Masz w łazience rybiki? Powiem ci, jak pozbyć się tych obrzydliwych robali

Pani Mądrala
Pani Mądrala
24 listopada 2017
Masz w łazience rybiki? Powiem ci, jak pozbyć się tych obrzydliwych robali
Fot. iStock/olaser
 

Pamiętam te małe żyjątka z mojego dzieciństwa. Swojego czasu bałam się w nocy wejść do łazienki, bo zawsze kilka siedziało w wannie. Gdy zapalałam światło, biegały jak oszalałe. Mam powtarzała mi wtedy, że są to niegroźne rybiki i wychodzą tylko nocą. Że nie gryzą i nie powinnam się ich bać. A ja się pytam – co z tego, że nie gryzą, skoro są po prostu obrzydliwe? Tyle wystarczy. Możesz sobie wyobrazić, jak się wściekłam, gdy dwadzieścia lat później zobaczyłam je w mojej łazience w mieszkaniu w bloku z dużej płyty.

Nie zamierzałam tolerować ich obecności, a już na pewno nie planowałam się z nimi zaprzyjaźniać. Nawet jeśli miałyby wyłazić tylko nocą, gdy smacznie sobie śpię. Postanowiłam się z nimi rozprawić. Niestety nie da się tego zrobić raz, a dobrze. Szczególnie, jeśli mieszkamy w bloku i robale swobodnie przemieszczają się w rurach. Ale można zrobić coś, co spowoduje, że chociaż przez jakiś czas będziemy mieć święty spokój.

Czystość

Przede wszystkim musisz zadbać o czystość w łazience. Rybiki lubią ciemność, brud, wszelkie szczeliny i wilgoć. Wietrz łazienkę, zaopatrz się w osuszacz powietrza i dbaj, żeby w pomieszczeniu nie znajdowało się mokre pranie czy wilgotne ręczniki. Te drobne robaczki nie lubią też ciepła, dlatego warto raz na jakiś czas podkręcić nieco temperaturę w łazience do około 26 stopni. Jeżeli będzie sucho i czysto, rybiki nie będą miały komfortowych warunków do dalszego bytowania w twojej łazience.

Chemia

Choć w sklepach dostępne są różne preparaty i pułapki do walki z insektami, lepiej nie stosować ich, jeśli w domu są zwierzęta i małe dzieci. Można również przygotować mieszankę cukru pudru i boraksu. Trzeba wysypać ją w miejscach, gdzie najczęściej pojawiają się rybiki.

Naturalne metody

Skutecznym, acz nieco obrzydliwym sposobem walki z rybikami jest użycie tektury i miodu. Żyjątka, zwabione zapachem przykleją się do miodu i przestaną maszerować po łazience. Niestety taką tekturę trzeba później spalić lub zalać wrzątkiem, żeby zabić rybiki.

Cóż, mało to humanitarne, ale jednak skuteczne…


Wi-Fi w domu wciąż zawodzi? Jest sposób na poprawę jakości sygnału

Pani Mądrala
Pani Mądrala
27 listopada 2017
Fot. iStock/Eva Katalin Kondoros
Fot. iStock/Eva Katalin Kondoros
 

Ponieważ pracuję z domu, niezmierni ważne są dla mnie dwie rzeczy: sprawny komputer i szybki internet. Najlepiej, żeby za laptopem nie ciągnął się kabel, więc stawiam na router z Wi-Fi. Niestety jednak zaliczam się do tego typu ludzi, którzy nieszczególnie interesują się, jak działają niektóre sprzęty, a w dodatku jestem niecierpliwa. Pewnie dlatego pracownicy infolinii mojego dostawcy internetu już znają mnie po głosie. Bo gdy tylko nie działa mi internet, dzwonię. 

Jakaż była moja radość, gdy trafiła ostatnio na wyniki badań naukowców z Dartmouth College w Hanowerze (New Hampshire, USA). Przypadkiem odkryli oni, jak w domowych warunkach poprawić sygnał Wi-Fi. Choć brzmi to nieco irracjonalnie (ale podobno jak coś jest głupie i działa, to przestaje być głupie), wystarczy puszka po napoju lub folia aluminiowa.

Zdaniem naukowców, aluminium może działać jak reflektor, który odbija sygnał z routera w jednym kierunku. Skoro nie rozprasza się na wszystkie strony, sygnał jest silniejszy. Ponoć dobry efekt daje samo postawienie pustej puszki po napoju przy urządzeniu. Można jednak wysilić się bardziej i postawić na nim ryzę folii aluminiowej, wygiętej w falę. Jeśli postawimy ją pionowo, będzie działała na sygnał trochę jak lustro.

Naukowcy wypuścili już nawet na rynek pierwszy tego typu „wspomagacz”, jednak kosztuje on aż 35 dolarów. Ja póki co postanowiłam umieścić obok routera puszkę. W razie czego folii aluminiowej też ci u mnie dostatek. Na szczęście urządzenie stoi w takim miejscu, że nie będzie obciachu.

Źródło: EurekAlert!/Gazeta.pl


Jak szybko wysuszyć zimą pranie? Nasze prababcie miały na to swój sposób

Pani Mądrala
Pani Mądrala
22 listopada 2017
Fot. iStock/RossHelen
Fot. iStock/RossHelen

No i nadeszła zima, a wraz z nią odwieczny problem – gdzie i jak wysuszyć pranie? Zdawać by się mogło, że w cieplutkim mieszkanku wystarczy kilka godzin i po sprawie. Nie wiem, może ja robiłam do tej pory coś źle, ale jak jesienią rozstawiałam suszarkę w salonie, tak stała tam aż do wiosny, kiedy mogłam wystawić pranie na balkon. Znacie to – małe mieszkanie, duża suszarka. I te wstyd, gdy nieoczekiwanie ktoś wpadnie…

Na szczęście jest sposób, żeby szybko wysuszyć zimą pranie. Korzystały z niego już nasze babki i prababki. Oczywiście nie jest to metoda idealna, ponieważ nie nadaje się do wszystkich ubrań, ale potrafi znacznie ułatwić życie. Chodzi o suszenie poprzez zamrażanie. Brzmi absurdalnie? Już tłumaczę.

Wystarczy włożyć rozprostowaną lub ładnie złożoną bluzkę do woreczka lub reklamówki i umieścić pakunek w zamrażalniku. Dosłownie po godzinie, dwóch należy wyjąć i uprasować. Tak, materiał będzie zimny, ale za to suchy. Zakładając oczywiście, że twoja pralka dobrze wiruje.

Jeżeli jesteś gospodynią, która cały zamrażalnik ma wypchany jedzeniem na czarną godzinę, możesz wynieść ubrania (zapakowane w woreczki) na balkon. Efekt będzie taki sam.

Wszystkie genialne pomysły mają niestety pewne wady. W tym przypadku lepiej nie wykorzystywać tej metody na ubraniach wykonanych z jedwabiu czy koronki. Delikatne włókna mogą się połamać. Oczywiście wiadomo też, że jest to sposób, z którego należy korzystać w ekstremalnych sytuacjach.

Daj znać, jak ci poszło!

Źródło: Niezwykłe