Maja Ostaszewska została pobita? Ruszyła kampania „Kocham.Szanuję”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 listopada 2017
Fot. Screen/Facebook
Fot. Screen/Facebook
 

Co trzecia kobieta w naszym kraju przyznajmniej raz wżyciu była ofiarą przemocy, a tylko 20% jej sprawców zostaje skazana. Ile jest kobiet, które nigdy nie powidzą, nigdy się nie przyznają, że były poniżane, bite, upokarzane? Ich wstyd jest tak wielki, że milczą na temat tego, co się wydarzyło 

W Polsce nadal problem przemocy wobec kobiety spychany jest na margines. Kiedy w mediach pojawia się drastyczna informacja, która „najlepiej”, jeśli dotyczy kogoś znanego, to wówczas przez moment część z nas interesuje się tematem, pojawiają się głosy wsparcia, zrozumienia, deklaracje: „coś trzeba z tym zrobić”. Ale i tak robi się bardzo mało. Dlatego na uwagę zasługuje każde przedsięwzięcie, które nagłaśnia problem przemocy wobec kobiet.

Ruszyła kampania „Kocham.Szanuję” zainicjowana przez Fundację Krajowe Centrum Kompetencji, do której dołączyły znane Polki, by pokazać, że przemoc może dotknąć każdą z nas, że sąsiadka, przyjaciółka, pani ze szkoły może być ofiarą, która potrzebuje pomocy.

Kampania  „Kocham. Szanuję” jest kolejną odsłoną kampanii „Kocham. Nie biję”. Jak podkreślają twórcy, cele kampanii są dwa: chodzi o uświadomienie kobietom, które doświadczyły przemocy, że można żyć inaczej oraz uwrażliwienie społeczeństwa na problem przemocy, pokazanie jak ważna jest nasza reakcja, jak wiele my możemy zmienić.

W „Kocham.Szanuję” wzięły udział między innymi: Dorota Gardias, Edyta Herbuś, Agnieszka Kaczorowska, Anna Kalczyńska, Ania Karwan, Iza Kuna, Karolina Malinowska, Maja Ostaszewska, Danuta Stenka, Grażyna Wolszczak. Kobiety zostały ucharakteryzowane na ofiary przemocy. To ich twarze mają przykuć uwagę każdego z nas.

Co ważne – w ramach kampanii działa infolinia 801 109 801, pod numerem której można uzyskać pomoc. Warto, by ta wiadomość dotarła do kobiet, które dotychczas nie wiedziały, gdzie się zwrócić. To może być dla nich szansa.

@kocham.szanuje po pół roku przygotowań ruszyliśmy! Dziś były z nami #Ambasadorki @edytaherbus @annakalczynskam @aniakarwan @karolamalina @karolinapilarczyk @joannaracewicz a Nieobecne ciepło pozdrawiamy i również z serducha #dziękujemy @dorotagardias @agakaczor #IzaKuna @ostaszewskamaja_official #DanutaStenka @grazyna.wolszczak_official. Wspierali nas i byli z nami @aiaase @aiaasepictures @madamerose @izabiernat @aniadziewulska_photography @szymonholubowski @olivierjaniak @bogdankierejsza @glam_by_ann @arcadiusmauritzofficial @evabarbaraokrasa @ola.smag @pangemonium @polnapolstudio i peleton zamyka @konrad_wojterkowski_public Wszystkim dziękujemy i mega pozdrawiamy! #przemoc #przeciwkoprzemocy #białawstążka #16dni 16dniprzeciwkoprzemocy #trzymamstronękobiet #jestmoc #zmieniamy #świadomość #Polaków

Post udostępniony przez Kocham. Szanuję (@kocham.szanuje)

@kocham.szanuje #ruszyliśmy !!! Tym razem publikujemy zdjęcia #Ambasadorki @dorotagardias @agakaczor #IzaKuna @ostaszewskamaja_official #DanutaStenka @grazyna.wolszczak_official. A dla przypomnienia #Bohaterki, które były z nami wczoraj na konferencji prasowej @edytaherbus @annakalczynskam @aniakarwan @karolamalina @karolinapilarczyk @joannaracewicz a wspierali nas i byli z nami @aiaase @aiaasepictures @madamerose @izabiernat @aniadziewulska_photography @szymonholubowski @olivierjaniak @bogdankierejsza @glam_by_ann @arcadiusmauritzofficial @evabarbaraokrasa @ola.smag @pangemonium @polnapolstudio @konrad_wojterkowski_public Wszystkim dziękujemy i ciepło pozdrawiamy! #przemoc #przeciwkoprzemocy #białawstążka #16dni 16dniprzeciwkoprzemocy #trzymamstronękobiet #jestmoc #zmieniamy #świadomość #Polaków Post udostępniony przez Kocham. Szanuję (@kocham.szanuje)

Więcej informacji znajdziecie na stronie www.kochamszanuje.pl i Facebooku


Dlaczego mądre kobiety nie odchodzą od toksycznych partnerów?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
28 listopada 2017
Fot. iStock/kitzcorner
Fot. iStock/kitzcorner
 

„Nie mogę zrozumieć, dlaczego ona wciąż jest z tym palantem, zamiast już dawno kopnąć go w dupę. Taka mądra babka,  a pozwala, żeby ją tak traktował” – powiedziała P. bardzo wzburzona po rozmowie z naszą wspólną znajomą. Cóż, i ja nie mogę się nadziwić, po znałam S. jeszcze zanim związała się z tym nowym facetem. Zawsze silna, pewna siebie, dobrze zorganizowana i ambitna. Dziś kura domowa, usługująca swojemu partnerowi i przyjmująca z powagą wszystkie wyzwiska. Gdzie się podziała tamta dziewczyna?

Łatwo przychodzi nam kręcenie głowami z niedowierzaniem. Ocenianie czyichś wyborów i poddawanie ich w wątpliwość. „Bo ja nigdy bym sobie na to nie pozwoliła”. „Bo mi się to w głowie nie mieści”. „Bo jak można nie widzieć, że on jest skończonym dupkiem”. „Bo ile można wybaczać, tłumaczyć sobie i wierzyć, że kiedyś się zmieni”. Wszystkie jesteśmy mądre, gdy patrzymy z boku. I zawsze pierwsze do udzielania mądrych rad. Zapominamy, że to nie nasze emocje i uczucia. To nie nasze zależności, powiązania, układy, potrzeby i traumy.

Dlaczego mądre kobiety pozostają w relacji, która działa na nie destrukcyjnie? Dlaczego pozwalają sobą pomiatać i nie szukają pomocy? Powodów jest sporo, a każdy z nich wymaga wsparcia specjalisty, nie przemądrzałej przyjaciółki, która tylko wywraca oczami i wciąż nie może się nadziwić, jak to możliwe. Co więcej, znajoma ta sama często uwikłana jest w toksyczny związek, choć nie widzi tego u siebie.

No właśnie. Bo dzięki pewnym mechanizmom obronnym możemy „nie widzieć”. Oszukać samą siebie, znaleźć pozytywy.  Po co? By przetrwać.

„Wierzę, że on się zmieni”

K. wie, że jest oszukiwana. Przynajmniej jeszcze jakiś czas temu to dostrzegała. Dziś jakby przymyka oko. Tak wiele razy czuła się zdezorientowana, że już całkiem przestała pewne rzeczy analizować. Nie ma między nimi takiej bliskości jak kiedyś. Brakuje też zaufania. Ale ona wciąż ma nadzieję, że jeśli będzie dawać z siebie dużo, on w końcu się zmieni. Instynktownie stara się ratować resztki uczucia, żeby zapewnić sobie stabilizację i bezpieczeństwo. Wierzy, że ciężka praca się opłaci.

„Jestem nikim”

Ł. związała się z narcyzem, który systematycznie dawał jej do zrozumienia, że jest nikim. Już nie pamięta czasów, gdy odnosiła sukcesy, spełniała się zawodowo, realizowała swoje pasje i marzenia. Wszystko to, z punktu widzenia jej faceta zawsze było mało istotne. Od spektakularnych sukcesów był on. Ł. nie szuka innego faceta, bo jest przekonana, że nikt nie zechce takiej kobiety, jak ona. I w sumie to cieszy się, że ma chociaż jego.

„Nie wiem, czy mam rację”

M. zawsze twardo stąpała po ziemi. Miała zdolności analityczne, szybko potrafiła stworzyć głowie listę plusów i minusów. Związała się jednak z facetem, który lubił dominować i kontrolować. To on miał zawsze ostatnie słowo. On decydował, on stawiał warunki. Robił też coś strasznego – manipulował. Tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, M. powoli traciła wiarę w swoją wewnętrzną mądrość.

„Boję się”

Partner A. jest wyjątkowo toksycznym człowiekiem. Wie, gdzie uderzyć i uderza. Doskonale zna jej słabości i wie, że szwankuje u niej samoocena. Często więc utwierdza A. w przekonaniu, że do niczego się nie nadaje. Gdy ta momentami łapie kontakt z rzeczywistością i prosi o szacunek, on próbuje ją zastraszyć. Mówi, że odejdzie i zabierze jej dzieci. Wyjedzie z nimi daleko i ona już nigdy ich nie zobaczy. Strach powoduje, że A. traci umiejętność logicznego myślenia.

„To ze mną jest coś nie tak”

N. jest klasyczną ofiarą „gaslightingu”. Latami doświadczała prania mózgu, aż w końcu uwierzyła, że on nie jest złym człowiekiem. To z nią jest coś nie tak. To ona niewłaściwie interpretuje jego zachowanie, wyolbrzymia i wiecznie się czepia. On chce dla ich związku jak najlepiej. Dlatego też kontroluje jej myśli i postrzeganie rzeczywistości. Potrafi tak nią manipulować, że traci rozum.

„Potrzebuję go do życia”

W. została zdradzona. Dowiedziała się o tym, a mimo wszystko nie odeszła. Postanowili zawalczyć o swój związek. Chodzili razem na terapię. Traumatyczne oświadczenie sprawiło, że przywiązała się do swojego męża jeszcze bardziej. On wiedząc, że ona nigdy nie odejdzie, pozwala sobie na coraz więcej. Notorycznie ją oszukuje i zdradza, ignoruje jej potrzeby. Więź, która się między nimi wytworzyła, przypomina nieco tę między katem i ofiarą. W. już nie wyobraża sobie życia bez niego.

Zanim znów powiesz swojej przyjaciółce, że jest kretynką, ugryź się w język.

„Jesteś godna szacunku, miłości, wsparcia i ochrony. Pomogę ci, tylko mi pozwól”.

To powinna usłyszeć.


 

Na podstawie: Your Tango


„Oni walczą o dzieci tylko na początku. Potem mają je gdzieś”. List rozwódki

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
28 listopada 2017
Fot. iStock/Georgijevic
Fot. iStock/Georgijevic

Znam twój strach. Nie, to nie strach. To panika. Już wiesz, że chcesz odejść od tego człowieka, ale cholernie boisz się, że zrobi to, co obiecał, że odbierze ci dzieci. A może już się wyprowadziłaś, a teraz z pomocą prawników walczycie o dzieci? Kochana, to minie. Ja to przeżyłam, przeżyły to także moje koleżanki. To krowy, które dużo muczą, ale mało mleka dają. Dziś szaleją i rzucają nam się do gardeł. Walczą o dzieci, by już za chwilę mieć je gdzieś. Posłuchaj mnie. Ja ci powiem, jak to działa. 

Doskonale pamiętam moją rozmowę z prawnikiem sprzed 4 lat. Mówił mi: „Niech się pani nie przejmuje, oni wszyscy tak walczą, a potem, jak poczują smak samotnego rodzicielstwa, jak zaczynają żyć swoim życiem, dzieci zaczynają im przeszkadzać”. Nie wierzyłam w to. Wciąż w tyle głowy słyszałam jego słowa. Że on chce jak najwięcej czasu spędzać z dzieckiem. Że żąda opieki naprzemiennej. Że miesiąc wakacji i tydzień ferii. Że co drugie święta u niego. Że obowiązkowe spotkanie w urodziny. Że nie pozwoli mi odebrać sobie dziecka i zerwać tej więzi. Mój były mąż przynajmniej gadał tak, jakby faktycznie mu na tej relacji z dzieckiem zależało.

Ale wiem, że są faceci, którzy chcą zrobić swoim partnerkom na złość. Wiedzą, jak ważne są dla nas dzieci, więc próbują nam je odebrać, nastawić przeciwko. Zadać najgorszy cios z możliwych – oddzielić dzieci od matek. Pocieszę cię, że tym jednostkom jeszcze szybciej przechodzi ten zapał. Rezygnują przy pierwszej lepszej, napotkanej przeszkodzie. Bo w gruncie rzeczy faceci są słabi. A rozpad rodziny oznacza dla nich nową, ciekawą perspektywę. Nie zdążysz mrugnąć, a on już zacznie korzystać z życia. A dzieci z poprzedniego związku? Wcześniej czy później staną się zbędnym balastem.

Tak stało się choćby u mnie, choć Pan Tata tak się zarzekał, że ojcostwo jest dla niego wszystkim. Może i przez rok tak było. Potem w jego życiu pojawiła się ona. Panna Bez Dzieci.

Panna Bez Dzieci akceptuje dzieci swojego nowego partnera tylko na początku. Robi to, żeby się przypodobać. W końcu wie, że bachora nie da się z życiorysu wymazać. Będzie miła i uprzejma, nigdy nie zajęczy, że „znowu dała ci ją na weekend?”. Takie jazdy zaczną się, gdy już poczuje się pewna. Ty nie będziesz o tym wiedziała, chyba że dziecko usłyszy i ci powtórzy. Zaczniesz jednak zauważać pewne zmiany. Najpierw będą subtelne.

Kiedy dokładnie przestrzegał terminów kontaktu. Pisał SMS-y z pytaniem, jak się czuje dziecko. Robił awantury, jeśli nie poinformowałaś go o zebraniu w przedszkolu lub prosisz go o zmianę godziny przyjazdu po dziecko. Później dostajesz zdawkowe „Ok”. On zaczyna dostrzegać plusy rodzicielstwa z doskoku. Jest ojcem, więc się spełnił. Wystarczy mu bycie Świętym Mikołajem, który raz na jakiś czas weźmie do siebie, zabierze do kina, pozwoli jeść słodycze cały dzień i jeszcze kupi wymarzoną zabawkę.

Rozpieszczanie jest fajne. Bycie Dobrym Policjantem też. Same plusy. Nie musi mazać się w tym całym rodzicielskim gównie, jakim jest WYCHOWYWANIE. To nie on jest z dzieckiem całe dnie. Nie on wpaja zasady, uczy wiązać buty, jeść nożem i widelcem. Nie on wprowadza dyscyplinę, nie on odmawia kupna kolejnego batonika i nie on wymaga ścielenia łóżka. Jaka to wygodna – niby twoje dziecko, a jednak już odchowane. Takie grzeczne, ładne, z dobrymi manierami. I wierszyk umie opowiedzieć i kolędę zaśpiewać. Na cholerę mu te wszystkie inne, rodzicielskie troski?

Nadejdzie taki moment, w którym zda sobie z tego wszystkiego sprawę i zacznie z tego czerpać. Sprawę ułatwi mu Panna Bez Dzieci, bo pokaże mu, jak fajnie mogą spędzać czas dorośli ludzie, gdy są sami. Jeśli do tego dojdzie zazdrość o ciebie („Znowu zabierasz dzieci, bo cię o to poprosiła? Przecież mamy plany! Stawiasz mnie na drugim miejscu?”), Pan Tata szybko się zawinie.

Faceci są przewidywalni i właśnie to sprawia, że są tak żałośni. Te ich groźby i straszenie. Te obietnice, te zapewnienia.  Gdybym te 4 lata temu wiedziała to, co wiem teraz, przeszłaby przez cały ten rozwód ze spokojem. Nie zamartwiałabym się po nocach, nie płakała w poduszkę i nie obgryzała paznokci do krwi przed każdym spotkaniem z prawnikiem.

Nie. Nie.

Wtedy powiedziałabym z uśmiechem: „Dobrze, kochanieńki, jak sobie życzysz! Wszystkie weekendy? Nie ma problemu! Święta? Nie ma problemu! Mam cię informować telefonicznie o każdym kaszelku? Masz załatwione! Chcesz być na wszystkich urodzinach, przedstawieniach, wizytach lekarskich, badaniach i bilansach? Zgoda!”.

Kobieto! Bierz wszystko, co proponuje. Zobaczysz, jeszcze będziesz się z niego śmiać. Wcześniej czy później on sam się z tego układu wymiksuje. Przestań ryczeć i bać się, że już zawsze będziesz czuła na plecach jego oddech.

On stanie się Panem Nieistotnym szybciej niż myślisz.


Zobacz także

Fot. iStock/Liderina

Waga jest uparta, Strzelec się boi… Co o naszych słabościach mówią znaki zodiaku?

Fot. Screen z Facebook/Miroslav Hlávko

Świat jest przepełniony miłością! Tylko spójrz na te zdjęcia

Fot. iStock/kieferpix

Jeśli usłyszę: „będzie dobrze”, kiedy mi najgorzej, to przysięgam – nie ręczę za siebie!