Jak odświeżyć garderobę na wiosnę bez wydawania majątku? Zapytałyśmy o to stylistkę

Redakcja
Redakcja
24 kwietnia 2017
Fot. iStock/prostooleh
Fot. iStock/prostooleh

– Wiosną budzi się w nas naturalna potrzeba zmian. Dłuższe dni, promienie słońca i czas spędzony na świeżym powietrzu dodają nam energii i zachęcają do podejmowania wyzwań – twierdzi Agnieszka Seidel, stylistka. – To również idealny moment na odświeżenie, bądź zupełną metamorfozę swojej garderoby, bowiem pozbywanie się niepotrzebnych rzeczy pozytywnie wpływa na naszą psychikę – dodaje. Zapytałyśmy Agnieszkę o porady i poszukałyśmy u niej pomocy. Bo jak to zrobić bez wydawania majątku?!

Postanowienie – jest. Motywacja? Również. To co teraz?

Od czego zacząć wiosenne porządki w naszej garderobie? – Moim klientkom proces zmian polecam rozpocząć od gruntownego przeglądu szafy. Jeśli wykonujesz go bez pomocy stylistki, warto poprosić o wsparcie przyjaciółkę, na której szczerą opinię możesz liczyć – radzi stylistka. Przypomina także o najważniejszym, czyli uzbrojeniu się w cierpliwość, determinację i zdrowy rozsądek.

Ja dodałabym jeszcze, że powinnyśmy się pozbyć sentymentu. Chyba każda z nas ma takie rzeczy, których szkoda wyrzucić. Bo: bo kosztowały majątek, bo przeżyłam w tym wiele pięknych chwil, bo nie założyłam jej jeszcze ANI RAZU.

I nie oszukuj się. Raczej jej już nie założysz.

Otwierasz szafę i zadajesz sobie pytanie. Jakich ubrań przede wszystkim powinnaś się pozbyć? Agnieszka Seidel radzi, aby bez skrupułów i żalu pozbyć się wszystkich rzeczy, które są:

  • zniszczone, bądź kiepskiej jakości
  • nieodpowiednie dla naszej sylwetki
  • w kolorze, który nie pasuje do typu naszej urody
  • nie czujemy się w nim komfortowo
  • w złym rozmiarze.

Jesteś twarda i się zawzięłaś. Ze łzami w oczach żegnasz swoje rzeczy. Rozstanie zawsze jest ciężkie – nawet z ubraniami. Jednak jest wyjście, które może uratować twoje rzeczy przed wylądowaniem w koszu. – Rzeczy, które odrzuciłyśmy, możemy sprzedać. A zarobione pieniądze przeznaczyć na zakup nowych – radzi Agnieszka Seidel. I jest to naprawdę świetny pomysł.

Możesz także umówić się z przyjaciółkami na wymianę ciuchów przy winie lub kawie. Niech każda z was przyniesie to, czego szkoda jej wyrzucić i co się jeszcze nadaje do noszenia.

Ok. Przegląd szafy zrobiony. I co teraz?

Oczywiście czas na to, co kobiety kochają najbardziej. Czas na zakupy. Jak się do nich przygotować? – Porządki w szafie pozwoliły ustalić, czego brakuje w twojej garderobie. Teraz warto zrobić listę potrzebnych rzeczy, dzięki czemu twoje zakupy będą sprawne, ekonomiczne i przyjemne – mówi Seidel.

Jak jednak kupić potrzebne rzeczy i nie stracić przy tym majątku? Stylistka zwraca uwagę, że podczas zakupów ciuchów, najważniejsza jest świadomość. – W zmianie garderoby i budowaniu własnego stylu kluczowa jest świadomość własnej sylwetki, jej mocnych i słabych stron. Najczęstszym z błędów jest wybór złego rozmiaru ubrań – i apeluje do wszystkich kobiet. – Nie ma rozmiarów małych i dużych, są tylko dobre i złe dla naszej sylwetki! – warto o tym pamiętać.

Dodaje także inne korzyści z realnej oceny. – Świadomość własnego ciała i stylu pozwoli ci uniknąć kupowania rzeczy, które kompletnie do ciebie nie pasują. Oszczędzasz czas i pieniądze – a o to przecież chodzi, prawda?

Co jeszcze pozwoli nam wyglądać dobrze i nie zrujnuje naszego portfela?

Ekspertka zwraca uwagę na jakość. Kobiety często popełniają ten błąd, że wolą mieć w szafie więcej ciuchów gorszej jakości. – Podczas zakupów stawiaj również na jakość. Ubrania i dodatki wykonane z dobrych gatunkowo materiałów, zwłaszcza te o klasycznych fasonach, posłużą ci latami – twierdzi. – Najmodniejsza bluzka, jednak kiepsko uszyta, nigdy nie będzie prezentować się dobrze. W tym wypadku zastosowanie znajduje zasada „mniej znaczy więcej”: stawiamy na jakość ubrań, a nie na ich ilość. Pamiętaj również, że znana marka, czy wysoka cena nie zawsze idą w parze z jakością produktu – dodaje.

Jak jednak zachować zdrowy rozsądek, gdy trendy zmieniają się jak w kalejdoskopie, a marki co rusz proponują nam same „must have” sezonu? – Nie dajmy się zwariować! – uśmiecha się Agnieszka. – Trendom warto się przyglądać, choćby z uwagi na fakt, że w pewnym sensie stanowią odbicie dyskursu społeczno-kulturowego. Trendy powinny nas inspirować, zachęcać do zabawy modą. Traktuj je jak propozycje, a nie przymus i wybieraj wyłącznie te zgodne z twoim stylem, osobowością i sylwetką – i dodaje, żeby zaufać słowom Coco Chanel: „Moda przemija, styl pozostaje”.

Chcesz jednak, żeby Twoja garderoba poczuła wiosnę za grosze? – Postaw na dodatek! Ciekawe buty, oryginalna torebka, czy biżuteria o ciekawej formie odmienią nawet najprostszą stylizację. Połącz je z białą koszulą i jeansami, czy klasycznym trenczem – takie rozwiązania zawsze się sprawdzają – i nie da się nie zgodzić z Agnieszką Seidel. Jednak niech to będą kolorowe rzeczy, które wpiszą się w kolory wiosny.

Należą do nich m.in. groszkowa zieleń, czyli greenery, która została uznana za kolor roku 2017, soczysta cytryna, kobieca fuksja i romantyczny błękit.

Co jednak, jeśli uważasz, że z danym kolorem w ogóle ci nie po drodze? – Sprawdź jego różne odcienie, a na pewno pozytywnie się zaskoczysz – i uwierz. Agnieszka Seidel wie, co mówi. Jak jeszcze możesz ożywić swoją garderobę? – Wybierz print! Jeśli nie czujesz się zbyt pewnie w łączeniu wzorów, postaw na print w jednym elemencie garderoby. Reszta stylizacji niech będzie stonowana, monochromatyczna.

A co zrobić, aby starym stylizacjom dać drugie życie?

– Jest wiele trików, które służą odświeżeniu stylizacji. Czasami wystarczy podwinąć nogawki spodni, rozpiąć mankiety koszuli, założyć sweter tyłem naprzód, zawiązać przy torebce apaszkę, czy założyć dwa różne kolczyki, by uzyskać zupełnie inny, świeży efekt – radzi stylistka. – Moda i styl nie znają wieku, czy rozmiaru. Nie bój się eksperymentować, przekraczaj własne granice, baw się modą. Zasada jest jedna: masz czuć się wyjątkowo i atrakcyjnie – dodaje na koniec.

Jak widzisz zmiana garderoby nie wymaga ogromnych pieniędzy. Najważniejsza jest świadomość sylwetki i swoich kształtów, dzięki czemu nie będziesz kupować niepotrzebnych rzeczy, które rzucisz na dno szafy. Wiosną nie bój się eksperymentować z kolorem i printem. Mogą one pojawiać się na dodatkach, które dostaniesz za niewielkie pieniądze. Śledź także różne profile na Facebooku, gdzie dziewczyny organizują wymianę ubrań – za niepotrzebną rzecz będziesz mogła dostać nową, która ożywi twoją garderobę.


„Jemu się nie układało, mnie też nie. Tyle jest przecież takich historii, że prawdziwą miłość odnajduje się po czasie, kiedy ważne decyzje są już dawno za nami”

Magdalena Lis
Magdalena Lis
24 kwietnia 2017
Fot. iStock / teksomolika
Fot. iStock / teksomolika

Mieszam łyżeczką w kubku z herbatą. Na kuchence gotuje się obiad, po południu upiekę ciasto drożdżowe. W pokoju obok siedzi mój chłopak, nawet ze sobą nie rozmawiamy. Działam mechaniczne, jestem oderwana od rzeczywistości to co dzieje się tu i teraz średnio mnie obchodzi. Mam kochanka, kocham mężczyznę, z którym nigdy nie będę, bo on wybrał żonę. Cierpię, choć jak to mówią – na własne życzenie.

Życie na własny rachunek

Mieszkam w małej popegeerowskiej wsi, w rejonie gdzie jest duże bezrobocie. Skończyłam technikum cukiernicze, dorabiałam u sąsiada na gospodarstwie. Rozglądałam się za jakimś zajęciem, które miało mi zagwarantować etat i stały zarobek. Udało mi się. Okoliczne przedsiębiorstwo prowadziło rekrutację, dostałam się i zaczęłam tam pracować.

To była moja pierwsza praca, strasznie się cieszyłam. Radość niesamowita, bo żyłam wciąż na garnuszku mamy, a ten był bardzo lichy. To nic, że praca miała być zmianowa, na produkcji. Pomyślałam, że przecież inni tak pracują to i ja mogę. No i kasa też całkiem fajna. Przez pierwszy tydzień poznawałam swoje obowiązki. Przez drugi ludzi. Kiedy okazało się, że moją najlepszą koleżankę też przyjęli ucieszyłam się. Nie byłam już kompletnie sama w tłumie zupełnie obcych mi ludzi, miałam z kim porozmawiać, we dwie zawsze raźniej, no i czas szybciej mijał.

Po dwóch miesiącach poznałam całą załogę. Były żarty, plotkowanie. Z każdym byłam na „ty”. Któregoś wieczoru na portalu społecznościowym dostałam wiadomość od Marka, kolegi z pracy. Chciał się spotkać, poza pracą i porozmawiać.

Niezobowiązująca przyjaźń

Zgodziłam się, miałam ochotę na to spotkanie. Mój związek od dawna się sypał. A w spotkaniu z Markiem nie widziałam nic złego. Oj głupia byłam, wiem teraz o tym. Spotkaliśmy się w parku, po pracy. Wtedy zauważyłam, że on ma takie piękne, duże, szare oczy. Pracował ze mną na jednej zmianie, razem ze swoim bratem bliźniakiem. Wszyscy się mylili, kiedy widzieli ich razem, ja nie, nigdy. Marek miał łagodniejsze rysy twarzy, był weselszy i zabawniejszy. Miał to coś. Choć może tylko ja to dostrzegałam.

Zaproponował mi spacer „bez podtekstów”. Spotkaliśmy się. Miał dla mnie kwiaty. Dobrze nam się rozmawiało. Nie spodziewałam się, że po jednym spotkaniu zechcę go widzieć kolejny raz, nie tylko w pracy.

Odrobina magii

Spotkaliśmy się nazajutrz. Marek przyjechał po mnie, miał być kolejny spacer po parku, ale  się rozpadało. Zaproponował, że po prostu pojedziemy przed siebie, porozmawiamy. Zatrzymał się na autobusowej zatoczce, przysunął do mnie, chciał niby podziwiać moje długie włosy. Chwalił ładne perfumy. Aż w końcu mnie pocałował.

Obrzeża miasta, ciemno, wiatr wiał, deszcz wygrywał melodie na szybach. Byłam przy nim jak zaczarowana. Czegoś takiego dawno nie czułam. Trudno było nam się rozstać. Każdy musiał wracać do swojego szarego świata, który przytłaczał. Tylko przy sobie mogliśmy być swobodni. Dwie artystyczne dusze, które znalazły się po tak długim czasie. Pasowaliśmy do siebie idealnie.

Kochanie, mam żonę

W pracy byliśmy dyskretni. Marek uśmiechał się tylko, kiedy mnie mijał. Za każdym razem, gdy przechodził obok mnie, czułam na sercu ciepło. Ukradkowe spojrzenia, uśmiechy, spotkania w magazynie, wszystko odbywało się tak, żeby nikt nie widział. To była codzienność, w którą coraz bardziej się angażowaliśmy. Nie do końca rozumiałam, dlaczego z tą przyjaźnią musimy się, aż tak mocno ukrywać. Tego samego wieczoru usłyszałam od Marka, że jest żonaty. A jego żona pracuje razem z nami, w tej samej firmie, tylko w sąsiedniej hali i na innej zmianie.

Zamarłam. Żona? Nie wiedziałam, co powiedzieć. Taki młody mężczyzna i ma żonę, było to dla mnie zupełnie nierealne, wręcz niedowierzałam. Musiałam mieć czas do przemyślenia, poukładania tego bałaganu, który miałam właśnie w głowie. Nie rozumiałam, dlaczego nie powiedział mi o tym wcześniej. Mówił: “nie układa im się, to nie jest to, za wcześnie podjąłem decyzję o małżeństwie”. Kto bierze ślub w wieku 18 lat?! Był siedem lat po ślubie.

Nie odchodź ode mnie

Uznałam, że należy skończyć tę znajomość. Marek jednak był nieugięty. Nalegał na spotkanie. Mówił, że nigdy do nikogo nie czuł tego, co czuje do mnie. Uległam jego namowom po raz kolejny.

Wyłączyłam wszystkie moralne wartości, które były dotąd w mojej głowie. Jemu się nie układało, mnie też nie. Tyle jest przecież takich historii, że prawdziwą miłość odnajduje się po czasie, kiedy ważne decyzje są już dawno za nami.

Popołudnie spędziliśmy u niego. Żona w pracy, świece zapalone, wino w kieliszkach, nasz mały raj. Seks, euforia, tysiąc myśli, co będzie dalej. Setki rozważań, czy damy radę pokonać wszystkie przeciwności, które na nas czekają.

Spotykaliśmy się, kiedy tylko czas nam na to pozwalał. Nawet moja mama musiała jakoś to przełknąć. Jej jedyna córka spotyka się z żonatym mężczyzną. Poznała go nawet. Sama stwierdziła, że przy nim jestem zupełnie inna. Byłam jedną wielką radością. I tak też właśnie się czułam.

Bez happy endu

Skończyłam swój dotychczasowy związek z chłopakiem. Dla niego. On miał powiedzieć żonie.

Rozpętało się u niego piekło. Żona nachodziła mnie w domu, w pracy utrudniała wszystko i mi i jemu. Przecież ona jest z domu dziecka, miała trudne życie, jak on mógł jej coś takiego zrobić – takiego zdania była jego rodzina. On  zaczął się zastanawiać. Były łzy, dużo łez. Jej, moje, jego. Tylko w duszy pytałam siebie, gdzie jego obietnice, że będzie ze mną? Co ze słowami, że nie wyobraża sobie życia beze mnie? Przecież zapewniał że to ja powinnam być przy nim, nie ona.

Postanowił – zostaje z żoną. Mój świat legł w gruzach. Znów zostałam sama, bez chęci do życia. Nie chciałam jeść, nie mogłam spać. Dwa miesiące zajął mi powrót do rzeczywistości. Chodziłam do pracy, mijałam jego żonę, wszystko przypominało mi jego. Z czasem wszystko  wracało do normy. Tak mi się wydawało.

Nie mogę cię zapomnieć

Pewnego dnia po pracy pod drzwiami mieszkania znalazłam list, wielkiego pluszaka i bukiet kwiatów. Marek błagał o spotkanie, a mną targało tysiąc wątpliwości. Pojechałam, podejmując decyzję w ostatniej chwili, czekał na mnie przy tamtej zatoczce, na której wszystko się kiedyś zaczęło. Wszystko wróciło. Emocje, które próbowałam w sobie stłumić, odezwały się ze zdwojoną siłą. Uśmiechnął się i przytulił. Zrozumiałam jedno – nie umiem żyć bez niego.

Jesteśmy kochankami

Jak jest dzisiaj? Spotykamy się, a on nadal ma żonę. Nauczyłam się ukrywać głęboko uczucia. Każdego dnia muszę udawać, że Marka w moim życiu nie ma. Wiem, że przyjdzie taki dzień, kiedy będzie musiał całkiem zniknąć z mojego życia, kiedy ja wyjdę za mąż albo on będzie miał dziecko. Na tą chwilę nazwijmy rzeczy po imieniu – jesteśmy kochankami.


7 mało oczywistych rzeczy, które zabijają erekcję. Lepiej, by panowie ich unikali

Redakcja
Redakcja
24 kwietnia 2017
Fot. iStock / lolostock
Fot. iStock / lolostock

Udane życie seksualne zależy od różnych czynników. Dopasowanie temperamentów, obopólne chęci, atmosfera i wiele innych, warunkują satysfakcję z życia erotycznego. Czasem bywa, że same chęci i nastrój nie pomagają w przeżyciu upojnych chwil, co powoduje poczucie winy i w dłuższej perspektywie może zaciążyć na związku.

W trudniejszej sytuacji są mężczyźni, którzy chcą być postrzegani jako ci, co zawsze chcą i mogą stanąć na wysokości zadania. A czasem, mimo starań, niewiele są w stanie z siebie wykrzesać.

Problemy z erekcją to nie jedynie problem starszych panów

Wiadomo, im człowiek starszy, tym mniejszą cieszy się sprawnością, także tą seksualną. Na szczęście są farmaceutyki i różne przyrządy, które pomagają w rozpoczęciu erotycznych starań. Ale problemy dopadają także młodszych mężczyzn, którzy chcą gotowości na zawołanie. Jeśli problemy z erekcją wynikają z problemów ze zdrowiem, najczęściej leczenie przyczyn usuwa problem. Ale gdy ze zdrowiem faceta i formą psychiczną wszystko jest ok, a mimo to nie odpowiada tak, jakby miał ochotę na starania partnerki, przyczyn należy poszukać gdzie indziej.

8 nieoczywistych powodów problemu z erekcją

1. Alkohol

Alkohol w niewielkich ilościach rozluźnia i pomaga w przeżyciu upojnych chwil, ponieważ rozszerzenie naczyń tętniczych doprowadzających krew do penisa powoduje erekcję. Natomiast nadmiar hamuje ośrodkowy układ nerwowy i nawet uniemożliwia wzwód.

2. Nadwaga

Nadmierna masa ciała z wiąże się z 1,5-krotnym wzrostem ryzyka wystąpienia zaburzenia erekcji. Wynika to z destruktywnego wpływu towarzyszących jej chorób (cukrzyca, nadciśnienia tętnicze, zaburzenia gospodarki lipidowej oraz choroby układu sercowo – naczyniowego) na utrzymanie erekcji.

3. Soja

Dieta oparta o produkty sojowe może być źródłem kłopotów w sypialni. A to za sprawą fitohormonów (roślinne hormony w działaniu podobne do hormonów kobiecych, estrogenów), które blokują wydzielanie testosteronu. W efekcie mogą pojawić się żeńskie cechy, np. wzrost piersi oraz problemy z popędem seksualnym.

4. Cukier

Dieta bogata w niezdrowy cukier podnosi poziom glukozy we krwi, zwiększając produkcję insuliny, a to ogranicza produkcję testosteronu. Mniej testosteronu, więcej problemów w sypialni.

5. Brak słońca

Słońce wzmaga libido, czego potwierdzeniem jest temperament mieszkańców gorących miejsc na świecie. Niedobór słońca przekłada się na niski poziom witaminy D w organizmie, co  wpływa negatywnie na obniżenie poziomu testosteronu i jakości erekcji. Wystarczy przebywać 30 min na słońcu, by odczuć poprawę.

6. Dzieci

Dzieci nie nastrajają klimatycznie do erotycznych gier. Badacze wykazali, że dziecko śpiące w sypialnie rodziców, powoduje obniżenie produkcji testosteronu u ojca o co najmniej 7% i przekłada się na obniżone libido. Dzieci śpiące we własnych pokojach wcale nie ułatwiają zadania, szczególnie gdy mają płytki sen i wędrują w nocy do sypialni rodziców.

7. Jedzenie z puszki

Do zapuszkowanych i zamkniętych w plastikowych opakowaniach pokarmów może przenikać szkodliwy związek — bisfenol A. Wpływa on na zaburzenia hormonalne, stymulując produkcję estrogenu. A to źle wpływa na potencję.


 

źródło: www.hellozdrowie.pl, polki.pl


Zobacz także

Fot. Unsplash /

Jakich kobiet boją się mężczyźni i dlaczego?

Matka singielka na randce.

„Czy on na pewno wie, że masz dzieci? Czy te gacie wyszczuplające to nie przesada? A jeśli to wariat?”. Matka singielka na randce

Fot. iStock / skodonnell

Dekalog rodzica zmęczonego. Nie narzekaj, pozwól sobie pomóc w 10 krokach