Masz kłopot ze wczesnym wstawaniem? Budzik z wibratorem obudzi cię od razu!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 września 2016
Fot.  Screen ze strony littleroosterstore.com
Fot. Screen ze strony littleroosterstore.com

Jeśli każdego dnia o bladym świcie twój budzik dzwoni nieustannie, a ty wciąż naciskasz opcję drzemki, potrzebujesz innego pomysłu na szybką pobudkę. Nie chodzi o nagły hałas czy kubeł zimnej wody wylany na twoją głowę. Jak się okazuje, istnieją zupełnie inne, wyjątkowo przyjemne sposoby na poranne wstawanie. 

Co powiesz na budzik w wibratorem?

Na rynku furorę robi nowy sposób na przyjemną i skuteczną pobudkę — budzik z wibratorem! To alternatywa dla tradycyjnego budzenia, która chyba dla żadnej z kobiet nie pozostanie obojętna. „Little Rooster„, czyli „kogutek„, to stworzony z myślą o kobietach model budzika wyposażony w wibrator. Kogutek wystarczy ustawić na wybraną godzinę i włożyć na noc do majtek. Gdy przyjdzie czas pobudki, włączy się intymny masaż.

Można go kupić w białym i różowym kolorze i dowolnie ustawić jeden z 27 trybów wibracji pod własne preferencje. Z początku kogutek furorę robił w USA i Wielkiej Brytanii, ale szybko jego sława rozeszła się po świecie, czyniąc pustki w magazynach „Little Rooster”.

Według obietnic producenta, kogutek ma budzić kobiety powoli, zmysłowo i z przyjemnością, a same posiadaczki budzika mają się czuć pewne, szczęśliwe i pobudzone. Widać, jego użytkowniczki są wyjątkowo zadowolone, ponieważ na stronie producenta widnieje sporo pozytywnych komentarzy i zapewnień, że kogutek „budzi” kobiety take podczas wyjść na miasto, kolacji w restauracji a także podróży.

Gadżet kosztuje 69 funtów i działa dzięki ładowaniu przez USB. Kupić go można poprzez stronę www.littleroosterstore.com 

Fot. littleroosterstore.com

Fot. Screen ze strony littleroosterstore.com

Panowie też nie powinni się martwić, trwają prace nad stworzeniem modelu budzika z wibratorem dedykowanym specjalnie dla nich.


źródło: tech.wp.pl , www.littleroosterstore.com


Najważniejsze w kłótni jest to, by… się pogodzić! Oto kilka sposobów na szybkie osiągnięcie zgody

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 września 2016
Najważniejsze w kłótni jest to, by… się pogodzić! Oto kilka sposobów na szybkie osiągnięcie zgody
Fot. iStock/ Izabela Habur

Kłótnia – normalna sprawa, zdarzyć się może każdemu i nie potrzeba do jej wykonania specjalnych instrukcji. Co innego z jej zakończeniem i pogodzeniem się z naszym „przeciwnikiem” – do tego nie zawsze jesteśmy skorzy i często trudno nam przychodzi wyciągnięcie ręki na zgodę. A przynajmniej przychodziło, bo mamy kilka sposobów i metod na to, jak zapomnieć o sprzeczce lub awanturze i wrócić do normalnego życia.

Szczerość przede wszystkim

W ferworze walki o naszą rację (bo przecież to my ją miałyśmy!) często umyka nam wiele spraw, jesteśmy wręcz zaślepione kłótnią i mówiąc krótko – chcemy wygrać i by to właśnie nasze było na wierzchu. Warto jednak podejść do sprawy na spokojnie i uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie – o co w ogóle poszło? Co chciałam osiągnąć ja, do czego dążyła druga strona? Czy czasami nie zabrnęłam za daleko, nie powiedziałam kilku słów za dużo? Skup się nie na uczuciach, które tobą targają, ale na faktach – to pierwszy krok ku pogodzeniu się i rozwiązaniu sytuacji.

Nie unikaj drugiej strony

Wielka awantura, trzaskanie drzwiami, latające talerze, krzyki i pretensje – naturalnym jest, że po takiej burzy potrzebujemy spokoju, samotności i chwili oddechu. Nie powinnyśmy jednak zbyt długo unikać partnera, bo im szybciej dojdziemy do porozumienia i wyjaśnimy pewne kwestie, tym lepiej dla naszej relacji i nas samych – pogodzenie się przynosi niesamowitą ulgę! Zapomnij o cichych dniach, fochach i dąsaniu się przez kilka tygodni – nie masz pięciu lat, załatw to jak dojrzała osoba!

Pogódź się z tym, że być może nie masz racji

Wiem, że to trudne do przyznania, ale być może istnieje prawdopodobieństwo, że jednak nie miałaś racji w sporze. To nic takiego, zdarza się nawet najlepszym. Po prostu zaakceptuj ten fakt, pogódź się z tym i skup na tym, by rozwiązać konflikt i znaleźć porozumienie. Być może będziesz musiała głośno przyznać, że się myliłaś, złożyć samokrytykę i uznać argumenty drugiej strony bez sprzeciwu, ale dasz sobie radę, nawet jeśli osobista duma i twoje ego będą nieco obolałe.

Unikaj krytykowania personalnego

Krytykować możesz zachowania, ale nie powinnaś nigdy krytykować osoby. Łatwiej będzie dojść do porozumienia i zapomnieć o kłótni, gdy powiesz „nie lubię, gdy zostawiasz skarpetki na środku pokoju” niż gdy wprost nazwiesz partnera brudasem i niechlujem. Taka personalna krytyka boli o wiele bardziej, na dłużej zapada w pamięć, a czasem nawet rani. Powiedzenie „trzymaj język za zębami” w czasie kłótni jest jak najbardziej aktualne.

Fot. iStock/ DeanDrobot

Fot. iStock/ DeanDrobot

Spotkaj się na neutralnym gruncie

Jeśli pokłóciłaś się z przyjaciółka lub koleżanką łatwiej będzie wam wyjaśnić nieporozumienia na neutralnym gruncie. Obie strony powinny czuć się komfortowo i wygodnie. Znajdź spokojne miejsce, w którym będziecie mogły bez przeszkód porozmawiać. W pogodzeniu się pomaga też łagodny dotyk – ujęcie czyjejś dłoni, pogłaskanie ramienia albo lekkie przytulenie to znak, że masz pokojowe zamiary. Pamiętaj jednak, że obie strony muszą być na dotyk gotowe i chętne.

Przeproś i wyjaśnij

Nie wystarczą niedbale rzucone przeprosiny – musisz naprawdę czuć wewnętrzną skruchę i rozumieć, dlaczego mówisz to słowo. Wyjaśnij, dlaczego jest ci przykro i za co przepraszasz. Dobrze, gdy zaproponujesz też jakieś rozwiązania na przyszłość i zapewnisz drugą stronę, że nie popełnisz więcej tego błędu.  A potem zadbaj, by twoje słowa nie okazały się puste i bez pokrycia.

Zapomnij o ALE

Nie ma takiego wyrażenia, wyrzuć je ze swojego słownika. ALE jest wrogiem wszelkich przeprosin i dochodzenia do zgody. Pokazuje ono, że pomimo naszych słów zmierzających do pojednania, nadal stoimy przy swojej racji i uważamy inaczej. Jeśli naprawdę chcesz się pogodzić, musisz o ALE zapomnieć.

Znajdź satysfakcjonujący kompromis

Kompromis to optymalne rozwiązanie jakiegoś problemu, które polega na tym, że każda ze stron rezygnuje z części swoich interesów i spotykają się gdzieś pośrodku. Inaczej mówiąc, każdy musi trochę odpuścić i w pewnych sprawach ustąpić.  Nie da się zjeść ciastka i nadal je mieć. Jak to osiągnąć? Rozmową – szczerze powiedzcie, czego oczekujecie, wyłóżcie kawę na ławę i szukajcie rozwiązania, które dla obu stron będzie satysfakcjonujące i do zaakceptowania.

Zatrzyj niemiłe wrażenie czymś pozytywnym

Kiedy już burza ucichnie, porozumienie zostanie osiągnięte, a słowa przeprosin głośno wypowiedziane, zamień minioną kłótnię w coś pozytywnego i zatrzyj niemiłe wrażenia radosnym wspomnieniem. Idź na kolację do miłej knajpki, zrób wspólnie z partnerem coś szalonego, albo kontynuuj przeprosiny w miłej atmosferze sypialnianej. W kłótni najważniejsze jest pogodzenie się – spraw, by właśnie ta część była też najprzyjemniejsza.


 

Na podstawie: www.bustle.com

Zapisz


Różowy dom? Dla Polki nie ma nic niemożliwego!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
10 września 2016
Różowy dom
Screen Instagram/Olek

A gdyby tak zamienić dobrze znany wam budynek w pobliżu, w prawdziwe dzieło sztuki? Ten najbardziej zaniedbany, pamiętający jeszcze czasy wojny? Aleksandra Oleksiak, uznana w świecie polska artystka street-art, znana ze swoich szydełkowych dzieł, tym razem postanowiła tchnąć w nas odrobinę nadziei.

Aleksandra Oleksiak, szerzej znana jako Olek, podbiła świat swoim unikalnym pomysłem na pokrywanie przestrzeni miejskich szydełkowaną dzianiną. Nie szydełkuje jednak sama! Wszędzie tam, gdzie się pojawia, angażuje kobiety do wspólnej pracy i wzajemnego poznawania się. Szydełkowanie w wersji street art to nie tylko staromodna forma wyrobu dzianiny, ale przede wszystkim ekspresja, inspiracja, a bardzo często także maskowanie politycznych sporów i wojen.

To those who are confused. Yes, we crocheted TWO houses!! First one in #Avesta #Sweden ( pic here) and another one in #Kerava #Finland #ourpinkhouse We live in challenging times, a changing world filled with conflict, wars and natural disasters. But I like to think that it’s also a world filled with love. Our pink house is about the journey, not just about the artwork itself.  It’s about us coming together as a community.  It’s about helping each other.  In the small Swedish community of Avesta we proved that we are stronger together, that we can make anything happen together.  People from all walks of life came together to make this project possible.  Someone donated the house, another one fixed the electricity and @redheartyarns generously donated the materials.  And of course, most importantly, many women joined us in the effort to make my dream a reality. When I first came to Avesta to install a work of art at the Verket museum, I had originally intended to recreate a traditional home. And I did.  However, when the Syrian and Ukrainian refugees who helped me install my piece started telling me the candid stories of their recent experiences and horrors of their home countries, I decided to blow up my crocheted house to illustrate the current unfortunate situation worldwide where hundred of thousands of people are displaced.  After I exploded the house I wanted to create a positive ending for them as a symbol of a brighter future for all people, especially the ones who have been displaced against their own wills.  Women have the ability to recreate themselves.  No matter how low life might bring us, we can get back on our feet and start anew. We can show everybody that women can build houses, women can make homes.  In 2015 over 21 million people lost their homes due to war and conflicts in their native countries. The pink house, our pink house is a symbol of a bright future filled with hope.  Everybody should have a home #olek

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika olek (@oleknyc)

Tym razem pasja zawiodła Oleksiak do Keravy w Finlandii. Tam przy pomocy kobiet z Syrii i Ukrainy, które mają status uchodźcy, pokryła różową tkaniną stary dom. Nie jest to jednak byle jaki budynek. Doskonale wpisuje się w ideę nadawania nadziei przez maskowanie sporów. Dom ten był bombardowany w czasach wojny radziecko-fińskiej w latach 1939-1940. Kiedyś symbol tragedii i śmierci, dziś ma być symbolem nadziei i miłości.

#climbingladders Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika olek (@oleknyc)

Na swoim Instagramie artystka podkreśla, że ten projekt ma być sygnałem jedności. „Nasz różowy dom jest symbolem świetlistej przyszłości wypełnionej nadzieją; to symbol zjednoczonego społeczeństwa” – pisze Olek. Nie mamy pojęcia, jaki będzie jej kolejny projekt, ale ten zdecydowanie poruszył nasze serca!


Zobacz także

Fot. iStock

Slow jogging – idealna forma ruchu dla tych, którzy ruszać się nie lubią

Fot. iStock/MariaDubova

Autyzm i współczesna medycyna. Bilans biologiczny jako metoda prewencyjna w leczeniu objawowym autyzmu

Fot. Pixabay/ Ben_Kerckx

Wielcy i sławni. Czyli rzecz o tym, jak przybliżyć dzieciom sylwetki nie tylko wybitnych, ale i bardzo ciekawych postaci