Kosmetyk musi mieć to „coś” i… MUSI dobrze pachnieć! Domowe SPA – nasze redakcyjne Ochy i Achy

Ochy i Achy
Ochy i Achy
30 listopada 2017
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Co jesienią i zimą decyduje o przetrwaniu damskiej części ludzkości? Łazienka! To tam znajdujemy pocieszenie, ogrzewamy się, relaksujemy i poprawiamy nastrój.   W świecie idealnym w tej łazience przetrwania stoi ogromna (albo całkiem mała) wanna. W tym mniej wyidealizowanym bywa prysznic. Ale nigdy, przenigdy nie może tam zabraknąć chociaż jednego dobrego kosmetyku!

Tego, który powstrzyma cię przed ostatecznym popadnięciem w zimową niedolę lub rzuceniem się do gardeł wszystkim mniej lub bardziej winnym czegokolwiek. Bo, gdy robi się nam źle, nie ma na co czekać. Tu trzeba działać precyzyjnie i najlepiej zapachem!

Dlaczego  w naszym SPA widzicie akurat „TE” kosmetyki? To proste. Kosmetyk musi mieć to „coś” i… MUSI dobrze pachnieć!

Naturalne mydło w płynie – Figowe

23714959_1899042470109129_1027953083_o

Domowe SPA w wersji luksusowej zaczyna się od drobnych codziennych czynności takich, jak mycie rąk! I mydło w płynie bywa w tej kwestii bardzo dyskusyjnym tematem. W moim domu, gdy tylko zaczyna się jesień, mydło w płynie znika na bardzo długo – bo większość produktów koszmarnie wysusza skórę! Ale tak było do niedawna, bo figowe cudo od Yope, całkowicie obroniło honor kosmetyków naturalnych.

Oprócz obłędnego i delikatnego zapachu ma do zaoferowania coś więcej – nawilżanie! Zero sztuczności,żadnych SLS, SLESów, parabenów i pachnideł z dziwnymi numerami. I faktycznie, jest ogromna różnica. Do tego, marka Yope rozprawiła się jeszcze z kilkoma mitami o naturalnych kosmetykach: mydło jest super wydajne (nawet jestem zdania, że pełne naciśnięcie pompki, to zdecydowanie za dużo), dobrze się pieni, bez zastosowania sztucznych spieniaczy (co namiętnie wykorzystują najmłodsi członkowie rodziny – i uwierzcie, 3 pompki „po kryjomu”, gwarantują pianę wszędzie…) i wcale nie śmierdzi! Do tego nie jest drogie!

To jeden z tych produktów, które zamierzam sobie nadal kupować – i korci mnie wypróbowanie innych zapachów (chociaż ta figa, mmm…). Jednym słowem, baaardzo gorąco polecam i deklaruję do tego mydła szczerą miłość, taką, jaką tylko kobieta może pokochać dobry kosmetyk!

cena: ok. 15 – 22 zł / 500 ml(w zależności od drogerii i promocji), wkład uzupełniający ok 13 zł / 500 ml

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗 💗 💗
Cena💗 💗 💗 💗

Naturalny balsam do rąk i ciała – Wanilia i Cynamon

Aaaaa, kolejny must have do postawienia na umywalce (a drugi do kuchni po zmywaniu, obowiązkowo!). Boższ, jak ON pachnie!

Bardzo fajny balsam, który doskonale sprawdza się do nawilżania całego ciała i do pielęgnacji dłoni. Jest bardzo lekki  i szybko się wchłania. Pozostawia po sobie bardzo delikatny i prawie nie wyczuwalny film na skórze. Zapach rewelacyjny – po raz pierwszy spotykam się z „cynamonem”, który nie sprawia, że zamieniam się w świąteczny piernik 😉 . Nuta cynamonu jest bardzo delikatna i jedynie przełamuje zapach wanilii.

Oczywiście ogromny plus za butlę z pompką – jeśli nie pamiętasz, by posmarować dłonie po umyciu, postaw butle na umywalce! W moim przypadku to warunek konieczny 😉 .

Plusy – dokładnie te same, jak mydełko figowe marki YOPE – ta firma odczarowała naturalne kosmetyki!

cena: ok. 39,90 zł / 500 ml

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗 💗 💗
Cena💗 💗 💗

 

Było już SPA codzienne, pora przejść do celebracji wieczoru! Bo domowe SPA, to przede wszystkim smakowanie pielęgnacji ciała kazdym zmysłem!

Spa eco vitality – Aksamitny krem-mus  pod prysznic i do kąpieli – tołpa

23714975_1899826610030715_1927323491_o

TO zdecydowanie produkt bardzo ekskluzywny, ale w przystępnej cenie… pierwsze, co zachwyca, to jego zapach. Bardzo orzeźwiający, intensywny i świdrujący w nosie dobrą energią. Nie bójcie się, mimo odważnej kompozycji zapachowej, nie ma w nim niczego negatywnego. Wręcz przeciwnie. Jedynie o czym pomyślisz, otwierając butelkę, a raczej, co wykrzykniesz spod prysznica, to słowa: Krzysiek/Wojtek/Skarbie/Mamo itd. Przynieś mi świeczkę i zgaś światło! Choć w tym kosmetyku ukryta jest prawdziwa energetyczna bomba zapachowa, masz ochotę wyłączyć wszystkie inne zmysły i naprawdę odpocząć.

Najmocniej wyczuwalnym, wiodącym zapachem są cytrusy i werbena. Również pomysłowe opakowanie zapunktuje w oczach każdej posiadaczki prysznica – sprytny, wysuwany na „pstryk” dzióbek, to zero rozlewania i klejących zatyczek. Idealnie by chwycić w dłoń, obsłużyć jedną ręką i skupić się na czymś innym niż walka z zakrętką w odpływie…

Krem (albo mus, jak kto woli :) ) jest naturalny i przygotowany z wysokiej jakości składników, czego gwarantem jest bez wątpienia tołpa. Doskonale sprawdza się dla wrażliwców. Ma urzekającą konsystencję i już podczas masowania skóry, czuć pod palcami, jak zaczyna się ona relaksować, wygładzać, zmiękczać. Czeka was bardzo, ale to bardzo przyjemna kąpiel w towarzystwie tego mydełka. Jedyne co może dopełnić taką łazienkową sesję, to pachnące smarowanie równie rozpieszczającym masłem z tej serii (ale o tym, nieco niżej).

tołpa zawiera naturalne olejki eteryczne. Zobaczcie, co oferują:

  • werbena – redukuje napięcie i stres
  • limonka – orzeźwia, działa pobudzająco i tonizuje
  • cytryna – odświeża i stymuluje
  • paczula – działa antydepresyjnie i wyciszająco

Chyba nie musimy was dłużej namawiać. 😉

cena: ok. 29 zł / 270 ml

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗💗 💗
Cena💗 💗 💗


Krystaliczne mydło pod prysznic i do kąpieli
– ziaja Cupuaçu

23660369_1899014230111953_1466392108_o

Kto lubi kosmetyki od ziaja, polubi i to mydło, a kto nie – wreszcie ma okazję, żeby zmienić zdanie. Ma przepiękny, brązowy, lekko mieniący się i opalizujący kolor, cudowne składniki i pachnie… wakacjami. Och, jak miło jest wejść pod prysznic w grudniu i poczuć się jak na gorącej plaży!  Szczególnie, gdy ziaja zabiera nas niekomercyjną, gorące wyspę, gdzie nie musimy za wszystko przepłacać.

Dzięki zawartości bardzo odżywczych składników, skóra jest bardzo miękka i nawilżona. Mydło ma bardzo przyjemną konsystencję. Masło cupuacu i masło karite – walczą z szorstką skórą, a olej makadamia i olej z orzechów brazylijskich – mają działanie natłuszczające i nawilżające. Idealny zestaw na przesuszającą skórę zimę. No i ten zapach… :)

cena: ok. 8 zł / 500 ml

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗
Cena💗 💗 💗 💗 💗

Olejek do kąpieli Kneipp – Tajemnica piękna

23659942_1898824470130929_1612449928_o

Jeśli szukacie w domowym SPA czegoś więcej niż dobre mydełko i kremik – pora pochylić się nad tematem kąpieli. I to takich, w których ukryta jest większa filozofia niż prozaiczne „mycie”. Kneipp o wodzie, kąpieli i hydroterapii wie chyba wszystko. A jeśli nie wie, oznacza to, że to coś nie istnieje. Firma ma w swojej bogatej ofercie wybór powalających olejków, esencji, perełek i wszystkiego, co wynosi domowe SPA na wyższy lewel świadomości. I co najważniejsze ich dewizą jest hasło, że natura dała nam absolutnie wszystko, co potrzebne naszemu ciału.

Olejek do kąpieli Tajemnica piękna (argan, marula, rącznik i oliwka), to najprostszy sposób, żeby naturalnie zrelaksować skórę.  Pierwsza propozycja ma piękny, lecz bardzo delikatny zapach. To kompozycja naturalnych olejków, które nawilżają i natłuszczają skórę. Kilkunastu minutowa kąpiel z tym cudeńkiem, to sposób na pozbycie się nieprzyjemnego napięcia – i zero heroizmu podczas „smarowania” czy czekania „aż się wchłonie”. Wszystko załatwione od ręki, wystarczy wanna! Kochamy!

Jeśli chcecie dopiero wypróbować ten rodzaj pielęgnacji – mamy dobre wiadomości, olejek jest dostępny w malutkiej buteleczce na 1-2 kąpiele za około 5,99 zł.

Jeszcze jakieś zalety? Oczywiście:

  • Bez substancji konserwujących (np. parabenów)
  • Bez barwników.
  • Bez olejów parafinowych, silikonowych i mineralnych.

cena: ok. 5,99 zł / 20 ml

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗
Cena💗 💗 💗 💗 💗

 

Esencja do kąpieli Kneipp – głęboki odpoczynek

23600207_1898826713464038_34327843_o

Zapach, w którym się zakochałam (i nie tylko ja). Ta aromatyczna kompozycja olejków eterycznych to odprężenie w butelce (i Kneipp potwierdza to chętnie wynikami badań Instytutu Psychofizjologii). A kto nie wierzy, po prostu musi podejść do weryfikacji empirycznie.

Paczula i drzewo sandałowe, stonowane, głębokie i wyciszające nuty. Dla mnie zapach idealny – i uwierzcie, nie ma nic wspólnego z zapachem sklepu indyjskiego z końca lat 90-tych ;). Tutaj jest elegancko i w sam raz. Uwiódł mnie, nic nie poradzę, choć na co dzień wcale nie jestem fanem zapachów korzennych i ziołowych.

Produkt oczywiście wysokiej jakości, zawiera olejek esteryczny z paczuli i ekstrakt z drzewa sandałowego.

cena: ok. 20 zł / 100 ml

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗
Cena💗 💗 💗 💗 💗

Esencja do kąpieli  Kneipp – Totalny relaks

23715258_1899014246778618_142365924_o

Bardziej subtelny, miękki zapach. A właściwości?

Melisa indyjska czyli citronella, słynie ze swojego odprężającego i uspokajającego działania. Idealny wybór na wieczorną kąpiel! Esencja zawiera wyjątkowo dużo naturalnego olejku eterycznego z melisy indyjskiej oraz ekstrakt z melisy cytrynowej

Jeśli nie macie wanny – nic straconego, równie cudownie możecie się zrelaksować urządzając sobie kąpiel stóp w zwykłej misce. Polecamy wersję z dolewaniem ciepłej wody, czyli domową kurację według Sebastiana Kneipp. Zaczynamy od letniej wody, stopniową dolewając cieplejszą, tak aby nie zanurzać nagle stóp w gorącej wodzie, a powolutku dojść do optymalnej temperatury :) .

cena: ok. 20 zł / 100 ml

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗
Cena💗 💗 💗 💗 💗

Kneipp w swojej ofercie ma ogrom kosmetyków i produktów, jeśli „odpoczywacie nosem” – z pewnością znajdziecie u nich, swojego bohatera.

Naturalny żel pod prysznic – Geranium (kochamy tego misia! ❤ 🐻)

23659952_1899047896775253_1211594574_o

Trzecie, intensywnie pachnący i bosko naturalny żel po prysznic od YOPE. Zapach zaskakujący, bo nigdy nie pomyślałbym, że woń geranium można tak dobrze oswoić. Kosmetyk ma bardzo intensywny zapach, co bardzo poprawia nastrój podczas kąpieli, jednak nie pozostawia po sobie zbyt intensywnej woni po kąpieli na skórze.

Butelka z pompką – uwielbiamy, jest po prostu praktycznie. Reszta zachwytów, które już wypisyłaśmy przy okazji mydła figowego i balsamu – nadal aktualna :) . Świetne kosmetyki – nic dodać, niż ująć!

cena: ok. 19 zł

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗 💗 💗
Cena💗 💗 💗 💗

Żeby nam się chciało tak samo, jak dobrze smarowało. Czyli ukoronowanie wieczoru

sopot spa – receptura młodości, masło do ciała ziaja

23634171_1898818883464821_1159391912_o

Jeśli nie jesteś entuzjastą tłustych i ciężkich kremów czy maseł, dobrze trafiłeś! Choć do tej pory seria „ziaja sopot” kojarzyła mi się głównie z kosmetykami do i po opalaniu, okazuje się, że sopockie rarytasy mają jeszcze asa w rękawie.

Ma lekko słony zapach, mam nadzieję, że potraficie sobie to wyobrazić :) – bardzo subtelny, lekko morski. I jest genialną propozycją dla wszystkich zbrodniarzy, którzy nie cierpią się smarować i nawilżać. Jak na masło ma wyjątkowo lekką konsystencję, a sam kosmetyk po nałożeniu na skórę przypomina swoim zachowaniem lotion. Wchłania się błyskawicznie – żadnych białych esów floresów – pozostawiając jednocześnie wrażenie wilgotnej jeszcze skóry. Lecz to tylko wrażenie, bardzo szybko możecie wskakiwać w swoją ulubioną piżamkę w jednorożce (albo pandy).

Świetnie nawilża skórę i chroni jej barierę lipidową – dzięki zawartości… no właśnie, co siedzi w środku? Bardzo wiele:

Receptura młodości = solanka sopocka, hydro-retinol, porphyra umbilicalis, laminaria digitata, enteromorpha compressa, omega 3, omega 6, wit. E.

Niedrogi i dobrze działający kosmetyk, absolutnie zasługuje na częste wizyty w naszej łazience i miano „odkrycia”! skóra jest aksamitna i bardzo gładka – to ten moment, kiedy masz ochotę się po niej głaskać i sprawia ci to zwyczajnie przyjemność. Brawo ziaja!

cena: ok. 14 zł

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗
Opakowanie💗 💗
Cena💗 💗 💗 💗 💗

 

tołpa spa eco relax – otulające masło-krem

23660589_1899808613365848_1181875685_o

To prawdziwy smaczek! Kąsek na drogeryjnych półkach – i choć nie należy do najtańszych, wart jest każdych pieniędzy! Ale bez obaw, cena nie straszy – choć to zdecydowanie wyższa półka.

Jak ON pachnie!!! To jeden z tych kosmetyków, po których użyciu czujesz się jak milion dolarów. Ma gęstą konsystencję, ale nie jest zbyt tłusty i nachalny, dobrze się wchłania. Smarowanie skóry musem jest magiczne, przyjemne i naprawdę przestajesz myśleć kategoriami: „nie chcę mi się” lub „nie mam na to czasu”… Po prostu smarujesz i smarujesz i chciałabyś jeszcze, ale żali ci go zbyt szybko zużyć :)

Kosmetyk eco, bogaty w olejki eteryczne i zamieniający skórę w marzenie!

Co siedzi w środku i sprawia, że nie chcesz przestawać?

  • drzewo sandałowe – koi, wycisza i odpręża
  • cedr – łagodzi stany lękowe, redukuje napięcie i stres
  • cytryna – odświeża, stymuluje i łagodzi stany lękowe
  • paczula – działa antydepresyjnie i wyciszająco
  • bergamotka – poprawia nastrój, działa antydepresyjnie

Masło bardzo dobrze odżywia skórę, poprawia jej napięcie i fakturę. A wszystkiego jego zalety sprawiają, że zaczynasz lubić swoje ciało – tak, nawet uda i brzuch i pupę, która jeszcze wczoraj wydawała ci się mniej atrakcyjna. Różnicę czuć już po pierwszym zastosowaniu, a przy regularnym korzystaniu z kosmetyku, skóra wydaje się być zaczarowana – będę się upierać, że dobrze wypielęgnowana skóra, robi większą „robotę” niż różnica kilku cm w obwodzie!

cena: ok. 40 zł

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗 💗
Zapach💗💗💗💗 💗
Opakowanie💗 💗 💗 💗
Cena💗 💗

 

Stopy też się liczą…

23732468_1899808650032511_1966606956_o

tołpa dermo pedi, fresh – orzeźwiający balsam do stóp

K-O-C-H-A-M. Dlaczego? Nienawidzę spać w skarpetkach (jedna stopa MUSI choć pięta wystawać spod kołdry dla regulacji temperatury 😛 ), nie cierpię tłustych i pośmierdujących kremów do stóp, brudzących talkiem dezodorantów i całego tego towarzystwa – fe, be, wrr. Ten balsam odczarował całą tę mordęgę! Lekki! Ekspresowo się wchłaniający i chyba magiczny – bo wreszcie po paru miesiącach walki z pęknięta piętą – kuracja tołpy plus zwyczajna tarka – pokonały problem!

Na dzień – tak rzecze producent, na noc tak też wypróbowałam – dla mnie kosmetyk idealny! Aaaa i jeszcze wolność od tego uczucia, gdy kosmetyk do stóp zostaje na dłoniach :)

Dodatkowy duży plus za buteleczkę z pompką i dobrą cenę (jest baaardzo wydajny) – naprawdę kładzie na łopatki niektóre hiper drogie smarowidła do stóp. Ode mnie ogromne serca!

cena: ok. 18 zł

Nasze Ochy i Achy!

Działanie💗💗💗💗💗
Zapach💗💗💗💗💗
Opakowanie💗💗💗💗💗
Cena💗💗💗💗💗

 


Farba do włosów z Joanny za 12 złotych? Opadły nam szczęki, serio, nie trzeba przepłacać [test redakcji]

Ochy i Achy
Ochy i Achy
6 listopada 2017
Fot. iStock / yuriyzhuravov
Fot. iStock / yuriyzhuravov
 

Farbujecie włosy w domu? My też. Jeśli nie usiłujecie uzyskać nad wyraz dziwnego i skomplikowanego efektu, zazwyczaj domowa koloryzacja nie sprawia trudności, pozostaje tylko jeden element ryzyka… wybór farby.

Kiedy zaproponowano nam redakcyjne przetestowanie nowego produktu z Joanny, zgodziłyśmy się bez wahania, ale z potężnym i bardzo „babskim” niedowierzaniem. „Najwyżej obetnę…”, „mam w szafce swoją farbę, gdyby nie wyszło”… bo przecież każda z nas, ma swoje pewniaki. Ale okazuje się po raz kolejny, że kto nie ryzykuje, nie pije szampana 😉 .

Zobaczcie, jak poszło na naszych głowach!

Hanna 10.01 – platynowy blond

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Włosy farbuję od… umówmy się, że od zawsze ;), zdążyłam nosić już włosy długie i krótkie, blond, brązowe, rude i czarne – ale do blondu wracam po każdej chwili słabości. Miałam okazję farbować włosy prawie każdą dostępną w drogerii farbą, z drobnymi wyjątkami.  Jednak zawsze odnosiłam wrażenie, że Joanna niekoniecznie będzie moim wyborem. Blond, mój ulubiony, to jasny, popielaty odcień, koniecznie zimny – podobny do mojego naturalnego koloru (tak, do tego się dochodzi z wiekiem 😉 ).

Nie dajcie się zwieść nazwie tego odcienia. Większość marek pod platynowym blondem skrywa dość ordynarny białawy kolor, kojarzący się z lalką. Od początku urzekła mnie barwa zaproponowana przez Joannę. Bardzo subtelna, lekko popielata, naturalna. Oczywiście zaraz potem pojawiło się niedowierzanie: „taa, mhm, pewnie i tak wyjdzie żółte”. Bo spośród dziesiątek dostępnych farb, miałam na liście na swoich pewniaków tylko dwie marki, które „dobrze” spisywały się na moich włosach. Okazało się, że Joanna pobiła je na głowę!

Przed farbowaniem

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Zadanie było wymagające, bo i odrost po poprzednim farbowaniu do małych nie należał. Około 2 cm pola bitwy.

W zestawie znajdowały się: farba, utleniacz, stabilizator koloru oraz para rękawiczek.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Farbowanie:

Cała procedura była dość zaskakująca i banalnie prosta. Była tylko jedna niewiadoma: czy jedno opakowanie wystarczy???

Pierwsze zaskoczenie – po wymieszaniu składników w miseczce, nic nie śmierdziało w łazience! To zaskoczenie zrodziło pytanie, czy ta farba poradzi sobie z odrostem?

Drugie zaskoczenie – farbę nakłada się na wilgotne włosy.

Farba ma lekką konsystencję i bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Dodatkowo aplikacja na wilgotne włosy okazała się olbrzymim ułatwieniem. Mokre włosy nie plączą się podczas nakładania farby na kolejne pasma, łatwiej się je przeczesuje i rozdziela, a dzięki temu – dokładniej. Po nałożeniu mieszanki na odrosty należy odczekać 15-20  minut, po czym nałożyć farbę na resztę włosów i pozostawić na głowie na kolejne 5-10 minut.

Po upłynięciu czasu podanego w instrukcji należy włosy lekko zmoczyć i wymasować, jak podczas mycia głowy. Następnie spłukać dokładnie głowę i nałożyć stabilizator. Ostatnim krokiem jest zawinięcie głowy po nałożeniu stabilizatora ręcznikiem i 10-15 minut relaksu. Spłukiwanie i zachwyty nad nowym kolorem. :)

Postępowałam zgodnie z instrukcją i było wyśmienicie!

Kolor wyszedł przepięknie,  nie pozostała żadna różnica między odrostem a wcześniej farbowanymi włosami (inną farbą!). Zobaczcie sami (zdjęcie w dziennym świetle bez retuszu).

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Dla mnie Joanna zasługuje na miano efektu WOW. Nie spodziewałam się kompletnie tak fajnego efektu i dobrego produktu. Gratulacje. Zostaje na następne farbowanie … i następne, i następne i…

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

PS: Włosy są naprawdę miękkie i ładne. Zero „siana”.

Ewa 8.1 i 6.36 – naturalny blond i ciepły brąz

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Mnie do farbowania włosów naprawdę nie trzeba długo namawiać. Co prawda przeszłam wszystkie możliwe kolory, ale (podobnie jak Ewelina) ostatnio z chęcią sięgam po te farby, które dają moim włosom najbardziej naturalny kolor. Od dawien dawna włosy farbuję sama w domu, to znaczy farbuje mąż, ale on nie lubi, jak mówię o tym głośno, więc jakby co, to nie mówiłam. Kiedy idę do fryzjera, często słyszę: „Jaką farbą farbowała pani włosy” i szczerze – nigdy nie pamiętam. Najczęściej wybieram z półki ten kolor, który mi się podoba patrząc oczywiście na to, czy farba jest w rozsądnej cenie. Nie jestem wierna żadnym markom, barwom i innym tym podobnym rzeczom. A farby firmy Joanna znam, nie raz na moich włosach lądowały, więc zdecydowałam się użyć.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Co więcej, zadeklarowałam, że wymieszam dwie farby. Dlaczego? Bo po pierwsze nigdy nie pomyślałam, że przecież faktycznie tak można, a po drugie – zawsze to jakieś nowe doświadczenie. Trudno, jak nie wyjdzie, pofarbuję jeszcze raz.

Przed farbowaniem

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Wymieszałam po połowie każdej farby. I fakt – nie śmierdzi chemią tak jak zazwyczaj, ma zdecydowanie łagodniejszy zapach. Świetnie rozprowadza się na włosach. Ja zawsze postuluję, żeby załączać pędzelek do farbowania włosów, bo notorycznie gubię swoje, byłoby miło. I powiem szczerze – zmyta po 30 minutach farbach, wysuszone włosy – to był efekt WOW. Ta farba jest naprawdę fantastyczna, wychodzi piękny kolor, bez żadnego przekłamania czy nieoczekiwanych efektów. I w końcu nie farbuje samej skóry głowy tak, że do kolejnego mycia głowy strach wyjść z domu. I powiem szczerze – tak jak nigdy nie zwracałam uwagi, jaką farbą farbuję włosy, tak teraz coś mi się wydaje, że na bardzo długo pozostanę wierna ULTRAPLEX COLOR.

Po farbowaniu

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Żaklina 8.45 – płomienny rudy

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Moje z natury nijakiego koloru włosy od dobrych siedmiu lat farbuję na rude odcienie.  Muszę przyznać, że dotychczas wypróbowałam wiele różnych farb do włosów, ale jedynie dwie lub trzy z nich gwarantowały efekt, który chciałam osiągnąć. Z ciekawości wypróbowałam farbę Ultraplex o kolorze płomienny rudy, zastanawiając się, czy ów rudy będzie tak płomienny, jak widać na opakowaniu.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Mam długie i bardzo gęste włosy, więc zastanawiałam się, czy dwa opakowania farby wystarczą, czy może zostanę z niezafarbowanymi plackami? Pierwsze wrażenie było na plus — farba jest wydajna i ma lekką konsystencję, nie jest zbyt gęsta, dzięki czemu bezproblemowo rozprowadza się po włosach. Gdy w ubiegłym miesiącu korzystałam z innej farby, modliłam się o to, by wystarczało jej na całość. W tym przypadku dwa opakowania farby wystarczyły i nawet zostało jeszcze troszkę farby w miseczce.

Przed farbowaniem

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Podczas farbowania włosów schemat jest chyba wszędzie taki sam, więc tu rewolucji nie było. Nowością jest nałożenie stabilizatora, który ma na celu zamknięcie łusek na powierzchni włosów, dla ich wytrzymałości, sprężystości i połysku. Po wysuszeniu włosów mogłam stwierdzić, że nie tylko nie ubyło im z miękkości (niektóre farby, których wcześniej używałam, pozostawiały po sobie przesuszone włosy), w dodatku kolor jest identyczny z tym, który zaprezentował producent na zdjęciu poglądowym z opakowania. Ja jestem zachwycona tą farbą, dla mnie kolor jest idealny i z przyjemnością sięgnę po nią w przyszłości.

 Po farbowaniu

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Ewelina 5.36 – medium brown

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Doskonale pamiętam czasy, gdy kolor włosów zmieniałam kilka razy w roku – od platynowego blondu, przez delikatne brązy, aż po głęboką czerń. Po wszystkich tych eksperymentach pokochałam w końcu (a może raczej musiałam, bo włosy swoje przeszły) swój naturalny kolor. Bez entuzjazmu, więc zabrałam się za testowanie farby ULTRAPLEX marki Joanna. Skoro jednak wszystkie, to wszystkie. „Trudno, najwyżej zetnę” – pomyślałam. Noszę przecież krótką fryzurę.

Przed farbowaniem

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Wybrałam średni brąz, ponieważ nie zależało mi na totalnej zmianie, a na pogłębieniu mojego naturalnego koloru włosów. Instrukcja nie sprawiła mi żadnych problemów, choć samodzielnie farbowałam włosy w domu może trzeci raz. Jedyne, co bym zmieniła w kwestii samej aplikacji, to naczynie. Fajnie, jakby farbę mieszało się poprzez wstrząśnięcie w dołączonej buteleczce i za jej pomocą aplikowało na głowę. Ale dramatu nie było. Moja wina, że jestem fleją. Na moje włosy zużyłam może 1/4 produktu. Farbę zmyłam po 30 minutach.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Efekt? No czegoś takiego to się nie spodziewałam! Kolor dokładni taki, jak sobie wyobrażałam. Wygląda naturalnie i pasuje do mojej karnacji. W czasie aplikacji nie odczułam ani pieczenia ani swędzenia. To, co jednak zrobiło na mnie największe wrażenie, to bezproblemowe zmywanie farby ze skóry głowy. Przy tak krótkich włosach jak moje widać wszystkie zacieki na linii włosów. Tak było i w tym przypadku, jednak udało mi się zmyć farbę ze skóry już podczas jednego mycia włosów. To duży plus, ponieważ pamiętam czasy, gdy przez kilka dni musiałam chodzić w czapce z powodu nieestetycznych zacieków i czarnych plam w miejscach, gdzie prześwituje skóra. Szczerze polecam.

Po farbowaniu

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Zajrzyjcie na stronę Joanny, znajdziecie tam całą gamę kolorystyczną: www.joanna.pl.