Kultura wstydu. O matkach, które są toksyczne i córkach, które nie przestają się obwiniać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 września 2017
Fot. iStock /  lofilolo
Fot. iStock / lofilolo
 

Wszystkiemu winne mity o macierzyństwie. Że wszystkie kobiety są opiekuńczymi matkami, że każda z nas pragnie mieć dziecko. Że związek, relacja między matką a córką jest z natury dobra, pozytywna. Że mamy instynkt macierzyński i wszystkie kochamy swoje dzieci bezwarunkowo. Obowiązkowo.  

Niekochana córka nigdy nie ma wątpliwości, że z jej matką jest wszystko w porządku. Ona wstydzi się samej siebie. To kultura, w której została wychowana określa ją jako niewdzięczną, narcystyczną, roszczeniową. Bo ona pragnie miłości, a powinna być wdzięczna za wszystko inne, co otrzymała. Przecież miała co jeść, miała dach nad głową i ubranie. To, że w dzieciństwie nie zaspokojono jej emocjonalnych potrzeb, że zabrakło miłości i wsparcia, to jakby jej wina. Sama jest sobie winna. A może przesadza, dramatyzuje, sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Kultura wstydu ją osacza i sprawia, że sama siebie wytyka palcami. I nie jest akceptowana.

Takie odrzucenie często utrudnia drogę córki, jako już dorosłej kobiety do odzyskania psychicznej harmonii, równowagi emocjonalnej. Trudno jej nawet nazwać to, co czuje, trudno zmierzyć się z czymś nieokreślonym. Narasta wewnętrzny konflikt z sobą samą

Niekochane córki czują się tak, jakby nigdy nie należały do swoich rodzin. Mimo to, nie potrafią się odciąć, przeciąć relacji z toksyczną matką, bo to więź szalenie uzależniająca. One ciągle mają nadzieję na to, że coś się zmieni.

Wstyd i kod ciszy

Niekochane córki rzadko mówią komuś o tym, co dzieje się w domu w dzieciństwie, częściowo dlatego, że zakładają, że to, co się tam dzieje, zdarza się wszędzie. Normalizując, tłumacząc sobie sposób w jaki są traktowane – nawet jeśli są poddawane ostre krytyce, izolowane od rodzeństwa – adaptują się do sytuacji i próbują przetrwać. Ale dorastając, bywają w domach przyjaciółek i widzę, że tam jest inaczej. Że relacje między matkami a córkami mogą być inne, lepsze, ciepłe, dobre. Wtedy rodzi się wstyd i niepokój. Wtedy również zaczyna się obwinianie siebie samej za to, że mama traktuje cię inaczej, gorzej. Toksyczne matki często usprawiedliwiają swoje postępowanie i nadużycia, których się dopuszczają względem swoich córek, przesuwając winę na dziecko. Mówią na przykład: „Nie musiałabym cię karać, gdybyś nie zachowała się ostrożniej, gdybyś nie była taka nieważna, niezdarna, głupia”. Albo: „Zadajesz tylko głupie pytania, a ja mam lepsze rzeczy do roboty, niż zadawanie się z głupimi ludźmi”, „Gdybyś była lepszym dzieckiem, nie musiałabym krzyczeć”.

Córka milczy. Przychodzi okres dojrzewania i młodzieńcza konieczność, chęć dopasowywania się, bycia taką samą jak inni. Uniemożliwia to jednak palący wstyd i zmartwienie, że jest się „inną”, gorszą. Trudno poprosić o pomoc, o wsparcie rówieśników. Trudno powiedzieć prawdę. Bo wstyd.

Badania wykazują, że zarówno ostra krytyka jak i surowa dyscyplina stosowane jako metody wychowawcze sprawiają, że w dorosłym życiu mamy skłonność do odczuwania wstydu nawet w takich sytuacjach, w których wstydzić się wcale nie powinniśmy. I choć impuls do zaprzeczenia lub ukrywania jest w nas niezwykle silny, wstyd „wypływa na powierzchnię” nawet nieświadomie. Podatne na to uczucie osoby doświadczają intensywnego gniewu , wyrażają go sposób niestabilny i destrukcyjny. A robią to po to, by zagłuszyć poczucie winy. Nie trzeba chyba dodawać, że ich zdolność do utrzymania długotrwałej, silnej relacji z ukochaną osobą jest dość ograniczona.

Wstyd i udawanie odgrywają znaczącą rolę w życiu wielu niekochanych córek, choć rzadko zdajemy sobie z tego sprawę. Praca nad emocjami związanymi z niesłusznym obwinianiem się i poczuciem wartości to kluczowe kroki na drodze do odzyskania właściwych proporcji, harmonii w życiu psychicznym.


 

Na podstawie: psychologytoday.com


13 buddyjskich prawd o życiu. „Największym dobrem jest spokój umysłu”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 września 2017
Fot. iStock / den-belitsky
Fot. iStock / den-belitsky
 

Warto mieć swoją prywatną mantrę. Kilka prawd o życiu, powtarzanych w trudnych momentach, w chwilach zwątpienia naprawdę pomaga wrócić „do pionu”. Nawet jeśli wydaje ci się, że to tylko słowa. Te, które zagoszczą na dłużej w naszym sercu zaczną kreować naszą rzeczywistość.

13 buddyjskich prawd o życiu

1. Największym osiągnięciem jest bezinteresowność.

2. Największą wartością umiejętność samodoskonalenia, chęć rozwoju.

3. Największą zaletą jest umiejętność pomagania innym.

4. Największą nauką o sobie samym jest stała świadomość.

5. Największym lekarstwem jest brak pragnienia, by mieć więcej.

6. Największym wyzwaniem jest brak konformizmu.

7. Największą trudnością jest kontrolowanie swoich namiętności.

8. Największą hojnością jest umiejętność nieprzywiązywania się do rzeczy materialnych.

9. Największym dobrem jest spokój umysłu.

10. Największą miarą cierpliwością jest pokora.

11. Największym wysiłkiem jest umiejętność godzenia się z porażkami.

12. Najlepszą medytacją jest pozwolenie swojemu umysłowi, by czasem zapomniał.

13. Największą mądrością jest widzieć ponad to, co rzuca się w oczy.

Fot. iStock

Fot. iStock


Na podstawie: curejoy.com


Jak bez mierzenia sprawdzić, czy buty na obcasie są wygodne?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
23 września 2017
buty na obcasie
Fot. iStock / Alija
 

Jak wysoki może być obcas, żeby but nadawał się do chodzenia, a nie siedzenia? Ile centymetrów wysokości maksymalnie może mieć szpilka? Znacie te pytania? Ileż razy trafiałyśmy na buty tylko z pozoru nadające się do noszenia… są i takie, które nawet na niebotycznych obcasach okazują się „szóstką w totka” – skąd ta różnica?

Wysokie obcasy nie mogą być wygodne – z takim twierdzeniem można się bardzo często spotkać, prawda o obcasach (ba! nawet szpilkach) leży jednak zupełnie gdzie indziej.

Wszystko zależy od tego, czy buty są dobrze skonstruowane.

Jak poznać, które buty na wysokich obcasach będą wygodne? Na szczęście to bardzo proste. Wystarczy porównać nie wysokość obcasów, ale odległość od obcasa do do podeszwy!

buty na obcasie

Kolaż / iStock

Im mniejsza odległość między obcasem a punktem podparcia, tym większy nacisk odczują twoje stopy – i buty mogą zafundować ci nieprzyjemne uczucie pieczenia, bólu i ucisku.

To świetny trik podczas zakupów internetowych, gdy nie mamy możliwości przymierzenia butów, a jedynie porównujemy zdjęcia. Wybieraj modele, które mają największą odległość od obcasa do podeszwy. Nawet pół centymetra, to odczuwalna w komforcie noszenia obuwia różnica.

Widzicie różnicę?

buty na obcasie

Fot. iStock

buty na obcasie

Fot. iStock


Na podstawie: ofeminin.pl


Zobacz także

Fot. iStock / vitalytitov

Przestańcie wytykać innym wagę! To, czy ktoś ma spodnie wielkości namiotu czy chusteczki do nosa, to wyłącznie jego sprawa

6 kłamstw, które musisz przestać sobie wmawiać

6 kłamstw, które musisz przestać sobie wmawiać

Fot. iStock/AntonioGuillem

Chcesz schudnąć, nie popełniaj tych błędów. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”