Od garnków do zastawy, czyli jak zadbać o piękno i styl w kuchni i salonie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 kwietnia 2016
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Każda gospodyni, która zaprasza w progi swojego domu gości, marzy, by jak najpiękniej ich przyjąć. Stara się zapewnić sympatyczną atmosferę, dobre humory oraz mistrzowskie przysmaki, by goście czuli się jak najlepiej zaopiekowani.

Na daną okazję każda z kobiet ma swoje plany i zamysł, jak stworzyć najlepszy klimat do rozmów i ucztowania. Niezależnie czy jest to duże przyjęcie jubileuszowe dla seniora rodu, czy spotkanie z przyjaciółmi przy szwedzkim stole, warto zadbać o detale aby każdy szczegół zgrywał się ze sobą od początku do końca.

Co na stół?

To jest wbrew pozorom bardzo ważna kwestia. Nawet najsmaczniejsze potrawy nie będą wspaniale smakować, jeśli zostaną podane na wyszczerbionych talerzach. Co prawda starą zastawę można darzyć prawdziwym sentymentem, jednak obtłuczone czy niekompletne naczynia mogą popsuć prezentację oraz dobry humor gospodyni. Zamiast zastanawiać się, jak odświeżyć ukochane antyki, lepiej kupić nową, kompletną zastawę, która w niczym nie będzie ustępowała urokiem starszej, a będzie zgodna z modnymi trendami w aranżacji stołu. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Przykładem pięknych naczyń z duszą, jest zastawa zdobiona motywem kolorowych kwiatów z kolekcji Anemon, marki Altom Design. Piękno i delikatność łąki pełnej rozłożystych anemonów, zaczaruje zwykły posiłek i  odmieni wystrój każdego domu, na długi czas. Do tego ożywczego akcentu wystarczy dołożyć fantazyjny bukiet kwiatów z łąk i pól, a spotkanie w wiosennym klimacie zostanie zapamiętane na długo.

Zanim pyszności trafią na stół, gospodyni czaruje w kuchni

Nie zawsze kobiece rządy w kuchni są łatwe i przyjemne. Czasem coś się przypali, niekiedy zabraknie składnika, ale za każdym razem gospodyni wkłada serce w to, by potrawy koncertowo smakowały, wyglądały oraz uwodziły smakiem.

Nieodzownymi akcesoriami, bez których kobieta czuje się jak bez ręki, są oczywiście garnki. Można gotować w jakimkolwiek garnku, jednak te z pań, które próbowały swych sił w oderwaniu przypalonej pieczeni z dna brytfanny, lub starały się uratować resztki przypalonego bigosu, wiedzą że dobry garnek to podstawa. Szczególnie taki, który łączy w sobie cechy nowoczesnych akcesoriów, klasycznego piękna, oraz nie tylko cieszy oczy i zdobi kuchnię, ale ułatwia gotowanie, zdejmując z głowy gospodyni konieczność stania przy kuchni cały czas. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Garnki łączące funkcjonalność i klasyczne piękno pasują do każdej kuchni

Z pozoru mogłoby się wydawać, że wygląd garnków jest najmniej istotny. Ale rzeczywistość udowadnia, że z większą chęcią kobiety poruszają się po kuchennym świecie, gdy ten tworzy spójną całość, i sprawia przyjemność przez estetyczny design. Każda, nawet najmniejsza kuchnia zyska, gdy staną w niej emaliowane garnki FNE Silesia Rybnik, których lista zalet zainteresuje każdego, kto spędza czas w kuchni, gotując dla siebie i bliskich.

Balbina i Izydor? Sentymentalny powrót do czasów dzieciństwa

Garnki z kolekcji FNE Silesia Rybnik silnie kojarzą się z klasyką. To właśnie emaliowane naczynia widywało się w kuchniach naszych babć. dziś zasłużenie powracają one na salony. I to nie bez przyczyny.

Wyjątkowe wzory

Emaliowane garnki FNE Silesia Rybnik przyozdobione kwiatowymi wzorami, czy też w intensywnych odcieniach, dodadzą smaku każdemu kuchennemu wnętrzu. Ponadto tworzą harmonijną całość z kolekcją zastawy stołowej Anemon, marki Altom Design. To wbrew pozorom istotna cecha, szczególnie gdy potrawa jest jeszcze w garnku, który mają szansę ujrzeć goście. Tak się dzieje w przypadku otwartych na kuchnię jadalni, oraz w przypadkach, gdy gospodyni dla wygody zechce postawić garnek z potrawą na stole. Emalia odporna jest na promienie UV, co zapewnia trwałość i intensywność koloru przez długie lata. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wytrzymałość i praktyczne zastosowanie

Specjalnie wyselekcjonowana stal i wysokiej jakości emalia dają gwarancję, że garnki emaliowane, są wytrzymałe i estetycznie wykonane. Choć pozytywnie kojarzą się z klasyką sprzed lat, są o wiele bardziej trwałe. Emaliowane naczynia są łatwe w utrzymaniu czystości, dzięki powierzchni  „easy to clean” nie trzeba ich polerować. Garnki nadają się do przechowywania żywności, zachowują naturalny smak gotowanych potraw.

Wykończenie emalią zapobiega przywieraniu potraw oraz ułatwia utrzymanie naczynia w czystości. Optymalna grubość konstrukcji stalowej zapewnia równomierne rozprowadzanie ciepła i zmniejsza ryzyko przypalenia potrawy, oraz długotrwałe utrzymanie ciepła wewnątrz naczynia, co skraca czas przygotowywania potraw i pozostawia je dłużej ciepłe.

Szklista powłoka jest odporna na wysokie temperatury, korozję, detergenty i ścieranie, dzięki czemu przez długi czas zachowuje swoje właściwości. Naczynia można używać na wszystkich rodzajach kuchenek w tym indukcyjnych.

Bezpieczeństwo użytkowników 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Naczynia są bezpieczne  dla zdrowia, przyjazne dla dzieci, dzięki czemu przygotowywane w nich potrawy nie zawierają szkodliwych substancji. Są ekologiczne i antyalergiczne, odpowiednie dla osób podatnych na uczulenia. Można w nich bez obaw przygotowywać ulubione potrawy. Szczelna powłoka, uniemożliwia gromadzenie i rozmnażanie się bakterii, jest higieniczna i nie wpływa na jakość przyrządzanych potraw. Również ich kształt zapewnia bezpieczeństwo użytkowania – wywinięty rant garnka umożliwia łatwe przelewanie potraw a odpowiednio wyprofilowane uchwyty ułatwiają przenoszenie garnka wraz z jego zawartością. 

Garnki z kolorowych, cieszących oczy kolekcji FNE Silesia Rybnik, to doskonały pomysł na ożywienie kuchni oraz przyjemne, bezpieczne gotowanie. W połączeniu z  modną zastawą marki Altom Design, tworzą najlepsze połączenie piękna i smaku, między kuchnią a salonem.

Produkty dostępne na stronie sklepu internetowego pieknowdomu.pl


Wpis powstał we współpracy z firmą ALTOM


Jak szczęśliwie żyć z introwertykiem?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 kwietnia 2016
Jak szczęśliwie żyć z introwertykiem?
Fot. iStock / PeopleImages

Ujął cię tym, że jest trochę inny niż wszyscy. Trochę tajemniczy, wycofany, małomówny. Wzbudził od razu twoje zainteresowanie i silną potrzebę poznania go bliżej. Zdobycie jego zaufania i uwagi wymagało od ciebie trochę wysiłku, choć on mówi, że od razu wpadłaś mu w oko. Nie jest zbyt wylewny, to ty w związku jesteś wulkanem energii, inicjujesz spotkania ze znajomymi, weekendowe wyjazdy.

Czasami bywasz zmęczona i zniechęcona, kiedy słyszysz, że on to by lepiej w domu został, że niekoniecznie ma ochotę na towarzystwo. Cóż, związałaś się z introwertykiem, z którym życie nie zawsze jest łatwe. Kochasz go? I to kochasz właśnie za ten jego trudny jak dla ciebie charakter? Nie próbuj go zmieniać, zaakceptuj pewne rzeczy, które introwertykom są przypisane.

Lubi samotność

Introwertyk nie jest zwolennikiem towarzyskich spotkań. Jeśli proponujesz mu wspólną imprezę, to musisz liczyć się z tym, że on owszem pójdzie, żeby tobie sprawić przyjemność, ale na drugi dzień będzie potrzebował odrobiny samotności, żeby zregenerować swoje siły, przeanalizować wszystko, co się wydarzyło poprzedniego wieczoru. Często słyszysz: „Idź sama”? To nie jest skierowane przeciwko tobie, po prostu introwertyk woli zostać sam w domu, lubi swoją samotność, to nie jest objaw depresji, smutku, czy tego, że mniej cię kocha i nie chce z tobą spędzać czasu.

RADA: Uszanuj potrzebę samotności introwertyka, niech ona nie wzbudza w tobie niepokoju. On po prostu lubi pobyć sam. W ten sposób ładuje swoje akumulatory.

Ma małą grupę przyjaciół

Introwertyk nie zaprzyjaźnia się z każdym nowo poznanym człowiekiem. Nie wymagaj od niego, by twoi przyjaciele stali się jego przyjaciółmi. Introwertyk bardzo długo buduje relacje z innymi, ale jeśli już nazwie kogoś swoim przyjacielem, to możesz być pewna, że to przyjaźń na całe życie. Najlepiej czuje się wśród ludzi, których dobrze z na i w których towarzystwie dobrze się czuje.

RADA: Nie szukaj mu na siłę przyjaciół, nie umawiaj z mężem przyjaciółki na mecz. Introwertyk sam dobiera sobie przyjaciół. A że ma ich „tylko” dwóch – nie martw się, jemu to w zupełności wystarcza.

Unika tłumów

On pewnie pójdzie z tobą na koncert, do kina na premierę filmu, na wystawę, ale nie licz, że będzie z tego powodu piał z zachwytu. Introwertyk nie cierpi tłumów, męczą go, budzą w nim lęk i niepokój. Wejście w tłum wyczerpuje go. Co nie znaczy, że ty musisz zrezygnować z jakiś wyjść przez wzgląd na niego. Przecież nie musicie lubić zawsze to samo.

RADA: Nie wyciągaj go na siłę, jeśli nie ma ochoty wyjść z tobą na koncert, idź z przyjaciółką, ze znajomymi i uszanuj, że takie duże imprezy go po prostu męczą.

Nie lubi być w centrum uwagi

„A wiecie, co Marek wczoraj zrobił” – zaczynasz w towarzystwie mówić o swoim partnerze, a on najchętniej zapadłby się pod ziemię. Chcesz sprawić, żeby inni pomimo jego milczenia go dostrzegli, żeby był dla nich atrakcyjny, opowiadasz o nim chcąc pokazać, jaki świetny z niego facet. Tylko, że on tego w ogóle nie chce i nie potrzebuje. Czuje się zażenowany, kiedy nagle próbujesz skupić uwagę na jego osobie.

RADA: Introwertyk podczas spotkań towarzyskich woli zostań niewidzialny, albo skupić się na rozmowie z jedną osobą. Nie próbuj innych przekonywać do jego osoby, jemy to jest kompletnie niepotrzebne.

Nie lubi mówić o sobie

„Bartek, a może opowiesz jak ostatnio…” – próbujemy włączyć introwertyka do dyskusji, zachęcić by opowiedział coś o sobie. A on tego nie cierpi. Nie lubi mówić o tym, co mu się przytrafiło zwłaszcza osobom, z którymi nie jest w żaden sposób blisko. Podobnie w domu, nie zasypuj go pytaniami, czy coś się stało, czy jakoś mu pomóc, czy może chce porozmawiać. Introwertyk musi pewne rzeczy przetrawić w sobie, aż przyjdzie moment, kiedy tobie o czymś powie.

RADA: Nie ciągnij introwertyka za język, nie zamęczaj go pytaniami, daj mu do zrozumienia, że jesteś obok i że zawsze w każdym momencie może ci powiedzieć, co tam w nim siedzi.

Nie lubi niespodzianek

Broń Boże impreza urodzinowa niespodzianka dla introwertyka. On nie cierpi niespodzianek, wizyty przyjaciół, o której zapomniałaś mu powiedzieć, zabrania go niespodziewanie w miejsce, w którym nigdy nie był. Nie mów: „Mam dla ciebie niespodziankę”, bo to introwertyka na pewno nie ucieszy pomimo twoich chęci uszczęśliwienia go.

RADA: Musisz pogodzić się z tym, że niespodzianka to dla introwertyka żadna przyjemność. Lepiej powiedz, co planujesz, żeby on zdążył się do tego przygotować i zaplanować sobie wszystko pod tę twoją (nie)spodziankę.


Chris Corner: Tragiczna ironia tego, czym jest depresja, polega na tym, że unikanie jej tylko podsyca ogień

Redakcja
Redakcja
17 kwietnia 2016
Chris Corner: Depression is a silent killer, that’s way whe sould talk about it as loud as possible.
Chris Corner

Read it in English

Chris Corner to brytyjski muzyk znany szeroko polskiej publiczności. Najpierw był liderem grupy Sneaker Pimps, by ostatecznie stać się niezależnym od nikogo muzykiem. Tak powstał projekt IAMX. Z Chrisem Cornerem nie rozmawiamy jednak o muzyce. Artysta chce głośno mówić o chorobie, która go dotknęła – o depresji. Chce przełamywać stereotypy, opowiadać swoją historię, by pomóc innym cierpiącym na depresję. Jak sam mówi – w Wielkiej Brytanii najczęstszą przyczyną śmierci mężczyzn między 20. a 40. rokiem życia jest samobójstwo. Depresja to cichy zabójca, dlatego trzeba o niej mówić jak najgłośniej.

Twoja najnowsza płyta to opowieść o drodze jaką przebyłeś od depresji do zdrowia? Udało ci się wygrać z depresją?

Chris Corner: Zgadza się, nowy album jest historią mojego psychicznego odrodzenia. Opisem podróży po awarii, która mi się przydarzyła, ale też opisująca moment przełomu w mojej walce z depresją. To była ciężka walka. Ale udało mi się zmienić swoje życie, wyjść z tego ciemnego okresu. Jak mi się udało? Zmieniłem swoje życie, czego jednym z elementów było uproszczenie wszystkiego, co było moim udziałem. Jednak nie lubię określenia „pokonać depresję”, ono nie jest zbyt trafne, bo z depresją nie da się wygrać. Ja powiedziałbym raczej, ze nauczyłem się nią żyć, zaprzyjaźniłem się z nią. Udało mi się pokonać ten najtrudniejszy, bo kliniczny etap choroby i zdobyć narzędzia, zrozumieć mechanizmy, które pozwalają mi utrzymywać bardziej stabilny i pozytywny stan umysłu.

Co cię zaniepokoiło, że zacząłeś myśleć, że coś z tobą, twoim nastrojem jest nie tak? Mówiąc o depresji wspominasz problemy ze snem.

Pamiętam pierwszą noc, kiedy nie mogłem spać. To było podczas festiwalu w Rumunii. Byłem bardzo zdenerwowany, koncert kosztował mnie naprawdę wiele emocji i trudno było mi się po nim uspokoić. To wtedy po raz pierwszy nie spałem całą noc. To był znak, że coś jest nie tak, który jednak zbagatelizowałem. Problem zaczął się nasilać podczas tworzenia albumu Volatile Times. Nagle zacząłem widzieć swoje życie i świat wokół mnie w ciemnych barwach, zacząłem do wszystkiego, co się działo wokół mnie podchodzić negatywnie. Miałem wrażenie, że nic nie ma sensu. Byłem jak odrętwiały, nie mogłem skupić myśli na niczym dobrym. Nieustannie rozpamiętywałem przeszłość – tę bliską, jak i daleką.

Kulminacja choroby nastąpiła w 2013 roku, po jednej wyczerpującej sesji nagraniowej i strasznym jet lag-u. Utknąłem w tym błędnym kole lęku, niepokoju i bezsenności. Wtedy zrozumiałem, że potrzebuję profesjonalnej pomocy.

Chris Corner

Chris Corner

O artystach mówi się, że są bardzo wrażliwi, emocjonalni. Czy depresja nie była wynikiem takiej nadwrażliwości?

Jest w tym trochę prawdy. Myślę, że nadwrażliwość prowadzi do skłonności do nadmiernego analizowania problemów, które są wokół ciebie. Trzeba bardzo uważać, bo jeśli ta zbyt mocna uważność zaczyna wymykać ci się spod kontroli i sprawia, że skupiasz się głównie na negatywnych rzeczach, to możesz doprowadzić się do poczucia rozczarowania światem i sobą w ogóle. A tu już zaledwie krok do depresji.

Moim zdaniem, teraz z perspektywy osoby, która przeszła leczenie i depresję w sobie oswoiła, jednym ze sposobów na jej przełamanie jest pielęgnowanie w sobie współczucia. Nieustanne skupianie się na negatywnych stronach innych ludzi i życia zabija w każdym empatię, a to właśnie empatia może przynieść nam szczęście, trzeba się jej nauczyć i stosować w relacjach z innymi ludźmi.

Kiedy zdecydowałeś się prosić o pomoc, poczułeś, że sam sobie nie poradzisz?

To przyszło pewnej nocy, po tym jak przez miesiąc spałem zaledwie po godzinie w ciągu każdej nocy. Byłem wykończony. To wtedy pomyślałem, że umrę, a chwilę później, że potrzebuję pomocy.

Miałeś myśli samobójcze?

Dla mnie najgorszym objawem depresji była bezsenność. Cały dzień myślałem o tym, czy uda mi się zasnąć, to było jak samospełniającą się przepowiednią. Nie miałem myśli samobójczych, ale stale myślałem o śmierci. Bałem się przyszłości. Na początku w ogóle nie zdawałem sobie sprawy z tego, czym jest depresja. Po kilku miesiącach pracy z terapeutą, specjalistami od zaburzeń snu i własnych poszukiwań zacząłem rozumieć czym jest ta choroba. Kiedy zdiagnozowano u mnie kliniczną depresję i chroniczne zaburzenie snu byłem w szoku, ale też poczułem ulgę.

Nie lubimy mówić o naszych słabościach, zwłaszcza, gdy jesteśmy osobami publicznymi. Ludzie chcą widzieć swoich idolów silnymi, pełnymi energii, a ty zdecydowałeś się mówić głośno o swojej chorobie. Dlaczego?

 W świecie, w którym ludzie zdają się mieć obsesję na punkcie swojego zewnętrznego wizerunku możesz pokazać coś, co jest tego kompletnym przeciwieństwem. Coś, co się raczej ukrywa, słabość , która jest kompletnym zaprzeczeniem tego, jaki świat chcemy widzieć i jakim on chce być widzianym. Doświadczamy w życiu różnych emocji i rzeczy, bywamy smutni i szczęśliwi na różne sposoby. Są ludzie, tacy jak ja, którzy chorują na depresję. Dlaczego tak jest? Nie ma na to jednej uniwersalnej odpowiedzi. Tragiczna ironia tego, czym jest ta choroba, polega na tym, że unikanie jej tylko podsyca ogień. Każdy kto doświadczył, czy zetknął się z depresją, wie, że ta choroba, to nasza współczesna plaga, efekt tego, jak żyjemy. Zdecydowałem się mówić o tym publicznie, by pomóc innym. Ja sam, kiedy byłem w najcięższym momencie depresji, byłem wdzięczny, że mogę czytać o doświadczeniach innych z tą chorobą, o mierzeniu się z nią. Każda taka historia, to  realne spojrzenie na to, czym depresja jest. To mi pomogło wyzdrowieć.

Jak długo się trwało twoje leczenie?

Chris Corner

Chris Corner

Około dwóch lat. Od momentu kulminacji choroby do – można tak to nazwać – pewnego rodzaju normalności. Sam proces leczenia był wielowarstwowy i skomplikowany. Leczono mnie w oparciu o terapię poznawczo-behawioralną. Do tego tradycyjna psychoterapia, różne rodzaje leków, ogromne zmiany osobiste w moim życiu i ciągła, ciężka praca każdego dnia. Przeprogramowałem siebie.

Uważasz, że choroby natury psychicznej to temat tabu – dlaczego? W Polsce o depresji mówi się coraz głośniej, co prawda częściej o depresji wśród kobiet. Mężczyźni są przecież tacy silni – łamiesz ten stereotyp.

To prawda, że depresja u mężczyzn jest bardziej niż w przypadku kobiet tematem tabu i postrzega się ją jako pewną moralną słabość, co jest całkowicie błędne. Jest to choroba jak każda  inna i tak musi być traktowana. Smutne jest to, że w Wielkiej Brytanii jedną z wiodących przyczyn zgonów u mężczyzn w wieku pomiędzy 20. a 40. rokiem życia jest samobójstwo. Niestety nie ma bezpośredniego wsparcia dla mężczyzn zmagających się z depresją. Mają oni problem z uzyskaniem pomocy, dlatego mam nadzieje, że już samo łamanie stereotypów,  że mężczyzna musi być zawsze silny, w jakiś sposób pomoże. Myślę, że mówienie o depresji wśród mężczyzn to są jakieś małe kroki we właściwym kierunku.

Jak dzisiaj się czujesz? Czy bycia szczęśliwym można się nauczyć? Całkowicie wyjść z depresji?

Dziś czuję się dobrze … Czuję, że mam o wiele lepszy kontakt ze światem wokół mnie. Bardziej lubię ludzi. Bardziej lubię siebie. Każdy, kto leczy się na depresję musi zostać wyposażony w odpowiednie narzędzia, które pozwalają mu radzić sobie z tą chorobą. Na pewno ważna jest profesjonalna pomoc.  Bycie szczęśliwym to umiejętność, której można się nauczyć, wytrenować. Umysł jest biologiczną machiną, którą można tak naprawdę w dowolny sposób przeprogramować. To zajmie ci dużo pieprzonej ciężkiej pracy, ale możesz nauczyć się innego nastawienia do życia. Można pokonać depresję wiedząc, że mam na nią wpływ. Dzisiaj jestem silniejszy, mam większą wiedzę na temat tej choroby, więc jeśli powróci, będę wiedział, jak sobie z nią poradzić.


Zobacz także

Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros

Tych produktów lepiej nie jeść na pusty żołądek. Sprawdź dlaczego

Fot. iStock/zeljkosantrac

Nie macie jeszcze pierników? Nic straconego – podajemy sprawdzony przepis!

Kasia Błażejewska-Stuhr

Katarzyna Błażejewska-Stuhr: „Najgorsze co można zrobić, to się wycofać po niepowodzeniu”