Nie mówcie mi, że życie się kończy po 40-tce! Wreszcie możemy żyć, jak chcemy

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
21 sierpnia 2017
Fot. iStock/gpointstudio
Fot. iStock/gpointstudio

Ciekawe, im bliżej jestem czterdziestki, tym częściej słyszę, że kobieta powinna to, tamto siamto przed czterdziestką, bo potem już będzie za późno. Oczywiście, ci bardziej dyplomatyczni, zaznaczają, że nie chodzi konkretnie o tę datę, nie, że 16 maja będzie apokalipsa. Ale to jakby przełomowy moment w życiu kobiety, a później tylko starzenie, apatia, a na Florydzie to można chwilę dłużej zachować młodość, bo słońce świeci i ludzie są uśmiechnięci, ale tu w Polsce to w sumie lepiej wyjechać, założyć agroturystykę i sobie już głowy niczym nie zawracać. Szczególnie dotyczy to kobiet, bo…wiadomo.

Zawsze mnie to dziwi. Nie na smutno, ale na śmiesznie. Uwiera jak sztywna metka w nowym ubraniu, bo to myślenie tak prostackie, w przypadku mężczyzn – szowinistyczne, i także generalnie chamskie. Ale trudno mi to zlekceważyć i przejść obojętnie, bo co rusz taki komunikat słyszę.

Moja przyjaciółka, lat 36, samodzielna, mądra, szalona M.. Wraca ze spotkania z facetem i opowiada, że usłyszała, że ma kilka lat, by się ogarnąć, zacząć uprawiać sport (to akurat wspieram), przestać palić, pić, zacząć jeść zdrowo (wszystko w porządku), bo… będzie starą laską. Starą laską lub starą lampucerą, jak określał mój były kobiety dojrzałe, ale bez umiaru w makijażu i zabiegach medycyny estetycznej. – Nie musisz się jeszcze strzykać- mawiał – powiem ci kiedy. Nie powiedział, bo już go nie ma. Ale wyraźnie sugerował, że jeszcze kilka lat spokoju mam.

Taka randka moja kiedyś. Facet, starszy sporo, biznesmen wysokiego szczebla. – Jeśli niewiele zgromadziłaś do 40-tki – zaczyna – to już nie masz szans na jakąś serio karierę. Zazwyczaj ludzie mają w tym wieku apogeum wzrostu swojej efektywności. Pomijając słowa, które już wzbudzają moją odrazę „apogeum”, „kariera, „wzrosty” plus „efektywność” (moje ulubione!), odebrałam to jako przytyk. – Ależ to nie do ciebie – uspokajał – mówię to jako ogólny trend (trend też fajne słowo), ty już masz karierę. Hehe. Wcale nie czułam wtedy, żebym jakąś karierę miała, a moje konta wołały o pomoc. Miałam jednak jeszcze te cztery lata, by złapać swój tramwaj do sukcesu.

Biegamy z przyjaciółką i ona mi opowiada o pewnym facecie, który ją męczy, niby kocha, normalka. I on jej tłumaczy: – Wiesz kochana, ty musisz się wyrobić z życiem do 40-tki, bo potem będzie ci trudno (taka nuteczka troski w głosie się pojawia). Tobie się tylko wydaje, że czas jest z gumy. Wy, kobiety macie znacznie bardziej na bakier z mijającym czasem. To niemal cytat. Plus interpretacja, iż chodzi o to, że się starzejemy, że „rynek” pęka w szwach od kobiet młodszych i szukających, że potem nie jest łatwo się z kimś związać, a co dopiero (dla chętnych) mieć dziecko. To już pies pogrzebany. Cyk cyk cyk. Ten biologiczny zegar jak cykanie koników polnych.

A więc drodzy Panowie (i Panie), zanim z waszych ust wypłyną kolejne złote myśli, uporządkujmy:

  1. Nic nam się kobietom nie kończy po 40-tce, mamy nawet menstruację nadal. Wiele natomiast pojawia się nowego. Możemy: balangować, podróżować, wspinać po szczeblach (niech już będzie) kariery, pić wino wieczorem, oglądać zachody słońca (można zarwać nockę, bo bachorki śpią smacznie nawet do 9-tej). Można wyjść sobie do kina bez zamawiania niani (dzieci zostają same w domu). Można nie mieć dzieci i się tym za bardzo nie przejmować (jest jeszcze czas!). Można też nie chcieć mieć dzieci. Można jechać na wakacje samemu albo w bardzo długą podróż. Można przez chwilę nie pracować i nie myśleć, że ktoś coś nam sprzed nosa sprząta. Można już nie asystować komuś (prezesowi, mężowi, matce), być autonomicznym w związku, mieć samodzielne stanowisko, umieć powiedzieć matce i teściowej „nie”. Ma się czas na nowe pasje, np. warsztaty zielarstwa, choćby z tego powodu, że zapach ziół nas uspokaja. A tak w ogóle można być dużo bardziej spokojnym, bo czas, choć już wiemy że nie jest z gumy, nie musi tak zapier….
  2. Możemy nadal mieć dzieci (tak tak wiemy, że ryzyko jest większe, ale ryzyko nie oznacza niemożności!). Możemy mieć nie tylko jedno, ale nawet kilkoro. Możemy zacząć nowy związek i z miłości do swojego mężczyzny i z miłości do życia chcieć mieć wspólne dziecko. Mamy siłę je wychować i wyposażyć na życie. Mamy dla niego CZAS (ten sam, co nie jest z gumy) i UWAGĘ. I mniej nam się spieszy, bo rozumiemy już, że nie ma nic trwalszego, nic lepszego, nic piękniejszego niż malutki człowiek.
  3. Możemy chodzić na randki jak gówniary, być na Tinderze albo innym czymś, możemy flirtować, zakładać kolorowe sukienki, trampki, śmiać się głośno i bawić. A jak ktoś nie lubi kobiet dojrzałych, po prostu nie musi się umawiać. Jego sprawa, a już na pewno nie nasza. A że mniej chętnych (wcale tego nie czuję!), to w sumie lepiej. Stawiamy na jakość.
  4. Możemy w ogóle nie chcieć mieć związku na całe życie, dlatego czas tu nie gra roli. Rozumiemy, że miłość nie musi być na zawsze. Doceniamy momenty, spotkania, rozmowy. A starzenie się nie straszy. Jest daleko na horyzoncie jak zachodzące słońce, i wiemy, że nas czeka podobnie jak każdego człowieka, ale rozumiemy też że to przywilej, bo życie jest nieprzewidywalne, umierają wokół nas młodzi ludzie, nie rozumiemy dlaczego, ale tak jest.
  5. Możemy wreszcie żyć jak chcemy. Nawet nie wiecie jaka to ulga mieć (lub prawie) mieć 40 lat! To jest ta świadomość cudowna, że jesteś dla siebie najważniejsza i że nic nie musisz (w uproszczeniu). Jak to napisała mi wczoraj moja cudowna przyjaciółka (blisko 40-tki) „muszę wreszcie oddać sobie to, co mi zabrano w życiu”. To jest czas dla nas, dla asertywności, dla pychy i bezczelności nawet. Tego, że mam odwagę powiedzieć ściemniaczowi „Stary, nie marnuj mojego czasu” i nie dlatego, jak sugerujecie, że mi się gdzieś spieszy, ale po prostu moje życie jest cenne.
  6. Moja obecność w życiu jest cenna. Tu stawiam kropkę.

A teraz sorry muszę lecieć zjeść prawdziwe belgijskie frytki, aby mi dupa urosła i nie musicie mnie uświadamiać, że około 40-tki metabolizm się znacznie spowalnia, wiem to! :-)


Czy można być jednocześnie inteligentnym i szczęśliwym w związku?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 sierpnia 2017
Fot. iStock/nautiluz56
Fot. iStock/nautiluz56

Podskórnie to już trochę wiemy. Geniuszom w życiu jest w ogóle ciężko. Jeśli twój poziom inteligencji znacznie różni się od poziomu inteligencji twojego ukochanego, możesz mieć problem z odnalezieniem szczęścia w tym związku. A jeśli jesteś singlem, bywa, że długo wzbraniasz się przed miłością. 

Dlaczego inteligentnym rzadziej udają się związki?

1. Inteligentne osoby są bardziej niezależne

Faktem jest, że im jesteśmy inteligentniejsi, tym bardziej cenimy sobie niezależność jako cechę. Boimy się zaangażowania, bo mogłoby ono ukrócić nasz niezależny styl życia. Oczywiście to nieprawda. Poważne, dobre relacje nigdy nie uszkodzą Twojej niezależności. Jeśli twój partner naprawdę cię kocha i szanuje, nigdy nie próbuje kontrolować swojego życia. Miłość nie jest więzieniem.

2. Inteligentni ludzie są bardziej podejrzliwi

Kiedy zbyt często analizujesz, istnieje możliwość, że zaczniesz myśleć o „złych rzeczach”. Odczuwasz niepokój. Jesteś ostrożny, gdy wybierasz partnera, a nawet przyjaciela i dlatego przez długi czas jesteś samotny. Oczywiście, zbytnia naiwność też nie jest wskazana w relacjach z innymi, ale ciągła podejrzliwość może je bardzo skomplikować.

3. Inteligentni ludzie koncentrują się bardziej na swojej karierze

Inteligentne osoby chcą odnieść sukces w życiu, zależy im również na rozwoju osobistym. Czasem jednak poświęcają tym sprawom zbyt wiele czasu. Zazwyczaj właśnie dlatego „ustatkowują się” dość późno.

4. Inteligentni ludzie są często perfekcjonistami 

Wcześniej wspomniana skłonność do ciągłego analizowania często łączy się z perfekcjonizmem. Perfekcjoniści chcą, aby ich życie i – w rzeczywistości ich relacje – były całkowicie bez skazy. To, jak wiadomo jest niemożliwe, więc błędne koło zamyka się bezlitośnie.

I wszystko byłoby jasne, gdyby nie to, że jak napisała Jane Austen, że w miłości wszyscy jesteśmy głupcami…


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Joga Festiwal. V Górski Maraton Jogi już w ten weekend! Zapraszamy

Redakcja
Redakcja
21 sierpnia 2017
Fot. iStock/VisualCommunications
Fot. iStock/VisualCommunications

To już ostatnie dni, aby zapisać się na Joga Festiwal. V Górski Maraton Jogi, który odbędzie się 25 – 27 sierpnia 2017 r. To największe w Polsce wydarzenie tego rodzaju. Festiwal jest przeznaczony przede wszystkim dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z jogą.

Na uczestników czekają warsztaty jogi prowadzone przez Wiktora Morgulca, Radka Rychlika, Katarzynę Enerlich i Agnieszkę Lasotę. W programie Festiwalu znajdują się: darmowe zajęcia jogi, joga dla dzieci, piąta edycja Maratonu Jogi „108 Powitań Słońca”, jak i liczne warsztaty poświęcone takim tematom, jak: anti-age’ing twarzy, zielarstwo, kulinaria czy uważność. Organizatorzy przewidzieli także koncert na gongi i misy tybetańskie oraz konkurs z nagrodami.

Joga Festiwal. V Górski Maraton Jogi w Wierchomli to największa otwarta impreza związana z jogą odbywająca się w takiej skali. Od lat przyciąga zarówno osoby nigdy nie ćwiczące, początkujących, jak i doświadczonych joginów.

logo

Joga Festiwal. V Górski Maraton Jogi to wydarzenie, które może się odbyć w takim wydaniu także dzięki patronom, jak: Ambasada Indii w Polsce, Akademicki Związek Sportowy, Stowarzyszenie Jogi Akademickiej, Stowarzyszenie Miłośników Jogi, Fundacja Art of Living, POLIM Polski Instytut Mindfulness oraz sponsorom: NEWBY TEAS, YOPE, PRIMAVIKA, ORGANIQUE, POLSOJA, ID’EAU.

Rejestrować można się pod adresem: www.maratonjogi.pl Pełny program wydarzenia znajduje się TUTAJ. 

Organizatorami Festiwalu są kompleks narciarsko-turystyczny Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla – czyli Stacja Narciarska Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla i ***Hotel Wierchomla Ski&SPA Resort – oraz portal Joga-Joga.pl – pierwszy ogólnopolski serwis internetowy o tematyce poświęconej jodze, zdrowemu, pożytecznemu stylowi życia. Stanowi największe w Polsce kompendium wiedzy o jodze i tematach pokrewnych.

Sam Maraton Jogi „108 Powitań Słońca” odbędzie się 27 sierpnia, o godz. 14:00, na szczycie stoku Wierchomla

VGMJ-plakat-B-mały

Logotypy_partnerzy Joga Festiwalu


Zobacz także

Fot. iStock/evgenyatamanenko

Czy wiesz, jaki wpływ na rozwój dziecka ma dieta?

Fot. iStock/svetikd

10 filmów o miłości, które musisz zobaczyć, zwłaszcza, gdy zaczynasz w nią wątpić

Fot. iStock/ wundervisuals

One inspirowały nas w 2016 roku!