Mity na temat emocji, które kradną naszą siłę mentalną

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
22 sierpnia 2017
Jak być silnym psychicznie? Tego można się nauczyć
Fot. Unsplash / Matthew Kane / CC0 Public Domain
 

Jesteśmy zależni od naszych emocji – to one w znacznym stopniu decydują o naszym zachowaniu, reakcjach, decyzjach i sposobie postrzegania świata. W dorosłym życiu niby wiemy o niech całkiem sporo, niby potrafimy sobie z nimi radzić i je kontrolować, ale często ukrywamy swoje prawdziwe uczucia i boimy się nazwać je głośno, rozmawiać o nich, dzielić nimi z innymi. Powtarzamy też mity i półprawdy, które powodują osłabienie naszej siły mentalnej – czas zatem na obalenie pewnych fałszywych przekonań o emocjach i zyskanie nowego spojrzenia.

Emocji nie da się kontrolować

To by był bardzo proste – nic nie mogę zrobić, bo rządzą mną emocje, jestem skazany na zachowania przez nie podyktowane. Czas wziąć sprawy (i odpowiedzialność za samego siebie) w swoje ręce! Jeśli wstaniesz lewą nogą, puść swoja ulubioną piosenkę, pogadaj z kimś bliskim, zjedz dobre śniadanie – zrób cokolwiek, co poprawi twój humor. Jeśli w pracy coś pójdzie nie tak, postaraj się uspokoić i znaleźć rozwiązanie problemu, zamiast wyżywać się na innych i przekazywać swoja złość dalej. Zmień sposób myślenia, a zmieni się twoje zachowanie.

Powinnam czuć się inaczej

Często obwiniamy się, że w danej sytuacji czujemy się nie tak, jak powinniśmy albo jak oczekują tego od nas inni, dzieli emocje na dobre i złe – zupełnie niepotrzebnie! Nikt nie może powiedzieć nam, co i jak intensywnie powinniśmy czuć i przeżywać. Każdy z nas ma inna wrażliwość, inne doświadczenia na swoim życiowym koncie, inaczej postrzega świat. Przestań karcić się za „złe” emocje, zamiast tego zaakceptuj je i wybierz sposób reakcji na nie. Masz wybór.

Muszę się wyładować, to mi pomoże

Cóż, możesz walić pięścią w ścianę, tłuc talerze albo marudzić wszystkim dookoła i wylewać łzy na kanapie u koleżanki, ale często to za mało, żeby „wyładować” się i uporać z emocjami. Podstawą jest bowiem ich zrozumienie i zaakceptowanie. Co sprawia, że masz ochotę bić, tłuc i szarpać? Skąd w tobie ten smutek i rozpacz? Co jest przyczyną braku satysfakcji i niezadowolenia? Dopiero kiedy dojdziesz do sedna sprawy, będziesz w stanie ruszyć dalej.

Ci, którzy kontrolują emocją są robotami

Kontrolowanie emocji nie oznacza, że ich nie ma – po prostu nie pozwalamy im na przejęcie władzy nad naszym zachowaniem i reakcjami na dane sytuacje. To cenna umiejętność, której każdy z nas powinien się nauczyć. Jeśli panujemy nad naszymi emocjami, nawet w stresujących warunkach możemy podejmować świadome, racjonalne decyzje, w kryzysowych momentach nie tracimy zimnej krwi i jesteśmy gotowi do produktywnego działania.

Mój nastrój zależny jest od innych

W pewnym stopniu to prawda – wyczuwamy emocje innych osób, panującą dookoła atmosferę i ma to wpływ na nasze samopoczucie. Jednak nasze emocje są poza kontrolą innych osób i mamy na nie wpływ tylko my i to, jak reagujemy na spotkane nas rzeczy i co „bierzemy” dla siebie z otoczenia. Jeśli zdecydujesz, że przyjmujesz emocje z zewnątrz (np. złość od kolegi w pracy, czy smutek przyjaciela), to wówczas oddziałują na twoje uczucia. Jeśli jednak ich nie przyjmiesz, to nie są twoje i nie mają wpływu na twój nastrój. Wszystko zależy od ciebie.

Trudne emocje mnie przerastają

Naprawdę tak jest, czy po prostu wolisz to powtarzać i unikać trudnych emocji w obawie przed tym, czy sobie z nimi poradzisz? Smutek, gniew, żal, lęk, strach – nikt za nimi nie przepada, bo powodują dyskomfort, są niewygodne. Mówimy, że to złe emocje, choć wcale tak nie jest – one także są nam potrzebne i z nimi też można sobie poradzić. Trzeba tylko pozwolić sobie na ich doświadczanie i przestać ich unikać – innej metody nie ma.

Nie okazuję emocji, bo to oznacza słabość

To, że odczuwasz emocje, mają one na ciebie wpływ, jesteś wrażliwa, wcale nie oznacza słabości – oznacza, że jesteś człowiekiem. Jeśli mówisz głośno o tym, co cię boli, smuci, dotyka czy cieszy, pokazujesz samoświadomość, wrażliwość i siłę – takie otwarcie się na drugiego człowieka i podzielenie swoimi uczuciami wymaga przecież odwagi. Zwierzając się bliskiej osobie, np. partnerowi, okazujesz też swoje zaufanie i budujesz między wami intymność, co jest kluczowe dla stworzenia dobrej relacji. Emocje wcale cię nie osłabiają, przeciwnie – są twoją siłą!

Jeśli zrozumiemy i zaakceptujemy własne emocje, będzie nam łatwiej radzić sobie z nimi i kontrolować je. Świadomość własnych uczuć pomoże nam w osiągnięciu wewnętrznej równowagi, znalezieniu siły mentalnej i osiąganiu sukcesów w różnych sferach życia.

Na podstawie: www.charaktery.eu

Zapisz


Najpiękniejsze cytaty o miłości, które wyrażają dokładnie to, co czujesz, gdy kochasz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 sierpnia 2017
Fot. iStock/m-gucci
Fot. iStock/m-gucci
 

Miłość jest inspiracją. Sprawia, że jesteśmy gotowi do najcudowniejszych i najbardziej zdumiewających czynów. Dzięki niej możesz być szczęśliwszy niż kiedykolwiek byłeś, ale też smutniejszy. Może dodawać ci energii i osłabiać prawie w tym samym czasie. 

Czasem trudno jest mówić o miłości, trudno powiedzieć „kocham cię” tak, by wyrazić to, co się naprawdę czuje. Na szczęście, niektórym artystom, poetom, muzykom i beznadziejnym romantykom (takim jak my sami) to się udało.

Cytaty o miłości, które wyrażają dokładnie to, co czujesz, gdy kochasz

„Spojrzę na ciebie i widzę resztę życia przed moimi oczami”.

(Nieznany)

Największym szczęściem jest przekonanie, że jesteśmy kochani, tacy, jacy jesteśmy, a raczej pomimo tego, jacy jesteśmy”.

(Victor Hugo)

„Wszystko, co w życiu zrozumiałem, zrozumiałem tylko dlatego, że kocham”.

(Lew Tołstoj)

„Jestem o wiele bardzie sobą, kiedy jestem z tobą”.

– (Nieznany)

„Widziałam, że jesteś doskonały, a więc cię pokochałam, a potem zobaczyłam, że nie jesteś doskonały, i pokochałam cię jeszcze bardziej”.

(Angelita Lim)

„Aby być szczęśliwym, należy uszczęśliwić co najmniej jedną inną osobę”.

(Teodor Reik)

„Serce chce tego, czego chce, nie ma tu logiki, spotykasz kogoś i zakochujecie się w sobie”.

(Woody Allen)

„Gdzie jest miłość, tam jest życie”.

(Mahatma Gandhi)

„Nie można niczym zastąpić wielkiej miłości, która mówi: „Niezależnie od tego, co jest z tobą nie tak, jesteś tu mile widziany „.

(Tom Hanks)

„Jeśli dożyjesz stu lat, to ja chce żyć sto lat minus jeden dzień, żebym nigdy nie musiał żyć bez ciebie. „

(AA Milne)

 „Wolę jedno życie z Tobą niż samotność przez wszystkie ery tego świata”.

(John Ronald Reuel Tolkien) 

„Nie zapominaj, że jestem tylko dziewczyną, która stoi przed chłopcem, prosząc go, żeby ją kochał”.

(Anna – Julia Roberts – do Williama – Hugh Grant – w filmie Notting Hill

„To nie brak miłości, ale brak  przyjaźni sprawia, że małżeństwa są nieszczęśliwe”.

(Friedrich Nietzsche)

„Kiedy zdajesz sobie sprawę, że chcesz z kimś spędzić resztę swojego życia, chcesz, aby ta reszta życia zaczęła się jak najszybciej”.

(Kiedy Harry poznał Sally)

„Przyjemność miłości trwa chwilę, ból miłości trwa całe życie”.

(Bette Davis)

„Miłość jest jak wojna: łatwa do rozpoczęcia, ale bardzo trudno się zatrzymać”.

(HL Mencken)

„Miłość jest niemądrą siłą, kiedy staramy się ją kontrolować, niszczy nas, kiedy próbujemy ją uwięzić, to nas zniewala. Kiedy staramy się ją zrozumieć, pozostawia w nas uczucie zagubienia.”

 (Paulo Coelho)

 „Miłość jest taka krótka, zapominanie jest tak długie”.

(Pablo Neruda)

„Szkoda, że nie mogę cofnąć zegara, znalazłbym cię szybciej i dłużej kochał.”

„Wiesz, że to miłość, kiedy tylko chcesz, żeby ta osoba była szczęśliwa, nawet jeśli nie jesteś częścią szczęścia”.

(Julia Roberts)

„Nie kochasz kogoś ze względu na jego wygląd, ubranie czy samochód, ale dlatego, że śpiewa piosenkę, którą tylko ty słyszysz”.

 (Oscar Wilde)

A wy? Macie swoje ulubione cytaty o miłości?


 

Na podstawie: yourtango.com

 


Nie chcę myśleć, że byłam jedynie częścią planu, mistyfikacji. Jestem twoim wyzwoleniem, twoją prawdą o sobie samym

Listy do redakcji
Listy do redakcji
22 sierpnia 2017
Fot. iStock/cindygoff
Fot. iStock/cindygoff
 

Próbuję sobie przypomnieć, kiedy przestałam być kobietą. Konkretny moment, chwilę, w której to poczułam. Może niepotrzebnie? Może nie było punktów zwrotnych? Może to się działo powoli, systematycznie, kiedy odsuwałeś mnie od siebie żyjąc coraz bardziej obok niż razem, aż do momentu, w którym postanowiłam odejść?

Nie, nie mam do ciebie żalu. Wiem, że to nie twoja wina, że jesteś w tym wszystkim o wiele bardziej pogubiony niż ja. Próbuję tylko zrozumieć. I żałuję ogromnie czasu, który sobie nawzajem ukradliśmy. Bo to mógł być czas prawdziwie szczęśliwy, a nie szczęśliwy fikcją.

Nie mogłam cię nie pokochać, choć nie wydarzyło się to od razu. Zdziwił mnie twój zapał, upór. Dopiero co się poznaliśmy, a już byłam dla ciebie „miłością na całe życie”. Zapomniałeś się w tej miłości, w nas, wszystko byś zrobił, żebyśmy tylko mogli być razem. Zaufałam ci. Powoli zakochiwałam się w tobie. Miałeś w sobie tyle pasji, byłeś taki zdecydowany, wiedziałeś czego chcesz. Chciałeś właśnie mnie, chciałeś życia ze mną. Myślałam: „po tych wszystkich życiowych zakrętach czy mogło mi się przydarzyć coś lepszego”?  Czułam się wyjątkowa.

Wzięliśmy ślub, urodziło się nam dziecko. Wiem, wiele osób mówi, że dziecko zmienia wszystko. U nas było inaczej… Tak, jasne, że chodzi o seks. To on stał się głównym problemem. Ale to ty odsuwałeś mnie od siebie systematycznie. Przysuwałeś na moment, na szybko, nieuważnie, raz na miesiąc, na trzy miesiące, na pół roku… W końcu wcale. Płakałam, tak. Prosiłam, pytałam. To takie straszne prosić i pytać o seks. Nie wiedziałam tego wtedy.  Szukałam winy w sobie. Nie potrafiłam zrozumieć, co jest ze mną nie tak. Było mi smutno, coraz bardziej smutno i samotnie. Przestaliśmy być parą, przestałeś mnie potrzebować, chcieć. Byliśmy ze sobą jak kumple, jak para przyjaciół, którzy wspólnie wychowują córkę. Czułość? Tylko wtedy, kiedy spotykaliśmy się z naszymi rodzicami, przyjaciółmi. Pocałunki, gesty. Dla nich tak lubiłam wychodzić. A w urodziny wciąż bukiet kwiatów. Do czasu.

Nieznośna byłam z tym seksem. Twoje poklepywanie po plecach mi nie starczało. Chciałam więcej, coraz bardziej rozpaczliwie. Więc ty byłeś ciągle zmęczony, ciągle nie w nastroju. Zasypiałeś na kanapie, byle dalej ode mnie. Uciekałeś.

Pomyślałam – masz romans. To takie oczywiste. Przeszukałam twój telefon, ale nic nie znalazłam. Bo kto by czytał SMS-y od kolegów? Kolega nie jest podejrzany. Kolega jest OK. Kolega znaczy: „wszystko w porządku”.

Widocznie dobrze się ukrywasz – myślałam. Albo masz jakiś poważny problem, może jesteś chory? No bo czy dorosła osoba może tyle wytrzymać bez seksu? Albo to ja jestem tym problemem. Przestałeś mnie kochać, a seks bez miłości dla ciebie nie istnieje? Cierpiałam coraz bardziej.

Zacząłeś mnie poniżać, upokarzać, znęcać się. Sprawiałeś, że czułam się nikim, a potem przepraszałeś i obiecywałeś, że już nigdy, że od teraz, wszystko będzie inaczej… Było, na chwilę. Życie z tobą było emocjonalną karuzelą. Na szczęście zacząłeś wyjeżdżać służbowo. Wtedy oddychałam, brałam się w garść i obiecywałam sobie, że kiedy wrócisz – odejdę. Ale wciąż brakowało mi odwagi. Aż do momentu, gdy zobaczyłam tamto zdjęcie. Wrzucałeś ich dużo, na swoim profilu, relacjonując swoje podróże. Niby nic takiego. Ty i on, kolega z pracy, na plaży, śmieszny podpis. Znałam go, z widzenia, kilka razy coś o nim opowiadałeś. Tym razem coś mnie tknęło. Zamarłam. To ujęcie, na którym patrzysz na niego tak, jak nigdy nie spojrzałeś na mnie. Nawet wtedy, gdy za mną szalałeś. Jego ręka na twoim ramieniu… Zrozumiałam.

Zaczęłam analizować, gorączkowo przypominać sobie sytuacje, momenty. To, z jakim zainteresowaniem mówisz o przystojnych mężczyznach i ich ciałach, ale nigdy o kobietach. Twoją, trochę narcystyczną, fascynację własnym ciałem. Podsuwane mi zdjęcia ulubionych aktorów – zawsze w tym samym typie – blondynów o pięknych uśmiechach. Jak on, Paweł, kolega z pracy.

Zadzwoniłam do ciebie chwilę później. „Kim on dla ciebie jest?” – spytałam po prostu. Rozłączyłeś się. Nie wyśmiałeś, nie zaprzeczyłeś. Zamilkłeś. I już wiedziałam na pewno.

A ja kim dla ciebie byłam? Miałam cię chyba uratować, sprawić, żebyś zapomniał, stłumił w sobie to, co czujesz, czego pragniesz. Kochałeś mnie, wierzę w to, ale nigdy „w ten sposób”.  Zaplątany w ogrom uczuć, których sam nie potrafiłeś zrozumieć, dusiłeś się w tym związku cierpiąc tak jak ja, ale bojąc się samego siebie. Całą frustrację, złość przelewałeś na mnie, bo nie byłam mężczyzną. Tak desperacko mnie potrzebowałeś, żeby zabić w sobie to, kim naprawdę jesteś. Tak żarliwie próbowałeś mnie pokochać tak, jak powinno się kochać żonę.  Nie chcę myśleć, że byłam jedynie częścią planu, jakieś mistyfikacji, która miała przekonać innych, że „wszystko z tobą w porządku”. Więc już wiem – byłam twoim wyzwoleniem, twoją prawdą o sobie samym.

Życzę ci, żebyś nie marnował już więcej czasu, żebyś miał odwagę żyć w zgodzie ze sobą. I naucz tego, proszę, naszego syna.


Zobacz także

21 drobnostek, które sprawiają, że życie jest dobre

21 drobnostek, które sprawiają, że życie jest dobre

Trening uważności

Trening uważności w 10 punktach. Nie daj się zwariować, wcale nie musisz pędzić jak wszyscy

Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

„Zostań, zmienię się”. Kiedy mąż walczy o miłość. Z dziennika niewiernej