„Siostry od kuchni” polecają: Halibut cytrynowo-koperkowy z pieczonymi ziemniaczkami i surówką z kiszonej kapusty

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
14 lipca 2017
Fot. Siostry od kuchni
Fot. Siostry od kuchni
 

Czas przygotowania: 50 min.

Z podanych składników przygotujesz 2 porcje. Do przygotowania dania potrzebujesz: piekarnika, blachy, folii aluminiowej.

Składniki:

  • filet z halibuta (300g)
  • 5-6 średniej wielkości młodych ziemniaków
  • 200g kapusty kiszonej
  • 1 jabłko
  • 2 plastry cytryny
  • 2 łyżki koperku krojonego
  • 1 łyżka pietruszki
  • 4 średnie ząbki czosnku
  • 1 łyżka masła
  • 2-3 łyżki oleju/oliwy
  • sól, pieprz (najlepiej świeżo mielony)

Przygotowanie:

Ziemniaki:

  1. Piekarnik ustawiamy na 220 st.C (tryb góra-dół).
  2. Ziemniaki myjemy (najłatwiej czystą myjką do naczyń 😉 ). Następnie kroimy w pionowe szóstki i wrzucamy do miski. Dodajemy 1 płaską łyżeczkę soli, trochę pieprzu, 1 łyżkę koperku i 2 łyżki oleju. Rozgniatamy nożem 2 ząbki czosnku i dorzucamy do ziemniaków (czosnku nie obieramy i nie przepuszczamy przez praskę. Ma być jedynie zgnieciony). Mieszamy całość tak, aby wszystkie przyprawy pokryły ziemniaki.
  3. Na dużej blasze rozkładamy folię aluminiową, na którą wysypujemy wszystkie ziemniaki. Rozkładamy je na powierzchni całej folii i przykrywamy drugim kawałkiem folii aluminiowej. Blachę z ziemniakami wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 25 min.
Fot. Siostry od kuchni

Fot. Siostry od kuchni

Halibut:

  1. Halibuta myjemy i osuszamy ręcznikiem papierowym. Kroimy na dwa kawałki, przyprawiamy solą i pieprzem oraz kładziemy po plastrze cytryny.
  2. Każdy kawałek halibuta kładziemy na osobnym kawałku folii aluminiowej (kawałek folii musi być na tyle duży , aby w całości dało się w każdy z nich zawinąć rybę).
  3. W rondelku na wolnym ogniu rozgrzewamy łyżkę masła z łyżką koperku oraz rozgniecionymi nożem dwoma ząbkami czosnku. Mieszamy całość i wyłączamy po ok. 0,5 min.  Masło koperkowe wylewamy na oba kawałki ryby i zawijamy sakiewkę z folii.
  4. Po 25 minutach pieczenia ziemniaków dokładamy sakiewki z rybą na drugą część blachy i całość pieczemy przez kolejne 25 minut. 10 minut przed wyciągnięciem całości z piekarnika możemy odkryć ziemniaki z folii aluminiowej żeby delikatnie zarumieniły się.

Surówka:

  1. Kapustę kiszoną kroimy. Jabłko obieramy i ścieramy na tarce, dodajemy do kapusty.
  2. Dodajemy odrobinę soli, pieprzu po łyżce pietruszki i oleju. Całość mieszamy.
Fot. Siostry od kuchni

Fot. Siostry od kuchni

Zajrzyjcie koniecznie na bloga „Siostry od kuchni” i śledźcie na bieżąco ich poczynania na Facebooku!

18492427_10209141583683180_1950963320_n (1)


SIOSTRY OD KUCHNI, CZYLI

siostryKRZYSIA – na co dzień pracująca zawodowo, zabiegana mama dwójki dzieci. Mimo braku czasu odnajduje czas na swoją największą pasję, jaką jest gotowanie. Pewnie dlatego, że kocha dobre jedzenie. Zodiakalny Koziorożec, a więc konsekwentna w działaniach oraz bardzo ambitna i wnikliwa. Każde danie, które tworzy jest w 100% przemyślane, ale jej artystyczna wyobraźnia dokłada odrobiny szaleństwa i kulinarnej spontaniczności… Uwielbia kawę…ale tylko parzoną w kawiarce, a dobre ciacho to raj dla jej podniebienia. Lubi testować nowe przepisy i nie boi się eksperymentować.

EWKA – Można powiedzieć, że to człowiek orkiestra – znajdzie pasję w każdym zajęciu. Twardo stąpa po ziemi, mówiąc że nie ma rzeczy niemożliwych i z powodzeniem realizuje założone cele. W swojej pracy zajmuje się prowadzeniem projektów informatycznych, gdzie wykorzystuje i rozwija swoje menadżerskie zdolności. Uwielbia podróżować i odkrywać smaki lokalnych kuchni. Kocha kuchnię włoską i w tej dziedzinie chce się rozwijać, ale z sentymentem wraca rownież do polskich smaków znanych z dzieciństwa. Gotowanie i wypieki sprawiają jej ogromną przyjemność. Dzięki jej zdolnościom organizacyjnych każdy ruch w kuchni jest zawsze przemyślany, dzięki czemu przygotowanie dań trwa chwilę.


Mieć więcej dzieci to dobrze, czy źle? Zdecydujcie się, bo gubię się między opinią patologii a mitem matki heroski

Redakcja
Redakcja
14 lipca 2017
Fot. iStock / margaritabezkrovnaya
Fot. iStock / margaritabezkrovnaya
 

Cześć! Co u ciebie? Masz dzieci? Ile?! Zaszalałaś! Teraz to pewnie lajtowo wam się żyje? Nie musisz nawet pracować… Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a są tacy, którzy pozwalają sobie na komentarze i żarty, bynajmniej nie na miejscu. Czasem łatka Matki Polki boli i sama już nie wiem, czy to dobrze, czy źle, że mam więcej, niż jedno dziecko! 

Droga sąsiadko, miła koleżanko, mam trójkę dzieci (dopuszczam myśl o czwartym) i przez kolejnych kilka lat zdecydowanie życia nie użyję. Jednak nie trzeba mi współczuć, obrażać, ani dla odmiany chwalić za to, że daję radę. W rozmowie wynosisz mnie pod niebiosa, że mam „aż” trójkę i nieźle sobie radzę lub wręcz przeciwnie, po cichu szybko przeliczasz i zastanawiasz się, po ile jeszcze 500 + skuszę się w ciągu reszty mojego prokreacyjnego życia. Naprawdę, nadal chcesz dyskutować o tym, czy to grzech, czy zaleta mieć więcej, niż jedno — dwoje dzieci…

Chodź, zapraszam cię do mnie! Chcę ci coś pokazać

Nie jest tak źle, serio, choć często nie sypiam jak należy, czasem nie pamiętam, jak mam na imię i bywa, że mylę imiona moich dzieci, gdy szybko chcę któreś przywołać. Nie mam czasu na swoje przyjemności, a moje drugie imię to odpowiedzialność, a nie impreza i kac-morderca. Na spacer idę jak na wojnę, zabieram wszytko to, co jeśli nie uratuje mi życia, to je zdecydowanie ułatwi. W torebce nie noszę przysłowiowego śrubokręta, ale zawsze mam pampersy, chusteczki, przekąski, płyn do odkażania rąk, bo wiecznie gdzieś paluchy włożą w to, co nie trzeba, a później wytrą o matkę. Nie spotykam się zbyt często ze znajomymi, nie zapraszam ich też na kawę, chyba że sami są dzieciaci. Jak pomyślę, że mam iść do kogoś i pilnować, żeby moje dzieci nie zostawiły śladów palców na świeżo wymalowanej ścianie, to mi się odechciewa. Wolę iść z nimi na lody i dobrze się bawić.

Nazywaj to jak chcesz, moje życie to kierat

Nawet nie będę kłamać. Dzieci — dom — mąż — praca — sen (to ostatnie akurat nie zawsze). Tak, praca też, bo wbrew pozorom nie jestem przedstawicielką patologii, siedzącą w twoim portfelu. Pracuję, niestety kosztem czasu z dziećmi i to boli. I za to możesz mnie krytykować, ale pomyśl, że wraz z narodzinami dzieci wcale nie umiera ambicja matki. Nam się nie robi gó*no z mózgu, poprzetykane papkami i pieluchami. Jeżeli nie masz dzieci, nie ogarniesz tego, o czym mówię. Jeśli jesteś matką jednego dziecka, obawiam się, że nawet ty mogłabyś nie zrozumieć tego, co czuję, gdy każdego dnia razy trzy robię ciągle to samo… Satysfakcja niewielka, bo konieczność i obowiązki przygniatają. Coś za coś, dzieci rosną szybko i będą miały swój świat, a ja więcej czasu i rodzinę, o jakiej zawsze marzyłam.

Mam gdzieś fałszywą troskę i krzywdzące opinie 

Wbrew pozorom nie potrzebuję tabunu nianiek ani  pomocy sąsiadki. Małymi krokami każdego dnia ogarniam wszystko sama jak zawsze. Nie potrzebuję też medali, dyplomów i społecznego uznania. Do niczego są mi potrzebne opinie tych, którzy uważają, że jak PiS dał, to teraz dla kasy się dzieci robi. Zdecyduj się w końcu, czy ja jestem herszt-baba, matka trójki, czy wielodzietna patologia, która liczy kasę? Pewnego pięknego dnia byłam z trójką moich dzieci na spacerze i starszy pan mnie zagadnął, ile to kasy za dzieci biorę. Tylko się uśmiechnęłam i zapytałam, czy ma wnuki i czy na te wnuki pieniędzy nikt rodzicom nie przyznał? Nie będę przekonywać, tłumaczyć, ani się wkurzać. Do tego mamusia mówiła mi, że nieładnie jest mówić do starszych ludzi „gó*no ci do tego stary capie”, więc najczęściej milczę.

Najśmieszniejsze jest to, że to sławetne „pińcet” już tyle czasu jest wypłacane, a nadal temat nie umiera. I jeszcze to złowieszcze „a co będzie, jak to „pińcet” zabiorą?”. A nic nie będzie szanowna pani, pracujemy, zarabiamy z mężem oboje, nie żyjemy z dzieci. Najwyższej skończą się baseny i treningi i dzieci, jak za starych, dobrych czasów komuny, będą ganiać wokół domu. Raczej ich nie oddam do sierocińca, bo mi się przestaną opłacać…

Pytasz, na co mi to było? 

Wiesz już, że nie dla kasy i nie dlatego, że nie umiem się zabezpieczyć. Dzieci to czysta miłość, choć okraszona czasem (często) gorzkimi chwilami. Chciałabym, aby każdy umiał moją decyzję uszanować, tak jak ja sama nie dopytuję matki jedynaka, kiedy następne i matki ośmiorga, czy nie ma już dość licznego potomstwa. Im mniej dobrych rad od obcych ludzi, tym matka czuje się lepiej. Żyjcie i dajcie żyć innym.


Pływać każdy może! 8 powodów, by wskoczyć do basenu choćby zaraz

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
14 lipca 2017
fot. iStock/ SolisImages
fot. iStock/ SolisImages
 

Pływanie to typowa i niezwykle popularna wakacyjna aktywność – gdy lato pokazuje nam swoje gorące oblicze niejeden marzy o zanurzeniu się w chłodnej wodzie. I słusznie, bo pływanie, oprócz orzeźwienia, niesie ze sobą wiele korzyści i zalet, zatem warto wskoczyć do basenu choćby zaraz!

Jest dobre dla naszej sylwetki

W końcu pływanie to sport, sport to ruch, a ruch to spalone kalorie! Nawet rekreacyjne, spokojne pływanie może spalić do 500 kilokalorii w godzinę! Zacznijcie regularnie wskakiwać do basenu, a szybko zauważycie spadek wagi, wysmukloną sylwetkę, zgrabniejsze ramiona i mniejszy cellulit – tak, tak, dzięki oporowi wody i delikatnemu masażowi skórka pomarańczowa odchodzi w zapomnienie.

Poprawia kondycję

Podczas pływania pracują wszystkie mięśnie, całe ciało jest zaangażowane w wysiłek, co wpływa na poprawę kondycji i zwiększenie się wytrzymałości organizmu. Z pewnością odczujesz to w codziennym funkcjonowaniu, a także podczas uprawiania innych sportów.

Zbawiennie wpływa na serce

Pływanie pobudza serce do pracy i korzystnie wpływa na cały układ krążenia. Jest tak dobre, że lekarze zalecają trening na basenie nawet pacjentom po przebytych zawałach!

pływaniePoprawia koordynację i gibkość

Choć wszystko wydaje się bardzo proste w teorii, to prawidłowe pływanie odpowiednim stylem wymaga świetnej koordynacji całego ciała. Ruchy rąk i nóg, falowanie ciała, oddech – to wszystko musi ze sobą współgrać!

Daje nam nowy oddech

Dzięki pływaniu możesz oddychać pełna piersią – pojemność życiowa twoich płuc wzrasta, a mięśnie wdechowe i wydechowe pracują lepiej. Najlepiej na wypracowanie oddechu działa pływanie stylem krytym – z głową w wodzie, wydychając do niej powietrze.

fot. iStock

fot. iStock

Jest łagodne dla kręgosłupa i stawów

Prowadzisz siedzący tryb życia? Masz pracę przy biurku? Marsz na basen! Pływanie może pomóc w zniwelowaniu bólów kręgosłupa i wad postawy, a przy tym nie obciąża go i jest łagodne dla stawów. To wszystko dzięki temu, że w wodzie ważymy nawet 10 razy mniej niż na lądzie – może to czas zacząć ważyć się na pływalni? 😉

Łagodzi stres i poprawia nastrój

Podczas ćwiczeń w wodzie nasze ciało poddawane jest delikatnemu masażowi, dzięki czemu po wizycie na basenie czujemy się zrelaksowani i odprężeni. Poza tym endorfiny – hormony szczęścia – wytworzone podczas wysiłku fizycznego, skutecznie poprawiają nam nastrój i zapewniają doskonały humor.

Jest dla każdego!

Pływać każdy może – od bobasa po emeryta. Niemowlaki można zabrać na basen już od 2-3 miesiąca życia i wcale nie będzie to dla nich szokiem – do około 8 miesiąca mają naturalny odruch zamykania ust przy zanurzeniu wody (w końcu przez dziewięć miesięcy pływały w wodach płodowych).

Wolicie inną formę ruchu? Nie ma sprawy – zobaczcie, jakie korzyści daje jazda na rowerze i wskakujcie na siodełko!

Na podstawie: www.4f.com.pl    www.hellozdrowie.pl

Zapisz


Zobacz także

Fot. iStock / nito100

Wakacyjne grzeszki. Zobacz, jak najprościej spalić nadprogramowe kalorie

Fot. iStock

Gotowanie – intymnie. Pozytywnie miesza w życiu, daj mu się uwieść

Fot.Siostry od kuchni

„Siostry od kuchni” polecają: Kremowe risotto ze szparagami