Myśl globalnie, jedz lokalnie. Przepisy na słodkie wykorzystanie lokalnych produktów

Redakcja
Redakcja
18 września 2018
Delecta - ptysie kawowe z gruszką
Fot. Materiały prasowe
 

W dobie globalizacji, zjedzenie włoskiej pizzy czy potraw kuchni azjatyckiej nie wiąże się już z wielogodzinną wyprawą za granicę. Co więcej współcześnie dla wielu z nas nieodzownym elementem Bożego Narodzenia w Polsce są… mandarynki i pomarańcze. Mimo tak różnorodnej  oferty – zarówno w restauracjach, jak i na sklepowych półkach, warto zastanowić się czy swojej diety nie skoncentrować na produktach lokalnych i sezonowych. Zwłaszcza, że bogactwo składników i możliwości kulinarne, jakie oferują te produkty, są przeogromne. Jest to rozwiązanie nie tylko tańsze, ale i zdrowsze dla naszego organizmu.

Najcenniejsze, czym dysponujemy to czas. I to zarówno w ujęciu prywatnym, jak i gospodarczym. Gotowanie dla najbliższych ma pod tym względem wielowymiarowe znaczenie. Czas poświęcony na przygotowanie posiłku, który można potem wspólnie zjeść jest trudny do wycenienia. Inaczej już jest z produktami, które wykorzystaliśmy do sporządzenia dania. Im krótszy czas transportu naszej żywności, tym większa szansa na jej świeżość i jakość towaru, co ma znaczenie nie tylko zdrowotne, ale także finansowe – im krótszy łańcuch dostaw – tym mniejsze koszty transportu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kupując produkty od gospodarstw rolniczych z najbliższej okolicy, wspieramy lokalną społeczność. Mimo, że szczyt sezonu mamy już za sobą, aktualnie nadal możemy kupić wiele owoców i warzyw, takich jak aronie, bakłażany, borówki, brzoskwinie, buraki, cukinie, gruszki, kalafior, kukurydze, marchew, maliny, papryki. Bogactwo rodzimych owoców i warzyw jest ogromne, a ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Poniżej zdradzamy kilka przepisów z wykorzystaniem lokalnych produktów.

Sernik z brzoskwiniami

Delecta - sernik z brzoskwiniami

Fot. Materiały prasowe

Składniki:

Ciasto:

  • 200 g herbatników
  • 70 g masła garść posiekanych drobno orzechów włoskich

Spód:

  • 1 opakowanie sernika na zimno Delecta
  • 600 ml mleka
  • 1 łyżeczka aromatu pomarańczowego Delecta
  • 2 opakowania galaretki o smaku brzoskwiniowym Delecta
  • 3 duże brzoskwinie
  • 500 ml wrzątku

Dekoracja:

  • garść orzechów włoskich

Sernik na zimno to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie czują się pewnie przed piekarnikiem, a jednocześnie mają ochotę na samodzielne przygotowanie „czegoś słodkiego”.

Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Herbatniki kruszymy, a następnie blendujemy z masłem i posiekanymi lub zmielonymi orzechami do uzyskania gładkiej masy. Masą wykładamy dno formy dociskając mocno, po czym wstawiamy do lodówki na 20-30 minut. Miksujemy 600 ml z mieszanką do sernika na zimno i aromatem przez około 4 minuty. Wylewamy masę serową na schłodzony spód z herbatników i wstawiamy na kolejne 30 minut do lodówki. Galaretki rozpuszczamy we wrzątku i odstawiamy do wystudzenia. Brzoskwinie myjemy, obieramy ze skóry, kroimy na cząstki i blendujemy na gładko. Dodajemy wystudzoną galaretkę do musu brzoskwiniowego i schładzamy lekko w lodówce. Gdy mus brzoskwiniowy zaczyna się ścinać wylewamy go na stężałą masę serową i ponownie wstawiamy do lodówki na 1,5 h. Przed podaniem wierzch sernika dekorujemy orzechami.

Fafernuchy z marchewką

Delecta - fafernuchy

Fot. Materiały prasowe

Składniki:

  • 300 g marchwi startej na małych oczkach
  • 300 g mąki żytniej
  • 3 łyżki cukru
  • 1 łyżeczka pieprzu czarnego mielonego
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • 1 płaska łyżka proszku do pieczenia Delecta

Fafernuchy to deser charakterystyczny dla południowej Kurpiowszczyzny, a ich wykonanie jest niezwykle proste.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia, a piekarnik nagrzewamy do 200°C. Mieszamy starte marchewki i cukier. Dusimy na wolnym ogniu w garnku, aż marchewka puści sok. Dodajemy mąkę żytnią, proszek i przyprawy. Wyrabiamy ciasto w kształcie grubego wałka. Kroimy wałek na ukos, na kawałki przypominające duże kopytka. Przekładamy na blachę i pieczemy około 25 minut, aż ciasteczka się zarumienią. Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia. Ciastka gotowe!

Ptysie kawowe z gruszką

Delecta - ptysie kawowe z gruszką

Fot. Materiały prasowe

Składniki:

Ciasto:

  • 1 opakowanie ciasta Karpatka
  • 125 g margaryny
  • 250 ml mocnej kawy zbożowej Anatol
  • 4–5 jaj (w zależności od wielkości)

Nadzienie:

  • 4 gruszki
  • 1 litr soku porzeczkowego
  • 500 ml mleka
  • 4 łyżki masła

Ptysie to wbrew pozorom bardzo prosty deser, którego porzeczkowo-gruszkowe nadzienie zrobi furorę!

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220ºC (bez termoobiegu). Przygotowujemy ciasto na karpatkę korzystając z przepisu na opakowaniu. Zamieniamy jedynie wodę na napar z kawy zbożowej. W nagrzanym piekarniku pieczemy ciasto (na płaskiej blaszce z wyposażenia piekarnika) przez 25−30 minut. Po upieczeniu, za pomocą obręczy, wycinamy kółka – po 2 na jedno ciastko. Gruszki obieramy ze skórki, kroimy na połówki. Gotujemy przez około 20 minut na małym ogniu w soku z czarnej porzeczki. Całość odcedzamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Zawartość torebki z kremem mieszamy w 1/3 mleka, a resztę zagotowujemy. Do gotującego się mleka wlewamy krem, mieszamy i studzimy. Chłodny krem miksujemy, dodając do niego 4 łyżki masła. Upieczone ptysie nadziewamy kremem i przekładamy gruszkami. Na zakończenie ptysie dekorujemy cukrem pudrem.

Sernik na kakaowym spodzie z musem borówkowym

Delecta - sernik na kakaowym spodzie z musem borówkowym

Fot. Materiały prasowe

Składniki:

Ciasto:

  • 150 g herbatników kakaowych
  • 70 g stopionej margaryny
  • 1 łyżka płynnego miodu
  • tłuszcz do wysmarowania boków blaszki
  • 1 łyżka mąki do oprószenia boków blaszki

Masa serowa:

  • 1 kg twarogu
  • 5 jaj
  • 1 opakowanie budyniu smak waniliowy Delecta
  • 1 czubata łyżka mąki pszennej
  • 1 szklanka cukru
  • 100 g stopionej margaryny
  • 2 łyżki cukru wanilinowego Delecta
  • szczypta soli

Mus:

  • 300 g borówek
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2 czubate łyżeczki galaretki smak owoce lasu Delecta

Przez sernik do serca!

Przygotowania rozpoczynamy wyłożenia dna tortownicy papierem do pieczenia, posmarowania boków tłuszczem i posypania mąką. Piekarnik nagrzewamy do 175°C (bez termoobiegu). Herbatniki kruszymy, dodajemy stopioną margarynę i miód. Mieszamy na gładką masę i następnie przekładamy równomiernie do tortownicy i delikatnie ubijamy. Ser mielimy przynajmniej dwa razy na sicie o drobnych oczkach. Białka ubijamy lekko ze szczyptą soli – tylko tyle, aby się spieniły. Dodajemy żółtka i cukier, ubijamy, aż cukier się rozpuści. Dodajemy budyń wymieszany z mąką, stopioną margarynę i cukier wanilinowy, całość miksując do połączenia składników. Dokładamy zmielony twaróg i krótko miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania gładkiej masy. Masę serową delikatnie przelewamy na ciasteczkowy spód. Sernik wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 150°C i pieczemy kolejne 60 minut. Wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki piekarnika i zostawiamy sernik do przestygnięcia na 30 minut, po czym wyjmujemy. Borówki miksujemy i przecieramy przez sito. Dodajemy cukier i podgrzewamy, a gdy mus będzie gorący, dodajemy dwie łyżeczki galaretki i dobrze mieszamy. Mus studzimy i polewamy porcje sernika wedle uznania.

Więcej słodkich inspiracji można znaleźć na www.delektujemy.pl, zaś więcej przepisów na sezonowe owoce i warzywa w danym miesiącu na www.delektujemy.pl/kalendarz.


Artykuł powstał we współpracy z Delecta.

 


5 sposobów, by dobrze zacząć dzień

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 września 2018
Fot. iStock/PeopleImages
 

Często to, w jakim nastroju obudzisz się rano, wpływa na twoje samopoczucie przez resztę dnia.  Jeśli czujesz się przytłoczony, jeśli odczuwasz stres tuż po przebudzeniu, prawdopodobnie nie zmieni się to przez cały dzień, jeśli nic z tym nie zrobisz.

Jeśli chcesz dobrze zacząć dzień, będziesz musiał zmienić niektóre z twoich przyzwyczajeń. Nie zawsze jest to łatwe, ale warto włożyć odrobinę wysiłku i spróbować.

5 sposobów, by dobrze zacząć dzień

Ustaw swój budzik na wcześniejszą niż zazwyczaj godzinę

Wstając trochę wcześniej, będziesz spokojniejszy, wyeliminujesz poczucie napięcia i strach związany z pośpiechem. Możesz posłuchać radia w łóżku, przeciągać się powoli i przygotować się emocjonalnie na wyzwania nowego dnia.

Zacznij prysznicem

Poranny prysznic to nie tylko sposób na przebudzenie; czas spędzony pod wodą to relaksujący i energetyzujący moment. Ciepła woda rozluźni twoje mięśnie i umysł. Ta minuta  dla ciebie pozwoli ci także pomyśleć o możliwościach, jakie masz przed sobą i poczuć wdzięczność za ten nowy dzień.

Przeczytaj coś inspirującego

Niezależnie od tego, czy jest to motywacyjny cytat, czy fragment ulubionej powieści. Czytanie wprowadzi cię w dobry nastrój, pozwoli na osobiste przemyślenia i wyeliminowanie negatywnych myśli.

Przytul się

Przytulanie generuje eksplozję hormonów, która pozwala nam czuć się dobrze i przezwyciężyć lęki. Oksytocyna, ale także serotonina i dopamina wprawiają nas w poczucie harmonii i pełni życia.

Ciesz się pełnym i zbilansowanym śniadaniem

Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia, ponieważ to, co jemy rano pozwala nam zrównoważyć poziom cukru we krwi i zapewnia energię potrzebną do radzenia sobie z fizycznym i psychicznym stresem. Bez dobrego śniadania jesteś bardziej bezbronny, zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Poćwicz

Nie musisz wcale biec na siłownię, możesz pójść pobiegać lub poćwiczyć jogę. Poranny wysiłek przypomni ci, jak ważna jest dobra kondycja fizyczna.


Na podstawie: nos pensees.fr


Mój mąż każdego dnia, jednym małym gestem, pokazuje mi, jak bardzo mnie kocha i jak jestem dla niego ważna

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 września 2018
Fot. iStock/http://www.e-vici.lt/pl/

Obchodziłam niedawno z moim mężem 15-tą rocznicę ślubu… Myślałam o tym, jak cholernie trudne jest małżeństwo. Wspominaliśmy dzień ślubu, kiedy byliśmy zakochani, pełni nadziei, pewni, że teraz już nic złego się nie wydarzy, że my zawsze będziemy tak ze sobą szczęśliwi, jak w tym dniu.

Naiwni. Życie bardzo szybko ściąga nam z nosa różowe okulary i każe się mierzyć ze zwykłą codziennością, pokazuje jak życie we dwoje może być uciążliwe. Że on cię wkurza, bo zostawia brudne skarpetki przy kanapie, nie sprząta po sobie, gdy robi kanapkę, ogląda jakieś idiotyczne dla ciebie programy. Ty go denerwujesz, bo nieustannie chcesz mieć wszystko pod kontrolą, także jego i jego wolny czas. Masz pretensje, że wychodzi, że umawia się z kolegami, że nie położy dzieci spać, bo ogląda mecz, że siorbie, gdy je gorącą zupę.

Mój mąż i ja różnimy się. Nasze małżeństwo bywa na fali wznoszącej, a czasami bardzo boleśnie uderza o dno. Przez ostatnie piętnaście lat zmagaliśmy się z różnymi rzeczami: chorobą nowotworową rodziców, stratą pracy, pojawieniem się dwójki dzieci, zmianą miejsca zamieszkania, strachem, wątpliwościami, poczuciem kompletnej bezradności.

Kiedy dzisiaj o tym myślę, wzruszam się. Łzy same cisną się do oczu na myśl o tym, ile razem przeszliśmy, jakim, pomimo burz, zawirowań, byliśmy dla siebie wsparciem. Jak nasze problemy się zmieniały, te błahe odchodziły na dalszy plan… Kłóciliśmy się, krzyczeliśmy, ale dzisiaj wiem, że jedyną rzeczą, która sprawia, że nadal jesteśmy razem – nie pod przymusem, nie „bo tak trzeba”, jest to, że każdego dnia doceniamy siebie nawzajem, bez względu na wszystko, że robimy dla siebie jedną drobną rzecz. Odkryłam to niedawno wcześniej nie zdając sobie sprawy, jak niezwykle ważne stało się dla naszego związku.

Możecie wierzyć lub nie, ale mój mąż każdego ranka robi mi kawę. Niezależnie od tego, co dzieje się w naszym życiu, on zawsze wyrywa potrzebą ilość czasu, żeby zaparzyć dla mnie kawę, jaką lubię. Wiem, że to jego sposób na pokazanie: „Zależy mi na tobie, pamiętam każdego dnia, że jesteś”.

Ktoś powie – zrobienie kawy to tak banał. Nalewasz wodę, wsypujesz kawę, wciskasz przycisk w ekspresie i voilà, gotowe. W ciągu kilku minut masz gotową kawę, która pomaga ci się obudzić. Pracuję w domu, rzadko kiedy muszę wychodzić do biura, mój mąż wie, że kawa jest dla mnie ważna, jeszcze nim obudzą się rozwrzeszczane dzieciaki i będą siać spustoszenie w całym domu zadając dziesiątki tych samych, co zawsze, pytań: „Widziałaś mój zeszyt?”, „Z czym kanapka?”, „Mamo, pamiętaj, na jutro potrzebuję…”. On wie, że kocham tę ciszę, gdy jeszcze dom śpi, potrzebuję jej, by dobrze rozpocząć dzień. Zdaje sobie sprawę, że ciepło kubka pomiędzy moimi dłońmi rozgrzewa mnie, pomaga ogarnąć wszystko to, co przyniesie mi dzień. Pracę, nowe zlecenia, obiad w międzyczasie, rozmowy z dziećmi, odebranie kilku telefonów.

Siedzę na kanapie i myślę, jakie to szczęście, że on o tym wie, że to rozumie, że całując mnie jeszcze zaspaną na pożegnanie, szepcze: „Wstawaj, bo kawa ci ostygnie”, a ja za każdym razem jestem mu tak ogromnie za to wdzięczna.

Nie, nasze małżeństwo nie jest doskonałe. Wkurzamy się na siebie. Dyskutujemy o mniej lub bardziej błahych rzeczach. Irytuję się tym, że on znowu źle pochował zakupy do lodówki, a on, że przełożyłam po raz kolejny jego papiery. Ale kiedy budzę się następnego ranka i widzę, że czeka na mnie kawa, moje serce mięknie. Dzisiaj wiem, że najważniejszą rzeczą w małżeństwie, jest pokazanie, że nam na sobie nawzajem zależy… Że jesteśmy dla siebie ważni, nie w dużych gestach i słowach, ale w tych szczegółach codzienności, o które dbamy, o których nie zapominamy.

Co nam pozostanie, gdy przestaniemy o to dbać? Mam nadzieję, że mój mąż przez kolejne 15 lat i jeszcze następne, będzie pamiętał o tej kawie, o mnie, o naszej miłości i małżeństwie, które przecież nie jest różami usiane.


Zobacz także

Jaka miłość taka śmierć

Niedobór żelaza – objawy, przyczyny, skutki. Czy wiesz, jak uzupełnić żelazo w organizmie?

To MIT. Kobiety wcale nie radzą sobie lepiej z bólem niż mężczyźni, co lekarze nieustannie ignorują

Najbardziej żałuję, że...

Najbardziej żałuję, że… 7 rzeczy, których ludzie żałują, gdy spoglądają w przeszłość