Ludzkie zoo, czyli historia, którą ktoś musiał opowiedzieć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 września 2017
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe
 

Uwielbiam historie, które przenosząc nas na chwilę w inny, choć niezupełnie obcy świat budzą nadzieję i dają wzruszenie. Takie, które zostaje w nas na dłużej niż chwila, w której śledzimy to, co dzieje się na ekranie. Historie prawdziwie, opowiedziane w tak, że po ich wysłuchaniu czy obejrzeniu pragniemy być lepsi, zmienić coś, nadać życiu nowy, głębszy sens. A ta jedna jest mi szczególnie bliska, odbieram ją bardzo osobiście.

Moja babcia miała 15 lat, kiedy w 1939 roku wybuchła wojna. Ona, wtedy zwyczajny, nieco zwariowany podlotek, stała się nagle, z dnia na dzień, świadkiem wydarzeń okrutnych, tragicznych, traumatycznych. Okradziono ją z dzieciństwa, zabrano większość marzeń. Zamiast spokojnie wchodzić w dorosłość, żyła w ciągłej niepewności o jutro, o losy swoich bliskich. Traciła przyjaciół.

Choć wojnę widzimy dziś na ekranie telewizora, choć śledzimy doniesienia z Syrii, nie potrafimy sobie wyobrazić co to naprawdę znaczy „przeżyć wojnę”, codziennie patrzeć jak miejsca dotąd bezpieczne i kojarzące się z tym co dobre zamieniają się w gruzowisko. Jak w tym strachu poczuć, budzące się w nas pierwotne, „zwierzęce” instynkty.

Babcia znała warszawski ogród zoologiczny od dziecka, podobnie jak jej dwie starsze siostry. Tam spacerowały z rodzicami w niedzielne popołudnia. To miejsce było dla nich symbolem tego co dobre, spokojne, bezpieczne.  Kiedy wybuchła wojna, z czasem część ogrodu przekształcono w ochronkę dla sierot, a moja babcia malowała na ścianach klatek dla małp sceny z „Księgi Dżungli”, żeby maluchom było nieco milej, żeby patrząc na egzotyczne zwierzęta, choć na chwilę zapomniały się i nie myślały o tym ogromie nieszczęścia, który na nie spadł. Żeby mogły podziwiać, często pierwszy raz w życiu, lwa, pytona i szympansy, których już w zoo nie było.

Nie było, bo kiedy na Warszawę spadły pierwsze bomby i kiedy nieco później wojska niemieckie zajęły miasto, część zwierząt po prosto zabito, część wywieziono, niektóre zdołały w panice uciec. A moja babcia, malując na ścianach opustoszałych klatek rozłożyste palmy, nawet nie podejrzewała, że gdzieś bardzo niedaleko, dzieje się coś dobrego, wielkiego i wspaniałego. Że ratowane są ludzkie istnienia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Bo państwo Żabińscy, którzy kierowali do tej pory warszawskim ogrodem zoologicznym, tuż pod nosem Niemców przekształcili swój dom, klatki i tunele podziemne w kanał dla uciekinierów z pobliskiego getta warszawskiego. Jan Żabiński zdołał nawet wywieźć z getta swoich przyjaciół ciężarówką, którą wprowadził tam pod pretekstem zbierania śmieci dla świń. Właściwie oboje – i Antonina i Jan – ryzykowali wiele (nawet bezpieczeństwo i życie swoich dzieci), by zmienić losy skazanych na zagładę. By zmienić świat, który tak nagle na nich „spadł”.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

I tę właśnie, niezwykłą historię prezentuje film „Azyl”, w którym główną rolę powierzono Jessice Chastain. Film poetycki i czasem bajkowy, a czasem do bólu realistycznie (jak podczas scen z zamkniętej dzielnicy żydowskiej) przedstawiający niewyobrażalne zło i nieszczęście, którego świadkami i uczestnikami byli Warszawiacy.

Na naszych oczach ogród zoologiczny zmienia się w jak, to mówi Antonina „ludzkie zoo” i okazuje się, że ludzkie dusze, z „ludzkiej” traumy leczy się podobnie, jak poranione dusze zwierząt. Ufność ludzi, trzeba teraz, krok po kroku zdobywać cierpliwością, dobrem, spokojem. Sposobem. Że z dziewczyną, która przeżyła wszystko to, czego nastolatka przeżyć nie powinna, rozmawia się jak z nieufnym tygrysem, którego nagle zamknięto w klatce, który cierpi.

To nie jest film dla miłośników zwierząt, to film dla miłośników zwierząt, ludzi, a przede wszystkim życia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

On pokazuje, prócz śmierci, również to życie. Życie, które przecież, mimo wybuchu wojny, toczyło się w miarę możliwości swoim torem, również za murami getta. Bo był tam głód, strach, terror, ale byli również nauczyciele, uczniowie i momenty radości. Dobre momenty, przywracające wiarę w to, co najważniejsze. To jest film ważny, bo opowiada historię godną zapamiętania. Bo wywołuje wzruszenie na twarzach tych, którzy tam wtedy byli.

Film „Azyl” jest dostępny na DVD i Blu-Ray.

Azyl DVD packAzyl BR pack

 


Dziękujemy dystrybutorowi – Filmostradzie, za udostępnienie filmu do przygotowania recenzji.


Rzeczy, które zrobiłeś choć raz w życiu, zgodnie z twoim znakiem zodiaku. Jeśli jesteś Baranem…

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 września 2017
Następny

Znak Zodiaku może powiedzieć nam wiele o naszej osobowości, pod warunkiem, że potrafimy czytać „między wierszami” :). Jeżeli wierzycie w numerologię, jeśli lubicie bawić się horoskopami, dziś przeczytajcie koniecznie co takiego zrobiliście choć raz w życiu, zależnie od tego, pod jaką gwiazdą się urodziliście.

Ile prawdy w tym horoskopie? Dobrej zabawy! 😉

Myślisz, że brak miłości i zdrada powodują rozpad związków? Poznaj „Czterech jeźdźców Apokalipsy”

Redakcja
Redakcja
11 września 2017
Kilka zwykłych pytań, dzięki którym twój związek będzie szczęśliwy
Fot. Flickr / @diffuser / CC BY
 

Związek dwojga ludzi wymaga ciągłej pracy ze strony obojga partnerów. Sama miłość nie wystarczy na długo, dopiero wkład m.in. zaangażowania, cierpliwości, umiejętności rozmowy, a także wybaczania, skutkuje zbudowaniem naprawdę mocnej relacji. Oczywiście na początku wspólnej drogi większość związków zapowiada się wspaniale, jednak czas weryfikuje to, co łączy parę.

Przeżyte doświadczenia i wspólne lata mogą zarówno przyczynić się do umocnienia, jak i zniszczenia związku. Nawet złożenie małżeńskiej przysięgi niewiele zmienia, jeśli para nie pracuje nad przyszłością. W dodatku trudy codzienności odciskają swoje piętno i nie pozostają bez wpływu na obie strony. I bywa, że bliscy sobie ludzie budzą się pewnego dnia i stwierdzają, że nie wiadomo co i kiedy się stało, ale nie mogą ze sobą wytrzymać i sielanka się kończy. W dodatku nadal panuje błędne przekonanie, że miłości szkodzi jedynie zdrada i wygaśnięcie uczucia, a jednak nie to jest najczęstszą przyczyną rozwodów.

Czterej jeźdźcy Apokalipsy

John Gottman, psycholog specjalizujący się w terapii małżeństw, na podstawie swoich obserwacji stworzył listę o nazwie „Czterej jeźdźcy Apokalipsy”, która określa sygnały świadczące o tym, że relacja jest zagrożona.

1. Pogarda

Pogarda pojawia się tam, gdzie zagubiła się miłość. Po cichu zajmuje jej miejsce i sprawia, że niegdyś kochające się osoby nie potrafią na siebie patrzeć. Pogarda na początku wygląda niewinnie, po prostu coś zaczyna przeszkadzać, irytować w zachowaniu, postawie czy wyglądzie partnera. Później pojawia się pogardliwy ton w rozmowach, próba ośmieszania, złośliwości i nie wiadomo kiedy, po prostu nie możesz i nie chcesz na niego/nią patrzeć. Pogarda często bywa tym przysłowiowym gwoździem do trumny.

2. Krytyka

Krytyka zamiast konstruktywnego przekazu przejmuje zadanie pognębić, zdyskredytować drugą osobę. Zamiast krytykowania przewinień, pojawia się nieustająca krytyka osoby, stałe wytykanie potknięć i błędów. To z kolei przeistacza się w brak akceptacji dla partnera, co jest zabójcze dla związku.

3. Postawa obronna

W przypadku gdy coś pójdzie nie tak, jak zakładacie, pojawiają się wzajemne pretensje i oskarżenia. To się może każdemu przydarzyć, bo życie obfituje w niespodzianki, ale ciągłe obwinianie drugiej osoby i oskarżenia, nie pomagają wybrnąć z trudnej sytuacji. W dodatku przyjmowanie postawy obronnej utrudnia komunikację i wsparcie partnera.

4. Obojętność

Na nią składają się wyżej wymienione czynniki oraz wszystko to, co utrudnia próby porozumienia, wybaczenia swoich niedoskonałości. Nie ma nic gorszego od obojętności, gdy serce nie chce nawet mocniej uderzyć, na myśl o tak kochanym niegdyś człowieku.

John Gottman uważa również, że para musi mieć świadomość, że większości konfliktów między nimi nie można rozwiązać i należy być na to gotowym. Należy za to pamiętać o tym, co buduje i umacnia parę: rozmowy o emocjach, obawach i spostrzeżeniach, słuchanie, tworzenie rytuałów i wspomnień. Najlepsze związki tworzą osoby, które są dla siebie przyjaciółmi, ponieważ podchodzą do siebie z otwartą głową, sercem, zaufaniem i zaangażowaniem.


 

źródło: gottman.com


Zobacz także

Fot. Materiały prasowe

„Ludzie, którzy są gotowi na współpracę z trenerem to przede wszystkim świadome swoich potrzeb i słabości jednostki”. Rozmowa z trenerami: Adą Jakimowicz i Marcinem Markiewiczem

Fot. Facebook/Tampons Beppy

Rezygnujesz z seksu podczas miesiączki? Już nie musisz! Z tymi tamponami możesz robić to bez obaw

4 sposoby na święta bez frustracji. Podaruj sobie LUZ! Akcja "A co ty byś sobie podarowała w prezencie?"

Życzę nam byśmy czerpali z tego świątecznego czasu garściami to wszystko, co w nim najlepsze i najpiękniejsze