Może warto czasem wyjść z siebie i stanąć obok?

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
8 listopada 2015
exit-335818_1920
 

Myślisz sobie czasem… „zaraz wyjdę z siebie”? Kończy się cierpliwość, poziom dystansu osiąga punkt krytyczny, siadasz i wymownie rzucasz spojrzenie lub nie robisz nic, tylko myślisz… jak z tego wyjść?

Najprostsze rozwiązania, często podawane przez intuicję na tacy bywają najlepszymi.

Wyjść z sytuacji, popatrzeć na proces oczami obserwatora nie uczestnicząc w nim czynnie. To jak wysiąść z pociągu
i dostrzec inne wagony, niewidoczne dotąd z pozycji siedzącej.  Zobaczyć przyjazd szybkiego pendolino, innych spieszących się podróżnych, mijający czas.

Gdy szukamy rozwiązań siedząc i nie zmieniając nic, tak naprawdę widzimy ograniczone możliwości, których zapewne jest o wiele więcej.

Czasem warto  stanąć obok swoich emocji i popatrzeć spokojniej i  szerzej. Być bardziej wyrozumiałym dla siebie, bliskiego otoczenia, otworzyć się na poszukanie i znalezienie rozwiązań, innych niż te widoczne na pierwszy rzut oka.

Zmiana miejsca położenia, poziomu, czasu zmienia myślenie o procesie, w którym jesteśmy. Im więcej zmiennych tym  większy dystans i więcej rozwiązań.

Czasem warto zapytać siebie używając osoby trzeciej. Co powinna/może zrobić Jola?

Nie zdąży na pociąg, to może pojedzie samochodem. Jest już za późno, to może przełoży spotkanie. Nie – to zbyt ważny temat, nie może przełożyć, to może wystarczy jednak mail z zestawieniem i telefoniczna rozmowa, a spotkanie odbędzie się w innym terminie. Realne?

Znalezienie innego, niż zakładałaś realnego rozwiązania daje satysfakcję, korzyść, nowe możliwości. Jest jednak możliwe, gdy pierwotne założenie nie określało jednej słusznej drogi realizacji naszych planów. Zamiast irytować się ograniczeniami, na które często nie mamy wpływu warto szukać czegoś nowego.

Kiedy następnym razem będzie ci się wydawało, że jesteś w sytuacji bez wyjścia popatrz na siebie oczami widza.
Z boku zwykle jest mniej emocji, jest chłodniej i przede wszystkim widzi się więcej.

Taki paradoks – gdy czuje się mniej widzi się więcej. Co o tym myślisz?


Zgoda – prezent nie tylko na święta

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
24 listopada 2015
pogodzmy sie
 

Okres mikołajkowy i przedświąteczny to często czas szybkich kroków, długich zakupów, smacznych zapachów i kolorowych prezentów.

Na wiele rzeczy znajdujemy dużo czasu i przestrzeni, na niektóre jednak znajdujemy wymówki.
A może tak zamiast postanowień noworocznych zrobić postanowienia przedświąteczne?

Zamiast czystego okna oczyścić atmosferę, odkurzyć relacje, wytrzepać dywan i wszystko co pod nim było zamiecione.

Trudno powiedzieć przepraszam, trudno też czasem powiedzieć, że czeka się na to słowo. W relacjach wiele spraw bywa niedopowiedzianych, nieusłyszanych, pozostających w fazie oczekiwania.

Czym będzie pięknie nakryty stół, kolorowe pudełka pod choinką, kiedy nie będzie tego, co jednak najważniejsze – zgody, porozumienia, relacji, która wspiera.

 

Kampania mediacyjna dedykowana jest szczególnie osobom, które chcą poprawić wzajemne relacje
z rodziną, osiągnąć porozumienie  a przede wszystkim ofiarować sobie i bliskim najlepszy prezent na Święta – zgodę.

Mediacje stwarzają warunki do rozmowy, wyjaśnienia, wysłuchania i osiągniecia satysfakcjonującego porozumienia dla każdej ze stron. Warto spróbować.


Co słychać ? Co u ciebie? Wszystko ok?

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
23 października 2015
question-738810_1920

Ile razy w tygodniu, miesiącu, życiu słyszysz pytanie – co słychać? Ile razy odpowiadasz, że wszystko ok, a ile razy jest to prawda? Jak bardzo amerykańskie – How are you? / I’m fine… weszło do języka polskiego?

Słyszysz szablonowe pytanie i udzielasz wygodnej i bezpiecznej dla dwóch stron odpowiedzi. Nie zanurzając się w tłumaczeniach, dociekliwych kolejnych pytaniach można czuć się komfortowo.

Bo płytkie rozmowy podobnie jak pływanie w płytkiej wodzie bywa bezpieczne.

Co stoi za pytaniem – co słychać? Czy jest to faktycznie ciekawość, zainteresowanie czy raczej wymuszona sytuacją rozmowa, a może jedynie chęć pozyskania informacji. Pytając i zdobywając nowe informacje, nasza ciekawość została zaspokojona, czujemy się usatysfakcjonowani i mamy poczucie, że podtrzymujemy relacje z drugą osobą.

Ale jakie to są relacje?

Czy pobieżnie udzielane odpowiedzi wspierają relacje, które tworzymy? Zależy jakie to są relacje i na czym nam naprawdę zależy.

Jeżeli zależy nam naprawdę na drugiej osobie i na głębszych relacjach z nią nie zadawajmy pytań, które raczej zamykają i wycofują zamiast poznawać i otwierać.

Zdarza Ci się, że nie wiesz co odpowiedzieć na pytanie – co słychać?
Tak dużo myśli, emocji, wydarzeń, a czasem zmęczenie lub niechęć mówienia o czymś negatywnym powoduje, że odpowiadamy i często słyszymy zdawkowe odpowiedzi, z których tak naprawdę nic nie wynika.

To po co to pytanie?

A może warto zmienić na mniej ogólne? Na takie, które otworzy dzięki temu, że będzie umiejscowione w konkretnym miejscu/czasie/działaniu…

Propozycje:

  1. Jak oceniasz swój dzień w skali 1-6? – pytanie to zadaję czasem mojej córce w drodze ze szkoły.

  2. Co zrobiłaś dla siebie dzisiaj/w ostatnim tygodniu – tak czasem zaczynam babską rozmowę.

  3. Który etap realizacji projektu przyniósł ci najwięcej satysfakcji?, zamiast… jak tam projekt?

  4. Które zagadnienie na konferencji było dla ciebie najciekawsze?, w miejsce…jak było na konferencji?

  5. Zimą trudniej jest mi utrzymać dietę, a ty masz jakieś sposoby na nie objadanie się w zimowe wieczory?, zamiast … jak tam twoja dieta?

Z pozoru proste, nawet banalne pytanie potrafi otworzyć historię odpowiedzi.

Na pierwsze pytanie słyszę 5 i mówię, że to chyba dobrze. Szybko dowiaduję się, że bardzo dobrze, bo 6 prawie nie istnieje, chyba że w weekend. Następnie słyszę o wynikach testu z angielskiego, popołudniowych planach wyjścia na dwór/podwórko (jak kto woli) i jeszcze kilka szybko przelatujących informacji. Wiem więcej niż wiedziałabym po pytaniu – co słychać? Bo skoro często dużo słychać to nie wiadomo od czego zacząć i odpowiada się skrótem – OK.
A jak wiem, że OK, to niewiele wiem, często też nie wiadomo jak ten skrót rozwinąć.

Pytając, otwierając się z zainteresowaniem na drugiego człowieka powinniśmy liczyć się z tym, że odpowiedź może nie być z gatunku…fine, ok, very well. To kolejny element budowania relacji z drugim człowiekiem.
Otwartość na każdą odpowiedź.

Od jutra, albo od dzisiaj spróbuj zamienić kilka dotychczasowych zdawkowych pytań na inne, ciekawsze, otwierające, zachęcające do rozmowy, budujące relacje, w której chce się być.