Moje wielkie, albańskie wakacje

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
9 sierpnia 2018
Fot. Archiwum prywatne
 

Mówią, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. I chyba na wyrost trochę mówią, ponieważ tylko moja ciekawość zaprowadziła mnie w tym roku na absolutnie wspaniałe wakacje. Żadne inne uczucie mną nie kierowało, oprócz ciekawości, żeby sprawdzić i przekonać się:

– czy rzeczywiście wybrzeże jońskie jest piękne;

– czy Albańczycy dobrze gotują;

– czy jest spokojnie i bezpiecznie;

– czy dzieci świetnie odpoczywają.

Już sama podróż do Albanii okazała się znakomitą przygodą. Przygoda z Albanią zaczyna się na Korfu – greckim śniadaniem i bladym świtem, ponieważ tam ląduje samolot z turystami.  Widok wschodzącego słońca na wyspie wynagradza wszelkie niedogodności związane ze zmęczeniem, a Biuro podróży OSKAR (www.oskar.com.pl) jako jedyne serwuje na dobry początek wyprawy taki poranny posiłek.

I kiedy tylko albańska granica zostaje otwarta, do portu w Sarandzie udajemy się wodolotem. Rzeczywiście widok z morza na tę niewielką miejscowość robi wrażenie. Położona w zatoce, w otoczeniu wapiennych klifów, pełna słońca i lazurowego koloru morza – z pewnością warta jest odkrycia.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Infrastruktura hotelowa jest stosunkowo nowa, więc nie ma tutaj nietrafionego wyboru. Jej pas ciągnie się nad samym morzem, co jest ogromną wygodą w korzystaniu z wodnych kąpieli. Nie trzeba nosić ciężarów na plażę, zbędnych rzeczy, z których oczywiście każda może się przydać. Dużym plusem wakacji w Sarandzie jest fakt, że plażowy serwis dotyczący leżaków, parasoli jest bezpłatny, co nie jest takie oczywiste i normalne w  innych europejskich kurortach.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Muszę przyznać, że o ile serwowane śniadania są monotonne (ale gdzie nie są), o tyle obiadokolacje kulinarnie zróżnicowane, bogate w lokalne smakołyki (pyszne białe sery) – zawsze z solidnymi porcjami i owocowymi deserami na finał. Arbuzy to ich specjalność, nigdzie wcześniej nie jadłam tak słodkich i soczystych, a podawane są do każdego z posiłków, nawet w restauracji – bez dodatkowej opłaty. Dużą zaletą kuchni albańskiej jest również to, że jej proste potrawy smakują przede wszystkim dzieciom.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Korzenie Albanii, a raczej Republiki Albańskiej dzisiaj, kandydata do Unii Europejskiej, sięgają starożytności, co rzeczywiście widać gołym okiem i sprawia, że z zainteresowaniem zwiedza się np. Butrimt. Albańczycy już wiedzą, że tylko rozwijająca się u nich turystyka, zapewni im godną przyszłość. Przyznaję, jest to odczuwalne na każdym kroku, co śmiało obala mit o tym, że jest to dalszym ciągu niebezpieczny region. Świetnie radzą sobie z obsługą, są przede wszystkim bardzo pomocni i uprzejmi. Jeszcze lubią turystów i oby tak dalej. 🙂 Do wakacji w Albanii zachęca z pewnością cena i fakt, że nawet na miejscu nie wydaje się dużych pieniędzy na atrakcje turystyczne. Polecam robienie codziennych zakupów w dużych marketach i przemieszczanie się lokalnym transportem, zamiast taksówek na przykład. My wybraliśmy się za przysłowiowe (i dosłowne) 1 euro (dzieci – 0,5), w podróż po bajecznych plażach regionu Ksamil. Urocze zatoczki z białym piaskiem przypominają najpiękniejsze miejsca, znanych egzotycznych plaż. Polecam obowiązkowe skorzystanie z takiej opcji, bardzo przyjemnie się później wspomina.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Wakacje w Albanii polecam również wszystkim, którzy, na przykład, na tydzień przed zakupem oferty last minute odkryli, że ich paszporty są nieważne. Znamy takich, prawda? 🙂 Do Albanii zabieramy tylko dowód osobisty, a świetne oferty znajdziemy właśnie tutaj.

Moja wielkie, albańskie wakacje, uważam za wyjątkowo udane, co i Wam polecam. 🙂

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne


„Nie odeszłam dlatego, że mnie nie przytulałeś, choć wiem, że chciałbyś w to wierzyć”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 sierpnia 2018
Kocham cię, ale musimy się rozstać. 5 nieoczywistych powodów, dla których kobiety odchodzą od mężczyzn, których nadal kochają
Fot. iStock/SandraKavas
 

Dziwisz się, że odeszłam, prawda? Ale przyznaj, wiedziałeś, że tak się stanie? Gdzieś podświadomie czułeś, że między nami jest coraz mniej. Wyjeżdżałeś na długie tygodnie, przyjmowałeś kolejne zlecenia, kontrakty, naprawdę myślałeś, że nic się nie zmieni? Że twoja nieobecność nie będzie miała wpływu na nasze życie. Że będąc gościem w domu nadal będziemy ze sobą tak blisko jak kiedyś?

Dzisiaj kpiąco mówisz: „Odeszła, bo podobno za mało ją przytulałem”. Tylko to chcesz usłyszeć, tylko to chcesz wiedzieć. Krzyczysz, że tyle mi dałeś, a ja się pytam, co? Co mi dałeś, oprócz naszej wspaniałej i wyjątkowej córki i kilku lat szczęśliwego życia, których przekreślać nie chcę. Byłabym nieuczciwa mówiąc, że zmarnowałeś mi życie, bo jakaś jego cześć była dla nas dobra, była dobra dla mnie. Więc co mi dałeś? Kolejny telefon, że tęsknisz, ale nic z tym nie masz zamiaru zrobić? Kolejny SMS, że kochasz i pamiętasz? Kolejny weekend, kiedy dla dobra dziecka zaciskaliśmy zęby, żeby się nie kłócić?

Nie zauważyłeś, kiedy dojrzałam, kiedy zaczęłam się zmieniać, kiedy próbowałam ci powiedzieć, że dla mnie to za mało. Za mało być tylko twoją żoną, która czeka i tęskni i jak święto traktuje każdy twój powrót.

Nie zauważyłeś, że mam swoje codzienne problemy i stresy. Że każdego dnia muszę sobie radzić sama, ze swoją pracą, z dzieckiem, z twoimi rodzicami. Z zepsutą spłuczką w łazience, urwanym uchwytem w kuchni, zamkiem do drzwi, który niebezpiecznie się zacinał. Nie widziałeś, jak każdego dnia niosę zakupy, gotuję obiad i walczę ze sobą, by wierzyć, że to ma sens, że dzieje się po coś. Że gdzieś na końcu jest cel – nagroda za to, że się z tym wszystkim sama zmagam.

A później coś pękło. We mnie. Nie chciałam, żeby moje życie kręciło się wokół czekania na ciebie. Chciałam zacząć żyć swoim życiem, coś robić, ruszyć z miejsca. Byłam bezsilna w czekaniu nie mając na nic wpływu. Wszystkie granice ty wytyczałeś, wszystko ty ustalałeś. A ja? Najpierw wyjechałam z małą sama na weekend. Podjęłam decyzję o zmianie pracy. Zaczęłam planować swoje życie w oderwaniu od ciebie. Myślałam sobie: „Właśnie tak powinno być, przecież nie mogę być od ciebie nieustannie zależna”. Chciałam wierzyć, że robię to wszystko dla naszego dobra. Otworzyłam swój biznes, zapisałam naszą córkę na zajęcia dodatkowe bez konsultacji z tobą – zawsze miałeś jakieś ale. I niby między nami nic się nie zmieniło, ale pewnego dnia zrozumiałam, że już nie czekam. Że nie chcę cię prosić, żebyś mnie przytulił, żebyś poświęcił mi trochę uwagi, żebyś usiadł i wysłuchał, żebyśmy wyszli razem na spacer i wspólnie zaplanowali wakacje.

Tak, to prawda, że za mało mnie przytulałeś, ale przecież nie dlatego odeszłam. Chcesz w to wierzyć, chcesz mnie uważać za rozpieszczoną księżniczkę, która nie potrafiła docenić tego, co ma? W porządku. Tak ci pewnie łatwiej, prościej. Trudno wziąć odpowiedzialność za porażkę, choćby częściową. Nie wytrzymałam. Psuło się między nami od dawna, nic już nie było takie samo. Te twoje podejrzenia, pytania. To, że nie mogłam w twojej obecności nawet zostać dłużej w łazience, bo wchodziłeś i sprawdzałeś, co robię. Pilnowałeś mojego telefonu, dzwoniłeś czasami o dziwnych godzinach. Ktoś mi powiedział: „Mierzymy innych swoją miarą”. Może stąd brały się twoje oskarżenia? Nigdy nie chciałam tego analizować, bo i po co. Wiem, że próbowaliśmy to ratować. Że udawaliśmy przez długie tygodnie, że już jest dobrze, a nawet lepiej. Snuliśmy plany, nawet te o drugim dziecku. Dzisiaj myślę, że żadne z nas tego nie chciało, stwarzaliśmy pozory, że jeszcze nam zależy, że mamy jakiś pomysł na wspólne życie.

Nie odeszłam, bo mnie za mało przytulałeś. Odeszłam, bo od dawna cię nie obchodziłam. Nie interesowało cię, co u mnie, co robię, czuję, z czym się zmagam. Nie pytałeś, a gdy zaczynałam opowiadać, szybko mi przerywałeś. Byłam jak powietrze. Nie czułam się kobietą pożądaną. Sama sobie dałam poczucie bezpieczeństwa, uwolniłam się od twojej zależności. Zrozumiałam, że muszę iść swoją drogą, a ty – jeśli mnie kochasz, będziesz chciał mi towarzyszyć. Nie chciałeś. Irytowało cię to. Dzisiaj wyrzygałeś mi, że od dawna to planowałam, że teraz widzisz, jak odchodziłam od wielu miesięcy. Robiłam do nieświadomie. Szkoda, że nie złapałeś mnie po drodze za rękę, że nie dotrzymałeś mi kroku. I tak, szkoda, że nie przytulałeś mnie częściej. Może wtedy bym miała nadzieję, że jednak ci zależy, że doceniasz, kochasz i szanujesz mnie za to, kim jestem.

Nie odchodzę, bo za mało mnie przytulałeś. Odchodzę, bo od dawna nie czułam się kochana.


Co się stanie jeśli będziesz codziennie pić kawę?

Redakcja
Redakcja
9 sierpnia 2018

Kawa nie tylko sprawia, że ​​jesteśmy w stanie trzeźwiej myśleć, a rano łatwiej nam wstać, ale ma również wiele korzyści zdrowotnych, których nie jesteśmy świadomi. Oczywiście smakuje lepiej z kilkoma łyżeczkami cukru i odrobiną mleka, ale niestety najbardziej zdrowa jest ta zwykła czarna, bez dodatków. Udowodnione naukowo!

Co się stanie jeśli będziesz pić kawę każdego dnia

Poprawi się twój metabolizm

Jest to prawdopodobnie najważniejszy powód, dla którego ludzie piją rano kawę. Badania wykazały nawet, że kawa pomaga zwiększyć metabolizm po treningu!

Kawa wpłynie pozytywnie na kondycję twojego mózgu

Cóż, niektóre badania wykazały, że picie 3-5 filiżanek kawy dziennie może zmniejszyć ryzyko rozwoju choroby Alzheimera i demencji nawet o 65% u mężczyzn i kobiet w średnim wieku. Inne badania wykazały, że codzienna filiżanka małej czarnej może zmniejszyć ryzyko rozwoju choroby Parkinsona aż o 32-60%. Naukowcy udowodnili również, że kawa zwiększa wydajność poznawczą, poprawia nastrój, czas reakcji, pamięć i czujność.

Sprawia, że dobrze się czujesz

Przełomowe badanie przeprowadzone przez naukowców z Harvard Public School of Health wykazało, że u dorosłych mężczyzn i kobiet, którzy każdego dnia pili od dwóch do czterech filiżanek kawy, ryzyko samobójstwa zmalało o ok 50%,  w porównaniu do tych osób, które piły kawę bezkofeinową lub w ogóle nie używały kawy. Ponadto kawa zawiera wiele przeciwutleniaczy i korzystnych składników odżywczych, takich jak witaminy B1, B2, B3 i B5, a także potas i mangan.

Zmniejsza ryzyko zachorowania na raka skóry

U dorosłych spożywających cztery lub więcej filiżanek kawy dziennie ryzyko zachorowania na złośliwy czerniak spada o ok 20 %. Naukowcy uważają, że ten efekt wynika z faktu, że kawa zawiera przeciwutleniacze.


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


Zobacz także

Meghan Markle i książę Harry wybrali piosenkę na pierwszy, wspólny taniec. Będziecie zaskoczeni

„Seksualność? Wróciła. Lubi od niego słyszeć, że jest 100-procentową kobietą”. Akcja „Mama, znaczy piękna”

50 SPOSOBÓW NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE. SPOSÓB #12 – Zaakceptuj, że nie masz wpływu na wszystko, co się wydarza