosili sukcesy. Czy nie są pełni jakiś uniwersalnych prawd, których warto posłuchać? Wystarczy tylko być uważnym i otwartym…

J. Kobuszewski

Uczą jak ważna jest rodzina i inne wartości

Czy macie w swoim otoczeniu taką parę starszych ludzi, gdzie jedna osoba opiekuje się z troską drugą, mocno niedołężną już osobą? Ich miłość trwa, bo jej naturalnym elementem jest szacunek do drugiego człowieka, nawet wtedy, gdy inni już  w nim człowieka nie widzą. Zauważyliście, że w  starszych pokoleniach rzadko kiedy dochodziło do rozstań? Oni naprawiali, a nie odchodzili. A słowa „Póki śmierć nas nie rozłączy” traktowali z powagą.

I.Sendlerowa

Zatrzymajcie się na chwilę. Pomyślcie o NICH. Zastanówcie się, jak wiele już od nich otrzymaliście. A co takiego my możemy dać IM?

Fot. Unsplash / Ismael Nieto / CC0 Public Domain

Fot. Unsplash / Ismael Nieto / CC0 Public Domain


Zobacz także

Klara, Moja córka

Czas się zatrzymać, zrozumieć, spełnić wielkie marzenia

Fot. iStock/gpointstudio

Uzależnieni od pomagania. Dlaczego niektórzy ludzie muszą stale „naprawiać innych”

5 naturalnych metod, które mogą skutecznie wesprzeć walkę z depresją

5 sygnałów, które wyglądają na depresję, ale nią nie są