Jak najtaniej i najszybciej zadbać o swoje zdrowie i samopoczucie? Zrób sobie sok lub koktajl z książki „Soki i koktajle w minutę”

Oh!Books
Oh!Books
8 maja 2018
Mat. prasowe
Mat. prasowe
 

Prawda, że jest trochę tak, że gdy przychodzi wiosna, robi się ciepło, budzi się w nas nie tylko chęć do życia, ale też do zdrowego życia. Wszystko zaczyna pachnąć, warzywa i owoce na straganach, bazarach uśmiechają się do nas swoją świeżością, a my z chęcią sięgamy po nowalijki, młodą kapustę, rabarbar, za chwilę już truskawki, poziomki, jagody. O rety, aż ślinka cieknie.

Bywa jednak, że kompletnie nie mamy pomysłu na to, co z warzyw i owoców zrobić. Czasami brakuje nam czasu na wymyślanie i przygotowanie posiłku. Poza tym jak zjeść tak ogromną porcję warzyw czy owoców podczas dnia, by nasz organizm był zadowolony?

Nie ma co załamywać rąk i rezygnować z dobrodziejstw natury. Teraz jest bardzo prosty sposób ba to, by dostarczyć naszemu ciału wszystkich niezbędnych składników odżywczych. Wystarczy sięgnąć po koktajl lub sok i bomba witaminowa gotowa. Myślicie, że to żmudna i zajmująca czas praca? Otóż wcale nie. Agata Ziemnicka w swojej książce udowadnia, że koktajle i soki można zrobić w minutę. Agata pisze:

Zrobienie soku z warzyw z dodatkiem owocu to tak naprawdę kwestia dobrych zakupów, następnie kilku dni wyrobienia nawyku, że po odpaleniu ekspresu robimy zdrowy sok, żeby wypić go, zanim zaparzy się kawa, dzięki czemu damy ciału od rana dawkę mocy i nawodnienia. Taki sok działa też na głowę – jeśli o siódmej rano wypije się podobną miksturę, przed naszymi oczami cały dzień przewijają się kadry z selerem naciowym, szpinakiem i cykorią w tle, wraca zapach buraka czy kalarepy, słodycz jabłek. Okazuje się, że trudniej sięgnąć po ciężkostrawny, pusty w składniki odżywcze obiad, bo trochę szkoda obciążyć to czyste, zadowolone ciało.

Powiem wam jedno. Wypróbowałam już kilkanaście przepisów Agaty i… żadne mnie nie zawiódł. Może i wy zechcecie skorzystać? Naprawdę nie ma prostszej i tańszej formy zadbania o siebie, swoje zdrowie i kondycję naszej skóry.

Czerwona energia

Potrzebny:

1 burak

1 łodyga selera naciowego

1 marchewka

1 jabłko

Wyciśnij wszystkie (uprzednio dokładnie umyte) warzywa w sokowirówce Philips HR1922, bez krojenia. I to wszystko.

Siła Lasu

0,5 szkl borówek

0, 5 szkl truskawek

garść świeżej mięty

300 ml napoju roślinnego

100 gram serka twarogowego

Wszystko zmiksuj blenderze wysokoobrotowym Philips HR3655 na gładki płyn, w razie konieczności rozcieńcz odrobiną wody.

Siła w kalarepce

3 łodygi selera naciowego

1 cykoria

1 pomarańcza

1 ogórek

1 kiwi

0,5 pęczka natki pietruszki

garść szpinaku

1 kalarepa

Wszystkie składniki umyj, pomarańczę obierz i wszystko wrzuć do wyciskarkiwolnoobrotowej Philips HR1889.

To tylko trzy z całej listy przepisów Agaty. Co ważne – książka nie jest jedynie pozycją z przepisami, ale też dokładnym opisem, jakie produkty warto ze sobą łączyć, co kryje w sobie kalarepa, burak, czy cykoria, jak oddziałują na nasz organizm. W książce „Soki i koktajle w minutę” znajdziemy przepisy na to, co warto wypić przed treningiem, co po nim, a co, by zwiększyć odporność i dodać naszemu ciału witalności.

Na tę porę roku – pozycja obowiązkowa w każdym domu. Dajcie się zwariować na punkcie soków i koktajli.

Soki i koktajle w minute_FRONT

I jeszcze jedna ważna informacja, którą znajdziecie właśnie w tej książce: jakiego sprzętu najlepiej używać do przygotowywania zdrowych napojów? Soki i koktajle można wyciskać za pomocą sokowirówek, wyciskarek lub zmiksować za pomocą blenderów. Co wybrać? Sokowirówkę, jeśli zależy wam na szybkim efekcie i wolicie klarowną konsystencję soku. Wyciskarkę wolnoobrotową – gdy chcecie uzyskać skoncentrowany, gęsty i bardziej sycący sok z dużą ilością błonnika. Blender szybkoobrotowy z kolei pozwala, aby wszystkie składniki odżywcze znajdowały się w jednym posiłku i podkręca smak.

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Burda Publishing Polska Sp. z o.o. 


Kobiety przejmują władzę na światem. Jak on mógłby wyglądać? Przeczytajcie najnowszą powieść Naomi Alderman „Siła”

Oh!Books
Oh!Books
9 maja 2018
Fot. iStock/borchee
Fot. iStock/borchee
 

Wyobrażaliście sobie kiedyś świat, w którym rządzą kobiety. One mają pełną władzę, o wszystkim decydują, do nich należy ostatnie słowo, przejmują najważniejsze stanowiska większości państw.

I wcale nie ma tu mowy o wizji rodem z „Seksmisji”, gdzie kobiety w ogólnym spokoju i harmonii prowadzą swoje życie. Naomi Alderman autorka książki „Siła” rysuje obraz zupełnie odmienny od tych na pozór sielankowych.

Otóż pewnego dnia kobiety odkrywają w sobie niezwykłą siłę. Okazuje się, że w ich ciałach mieszka zwój energii elektrycznej, który pozwala im ranić, a także zabijać innych. Kobiety zaczynają czuć swoją moc. Na początku są przestraszone darem, który otrzymały, ale kiedy zauważają, że jest ich więcej, rodzi się w nich bunt przed zastaną rzeczywistością i chęć zmiany ustalonego porządku, gdzie to mężczyźni nadal są silniejsi, dzięki czemu często decydują o losie kobiet.

Rewolucja dotyka na początek te kraje, w których kobiety były traktowane jak rzeczy, w których były wykorzystywane. W Mołdawii, gdzie od wielu lat kwitł handel kobietami, gdzie wiele z nich zginęło, a te, co uciekły, nie miały gdzie się schronić, rodzi się rebelia, tworzy się armia. Kobiety pokaleczone przez życie dokonują rzeczy makabrycznych przy użyciu swojej siły. Przejmując władze zakazują mężczyznom samodzielnego poruszania się, prowadzenia samochodu, wychodzenia bez swojej opiekunki, której nazwisko powinni mieć wbite do dokumentów.

Powieść łączy trzech bohaterów: Allie – adoptowana dziewczyna, której opiekunowie, choć na pozór bardzo religijni, wyrządzają wielką krzywdę, Allie staje się matką nowej religii, w której to Bóg jest kobietą. Jest też Roxy – wychowana w gangsterskiej rodzinie była świadkiem zamordowania jej matki, kiedy dorasta kieruje nią jedynie żądza zemsty. Okazuje się, że jej moc jest jedną z największych wśród wszystkich kobiet. Trzeci z bohaterów to Tunde, który staje się dziennikarzem i głównym obserwatorem tego, co dzieje się na całym świecie. Kobiety mu zaufały, dzięki czemu może być blisko nich. Niestety tylko do pewnego czasu jest bezpieczny.

I chociaż Alderman buduje nowy porządek bardzo spokojnie, ważąc wszystko to, co może przynieść moc, której doświadczają kobiety, to jednak im bardziej książka wciąga (a wciąga), tym bardziej brutalnymi obrazami jesteśmy karmieni. Świat oszalał. Czy to tysiące lat męskiej dominacji sprawiły, że kobiety chcą odkupienia wszystkich krzywd, które zostały im zadane? Czy może nie są gotowe do tego, by objąć władzę, by sprawić, że świat daleki będzie od agresji, przemocy, wojny i złych doświadczeń. Ale rewolucja się napędza. Mężczyźni choć przestraszeni postanawiają stawić opór sile kobiet. Czy im się to uda? Czy świat, którym rządzą kobiety mógłby wyglądać tak, jak pokazuje nam Alderman? Kto byłby winien tej wizji?

Ta powieść budzi wiele sprzecznych emocji. Z jednej strony zrozumienie dla kobiet, potrzebę sprawiedliwości, z drugiej obrzydzenie i strach, do czego my byśmy były zdolne i czy tak naprawdę płeć ma znaczenie? Bo kiedy zaczynamy dzierżyć w rękach władzę, stajemy się tacy, jak wcześniej nasi prześladowcy.

Polecam. „Siła” choć dla mnie w pewnym momencie brakuje głębszej analizy zastanego świata, to książka po którą bez wątpienia warto sięgnąć i która zostawi w nas kilka ważnych pytań, na które być może odważymy się znaleźć odpowiedź. Podsuńcie ją swoim mężom, braciom, przyjaciołom, partnerom – ta książka to też dla nich ostrzeżenie, jak wielka może być kobieca furia, jeśli mężczyźni się nie opamiętają.

okładka Siła


Obalamy najpopularniejsze mity na temat jedynaków

Oh!Books
Oh!Books
18 kwietnia 2018
Fot. iStock/wundervisuals
Fot. iStock/wundervisuals

„Chcecie mieć kolejne dziecko?” – usłyszała niejedna z nas podczas rodzinnego spotkania. W takim momencie powinna paść jedyna słuszna odpowiedź: „Oczywiście!”. Ale czy aby na pewno? Czy posiadanie tylko jednego dziecka, w jakiś sposób nas stygmatyzuje, a przede wszystkim – czy powoduje, że nasze dziecko z automatu staje się wybrakowanym egoistą? Dlaczego większość z nas wciąż kieruje się stereotypami i wierzy w mity na temat jedynaków?

A gdyby tak ktoś otwarcie powiedział, że posiadanie tylko jednego dziecka jest świetnym i bardzo rozsądnym rozwiązaniem? Takiego zadania podjęła się Lauren Sandler, niezależna dziennikarka i wykładowczyni w Instytucie Dziennikarstwa im. Arthura L. Cartera. W swojej książce „Jedno i już” rozłożyła na czynniki pierwsze jednodzietne rodziny i przedstawiła wszystkie plusy, jakie niesie za sobą decyzja o pozostaniu rodzicem wyłącznie jednego dziecka. Ale plusy to jedno. Zacznijmy od tego, że większość z nas wciąż wierzy w kilka popularnych mitów na temat jedynaków. Czas je w końcu obalić!

1. Doskwiera i doskwierać im będzie samotność

Tak jakby posiadanie rodzeństwa oznaczało, że zawsze będą mieli kogoś przy swoim boku. Można żyć w rodzinie, a i tak czuć się samotnym i to niezależnie od wieku i więzów krwi. To, czy jedynak będzie samotny, czy też nawiąże głębokie relacje z innymi zależy tylko od niego. Co więcej, relacje te często są o wiele mocniejsze od tych rodzinnych, ponieważ nie zostały odgórnie narzucone, a tworzone w wyniku silnej, wewnętrznej potrzeby.

2. Są okropnymi egoistami

Bycie jedynakiem nie oznacza życia w pojedynkę. W życiu naszego dziecka zawsze obecni będą jego rówieśnicy – koleżanki i koledzy z klasy, z placu zabaw czy z sąsiedztwa. Podobnie jak bliższe czy dalsze kuzynostwo. Każdy z nas jest i powinien być w pewnym stopniu egoistą, ale fakt, że twoje dziecko jest jedynakiem nie musi od razu oznaczać, że nie będzie empatyczne, wyrozumiałe czy że będzie skoncentrowane tylko na sobie. Na wykształcenie osobowości składa się wiele zewnętrznych czynników, jednak pamiętajmy, że nauka życia w społeczeństwie jest między innymi naszym zadaniem.

3. Nie potrafią się przystosować

Zdaniem niektórych, jedynacy są na każdym kroku rozpieszczani i zawsze dostają to, czego pragną. Stąd wniosek, że nie potrafią przystosować się do warunków i zasad, panujących w społeczeństwie. Otrzymują łatki odmieńców, egoistów, osób aspołecznych, a to kompletna bzdura. Owszem, często są o wiele dojrzalsi niż ich rówieśnicy, co może dawać takie wrażenie. Najczęściej wynika to z faktu, że dużo czasu spędzają w towarzystwie osób dorosłych.

4. Ich rodzice nie lubią dzieci

Postawienie takiej tezy oznaczałoby, że pewnie rodzice jedynaka są nimi z przypadku i w dodatku niechętnie. I pewnie historia zna takie przypadki. Niemniej bycie rodzicem jedynaka jest bardzo często niezależne od nas lub jest naszą świadomą decyzją. Czasem nie możemy mieć więcej dzieci ze względów zdrowotnych lub odpowiedzialnie się na nie nie decydujemy wiedząc, że nasza sytuacja życiowa czy finansowa nie zagwarantuje im życia na poziomie, na jakim byśmy chcieli. Ale to wcale nie oznacza, że nie lubią dzieci!

5. W dorosłym życiu mają trudniej

Bardziej zasadne byłoby powiedzieć, że po prostu inaczej niż w przypadku rodzeństw. Momentami trudniej, ale momentami pewnie prościej. Wszystko, jak zawsze zależy od punktu widzenia. Rzeczywiście nie można w środku nocy zadzwonić do starszej siostry po poradę, czy wyciągnąć młodszego brata na piłkę. Nie ma też z kim się pokłócić przed snem. Ale wspomnienia z dzieciństwa i więzi, które przekładają się później na dorosłe życie nie muszą być koniecznie związane z rodzeństwem. Jego posiadanie nie warunkuje naszego życia. Nie sprawia, że żyje nam się łatwiej czy ciężej. Po prostu inaczej! Rodzeństwo czy rodzice nie są zobligowani, by pomagać nam w dorosłym życiu. Często okazuje się, że obcy ludzie potrafią zrobić dla nas więcej niż członkowie rodziny.

6. Są niezaradni

Dlatego, że nie musieli walczyć ze starszym rodzeństwem o zabawkę lub pilota? A może dlatego, że nie musieli migać się przed opieką nad młodszą siostrą lub bratem? Zaradności uczymy się przez całe życie i to w przeróżnych okolicznościach. Niezaradne są te dzieci, które trzyma się pod kloszem, a nie te, które są jedynakami.

7. Gorzej się rozwijają

Wszyscy wiemy, że dzieci potrzebują rówieśników, by dobrze się rozwijać. To prawda i dlatego ważne, by jedynacy mieli kontakt z innymi dziećmi. Brak rodzeństwa nie oznacza jednak, że ich start będzie gorszy. Bardzo często rodzice jedynaków robią wszystko, by zapewnić im jak najlepszy start, poświęcają im mnóstwo uwagi, bo… są rodzicami po raz pierwszy. Podobnie dzieje się w przypadku rodzeństwa – to pierwsze dziecko na ogół jest oczkiem w głowie rodziców.

Coraz częściej spotyka się pary, które świadomie pozostają tylko przy jednym dziecku. Argumentów jest sporo i nie ma co się oszukiwać – ogromną rolę odgrywają tutaj pieniądze. Dzieci kosztują, życie też. Rodzice jedynaków coraz chętniej mówią głośno o tym, czym się kierują. Ich głoś zdecydowanie przełamuje pewne tabu.

Chcesz wiedzieć więcej na temat jedynaków i ich niesamowitych zdolności? Nie masz już chęci nieustannie tłumaczyć zatroskanym ciotkom, dlaczego nie chcesz mieć drugiego dziecka? Sięgnij po najnowszą książkę Lauren Sandler „Jedno i już”. Autorka w sposób zabawny i bezkompromisowy rozprawia się w niej ze wszystkimi mitami, które krążą wokół rodzin jednodzietnych. I aż trudno nie przyznać jej racji. Bycie jedynakiem jest super!

"Jedno i już" Lauren Sandler / Wydawnictwo Buchmann

„Jedno i już” Lauren Sandler / Wydawnictwo Buchmann

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Buchmann