Minimalizm z ludzką twarzą, czyli jak mieć mniej kłopotów. Akcja „Uporządkuj swoje życie”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
5 lipca 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev
 

Minimalizm – modny slogan, który zazwyczaj kojarzy nam się białą, otwartą (i pustą) przestrzenią z jakiegoś szwedzkiego magazynu. Minimalizm – dla chomika, takiego kolekcjonującego i emocje i przedmioty, to słowo napawające grozą. A zupełnie niepotrzebnie. Bo nie trzeba od razu wstąpić do zakonu i wyrzec się tego wszystkiego, co z umiłowaniem upychaliśmy po szafkach całymi latami. Można z tego całego „mini-życia” wyłuskać tylko to, co dla nas najlepsze – efekty i kilka zasad prowadzących do szczęścia. Jak? Sprawdźcie, jak wygląda minimalizm z ludzką twarzą.

Leo Babauta napisał kiedyś: „Uświadom sobie, że masz już wystarczająco dużo” i tak najlepiej zacząć pisać swoją małą, minimalistyczną historię, bo żeby uporządkować swoje życie – przestrzeń  i relacje – trzeba mieć miejsce na to co ważne, naprawdę ważne. Dlatego dziś w dużym skrócie, o tym, jak odchudzić życie z negatywnego zbytku.

Oszczędzaj życie

Gdy postanowisz sobie oszczędzać to, co najcenniejsze – czyli własne życie i czas, reszta pójdzie z górki. Śmiało może pozbyć się:
– zobowiązań, które nie są ważne; nie sprawiają ci przyjemności, ograniczają cię, wpędzają w zmęczenie czy poczucie winy (nie bierz ich na siebie, naucz się odmawiać)
– relacji, które nie są dla ciebie ważne i wartościowe (no przyznaj śmiało, czy w czasach „przed Facebookiem” składałaś życzenia urodzinowe 450 osobom? Nie! Dlaczego teraz czujesz się w obowiązku, żeby to robić? Nikt nie jest w stanie utrzymywać zażyłej znajomości z taką liczbą osób – bo wtedy nie starczy już czasu, dla tych, których naprawdę kochasz i szanujesz)
– przedmiotów, które marnują twoją przestrzeń i czas (tak, bałagan to marnotrawstwo – spróbuj z niego zrezygnować).

Proste i oczywiste, zastanawiasz się dlaczego wcześniej tak nie pomyślałaś? No cóż, dzisiejszy świat przytłacza nadmiarem – trudno temu nie ulec. A teraz przejdźmy do konkretów.

Dzień

Uprość go. Najbardziej jak się da. Wyrzuć ze swojego harmonogramu/terminarza wszystko co nie jest „konieczne”.

Zadowolenie

Jesteś zadowolona ze swojego życia czy nie? Zawalcz o nie! Gdy będziesz szczęśliwa i zadowolona, nie będziesz musiała kupować nigdy więcej szczęścia instant (niepotrzebnych ciuchów, gadżetów, kolejnych rupieci, które cieszą tylko przez chwilę).

Praca

Zastanów się czy nie bierzesz na siebie zbyt dużo dodatkowych obowiązków, nie zatracasz się w pracy. Bez dwóch zdań praca jest potrzebna (ba! konieczna), ale czy pracujesz żeby żyć – czy żyjesz, żeby pracować? Nawet, gdy kochasz swoją pracę musisz mieć przestrzeń na resztę swojego życia.

Bałagan

Każdy jest przekleństwem minimalisty. Nie chodzi o to, że kogoś irytuje nadmiar przedmiotów. Chodzi o to, że w bałaganie:
– trudno coś znaleźć i wymaga to więcej czasu
– trudno się skupić  i wymaga to więcej czasu
– dłużej się sprząta
– marnuje się przestrzeń
– i marnują się przedmioty – jeśli szkoda ci ich wyrzucić, żeby się nie zmarnowały – pomyśl czy nie marnują się teraz (pod łóżkiem, na dnie szafy, w  kartonach itd.)?

Fitness

Odwróć kolejność w motywacji. Zamiast kupować sobie ekstra sprzęt i gadżety, żeby się zmotywować – zacznij najpierw ćwiczyć i uprawiać dany sport na całego – w zamian obiecaj sobie nagrodę. Jeśli wytrwasz kupisz sobie tę „ekstra bajery”, a nie kupisz je żeby wytrwać. To chyba ma większy sens.

Dzieci

Jasne, że nie wyrzucisz nagle połowy ich zabawek bo tak. Naucz je małymi kroczkami, że:
– rzeczy się niszczą i zużywają
– rzeczy można komuś oddać
– stare odchodzi, by zrobić miejsce na nowe,

Dlaczego? Chyba nie możesz podarować im nic lepszego niż brak uwiązania do przedmiotów materialnych.

Dom

Nie musisz w swoich marzeniach aspirować do 3-kondygnacyjnej willi z basenem. Po co? Zastanów się, czy „ciągle więcej” rozwiązuje twoje problemy, spełnia twoje potrzeby i oczekiwania. Mamy żyć wygodnie, lecz o wiele przyjemniej jest żyć prościej. Bo te wszystkie nieużywane pokoje i metry kwadratowe, o których tak masowo marzymy: trzeba utrzymać, wysprzątać… Czy naprawdę dodatkowy pokój jest ci realnie potrzebny? Czy dodatkowa komoda/fotel/telewizor też uczynią twoje życie łatwiejszym, dadzą ci miłość, czas, oparcie? Fajnie jest coś sobie kupić – poczuć, że własnymi siłami się do czegoś doszło, ale nie pozwól by to zdominowało twoje życie. Nie żyj tylko wyzwaniami.

Pieniądze

Rzeczy kosztują. Zazwyczaj sporo. To trochę jak schemat gry komputerowej, gry symulującej życie – na poczatku się wciągamy, jest wyzwanie – gramy, gramy, gramy – nasz bohater osiąga pewien poziom i… odkrywamy, że gra nas juz znudziła. Bo kolejny raz powtarzamy ten sam schemat, że osiągnąć w grze coś, co jej autor nazwał „lepszym”… Pieniądze mogą bardzo wiele – spełniać marzenia, ratowac życie, pozwalać szczęśliwie żyć – ale są tylko narzędziem, nie celem. Szanuj je, nie czcij.

Akcja „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych”

Dlatego zaczynamy nową akcję „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych”. Będziemy pisać, jak to zrobić, a wy w komentarzach opowiadajcie o sobie. Piszcie, jak uporządkowałyście swoją przestrzeń. To może być zrobienie remontu, pomalowanie ścian, ale też „ ogarnięcie” strychu i wywalenie wszystkich starych rzeczy. Liczy się każdy drobiazg. Czekamy na wasze komentarze pod tym artykułem. Najfajniesze zostaną nagrodzone :).

Zaczniemy od przestrzeni, przejdziemy do duszy. Słowo!

Co trzeba zrobić?

Trzy razy w tygodniu bedziemy pokazywać wam drogę do upragnionego ZEN. Pod wpisem dotyczącym naszej akcji „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych” zamieść komentarz, w którym napiszesz, co takiego zrobiłaś dla siebie, co udało ci się uporządkowac i okiełznać. Najciekawsze z komentarzy zostaną nagrodzone.

Miło nam również przekazać, że do naszej nowej akcji włącza się firma Werner & Mertz Delta Polska Sp. z o.o., która ufundowała dla laureatek fantastyczne nagrody. Na zakończenie naszej akcji oczyszczania życia ze zbędnych rupieci i szkodliwych emocji – nagrodzimy 5 osób zestawami nagród niespodzianek :).

logotypy werner mertz

Czas trwania: 23.06.2016 – 06.07.2016 roku. Wyniki zabawy zostaną opublikowane na stronie ohme.pl do dnia 16.07.2016 roku.

Regulamin akcji „Uporządkuj swoje życie. Zacznij od rzeczy najprostszych” dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wpisy biorące udział w akcji


Ujemne kalorie naprawdę istnieją. Sprawdź, czym są kalorie na minusie i czy warto zwracać na nie uwagę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 lipca 2016
Ujemne kalorie naprawdę istnieją". Sprawdź, czym są kalorie na minusie i czy warto zwracać na nie uwagę
Fot. iStock / gruizza
 

Jeśli choć raz interesowałaś się tematem diety i zrzucania nadprogramowych kilogramów, zapewne wiesz też, czym są kalorie. Organizm, by mógł prawidłowo działać, potrzebuje odpowiedniej ilość energii. Jej źródłem jest żywność oraz napoje. W wyniku trawienia i spalania składników organicznych tworzy się energia cieplna, nazwana wartością energetyczną (kalorycznością) produktu czy posiłku. Kalorie nie muszą kojarzyć się nam złowrogo.

Kalorie to inaczej wartość energetyczna wyrażana jest w kilokaloriach (kcal), najczęściej wyrażana w przeliczeniu na np. 100 g produktu. Tak jak kalorie są potrzebne do uruchomienia i napędzenia procesów życiowych, tak z kolei ich nadmiar może mieć niepożądane skutki – otyłość i choroby z nią związane. Dlatego należy nie tyle przeliczać każdy produkt na kalorie, ale zwracać uwagę na to, by trafiały do nas nie „puste” kalorie, ale te rzeczywiście potrzebne, pozwalające na nasz zdrowy rozruch.

„Ujemne kalorie” rzeczywiście istnieją

I choć może brzmi to wyjątkowo abstrakcyjnie, możemy do naszej diety włączyć produkty, które powodują ujemny bilans energetyczny podczas ich trawienia. Dokładnie chodzi o to, że nasz organizm na strawienie i przyswojenie składników z pokramu zużywa więcej energii niż one same dostarczają. Dla przykładu, jeden mały ogórek zawiera 14 kcal, więc aby go strawić nasz organizm potrzebuje 16 kcal, których deficyt organizm pobiera z własnych zapasów. Jeszcze bardziej spektakularnym przykładem warzywa wpływającego na uzyskanie minusowego bilansu energetycznego, jest seler. Aby strawić 100g selera (13kcal), organizm potrzebuje aż 95 kcal na godzinę. Czyli jesz i nie tyjesz, a wręcz gubisz po drodze nadmiar kalorii. Jest to bardzo kusząca perspektywa, o ile masz dość samozaparcia, by zjadać w większości wskazane produkty.

Gdzie szukać „ujemnych kalorii”?

Oczywiście najwięcej ich znajdziemy w owocach i warzywach, które w dużej mierze składają się z wody. Im więcej produkt ma wody, tym mniejszy ładunek energetyczny w sobie zawiera. Ujemnych kalorii dostarczysz sobie wraz ze spożyciem tych zielonych warzyw: szparagi, buraki, brokuły, jarmuż, kapusta, marchewka, kalafior, seler naciowy, papryka chili, kukurydza, sałaty, szpinak, zielona fasolka i groszek cukrowy, cebula, por, cukinia. Jeśli masz taką możliwość, jedz je najlepiej w stanie surowym lub gotowane na parze, by nie traciły wielu cennych substancji.

W owocach szukaj kalorii na minusie w  jabłkach, jagodach, arbuzie, melonie, żurawinie, malinach, mango, truskawkach, poziomkach, cytrusach, brzoskwiniach, śliwkach, ananasach. Owoce smakują pod różnymi postaciami, nie musisz jeść ich tylko surowych, postaw na wyciskane soki (warzywa także nadają się do tego znakomicie), koktajle i musy. Najlepszy czas na wprowadzenie tego typu działania to ciepłe miesiące w roku, gdy mamy po dostatkiem świeżych produktów, i nie musimy ograniczać się z ich różnorodnym wyborem.

Fot. iStock / PeopleImages

Fot. iStock / PeopleImages

Dwa tygodnie na diecie „ujemnokalorycznej” pozwalają zrzucić kilogramy

To co prawda zależy głównie od naszej silnej woli, ale utrata wagi dzięki ujemnemu bilansowi kalorycznemu, jest możliwa. „Ujemne kalorie” rzeczywiście wspomagają odchudzanie, ale nie spowodują utraty masy ciała przy totalnym barku ruchu. Podczas trwania  dwutygodniowej diety obowiązuje zasada spożywania warzyw i owoców o niskiej wartości kalorycznej, z dużą zawartością błonnika, wody oraz enzymów, które ułatwiają trawienie i spalanie tkanki tłuszczowej. Warto jeść schłodzone cząstki owoców, ponieważ zimne pokarmy wymagają większej ilości energii od organizmu, by ten mógł je ogrzać i strawić. Kiedy jemy dania gorące, nasz organizm wykorzystuje ich ciepło i wstrzymuje spalanie własnych kalorii, odwrotnie jest, gdy sięgamy po zimne pokarmy.

Dieta nie dla każdego

Z pozoru może się wydawać, że jest to idealny wręcz sposób żywienia. W końcu warzywa i owoce to samo zdrowie, jednak należy pamiętać, że organizm do prawidłowego funkcjonowania na co dzień potrzebuje także innych substancji, np. nienasycone kwasy tłuszczowe i białka, które są istotnym budulcem naszych ciał. Przeciwwskazaniem do podejmowania tego rodzaju diety jest również ciąża, regularny wysiłek fizyczny, problemy z układem pokarmowym oraz okres dojrzewania u nastolatków.


źródło: jadlospisy.plwww.poradnikzdrowie.plzdrowie.wp.pl


„Ja zajmę pani tylko chwilkę…”. 10 sposobów na natrętnego przedstawiciela handlowego

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 lipca 2016
Fot. iStock / Marjan_Apostolovic

– Dzień dobry – wita cię miły, ale zupełnie nieznajomy głos w słuchawce. – Zajmę pani dosłownie chwilę. Już wiesz. Kolejna „niepowtarzalna oferta”, kolejna okazja, którą po prostu musisz wykorzystać. Majtki w promocji, garnki i prezentacja dywanów, nowe konto oszczędnościowe, nowa sieć komórkowa, albo jeszcze jakiś inny absolutny „must-have”. Po tonie i zaangażowaniu rozmówcy poznajesz, że nie będzie łatwo, że będzie o ciebie walczył jak lew.Podnosi ci się ciśnienie, ale niezrażony przedstawiciel handlowy kusi i uparcie wymienia kolejne zalety wmawiając ci, że decyzja „na tak” uczyni twoje życie lepszym, bardziej uporządkowanym, a ty będziesz mu dozgonnie wdzięczna za ten jeden telefon. Kiedy pada zdanie: „Rozumiem, że przesyłkę i fakturkę wysyłamy  (i tu słyszysz twój adres)…” czujesz, że sprawy zabrnęły już za daleko. Pora na reakcję. Tylko jak?…

10 sposobów na pozbycie się natrętnego przedstawiciela handlowego:

1. Skąd pan właściwie ma moje dane kontaktowe?

To zdanie z reguły wybija z rytmu. – Dane są na liście – odpowie ci konsultant. Cóż, w takim razie, nie będziesz kontynuować rozmowy, taką masz zasadę. Co innego, gdybyś sam zostawił numer telefonu prosząc o kontakt.

2. Pewność siebie

Nie dawaj nadziei, nie mów „zastanowię się”, nie proś o telefon w późniejszym terminie. Powiedz wprost, że nie jesteś zainteresowany, a jeśli rozmówca prosi cię o wyjawienie powodu, poinformuj go, że taka decyzja jest twoją osobistą sprawą. Bo szczerze mówiąc, nic mu do tego, czy potrzebujesz aktualnie nowej pary majtek czy nie.

3. Żadnych telefonów z ofertą, tylko e-mail

„Przykro mi, nie odbieram telefonów w takich sprawach. Proszę wysłać e-mail z ofertą, jeśli będę zainteresowany, zadzwonię. Dziękuję, do widzenia”. – mówi mój znajomy i odkłada słuchawkę.

4. Jestem spłukany

Cóż, nie ma tu za bardzo z czym dyskutować :). Ten argument okazuje się dość skuteczny – słysząc go konsultanci zazwyczaj „odpuszczają”. Jeśli poinformujesz rozmówcę, że z produkt, który ci oferuje jest na pewno świetny, ale cię na niego nie stać, ten może ewentualnie próbować jeszcze rozłożyć ci kwotę na raty, ale z reguły nie ma takich uprawnień, więc (jeśli jest dobrze przeszkolony) będzie ci jedynie życzył miłego dnia.

5. Drobne kłamstewka

„Oj, przepraszam, właśnie zupa mi się wygotowuje, nie mogę teraz rozmawiać.” „Za moment mam bardzo ważne spotkanie”. „Zaraz wsiadam do samolotu i lecę na wakacje. Bardzo długie wakacje”.

Nie polecamy – drobne kłamstewka mają działanie krótkofalowe… Nie spowodują, że przedstawiciel naprawdę da ci spokój, z całą pewnością postawi przy twoim numerze telefonu krzyżyk i zadzwoni później.

6. Do you speak English?

Moja znajoma uważa tę metodę za najlepszą z możliwych. Z reguły poziom znajomości języków obcych wśród przedstawicieli handlowych, z którymi miałyśmy do czynienia jest bardzo niski. Jeśli zdecydujesz się kontynuować rozmowę w innym języku, np. angielskim, z dużą pewnością w odpowiedzi usłyszysz jedynie „yyyy… aaaa…yyyy”, a potem już tylko ten krótki, przerywany dźwięk.

7. A macie może …?

Zapytaj o coś, czego ta właśnie firma nie jest ci w stanie zaoferować. Dzwonią z banku? Oj, a ty teraz szukasz oferty wakacyjnej. Może mogą chociaż polecić jakieś sprawdzone biuro podróży. Pewnie wezmą cię za wariata. I o to przecież chodzi…

8. Odwróć role

To rozwiązanie dla tych, którzy mają dużo czasu. Przejmij kontrolę nad rozmową i opowiedz o tym, co twoja firma ma do zaoferowania. Efekt podobny jak w punkcie 7.

9. Ja tu nie decyduję

Powiedz niewinnie: „To mąż będzie wiedział. To żona musi powiedzieć, co o tym sądzi. Ale żony/męża nie ma teraz obok. Przepraszam”. A potem zablokuj numer telefonu, z którego dzwoniono.

10. Odłóż słuchawkę

No tak, oczywiście, nie jest to uprzejme rozwiązanie. Niestety, czasem po prostu nie ma wyjścia. Przedstawiciele handlowi bywają agresywni i tak natrętni, że nie pozostawiają nam wyboru. Jeśli czujesz, że rozmówca przekroczył już wszelkie możliwe granice, jest ci z tym bardzo niekomfortowo i po prostu nie masz ochoty dłużej tego ciągnąć – rozłącz się. I zablokuj numer telefonu.

Jeśli macie jakieś inne, sprawdzone sposoby na natrętów, koniecznie się nimi z nami podzielcie!


Zobacz także

Złamane serca, frustracja w pracy, a to wszystko przez bałagan… O sprzątaniu, które jest sposobem na szczęście

Tu się pacjentów nie leczy, tu pozwala im się żyć jak najlepiej w tym czasie, który im pozostał

Czary mary, piękne dłonie! Akcja „14 dni dla mojego ciała” – wyzwanie #2