Magda Samborska: „Między mną a ciuchem musi być chemia”

Redakcja
Redakcja
8 sierpnia 2016
Fot. Ł.Turek
Fot. Ł.Turek

Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych modowych blogerek, choć często jej styl uznawany jest za alternatywny, to jednak jej wiele kobiet w tej kwestii stylu zaufało. Na co dzień – szczęśliwa, choć zapracowana mama dwójki dzieci. Z Magdą Samborską autorką bloga Rebel Look rozmawia Patrycja Bilewska.

Przyznam, że od jakiegoś czasu z przyjaciółką śledzę twój profil. Moim zdaniem jesteś jedyna z blogerek w Polsce, której można zaufać w kwestii stylu. Dlaczego? Nosisz rzeczy, które są przystępne cenowo i jesteś blisko swoich czytelniczek. Czy to przypadek, czy taki był zamierzony cel?

Magda Samborska: Dziękuję! To duży komplement. Mój blog nie powstał na bazie planu marketingowego, jeśli o to pytasz. W całości jest robiony intuicyjni, odzwierciedla mnie. Nawet, jeśli na blogu pojawia się reklama to zawsze przy jej realizacji stawiam warunek, że muszę mieć wpływ na jej zawartość – inaczej nie byłabym zgodna ze sobą i nieautentyczna.

Czym się kierujesz w swoich stylizacjach?

Przede wszystkim tym, czy coś mi się podoba, czy miedzy mną a ciuchem jest „chemia” – inaczej nie da rady. Zwracam uwagę na aktualne trendy, na charakterystykę mojej sylwetki. Nigdy nie założę czegoś, co mi się nie podoba i w czym czuję się źle.

Jeszcze dwa lata temu Twój styl był dużo bardziej mroczny. To oczywiście moja osobista sugestia. Teraz jest więcej kolorów. Skąd ta zmiana?

 Nie mogę cały czas na blogu pokazywać najbardziej ulubionych rzeczy – niegdyś właśnie tak było. Na co dzień najchętniej wybieram nadal to, co jest esencją mojego stylu, tu niewiele się zmieniło. Do stylizacji na bloga staram się wyszukiwać fajne „smaczki” modowe – obecnie mam dość szeroki wachlarz możliwości, kiedyś nie byłoby mnie stać na tyle ubrań. Na wieczorne wyjścia staram się ubrać w miarę stosownie do okazji, zachowując przy okazji swój styl. Gale rządzą się własnymi prawami.

Mat. prasowe

Fot. Ł. Turek

Których polskich i zagranicznych projektantów cenisz najbardziej?

Z polskich – Michael Hekmat, bardzo się lubimy i mamy wspólny język. Kocham Ossolińskiego, podobała mi się ostatnia kolekcja Paprocki&Brzozowski, świetne rzeczy na nowy sezon widziałam u Bizuu. Fantastyczna jest Magda Burtym i jej rzeczy. Z marek – UEG, misbhv są bardzo spoko. Z zagranicznych – przemawia do mnie estetyka Gucci oraz nowe, bardziej nowoczesne (o ile o tej marce można tak powiedzieć) oblicze Chanel.

Zawsze wydawało mi się, że w przypadku wielkich blogów- to taka mała firma. Musi być ktoś od makeupu, ktoś od zdjęć? Jak jest u Ciebie?

 Prowadzę firmę. Jesteśmy we dwójkę – ja i mój facet. On fotografuje, ja ogarniam resztę cyrku. Muszę jednak oddać komuś część obowiązków i obecnie szukam agentki!

 Jak wygląda Twój dzień? Jesteś mamą… Czy Twoje dzieci słuchają się Ciebie w kwestii ubioru, czy raczej mają już swoje zdanie?

Większość dnia pracuję. Teraz są wakacje, wiec musimy godzić pracę z opieką nad dziećmi. Starsza córka jeździ na kolonie – ma zaplanowane prawie całe dwa miesiące, młodszy syn jest z nami. W roku szkolnym odprowadzam dzieci do szkoły, potem w pierwszej kolejności zajmuję się skrzynką mailową. Załatwiam sprawy biznesowe, dogaduję kurierów, jeżdżę po sklepach, kompletuję stylizacje, biegam na spotkania i pressdaye. Przed wieczornym wyjściem jeżdżę też do projektantów, których stroje noszę, przymierzam, dopasowuję.  Wreszcie szukam też lokalizacji na zdjęcia (moje sesje na stronę główną nie powstają w przypadkowych miejscach), ze 3-4 razy w tygodniu robimy sesję, teraz dodaje do tego jeszcze zdjęcia codziennych stylizacji, bo poszerzyłam bloga o zakładkę Street Style. Stylizacje do działu Outfits – głównego na moim blogu – czasem fotografujemy w studio, czasem w plenerze.

Arch. prywatne

Fot. Ł. Turek

Selekcja i obróbka zdjęć zajmuje mi cały dzień, potem pisanie tekstów. Do tego dochodzą jeszcze relacje ze spotkań prasowych, posty z newsami beauty i shoppingowe. Wreszcie też piszę odpowiedzi na pytania takie jak te, czy też (zwłaszcza teraz, na początku sezonu) robię autorskie mini-materiały do papierowych gazet. Do tego jeszcze foty na instagram, ogarnianie social mediów (to dzieje się raczej naturalnie, bardzo to lubię). To wszystko sprawia, że nie starcza mi dnia. O 15:00 wracają dzieci, ale tak czy inaczej muszę wygospodarować jeszcze mnóstwo czasu na zaległe rzeczy. Często pracuję do późnego wieczoru, aby wstać o 7:00 rano.

Od jakiegoś czasu częściej pojawiasz się w mediach, już nie jesteś anonimowa. Podoba Ci się wzrost zainteresowania Twoją osobą? Ludzie zaczepiają Cię na ulicy i proszę o porady?

Nikt mnie chyba jeszcze nie zaczepił, ale zawsze jak wyjdę gdzieś nieumalowana lub idę pobiegać i jestem czerwona i spocona, to dostaję potem feedback w social mediach („chyba widziałam/em Cię dziś tu i tu;)). Mam charakterystyczne tatuaże…;) Ale takie sytuacje zdarzały się także przed tym, gdy na imprezach, (na które de facto wcześniej także chodziłam) odważyłam się fotografować na ściankach. Tak naprawdę nic się nie zmieniło. Mam nadal swoje stałe czytelniczki, którym zawsze staram się służyć pomocą, a „ścianki” dały mi tylko tyle, że każdy znajomy bliższy lub dalszy, lub osoby przeprowadzające wywiady pytają się, jak się czuję jako „celebrytka”. Poza tym nic się nie zmieniło, prowadzę bloga już prawie pięć lat i nadal kontynuuję swoje współprace i działania.

Arch. prywatne

Fot. Ł.Turek

Najlepiej Twoim zdaniem ubrana kobietę i mężczyzna w naszym kraju?

Podoba mi się styl Joanny Horodyńskiej, chociaż i jej zdarzają się wpadki. jeżeli chodzi o mężczyzn – nie śledzę! Lubię stylizacje projektanta Michaela Hekmata, on zawsze wygląda na luzie, ale zarazem stylowo, potrafi mega drogie rzeczy przemycać w lookach z sieciówek. Jego styl jest bardzo podobny do tego, jaki nosi mój facet. Jeśli chodzi o Joannę – u niej metki aż krzyczą, każdy wie, ile zer nosi na sobie. Ale ona umie to nosić, jest szykowna i ma bardzo interesującą urodę. I urodziła się dokładnie tego samego dnia, co ja! 😉

 Jak widzisz siebie za rok?​ Uważam, ze ten rok jest Twój aż strach się bać co będzie w kolejnym…

​Nie wiem. Nie lubię tych pytań „jak widzi się pani za 5 lat”. Myślę, że ograniczają, każą nam stawiać cele, do których jesteśmy zmuszeni dążyć. Ja nie planuję, nigdy nie planowałam i nie uważam tego za swoją wadę .U mnie dzieje się na gorąco i jest albo grubo, albo wcale… Lubię pisać, lubię zdjęcia, kocham modę. Robię z tym co mogę i pracuję na pełnych obrotach – mam więc nadzieję, że za rok zamiast pod namiot na Mazury uda mi się zabrać dzieciaki do ciepłych krajów, przyznam, że pogoda nas w tym roku nie rozpieściła!


Czasem spojrzeć z „drugiej strony” znaczy zmienić świat

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
8 sierpnia 2016
Fot.  Screen z Facebooka/ WOMO
Fot. Screen z Facebooka/ WOMO

Niby nic, ot książka dla dzieci. Ale jest w niej coś, co sprawia, że masz ciarki na plecach. Bo uzmysławiasz sobie, że świat wygląda tak – jakim go tworzymy, od dzieciństwa…

 

 


Mężczyźni do garów, kobiety do rozwoju. Świat stanął na głowie!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
8 sierpnia 2016
Fot. iStock/sturti
Fot. iStock/sturti

Ambicja, siła, niezależność, motywacja, samoświadomość – wszystkie te wyrazy są rodzaju żeńskiego i wszystkimi można by opisać współczesne kobiety. Przypadek? Nie sądzę! Bo dzisiejsze panie rozwijają się, gnają do przodu i ciągle chcą czegoś więcej, podczas gdy faceci coraz bardziej angażują się w życie domowe. Mężczyźni do garów, kobiety do rozwoju? Świat stanął na głowie!

Dodatkowo, czyli normalnie

Spotykamy się podczas wakacyjnego ogniska, kilkoro znajomych z różnych miejscowości, o różnych zawodach, z innymi doświadczeniami życiowymi. Podczas wspólnych rozmów nagle uderza mnie jedna rzecz – wszystkie babki oprócz normalnej pracy na etacie, obowiązków domowych i rodzicielskich, robią jeszcze coś ekstra, mają dodatkowe zajęcie. Może to tylko taki zbieg okoliczności, ale zaczynam myśleć nieco szerzej, o innych znanych mi kobietach.

J. wykłada na uniwersytecie i niedawno założyła własną firmę szkoleniową. H. jest psychologiem w poradni, ale dodatkowo robi badania kierowców. K. ma etat w państwowej firmie, ale współpracuje też z lokalną gazetą, O. po ośmiu godzinach etatowej pracy siada do rysowania ilustracji, L. w tygodniu pracuje w sklepie odzieżowym, a w soboty opiekuje się dzieckiem sąsiadów. P. zaczęła studia podyplomowe i weekendy spędza na uczelni 100 km od domu, S. pisze bloga o zdrowym odżywianiu i zapisała się na kurs dietetyki, a D. zaczęła sprzedawać w internecie swoje własnoręcznie uszyte ubranka i zabawki.

Każda z nich ma swoją pracę, zdecydowana większość jest w stałych związkach i ma dzieci – od maluszka do nastolatka. Nie zawsze ich dodatkowa praca jest kwestią wyłącznie finansową i wynika z potrzeb, a jednak zdecydowały się na jej podjęcie i łączą dodatkowe obowiązki z codziennym życiem. Łatwo nie jest, ale żadna nie chce zrezygnować, choć od czasu do czasu i takie myśli się pojawiają.

Kobiety jak rakiety

Współczesne kobiety są niczym rakiety- mają w sobie ogień, pędza jak szalone, gnają przed siebie i trudno za nimi nadążyć. Niezależnie od stanu cywilnego i rodzinnego, wykształcenia czy temperamentu, łączy je jedno – często chcą czegoś więcej niż posiadają. Stanie w miejscu to nie dla nich, pragną rozwoju, są ambitne, szukają. Czego? Nie ma to znaczenia, czegoś innego, lepszego, czegoś ponad. Może to być lepsza praca, dodatkowe zlecenie, smuklejsza sylwetka, nowe umiejętności, ciekawe hobby – chcą więcej i nie boją się po to sięgnąć, gimnastykują się z czasem i rytmem dnia, by to dostać i znaleźć chwilę na osiągnięcie zamierzonych celów. Swoje pasje przekłuwają w małe lub duże sukcesy, zakładają blogi, zapisują się na zajęcia dodatkowe, regularnie uprawiają sport, podejmują studia albo znajdują dodatkową pracę, poza posiadanym już etatem. Stereotypowe powiedzenie „kobiety do garów” odeszło w zapomnienie – ich miejsce w kuchni zajmują teraz… panowie!

Od patriarchy do… kura domowego

Kiedyś role kobiet i mężczyzn były jasne, czytelne i niezmienne- mężczyźni byli od „polowania”, dbania o byt swojej rodziny i zarabiania na dom, a kobiety były piastunkami domowego ogniska, opiekowały się potomstwem i swoim małżonkiem. Ale czasy zmieniły się bezpowrotnie i można powiedzieć, że świat stanął na głowie. Patriarchat przeszedł do historii, a panowie coraz częściej i coraz chętniej współdzielą obowiązki wychowawcze i domowe ze swoimi połowicami.

Mamy porody rodzinne, urlopy tacierzyńskie, równouprawnienie i partnerstwo w związkach. Nikogo nie dziwi już widok ojca pchającego wózek z niemowlakiem czy zmieniającego brudną pieluchę, albo ojcowie odbierający maluszki z przedszkola i uczestniczący w wywiadówkach szkolnych. Czułość, bliskość i okazywanie uczuć dzieciakom przestało być domeną matek i stało się czymś zupełnie naturalnym, ba!, stało się pożądaną cechą prawdziwego mężczyzny.

Rewolucja czy po prostu ewolucja?

Czy zatem od dzisiaj obowiązuje stwierdzenie „mężczyźni do garów, kobiety do rozwoju”? Statystyki pokazują jasno, że kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn, chętniej podnoszą swoje kwalifikacje i dokształcają się, czytają więcej książek. Podobno lepiej od panów radzimy sobie z wykonywaniem wielu zadań, stresem i presją, statystycznie żyjemy dłużej niż mężczyźni. Ponadto bardziej zwracamy uwagę na zdrowe odżywianie, dbanie o sylwetkę i kondycję fizyczną, mamy lepszą odporność i wytrzymałość na ból. Wbrew pozorom lepiej radzimy sobie także z finansami – planowanie domowego budżetu, kontrolę wydatków, a nawet długofalowe inwestowanie lepiej zostawić nam, bo działamy ostrożniej, rozważniej i mamy mniejsze skłonności do ryzykownych zachowań.

Pęd do samorozwoju jest poniekąd efektem tego, że kobiety musiały długo o swoje prawa walczyć, rywalizować z mężczyznami i udowadniać im, że nie są gorsze. Ten nowy porządek świata niesie ze sobą także i zagrożenia. Wpadamy w pułapki perfekcji w każdej dziedzinie, nie potrafimy odpoczywać i wyluzować się, a silna potrzeba niezależności i samodzielności utrudnia nam zbudowanie trwałego związku. Chcemy mieć wszystko pod kontrolą, biegniemy przez życie i zapominamy o tym, by… żyć i cieszyć się codziennością. Tymczasem panowie coraz bardziej angażują się w życie domowe i wychowanie dzieci, znajdują przyjemność w opiece i zabawie z maluchami, w spokoju domowego ogniska – a może po prostu w końcu zostali do tego dopuszczeni?

Czy czeka nas całkowite odwrócenie ról w społeczeństwie? Podobno współcześni mężczyźni mają niższy poziom testosteronu niż ich przodkowie, a współczesne kobiety coraz bardziej upodabniają się do płci przeciwnej! Pozostaje tylko mieć nadzieję, że natura w swojej mądrości zadba o odpowiednią równowagę i właściwą harmonię we wszechświecie.


Zobacz także

Fot. iStock / demaerre

9 skutecznych sposobów radzenia sobie z negatywnymi ludźmi. Czas na dobrą energię!

Fot. iStock

Po co ci choinka, skoro jesteś niewierzący, nie wstyd ci?

Jak kochają faceci

Jak kochają faceci