Mops skradł serce Mikołaja Roznerskiego. Nagrania dubbingu do filmu „Patryk” trwają w najlepsze

Redakcja
Redakcja
2 sierpnia 2018
Fot. Materiały prasowe
 

W studiu nagraniowym pojawił się Mikołaj Roznerski. Aktor wcielił się w postać Olivera, przystojnego weterynarza, który zawróci w głowie Sarze.

„Oliver z całego serca kocha zwierzęta  i … siebie. Mimo wszystko to dobry chłopak ”, powiedział aktor.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Na nagraniach nie mogło zabraknąć mopsa Bestii, czyli naszego „polskiego” Patryka. „Hau, hau. Hauuuuu, hau” (tłumaczenie: Z Mikołajem zakumplowałem się od razu. Umówiliśmy się na spacer i drapanie za uchem), rzekł Bestia. „Bestia wykazał się ogromnym profesjonalizmem. Taki psiaktor zasługuje na prawdziwego psiOscara”, dodał Mikołaj.

Patryk” to wzruszająca komedia o tym, że niektóre kłopoty mogą się okazać zbawieniem, szczególnie jeśli mają cztery łapy, ogon i wielki apetyt… na miłość.

„Dziennik Bridget Jones” i „Był sobie pies” w jednym! Po smyczy do serca!

Życie Sary Francis stoi na głowie. Ostatnia rzecz jakiej jej teraz trzeba to mały, nieporadny ktoś, kim trzeba się opiekować. Szczególnie jeśli ten ktoś ślini się, chrapie i wyżera, co lepsze kąski z kuchennego śmietnika. A jednak! Sara dostaje w spadku rozpieszczonego, humo­rzastego mopsa, który z niewymuszonym urokiem zmienia jej każdy dzień w chaos! Wkrótce okaże się jednak, że ten czworonożny rozbój­nik o spojrzeniu niewiniątka ma w sobie takie pokłady ciepła i miłości, że nie sposób mu się oprzeć. Niechciany kudłaty lokator staje się wkrótce najlepszym przyjacielem Sary, a jej życie zaczyna nabierać zupełnie nowych barw, gdy okazuje się jak wielu przystojniaków ma słabość do uroczych psiaków.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Partnerem filmu jest MOPS – Mopsi Ośrodek Przyjaźni i Szczęścia

REŻYSERIA DUBBINGU:

Artur Kaczmarski

OBSADA POLSKIEJ WERSJI JĘZYKOWEJ:

Julia Kamińska

Mikołaj Roznerski

REŻYSERIA:

Mandie Fletcher

OBSADA ORYGINLNA:

Jennifer Saunders („Absolutnie fantastyczne: Film”)

Ed Skrein („Deadpool”, „Transporter: Nowa moc”, „Gra o tronh”)

Beattie Edmondson („Bridget Jones 3”, „Absolutnie fantastyczne: Film”)

GATUNEK: komedia

PRODUKCJA: Wlk. Brytania 2018

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Jak zlikwidować cienie pod oczami w naturalny sposób

Redakcja
Redakcja
2 sierpnia 2018
Fot. iStock/LittleBee80
 

Są oznaką niewyspania, zmęczenia, a czasem problemów zdrowotnych. Zdecydowanie nie dodają nam urody i trudno się z nimi uporać. Cienie pod oczami, czy, jak kto woli „poduszeczki” sprawiają, że czujemy się nieatrakcyjnie. A przeicież istenieje kilka naturalnych metod radzenia sobie z ta przypadłością.

Kilka naturalnych sposobów na cienie pod oczami

Surowy ziemniak

Pokrój go w talarki i połóż na zamknięte powieki na ok 20 minut. Woda skrobiowa, witaminy C, K i B sprawią, że cienie będą o wiele mniej widoczne.

Schłodzone mleko

Namocz w nim płatki kosmetyczne i połóż je na powiekach na 20 minut. To rozwiązanie przyjemnie schłodzi podrażnione i wrażliwe okolice oczu oraz

Zimna woda i olejek z witaminą C

Taki okład zmniejsza opuchliznę i sprawia, że zmarszczki wokół oczu są mniej widoczne.

Świeży ogórek (schłodzony w lodówce)

Właściwości przeciwzapalne ogórka w naturalny sposób zmniejszą obrzęk. Wystarczy położyć go na powiekach na 25 minut.

 Zamrożone torebki herbaty i woda

Taki okład poprawi krążenie krwi wokół oczu i zmniejszy obrzęk. Potrzymaj go przez ok 25 minut.

Białko kurzych jajek

Nałóż je delikatnym pędzelkiem pod oczami i potrzymaj przez 20 minut. Białko zmniejszy opuchliznę i rozjaśni cienie.

A jakie metody wy stosujecie, by cienie pod oczami były mniej widoczne?


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


„Paulina z nieumytymi zębami i fałdkami na brzuchu i cellulitem na udzie to nadal Paulina”. Szczere wyznanie Pauli Holtz

Redakcja
Redakcja
2 sierpnia 2018
Fot. Screen z Instagrama /Paulina Holtz

Dopóki pojawiają się takie zdjęcia i takie wpisy, jest szansa, że świat jeszcze nie całkiem zwariował. Że jeszcze zobaczymy zdjęcia bez filtrów i fotoshopów, że jeszcze ktoś wykrzyczy głośno – ja tak wcale nie wyglądam, zestawiając zdjęcie z okładki jakiegoś magazynu, ze swoim – codziennym. 

Coraz częściej widzę znajomych na Facebooku czy Instagramie przefiltrowanych do bólu, do tego na tyle nieumiejętnie, że jest to widoczne gołym okiem. Ale chcą być piękniejsi. Dlaczego? Może chcą poczuć się na chwilę jak te gwiazdy i gwiazdeczki, a może boją się hejtu, boją się, że ktoś po ich zdjęciem napisze: „Matko, jaka jesteś brzydka/gruba”, „Co za poczwara”. Na szczęście nadal znajduję takie wpisy, jak ten Pauliny Holtz, ważny, bo pokazujący nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy.

Brawo!

Jeszcze całkiem niedawno mówiłam: ej, ona/on wygląda super! Wiadomo, że zdjęcia można podrasować ale widziałam relację LIVE i było pięknie! …. Taaaaaa, to było zanim odkryłam filtry… wiem, że trąbi się o tym dużo ale im starsze są moje córki tym ważniejszy wydaje mi się trend #fakeoff i #nophotoshop. A zatem tak to właśnie wygląda, moi drodzy. A gdzieś pomiędzy tymi zdjęciami jest zwykła Paulina. Czasem z wciągniętym brzuchem a czasem naje się czereśni. Czasem nogę krzywo wydepiluje a czasem paznokieć jej się złamie. Ale Paulina z nieumytymi zębami i fałdkami na brzuchu i celulitem na udzie to nadal Paulina. Ta sama osoba, mama, kochanka, przyjaciółka, pracownik. Ubrana w sukienkę za milion monet nie staje się kimś lepszym. Ani gorszym. Moi przyjaciele, bliscy, rodzina kochają mnie tak samo w dresie, z nieumytą głową i odrapanym lakierem na paznokciach. Ci dla których ważny jest tylko lakier nie są ważni dla mnie. Nie bądź człowiekiem, który pod zdjęciami a necie pisze: gruba, brzydka, nie znam jej ale nie lubię, mogłaby coś ze sobą zrobić…itp. Nie bądź takim człowiekiem bo smutek w Twoim sercu będzie coraz większy a frustracja zacznie zjadać Cię od środka. Zajmij się pielęgnowaniem swojego wewnętrznego piękna. Dawaj światu tę wersję siebie, którą lubisz w sobie najbardziej. I ona nie musi być wystrojona ani fit. Zepsuta fryzura to nie wstyd. Zepsuta dusza już tak. Bo przeczesać się można a podły charakter z czasem i tak wyjdzie na twarz… 😉

 

Jeszcze całkiem niedawno mówiłam: ej, ona/on wygląda super! Wiadomo, że zdjęcia można podrasować ale widziałam relację LIVE i było pięknie! …. Taaaaaa, to było zanim odkryłam filtry… wiem, że trąbi się o tym dużo ale im starsze są moje córki tym ważniejszy wydaje mi się trend #fakeoff i #nophotoshop. A zatem tak to właśnie wygląda, moi drodzy. A gdzieś pomiędzy tymi zdjęciami jest zwykła Paulina. Czasem z wciągniętym brzuchem a czasem naje się czereśni. Czasem nogę krzywo wydepiluje a czasem paznokieć jej się złamie. Ale Paulina z nieumytymi zębami i fałdkami na brzuchu i celulitem na udzie to nadal Paulina. Ta sama osoba, mama, kochanka, przyjaciółka, pracownik. Ubrana w sukienkę za milion monet nie staje się kimś lepszym. Ani gorszym. Moi przyjaciele, bliscy, rodzina kochają mnie tak samo w dresie, z nieumytą głową i odrapanym lakierem na paznokciach. Ci dla których ważny jest tylko lakier nie są ważni dla mnie. Nie bądź człowiekiem, który pod zdjęciami a necie pisze: gruba, brzydka, nie znam jej ale nie lubię, mogłaby coś ze sobą zrobić…itp. Nie bądź takim człowiekiem bo smutek w Twoim sercu będzie coraz większy a frustracja zacznie zjadać Cię od środka. Zajmij się pielęgnowaniem swojego wewnętrznego piękna. Dawaj światu tę wersję siebie, którą lubisz w sobie najbardziej. I ona nie musi być wystrojona ani fit. Zepsuta fryzura to nie wstyd. Zepsuta dusza już tak. Bo przeczesać się można a podły charakter z czasem i tak wyjdzie na twarz… 😉

Post udostępniony przez Praca&Pasja (@paulina_holtz)


Zobacz także

Wakacyjne rozterki właścicieli psów? Schowaj je do walizki i jedź ze swoim zwierzakiem na wakacje

Tylko dziś to, co złe jest dobre! Tłusty czwartek… czyli, co u licha zrobić, by spalić pączka?

Łapiesz z nami endorfiny? Brawo ty, pora się pochwalić! Akcja #ŁapENDORFINY, wyzwanie 8