Miłość wymaga poświęceń? Nie jesteś przyzwyczajony do tego, żeby być na „drugim miejscu”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 sierpnia 2016
Miłość wymaga poświęceń? Nie jesteś przyzwyczajony do tego, żeby być na „drugim miejscu”
Fot. iStock / sdominick
 

Nie napiszę do ciebie „najdroższy”, ani „jedyny”, choć wiem, że tego byś teraz chciał. To prawda, na początku po prostu przesłoniłeś mi cały świat. Przestałam widzieć innych wokół, liczyłeś się tylko ty, twoje potrzeby, twoje odczucia, twoje sprawy, twoje smutki, twoje radości.  No, oczywiście – taka jest miłość – myślałam. To naturalne, że chcę dać ci wszystko, że biegnę do ciebie, że jesteś każdą myślą. To naturalne, że i ty chcesz być tym jedynym, najważniejszym. I tak jakoś ,. Do dziś nie wiem jak to się stało.

Długo zajęło mi, zanim zrozumiałam, że ty po prostu musisz być zawsze „numerem jeden”. Że to wcale nie chodziło o mnie, ale o ten stan bezkrytycznego uwielbienia, to ciepło, które ci stwarzałam, żebyś mógł się w nim ogrzewać i upewniać o swojej wyjątkowości. I jeszcze, żeby wszystko było dla ciebie, bo mi miało przecież wystarczyć to, że jesteś, że mówisz, że kochasz i jestem tylko twoja. Że mamy wspólne wieczory i poranki, kota, dwa identyczne kubki, w których pijemy tak samo osłodzone latte. Tylko ty i nikt poza tobą. Zabrałeś mi wszystkie najbliższe osoby, wiesz? Nie, właściwie to nie jest prawda. Sama z nich zrezygnowałam. Dla ciebie.

Etap pierwszy – eliminacja: Albo ona albo ty

Wstydzę się. Nie szkodzi, że ona mi wybaczyła, nie przestanę się wstydzić. Byłam zrozpaczona kiedy kazałeś mi wybierać: moja przyjaciółka, albo ty. Jasne, musiałeś pokazać, kto tu rządzi, czyj to teren. Nie spodobała ci się, bo rozgryzła cię od razu. Przejrzała cię i stała się zagrożeniem, próbując otworzyć mi oczy. – Nie widzisz, że on kocha tylko siebie? To kompletny maminsynek, dupek wychowany w poczuciu, że wszystko mu się należy, że wszystko jest dla niego.  Broniłam cię, przekonywałam ją, że przecież tak o mnie dbasz. A ciebie, że ona jest dla mnie ważna. To był błąd. No i jeszcze, tyle mnie z nią łączyło – całe licealne i studenckie lata. Wiedziała o mnie wszystko, znała mojego pierwszego chłopaka, była obok, gdy odchodziła moja mama. Niebezpiecznie bliska. A ty nie znosisz konkurencji.

– Ona nie ma wstępu do naszego domu – oznajmiłeś mi, kiedy zamieszkaliśmy razem. Na początku spotykałam się z nią w kawiarni, po pracy, zanim wróciłeś do domu. Wymyślałam preteksty, dla których nie możemy wyjść gdzieś wszyscy razem. Wstydziłam się twojego zachowania, ale nie umiałam tego przerwać, powiedzieć: „STOP”. A potem po prostu przestałam odbierać od niej telefony, czytać SMS-y. Miałeś mnie tylko dla siebie

Etap drugi – separacja: Albo on albo ty

Kiedy mój tata złamał rękę, chciałam z nim na chwilę zamieszkać. Odkąd cię poznałam, oddalałam się od niego. Denerwowało cię, jeśli za długo rozmawiałam z nim przez telefon, więc dzwoniłam z pracy. Albo wcale. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Wiedziałeś, że on mnie potrzebuje, ale postawiłeś ultimatum: jeśli się do niego przeniosę, z nami koniec. Uległam po raz drugi. Nie mogłeś znieść tego, że „oddaje komuś czas należny tobie”. – Teraz jesteś ze mną  – mówiłeś – bierzemy ślub, to wobec mnie masz obowiązki. Twój tata sobie poradzi. A potem jechałeś do niego ze mną i ściskałeś jego dłoń. Jak gdyby nigdy nic.

Nie umiałeś dzielić się miłością, troską. Nie rozumiałeś różnicy między tymi dwiema miłościami. Nie pozwalałeś się oddalić, ani na chwilę. Argument, że to mój ojciec, że jestem mu potrzebna zbijałeś zawsze w ten sam sposób: To ja cię potrzebuję, mam teraz trudny okres w pracy. To mną powinnaś się zająć.

Więc znowu wymykałam się po kryjomu, ale to przekładało się na jakość moich spotkań z tatą. Zamiast skupić się na nim, myślami byłam w domu, planowałam co powiem, gdy zapytasz o mojego ojca. Wyczuwał to, ale odczytał po swojemu: na pewno męczy mnie zajmowanie się starym, chorym człowiekiem. Dlaczego nie umiałam po prostu powiedzieć ci „dość”?

Etap trzeci – osaczanie: Albo ja albo ty

Wzięliśmy ślub. – W małżeństwie obowiązują zasady – mówiłeś mi. – Dla żony najważniejszy jest mąż. A twoja mama powtarzała: jak to wspaniale, że mój syn znalazł kogoś kto się nim tak wspaniale opiekuje.

Ona nigdy nie zrozumie.

Byłam pewna, że w małżeństwie jest właśnie tak, ja mówisz. Kolacje, niespodzianki, wypady za miasto miały chyba uśpić moją czujność.  Byłam w siódmym niebie, kiedy i ty „coś” mi zacząłeś dawać od siebie. Ale przecież sama cię rozpieszczałam. Sama utrzymywałam ten stan naszej relacji. – Masz natychmiast rzucić to co robisz i zająć się tym – zdarzało ci się mówić do mnie przez telefon. „Zdarzało się” zdecydowanie zbyt często. „W tej chwili znajdź mi koszulę w kratę”. „ Nie pisz już raportu dla koleżanki z pracy, chcę teraz obejrzeć z tobą nasz serial”. „ Musisz w tym momencie usiąść ze mną do kolacji” „Acha, jak to teraz ci trudno to sprawdzić? To ja nie mogę na ciebie w ogóle liczyć!”.

I ja, taka feministka, świadoma swoich praw i udostępniająca na swoim profilu artykuły o toksycznych związkach – rzucałam wszystko i szukałam tej koszuli i kuliłam się w sobie, że jej nie ma. Miałeś to, o czym marzyłeś: byłeś numerem jeden. I jeszcze te telefony od twoich rodziców: Jak on się czuje? Co mu dziś ugotowałaś? O, naprawdę, sam zrobił kolację? Szczęściara… Acha, jak to teraz ci trudno? To ja nie mogę na ciebie w ogóle liczyć!

Etap czwarty: dziecko

To mogłoby tak trwać i trwać, byłbyś szczęśliwy. Ale urodziła się nasza córka. Pozornie twoja duma i oczko w głowie. Ale tylko „na pokaz”. To ona mnie ocaliła. Nigdy nie zapomnę, kiedy krzyczałeś nad płaczącym niemowlęciem, że ty musisz się wyspać przed pójściem do pracy, jak zamykałeś mi drzwi, żebym nie mogła jej uspokoić, jak nosiłam ją nocami zamiast położyć się obok ciebie. Jak ja mogłam ci to zrobić i obdarować kogoś taką bezwarunkową miłością?

Nie zapomnę też, kiedy pierwszy raz powiedziałam: nie.

Wpadłeś w szał. Nie jesteś przyzwyczajony do tego, żeby być na „drugim miejscu”.  Dziecko? Dziecko nie może być „ważniejsze”. Więc nazwałeś mnie najgorszą żoną, byle kim. Straszyłeś, że zostanę sama, bo córka w końcu dorośnie, odejdzie, a nas – naszego związku –  już nie będzie. Dobrze – odpowiedziałam ci. Tak będzie dla mnie lepiej. Nie poradziłeś sobie z moją odmową. Wyszedłeś. Zdążyłam spakować kilka rzeczy, zabrać małą i odejść.

Nie umiesz dzielić się miłością, nie umiesz kochać. Potrzebujesz terapii, by stworzyć związek. Siedem długich lat zajęło mi przekonywanie siebie i odkrywanie, że wszystko jest inaczej niż mi mówiłeś. Że to nie jest miłość. Dlaczego tak długo? Nie wiem.

Zmieniłam się. Nie jestem już tak niepewna siebie, tak spragniona uwagi, nie szukam miłości. Z resztą, ciągle jeszcze Cię kocham, to pewnie chwilę potrwa, zanim przestanę. Może nawet dłuższą. Ale rozumiem, że nie umiem żyć tak, jak ty- obecnie – tego byś chciał. Że ani chwili dłużej nie wytrzymam już w tym chorym układzie. I że prawdopodobnie będę teraz twoim największym wrogiem. Odbudowuję stare przyjaźnie, dużo rozmawiam z ojcem. Jestem spokojna.

I jeśli dziś słyszę, że miłość wymaga poświęceń, to jedno przychodzi mi do głowy: żadna miłość nie jest warta poświęcenia samej siebie, ani relacji z bliskimi.


Pięć oznak, że ktoś próbuje tobą manipulować. Nie daj się osaczyć!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 sierpnia 2016
Pięć oznak, że ktoś próbuje toba manipulować
Fot. iStock / Redrockschool
 

Nawet nie wiemy, kiedy zostajemy wciągnięci w grę pod tytułem „manipulacja”. Ktoś wykorzystuje nasze emocje, szantażuje nas, wykorzystuje relację do własnych rozgrywek, a my zdezorientowani na początku nie bardzo wiemy, o co chodzi, aż dociera do nas z podwójną siłą, że właśnie zostaliśmy zmanipulowani, użyci i wykorzystani do czyichś celów, do czyjejś potrzeby usprawiedliwienia się, przykrycia wyrzutów sumienia, pokazania się z lepszej strony niż dotychczas.

Nim będzie za późno warto się zorientować, że ktoś zaczyna nami manipulować, co nigdy nie jest proste. Jest jednak pięć charakterystycznych znaków, które powinny zwrócić naszą uwagę i obudzić czujność.

1. Manipulowanie innymi

Na początek zwróć uwagę na to, co dana osoba mówi o innych i jak dużo o nich mówi. Czy powtarza plotki, czy poddaje pod wątpliwość słusznych zachowań, czy cech, które warto naśladować lub podziwiać? Jeśli ktoś na wstępie podkopuje w twoich oczach opinię o innych, to warto przez chwilę się zastanowić, ile jest w tym prawdy, a ile manipulacji, by wyrobić w nas nawyk myślenia o innej osobie w dany sposób. Jeśli słyszysz, że ktoś powtarza plotki, nawet jeśli to robi w tak zwanej „dobrej wierze”, bądź ostrożna w takiej relacji. Manipulanci często uważają, że są mądrzejsi i sprytniejsi od innych.

2. Bardzo szybko są blisko

Manipulatorzy bardzo szybko zbliżają się do innych. Wykazują zainteresowanie, dzwonią, pytają, jak się czujemy, co słychać, są doskonałymi zdawałoby się słuchaczami. Nim się spostrzeżemy już nas od siebie uzależniają, od kontaktu z nimi, od rozmowy. To na początku na schlebia, cieszymy się, że ktoś interesuje się nami, martwi się, że chce z nami rozmawiać, wysłuchać, że zawsze jest na wyciągnięcie ręki. To wszystko jednak do czasu… Chcesz kogoś poznać, nie zgódź się z nim w choćby jednej sprawie, a wtedy zobaczysz, jaki jest naprawdę. To jakaś stara prawda, a jednak aktualna. Manipulator nawet, gdy twoją odmowę początkowo przyjmie z uśmiechem, to nie zapomni ci jej wypomnieć, wrócić do tego, że się z nim nie zgodziłeś. Tu akurat łatwo go rozszyfrować. Podobnie z krytyką. Mówi: „Powiedz, co robię źle”, a gdy szczerze odpowiedz, będzie do tego wracać w nieskończoność pytając, dlaczego tak sądzisz, jak mogłeś, a nie próbując wyciągnąć wniosków.

3. Bawią się emocjami

Wchodzą tylko w silne relacje. W przyjaźń na wieki, w miłość aż po grób – tak deklarują i tak pewnie czują. Wszystko po to, by łatwiej kimś manipulować kontrolować go. W końcu jak jestem twoim najlepszym przyjacielem, to musisz mi to powiedzieć, to zrobić, czy tak się zachować. Jeśli mnie kochasz, nie możesz tak myśleć, czuć… Manipulatorzy w każdej relacji uwodzą, uwodzenie opanowują do perfekcji, tak, by móc grać na czyich emocjach, wzbudzać poczucie winy w tej drugiej osobie.

4. Są niecierpliwi

Niecierpliwość to w ogóle nasza współczesna cecha, chcemy szybko i już. Ale manipulatorzy bywają skrajnie niecierpliwi, oczekują podjęcia przez ciebie decyzji na teraz, chcą natychmiastowej konfrontacji tym samym kontrolując twoje emocje i manipulujący nimi. Nie lubią czekać, nie potrafią. Chcą mieć wszystko pod kontrolą, gdy tak się nie dzieje wpadają w złość, potrafią być złośliwi, agresywni. Najlepiej nie dać się sprowokować. Powiedzieć „za chwilę”, „nie teraz, poczekaj”. To najlepszy sposób, by dać sobie oddech i zapanować nad sytuacją.

5. Wpędzają cię w poczucie winy

Manipulatorzy potrafią sprawić, że masz wyrzuty sumienia, że to tobie wydaje się, że zrobiłaś coś źle, że się nie dopasowałaś, nie spełniłaś oczekiwań, a w rzeczywistości padłaś ofiarą manipulacji. Jesteś doskonałym usprawiedliwieniem dla działań manipulatora, to ciebie zawsze wskażę jako winną wszystkiego, co się stało, samemu czując się w porządku. Jeśli czujesz, że ktoś próbuje ciebie obarczyć winą za swoje błędy – wycofaj się z tej relacji jak najszybciej, nim zostanie podkopana twoja pewność siebie i poczucie własnej wartości.


9 sposobów na lepszy sen

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
16 sierpnia 2016
9 sposobów na lepszy sen
fot. iStock/Geber86

Niby noc to czas pracy geniuszów, a sen jest dla słabych. Nie oszukujmy się, przy normalnym trybie pracy sen jest niezbędny. Jego za mała ilość może popsuć nam dzień jeszcze zanim ten na dobre się rozpocznie. Powody bezsenności mogą być różne, od tych medycznych po codzienne problemy i nadmiar stresu. Jak sobie z tym radzić? Oto dziewięć porad, które sprawią, że będziesz mogła spać spokojnie!

1. Wietrzenie 

Najlepsza temperatura do spania to 17-19 stopni Celsjusza. Oczywiście to tylko ogólnie przyjęta temperatura, która dla każdego będzie inna. Przypomnij sobie wszystkie upalne noce, w które nie potrafiłaś zasnąć lub budziłaś się zlana potem. To tylko dowód na to, że wszystko czego nam trzeba to niska temperatura. Dlatego też przed położeniem się do łóżka urządź gruntowne wietrzenie w sypialni, zostawiając okno otwarte według swojego uznania. Naprawdę pomaga!

2. Zasypiaj przy łagodnych dźwiękach 

Nie wiem jak wy, ale gdy przychodzi mi spać przy zupełnej ciszy na wsi czy w bardzo spokojnej miejskiej okolicy, zupełnie nie potrafię spokojnie zasnąć. Myślałam, że to wina wychowania w mieście, gdzie dźwięki nie ustają nawet w nocy. Okazuje się jednak, że to zupełnie normalne. Człowiek nie jest przystosowany do zasypiania w odosobnieniu. Jako istoty społeczne, wolimy zasypiać wśród ludzi bądź też przy dźwiękach. I wcale nie chodzi tu o bębny i koncert hard rockowy tuż za oknem. Łagodna muzyka, szum morza czy audiobook będą idealne! Co więcej, powstały nawet aplikacje, które wytwarzają przyjemne dla ucha szumy. Może warto spróbować?

3. Leżysz dłużej niż 20 minut? Wstań!

Nie ma nic bardziej denerwującego od przewracania się z boku na bok. Zna to chyba każdy, a i tak ciągle uparcie leżymy i czekamy, aż sen spłynie na nas jak łaska z nieba. No i pewnie jest to całkiem logiczne, ale logiczniejsze powinno być wstanie z łóżka i zrobienie czegoś mniej lub bardziej produktywnego. Pułapka? A i owszem! Nie możesz doprowadzić do zbytniego rozbudzenia się. Dlatego praca odpada. Lepiej poczytaj książkę, zobacz kolejny odcinek ulubionego serialu, szydełkuj, posłuchaj muzyki… Zrób coś, co zawsze wprawia cię w błogi stan relaksu.

4. Rutyna 

Tak jak dzieci, tak i my potrzebujemy codziennej rutyny dotyczącej snu. Jasne, to wcale nie jest takie proste. W końcu codziennie nasz grafik wygląda inaczej, mamy plany, imprezy, a w weekendy odsypiamy. Na początek postaraj się budzić o tej samej porze. Niezależnie od godziny, w której położysz się do łóżka. Pierwsze kilka dni może być ciężkie, ale kiedy przyzwyczaisz swój organizm do nowych godzin snu, będzie ci łatwiej zasypiać. Ba, organizm sam będzie się domagał łóżka i poduszki!

5. Wieczorna porcja tlenu

Najlepiej śpi się po wieczornym wysiłku. Nieważne czy będzie to siłownia, seks czy spacer – poświęć godzinę na dotlenienie swojego organizmu. Może to brzmieć banalnie, ale czy będąc zmęczoną nie śpi ci się po prostu lepiej? Nie wspominając o tym, że wystarczy przyłożyć głowę do poduszki i po chwili odpływasz do świata marzeń. Wniosek? Przed planowanym pójściem spać, zmuś się do wysiłku. Z większą lub mniejszą przyjemnością, ale na pewno podziękujesz sobie, gdy obudzisz się wyspana!

9 sposobów na lepszy sen

fot. iStock/BraunS

6. Zapach, który relaksuje 

Ostatnio bardzo popularne stały się odświeżacze do powietrza ze specjalnym przeznaczeniem do sypialni. Pomyślałam, że to totalna ściema i na pewno kolejny chwyt marketingowy. Kilka dni po zderzeniu się z odświeżaczami, pojawiła się kolejna intrygująca reklama – tym razem olejków dla małych dzieci, którymi mamy mają smarować dzieciom ubranka. Dzieciaczki mają zasypiać bez żadnego problemu, bo w składzie jest… lawenda! To właśnie składnik, który łączył odświeżacz z olejkiem. Nieważne w jakim produkcie wykorzystasz to fioletowe cudo, naprawdę może zdziałać cuda. Delikatny zapach lawendy wpływa na nas kojąco i daje poczucie bezpieczeństwa.

7. Coś ciepłego 

Chyba każda z nas próbowała ciepłego mleka przed snem. Z miodem, bez laktozy, migdałowe… Nasze babcie miały rację, ale równie dobrze mleko możesz zastąpić gorącą czekoladą lub herbatą, która nie pobudza. Cała magia tkwi w cieple, które przeszywa nasze ciało.

8. Telefon, telewizor – do wyłączenia!

Nie ma w tym nic odkrywczego. Kiedy coś ciągle nas rozprasza, trudniej nam zasnąć. Szczególnie jeśli w pierwszej fazie snu obudzi cię dzwonek, który w sumie całkiem lubiłaś. Okazuje się, że nasz organizm może mieć problem z wytworzeniem odpowiedniej ilości melatoniny, która jest odpowiedzialna za zdrowy sen. Dlatego zamiast włączonego telewizora, kiedy nie potrafisz zasnąć, lepiej postaw na wcześniej wspomniane dźwięki i muzykę.

9. Wynagradzaj sobie braki snu 

Braki snu mogą poważnie wpływać na nasze codzienne życie. Dlatego też po kilku nieprzespanych nocach powinnaś zorganizować sobie dzień totalnego lenistwa. Oglądać seriale, czytać książki, ale przede wszystkim… spać! Odpoczynek naprawdę jest potrzebny każdemu z nas. I pamiętaj, sen jest najważniejszy i działa lepiej niż niejedno SPA!


źródło: LifeHack.org


Zobacz także

Rozwiązanie konkursu „Magia SPA we dwoje”

„Jeśli wybierasz trudną miłość, twoja sprawa, nie mieszaj w to dziecka”. List córki do matki

Feminizm? Na co komu? Siedziałybyśmy w domu, nie kłóciłybyśmy się z partnerami o podział obowiązków i żyły spokojnie, choć bez praw