Apel do pacjentów: „Naprawdę nadal chcecie Państwo być leczeni w takich warunkach? Nie uważacie, że zasługujecie na coś lepszego?”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 października 2017
Fot. Screen z Facebooka /MOnika Drobińska
Fot. Screen z Facebooka /MOnika Drobińska

Nie ustaje dyskusja wokół protestu rezydentów, którzy po wczorajszych rozmowach z panią premier postanowili wrócić do głodówki czekając na konkretne daty i konkretne, dalekie od uogólnień propozycje ze strony rządu. 

Tak tłumaczą protest ci, którzy żyją obok rezydentów, którzy z nimi pracują.

Przeczytałam sobie komentarze o strajku medyków. Zakłamanie rzeczywistości nic nie da.

Jak wyglądają polskie szpitale? Oczywiście są piękne , nowe i ze sprzętem na poziomie europejskim. Są również stare, ale ciągle remontowane, jak choćby znany mi szpital w Szamotułach—nowy blok, malowania itd. Są również takie, w których czas się zatrzymał. W takich miejscach medycy leczą ludzi. W takich miejscach ludzie są leczeni.

Jak to się ma do zakażeń np.? Otóż nijak. Zakażeń nie ma . Pomimo jednego aparatu do pomiaru ciśnienia na cały oddział ( dlatego mankiet jest mokry, jak pielęgniarka zakłada go pacjentowi na ramię, bo nie nadąża schnąć—nawet współczesne środki nie dezynfekują na sucho), pomimo staz wielorazowego użytku.

Staza to taka guma , zaciskana przy pobieraniu krwi lub zakładaniu wenflonu na ręce pacjenta. Też jest mokra. Albo nie. Bo nie ma czym zdezynfekować.

Co z odzieżą medyczną?  Jak personel dostaje dwie sztuki na dwa lata, sam pierze w domu, to jak na każdy dyżur ma mieć czysty? ( można oddać do prania w szpitalu, ale wraca po kilku dniach).
Medycy więc kupują sami. Koszt—jeden komplet to minimum 200 zł.

Buty również wydatek .Jak pracowałam na intensywnej terapi, miałam 7 kompletów. Tyle zapełniało mi pralkę. Po każdym praniu -jedno dodatkowe—pusta pralka z wybielaczem lub innym świństwem bijącym szczepy wrednych nieistniejących małych żyjątek.Jeden dyżur—jeden mundurek.

Co na to wszystko epidemiologia szpitalna? Ano, zauważa tylko lakier hybrydowy na paznokciach. Nic innego nie widzi. Bakterie i wirusy przed szpitalami zawracają. Jak bada się w takich warunkach pacjenta? Ano siada się obok niego na łóżku, rozmawia i bada. Bez parawanu. Bez osobnego pokoju. Bez poszanowania godności. Przy innych .

A wszystkie krępujące dla pacjenta czynności? No też wśród widzów. Chyba, że mogą na chwilę wyjść na korytarz.

Naprawdę nadal chcecie Państwo być leczeni w takich warunkach? Nie uważacie, że zasługujecie na coś lepszego? Na wyspanego lekarza, pielęgniarkę i ratownika? Na parawan, zasłonę czy cokolwiek co Waszą godność oddzieli od wścibskich gapiów? Na posiłki ciepłe i wystarczające ?

Jeżeli są dwie pielęgniarki na dyżurze , jedna zajmuje się karmieniem, ma trzech pacjentów wymagających tej czynności, to drugi z nich, już dostaje zimny obiad. Nieprawda? Prawda. Nie chcielibyście na śniadanie pieczywa, sera, warzywa, wędliny i soku owocowego? Na tacy. Do łóżka jak trzeba? Estetycznie?

Naprawdę nie chcielibyście Państwo prysznica, na sali, a nie jednego na cały oddział? A może również nie chcecie czekać na dzwonki? A może chcielibyście porozmawiać z pielęgniarką czy lekarzem?

Czy tak nisko się Państwo cenicie, tak niskie macie poczucie własnej wartości, tak mało świadomi jesteście, że nie potraficie zawalczyć o swoje zdrowie, warunki leczenia , liczbę personelu?

Każdy zasługuje na godne traktowanie. Przede wszystkim pacjent. Poprzyjcie głodujących medyków. Oni walczą o wzrost nakładów na ochronę zdrowia, warunków leczenia, pracy i oczywiście, że o swoje wynagrodzenia.

Gdyby pielęgniarkom, ratownikom i lekarzom nie zależało na pacjencie, na kilka dni wszyscy razem by zachorowali, wzięli urlopy (zaległe, a jakże), dzień opieki nad dzieckiem. Możliwości jest wiele.

Nigdy jednak tego nie zrobiliśmy. Nasi koledzy, moi koledzy rezydenci głodują nie dla poklasku i zdjęć w TV. Narażają swoje zdrowie, tylko dlatego, że przez całe lata nikt nas nie słuchał, nikt się z naszym zdaniem nie liczył. Nikt nie liczył się z pacjentem.

Naprawdę tak ciężko zrozumieć, że ktoś może robić coś dla kogoś? W imię czegoś? Nie tylko dla siebie? Popierając strajk medyków, każdy walczy o swoje życie i zdrowie.

Niewolnicy się zbuntowali. Niewolnicy chcą, ale nie muszą pracować w tym kraju. To Wasze dzieci i wnuki. Wy jesteście pacjentami dzieci, wnuków, sióstr i braci.


Ruszyła akcja #rzsporozmawiajmy. 12 października – Światowy Dzień Reumatyzmu

Redakcja
Redakcja
12 października 2017
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Z tej okazji na portalu społecznościowym Facebook ruszyła akcja pod hasłem #rzsporozmawiajmy. Jej celem jest zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), którego szczyt zachorowalności przypada na 30 – 40 r.ż., zachęcenie do wykonywania badań diagnostycznych w kierunku RZS oraz zwrócenie uwagi na problem nieprzestrzegania zaleceń terapeutycznych przez pacjentów chorych na RZS.

Fot. Materiały prasowe / Instalekarz

Fot. Materiały prasowe / Instalekarz

Aby przyłączyć się do akcji wystarczy zrobić sobie zdjęcie z hasłem kampanii i opublikować je na swoim profilu społecznościowym z hashtagiem #rzsporozmawiajmy. Akcję wspierają m.in.: Katarzyna Frąckowiak, REZASTA, Katarzyna Bosacka, Anna Popek, BOVSKA, Urszula Jaworska, Panna Anna Biega i Instalekarz.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe / Lekarz Łukasz Durajski

W Polsce najczęściej występującą chorobą zapalną stawów jest RZS, które każdego roku diagnozowane jest od 8 do 16 tys. Polaków[1]. Częstość występowania reumatoidalnego zapalenia stawów u osób powyżej 18 r.ż. wynosi 0,9%[2]. Choć RZS możemy skutecznie leczyć, to aż 67% pacjentów przyjmuje leki w sposób nieodpowiedni lub wcale ich nie stosuje, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji zdrowotnych[3]. Aż 23% pacjentów przyznaje się do zmniejszenia dawek leków bez konsultacji z reumatologiem[4].

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe / Anna Biega

– W przypadku RZS przestrzeganie dawkowania i częstotliwości przyjmowanych leków według zaleceń lekarza reumatologa jest bardzo ważne. Każde odstępstwo pacjenta przekłada się znacząco na obniżenie skuteczności leczenia, a to wpływa na pogorszenie zdrowia chorego, niejednokrotnie prowadząc do niepełnosprawności ruchowej, a nawet przedwczesnej śmierci. – podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Głuszko, Kierownik Kliniki Reumatologii w Narodowym Instytucie Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie.

Leczenie RZS jest zawsze ustalane indywidualnie dla każdego pacjenta. Głównym celem leczenia jest szybkie osiągniecie remisji choroby lub co najmniej jej małej aktywności.

– Tylko przyjmowanie przez pacjenta leków w pełnych, zalecanych przez lekarza dawkach może pokazać nam, czy zastosowana terapia lekami modyfikującymi przebieg choroby (LMPCh) jest skuteczna, czy też nie. Jeśli wdrożone leczenie nie przynosi pożądanych efektów po 6 miesiącach stosowania, należy zmodyfikować leczenie. Terapię biologiczną można zastosować u pacjentów z RZS, u których nastąpiło niepowodzenie terapii co najmniej dwoma lekami modyfikującymi przebieg choroby. – dodaje prof. dr hab. n. med. Piotr Głuszko.

Fot. Materiały prasowe / BOVSKA

Fot. Materiały prasowe / BOVSKA

RZS jest chorobą przewlekłą, której leczenie trwa do końca życia. W początkowym stadium procesem chorobowym objęte są najczęściej mniejsze stawy dłoni, palców, nadgarstków oraz stóp. Na etapie bardziej zaawansowanym stan zapalny obejmuje większe stawy oraz narządy wewnętrzne m.in. nerki, płuca czy wątrobę.

– Bardzo często pacjenci są mylnie przekonani, że dobre samopoczucie daje podstawę do zaprzestania leczenia. To niestety nie jest prawdą. Jako pacjentka z RZS’em zachęcam wszystkich chorych do większej odpowiedzialności za swoje zdrowie. Tylko dzięki samodyscyplinie i stosowaniu się do zaleceń lekarza mamy szansę podnieść jakość naszego życia i zachować sprawność. – podkreśla Monika Zientek, Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem”.

W przypadku RZS kluczowy jest czas od momentu pojawienia się pierwszych objawów do włączenia odpowiedniego leczenia. – Wczesne rozpoznanie choroby i wdrożenie skutecznego leczenia przez reumatologa w ciągu kilku pierwszych tygodni od pojawienia się pierwszych objawów to szansa dla pacjentów na zatrzymanie postępu choroby zanim jeszcze dojdzie do nieodwracalnego uszkodzenia stawów. – mówi prof. Piotr Głuszko. – U wielu pacjentów, którzy otrzymali pomoc w tym czasie, przy obecnie dostępnych opcjach terapeutycznych, udaje się osiągnąć remisję. –  dodaje profesor.

Fot. Materiały prasowe / Monika Zientek

Fot. Materiały prasowe / Monika Zientek

RZS diagnozuje się na podstawie objawów klinicznych, dokładnego wywiadu i badania fizykalnego przeprowadzonego przez lekarza reumatologa. Dodatkowo wykonuje się badanie krwi i moczu, badanie ultrasonograficzne, radiologiczne oraz rezonans magnetyczny.

– Akcją #rzsporozmawiajmy chcemy zwrócić uwagę społeczeństwa na temat reumatoidalnego zapalenia stawów oraz zachęcić chorych do otwartej, szczerej rozmowy z lekarzem reumatologiem na temat wzajemnych oczekiwań i celu leczenia. Każda osoba, która przyłączy się do tej cennej inicjatywy i opublikuje zdjęcie popierające nasze działania to szansa na dotarcie z informacją o RZS do kilkudziesięciu, a nawet kilkuset osób. Gorąco do tego zachęcam. Razem możemy więcej. – apeluje Monika Zientek, pacjentka chora na RZS, prezes Stowarzyszenia „3majmy się razem.

Fot. Materiały prasowe / Kasia Frackowiak

Fot. Materiały prasowe / Kasia Frackowiak

***

 

Ogólnopolska kampania edukacyjna „RZS Porozmawiajmy” zainaugurowana została w 2015 roku. Głównym celem kampanii jest zwrócenie uwagi pacjentów i ich najbliższych na problem nieprzestrzegania zaleceń terapeutycznych, jego przyczyny i konsekwencje zdrowotne. Reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) to choroba przewlekła, która wymaga odpowiedniego leczenia do końca życia. Nieleczona lub leczona w sposób nieodpowiedni prowadzi do niepełnosprawności, inwalidztwa a nawet przedwczesnej śmierci. Dzięki odpowiedniej terapii można powstrzymać jej postęp. Poprzez nasze działania pragniemy zachęcić chorych na reumatoidalne zapalenie stawów do otwartej rozmowy z lekarzem reumatologiem na temat choroby i jej leczenia oraz pokazać, że współpraca z lekarzem oraz zaangażowanie samego pacjenta w proces leczenia ma istotny wpływ na wyniki terapii.

 

Więcej informacji nt. kampanii „RZS Porozmawiajmy”:

www.facebook.com/rzsporozmawiajmy

 Patroni kampanii „RZS Porozmawiajmy”

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem

Stowarzyszenie zostało założone w 2004 roku przez osoby, które zachorowały w dzieciństwie lub młodości, a teraz, jako osoby dorosłe, chcą aktywnie wspierać chorych reumatycznie: dzieci, młodzież, młodych dorosłych oraz ich rodziny. W Polsce jest niewiele organizacji wspierających dzieci i młodych dorosłych chorych reumatycznie oraz ich rodziny. Młodzi często nie wiedzą do kogo się zwrócić o pomoc i sami muszą radzić sobie z problemami wynikającymi z choroby. A życie z przewlekłym schorzeniem jest trudnym doświadczeniem. Chorzy niekiedy zmuszeni są zmienić całkowicie tryb życia, ograniczyć dotychczasową aktywność, a to wpływa na codzienne funkcjonowanie całej rodziny. Stowarzyszenie powstało właśnie po to, aby pomóc chorym i ich rodzinom odnaleźć się w tej niełatwej sytuacji i wspierać dążenia młodych do uzyskania m.in.: samodzielności, pracy, założenia rodziny.

Fundacja „JaTyMy”

Z inicjatywą powstania Fundacji „JaTyMy” wystąpiła pod koniec 2011 roku, grupa osób – zdrowych
i chorych, które z różnych powodów zetknęły się z problemem chorób reumatycznych. Są wśród nich lekarze, managerowie, prawnicy, przedsiębiorcy oraz pracownicy, zdrowi i chorzy. Wszystkie osoby zaangażowane w działalność Fundacji, w tym członkowie Zarządu i Rady Fundacji pełnią swoje funkcje społecznie. Priorytetowym celem Fundacji „JaTyMy” jest realizacja wieloletniego i wieloetapowego programu „Radość życia dla chorych reumatycznych”, którego głównymi założeniami są: przeprowadzenie społecznościowej kampanii edukacyjnej o chorobach reumatycznych, rozpoczęcie dyskusji o problemach chorych reumatycznych, monitorowanie leczenia biologicznego chorych reumatycznych, walka z wykluczeniem społecznym chorych reumatycznych, organizacja grupowych zajęć rehabilitacji ruchowej oraz warsztatów psychologicznych, doraźna pomoc prawna oraz psychologa. Fundacja realizuje swoje cele poprzez liczne działania podejmowane na rzecz osób, placówek, ośrodków i instytucji. W ramach Fundacji planowane jest organizowanie i finansowanie zakupu specjalistycznego sprzętu medycznego, nieodpłatne przekazywanie lub udostępnianie go placówkom medycznym, wyposażanie poradni i ośrodków specjalistycznych w sprzęt rehabilitacyjny, organizowanie i finansowanie zabiegów medycznych, kuracji i zabiegów rehabilitacyjnych, w ośrodkach i placówkach polskich lub zagranicznych, jak również wspieranie darami rzeczowymi (aparatami lub urządzeniami medycznymi) innych placówek i instytucji, organizowanie i prowadzenie placówek oświatowo – wychowawczych i edukacyjnych, organizowanie i finansowanie imprez sportowych, rekreacyjnych i kulturalnych.

Organizator kampanii

Roche

Roche jest światowym pionierem w dziedzinie farmaceutyki i diagnostyki, który wykorzystując zaawansowane osiągnięcia nauki koncentruje się na realizacji swojego głównego celu, jakim jest poprawa życia ludzi. Połączenie wiedzy i doświadczenia z zakresu farmacji i diagnostyki w ramach jednej firmy czyni z Roche lidera w obszarze medycyny personalizowanej – nowoczesnej strategii leczenia, która ma na celu dopasowanie najbardziej właściwej terapii dla każdego pacjenta, w   najlepszy możliwy sposób.

Roche, będąc największą na świecie firmą biotechnologiczną, jest producentem wielu leków stosowanych w takich dziedzinach terapeutycznych, jak onkologia, immunologia, choroby zakaźne, okulistyka oraz choroby centralnego układu nerwowego. Firma jest również światowym liderem w dziedzinie diagnostyki in vitro, diagnostyki molekularnej oraz pionierem w zakresie kompleksowej opieki diabetologicznej. Firma Roche, założona w 1896 roku, już od ponad stu dwudziestu lat wywiera istotny wpływ na zdrowie i życie pacjentów na całym świecie, poszukując wciąż lepszych sposobów zapobiegania, diagnozowania i leczenia wielu chorób. Ponadto firma nieustannie dąży do poprawy dostępu pacjentów do innowacji medycznych poprzez współpracę ze wszystkimi interesariuszami. Dwadzieścia dziewięć leków opracowanych przez Roche, w tym ratujące życie antybiotyki, leki przeciwmalaryczne i chemioterapeutyki, znajdują się na liście leków podstawowych Światowej Organizacji Zdrowia. Osiem razy z rzędu Grupa Roche została uznana za lidera zrównoważonego rozwoju w sektorze farmaceutycznym, biotechnologicznym i nauk przyrodniczych według indeksu Dow Jones Sustainability.

Grupa Roche z siedzibą główną w Bazylei, w Szwajcarii, w 2016 roku zatrudniała ponad 94000 pracowników w ponad 100 krajach świata i przeznaczyła 9,9 mld franków szwajcarskich (CHF) na inwestycje w badania i rozwój. Firma osiągnęła wartość sprzedaży na poziomie 50,6 mld franków szwajcarskich.

Firma Genentech (Stany Zjednoczone) jest integralną częścią Grupy Roche. Ponadto koncern ma większościowe udziały w firmie Chugai w Japonii. Więcej informacji na www.roche.com.

 

 

 

 

 

 

 

[1] Narodowy Fundusz Zdrowia, Terapeutyczne Programy Zdrowotne 2012, Leczenie reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS) i młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów (MIZS) o przebiegu agresywnym.

[2] B. Batko, M. Stajszczyk, J. Swierkot, F. Raciborski, P. Wiland, Prevalence and Clinical Characteristics of Rheumatoid Arthritis in Poland: First Nationwide Study [abstract]. Arthritis Rheumatol. 2015; 67 (suppl 10).

[3] Badanie przeprowadzone przez portal TacyJakJa.pl w 2015 r. wśród pacjentów chorych na reumatoidalne zapalenie stawów. W badaniu wzięło udział 138 respondentów.

[4] Tamże.


Każda matka ją zrozumie. Ja opowiem wam dziś moją przygodę

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
12 października 2017
Fot. Screen z Facebooka / Burgery nocą
Fot. Screen z Facebooka / Burgery nocą

Pamiętam taką scenę z życia, gdy mój syn miał kilka miesięcy. 8? Może 10. Nie umiem dokładnie określić, ponieważ był to dla mnie wyjątkowo ciężki czas. Okaz, który mi się trafił, płakał od rana do nocy. W sumie to w nocy też. Niektórzy mówią na to „high-need-baby”, inni po prostu „o-jezus-maria-dlaczego-to-dziecko-ciągle-wyje”.

Owego dnia za nic w świecie nie mogłam położyć syna na popołudniową drzemkę. Nosiłam, śpiewałam, karmiłam, czytałam, stawałam na rzęsach i przeklinałam pod nosem. W dodatku byłam chora, z gorączką i sama marzyłam o drzemce.

Znacie ten moment, gdy po potwornej walce w końcu odkładacie śpiące dziecko do łóżeczka, patrzycie na nie (tu pojawia się przypływ bezgranicznej miłości i łezka w oku) i analizujecie, w jaki sposób wydostać się z pomieszczenia bez powodowania jakiegokolwiek dźwięku? Która płytka skrzypi? Ta przy nodze od stolika? Nie, chyba ta tuż przy progu. Generalnie masakra. I właśnie wtedy, gdy planowałam drogę ewakuacji, w moim mieszkaniu rozległ się dzwonek. Jeszcze pamiętam, jak bardzo się przeraziłam. Ten odgłos słyszałam naprawdę rzadko. To nie był domofon. Ktoś stał pod drzwiami. Zerkam na dziecko – oczy otwarte. 2 sekundy później – ryk. Biorę na ręce, idę do drzwi. W przedpokoju zerkam na swoje odbicie w lustrze. Jest słabo. No ale już trudno.

Otwieram drzwi. W progu stoi pan po pięćdziesiątce. Uśmiecha się od ucha do ucha i mówi: „Dywany perskie. Tanio. Mam w aucie. Chce pani?”.

Wtem na mej skroni pojawiła się ta specyficzna kropla, jaką można zaobserwować u bohaterów japońskich kreskówek.

Staliśmy chwilę, wsłuchując się w płacz niemowlęcia, które trzymałam na rękach. „Ale beczy! Dam pani upust”.

Jak Boga kocham, zapłaciłabym mu, gdyby powiedział, że go uśpi lub chociaż zdradzi mi jakiś magiczny sposób. Niestety. Dywanu perskiego nie potrzebuję. Ale dowiedziałam się, że we wtorek będzie z kartoflami. Też tanio. To już inna sprawa. Proszę dzwonić.

Gdy kilka dni temu zobaczyłam na Facebooku zdjęcie zamówienia na burgera, jakie złożyła jedna matka, uśmiechnęłam się sama do siebie. Przede wszystkim dlatego, że (yes! yes! yes!) TEN okres mam już za sobą. Dziś, gdyby moje 4,5-letnie dziecko obudziło się po północy, gdy dostawca przyniósłby mi jedzenie (a zdarzało mi się zamawiać i również podawałam kod do domofonu), zamiast „bram piekieł” miałabym świetną zabawę i wspólną biesiadę. Jeszcze pewnie byłaby pretensja, że frytek dla niego nie wzięłam.

„Poproszę, aby burger był bez pomidora i czerwonej cebuli. Klatka F, kod do bramki 0790715. Jak już dostawca będzie pod blokiem, prosiłabym, żeby nie dzwonił domofonem tylko wpisał kod, bo po stoczonym boju ledwo zasnęło mi dziecko, a jak się obudzi to jego krzyk otworzy bramy piekieł i nikt z nas nie będzie szczęśliwy. Jak dostawca będzie już pod mieszkaniem niech też zapuka zamiast używać dzwonka. Z góry ślicznie dziękuję i życzę miłego wieczoru :)

Mamo, która złożyłaś to zamówienie – wszystkiego dobrego! I przysięgam, jeszcze będzie cudnie.


Zobacz także

Fot. iStock / darrya

Do galerii na zakupy? Niekoniecznie. Każdy przychodzi tu znaleźć zupełnie inny kawałek świata

Fot. iStock / Andrej Godjevac

Wścieknij się, choć raz, zrób aferę. O piekle, w którym żyją grzeczne dziewczynki

Fot. Materiały prasowe

Tracę kilogramy. Młodnieję, bo uelastycznia mi się skóra, poprawiają włosy i paznokcie. I mam znów tyle energii! Chce mi się żyć, śmiać!