Koleżanka wytyka mi, że spoczęłam na laurach i nie rozwijam się, a ja… jestem szczęśliwa!

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 lipca 2017
Fot. iStock / M_a_y_a
Fot. iStock / M_a_y_a

„To wprost niemożliwe, że kobieta z twoim wykształceniem i możliwościami nie chce robić kariery i rozwijać się” – usłyszałam niedawno od koleżanki. Niemożliwe? Dlaczego? Czy każdy musi robić karierę przez duże K  i za największe ambicje mieć awanse i tytuły przed nazwiskiem? Świat zwariował na punkcie rozwoju osobistego i słusznie, bo rozwijać się trzeba – tylko dlaczego ten rozwój pojmowany jest tak jednowymiarowo?

Mam 35 lat, jestem mężatką, matką dwójki dzieci. Od dwunastu lat pracuję w tej samej firmie, znam na wylot każdy jej kąt i każdego pracownika – co wcale nie jest trudne, biorąc pod uwagę, że jest nas tutaj niespełna dziesięcioro. Doskonale znam swoje obowiązki i dobrze wiem, jak będzie wyglądał każdy kolejny dzień w firmie. Nuda? Rutyna? Możliwe, ale wcale mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – jestem z tym szczęśliwa! Szef traktuje mnie jak człowieka, a nie trybik w maszynie, współpracownicy nie marzą o tym, by podstawić mi nogę i są autentycznie życzliwi, nie boję się o utratę posady biorąc zwolnienie lekarskie z powodu choroby dziecka. Pensja może i jest przeciętna, ale wystarczająca, nie brakuje nam do pierwszego. Jedni stwierdzą, że złapałam Pana Boga za nogi i każą trzymać się tego, co mam, inni zarzucą, że spoczęłam na laurach i ugrzęzłam we własnej strefie komfortu (modne ostatnio słowo).

Pamiętam jak moi rodzice harowali, by mi i siostrze niczego nie brakowało. I pomimo wysiłków nie udało im się, bo brakowało nam najważniejszego – ich obecności. Mama była księgową, brała dodatkowe zlecenia i nawet w domu siedziała nad papierami. Nieustannie też szkoliła się, chodziła na kursy komputerowe, wdrażała do pracy w nowych systemach – nie miała wyjścia, wszystko „szło z duchem czasu” i zmieniało się często z dnia na dzień. Tata pracował w banku, zaczynał od zwykłego kasjera, a na emeryturę przechodził jako kierownik wyższego szczebla. Ta droga zawodowa kosztowała go mnóstwo wysiłku, dwa lata studiów podyplomowych, niezliczone godziny dodatkowej pracy, kursów i szkoleń.

Kiedy oboje byli  już na emeryturze, zapytałam ich, czy nie żałują swoich wyborów zawodowych. Sama stałam wtedy przed kolejną życiową decyzją i potrzebowałam rady, wskazówki kogoś bardziej doświadczonego. Mama powiedziała mi wtedy, że choć jest im teraz dobrze i mogą spokojnie odpoczywać, to czuje, jak wiele im umknęło w tym pędzie, że pewnych spraw już nie da się nadrobić i wynagrodzić. Obiecałam sobie wówczas, że ze mną będzie zupełnie inaczej, że moje dzieci nie poznają smaku samotności i rozczarowania kolejną nieobecnością rodziców i niedotrzymanym przez nich słowem. Że nie będę czekać do emerytury z realizowaniem swoich marzeń i odpoczynkiem, z prawdziwym przeżywaniem życia. Jak na razie, dotrzymuję słowa.

„Z twoją głową i umiejętnościami mogłabyś zajść o wiele dalej, awansować. Kiedyś byłaś zupełnie inna”. No tak, kiedyś nie miałam rodziny i praca była numerem jeden. Ale moje priorytety się zmieniły, potrzeby mam zupełnie inne, pragnienia nie te same, co dziesięć lat temu. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w większych firmach, czy w korporacjach, perspektywy są o wiele większe. Że są prywatne ubezpieczenia lekarskie, karty do klubów sportowych, darmowe bilety do kina, duże premie świąteczne, kursy, szkolenia – tylko czasu brakuje, by z tego wszystkiego korzystać, bo trzeba biec w wyścigu i nie dać się wyprzedzić innym. Wcale o tym nie marzę! Wolę swoją nudę, spokój, wolne popołudnia dla rodziny i ograniczony stres.

Czy naprawdę miarą szczęścia w dzisiejszych czasach stał się rozwój zawodowy i pozycja, jaką zajmujemy na rynku pracy? A komfort, coś, do czego paradoksalnie każdy z nas dąży, postrzegany jest jako przeszkoda, uczucie tłamszące i ograniczające? Nie widzę nic złego w tym, że czuję się dobrze tam, gdzie teraz jestem, a swoją pracę traktuję jedynie jako źródło zarobku, a nie życiowej satysfakcji. To nie jest moja pasja. To nie jest moje hobby. Mogłabym bez niej żyć i być równie szczęśliwa. I nie boję się mówić o tym głośno, choć to niepopularne w dzisiejszych czasach i postrzegane jako wyraz braku ambicji, lenistwa i wygodnictwa. Od bycia wzorowym pracownikiem wolę bycie wzorową matką i żoną, a zamiast rozwoju zawodowego wybieram rozwijanie własnych pasji i zainteresowań – robię to świadomie i z ochotą, bez żalu i wyrzeczeń. To jest właśnie moja wizja szczęścia – nie żyję po to, by pracować, ale pracuję po to, by godnie żyć. Czy tak trudno jest to zrozumieć i zaakceptować?


Trafiony, zatopiony. Bycie matką… witaj w naszym świecie

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
1 lipca 2017
Fot.  Screen z Facebooka / Doodle Diary of a new Mum
Fot. Screen z Facebooka / Doodle Diary of a new Mum

Cudowne, boleśnie prawdziwe i trafiające w punkt ilustracje autorstwa Lucy Scott możecie podziwiać na jej Facebookowym profilu Doodle Diary of a new Mum lub w świeżo wydanej książce. Za co pokochały ją tłumy?

To proste, kiedy życie matki zaczyna cię przytłaczać, nic tak nie pomaga złapać dystansu, jak bratnia dusza w niedoli. A ci, którzy lubią sobie na mamuśkach poużywać lub walczą z ideą robienia z nas „nadludzi” wykłócających się o byle przywileje – patrzcie ;). Nie brak nam dystansu. I tak, zdecydowana większość z nas kocha ten bajzel – co nie oznacza, że nie wolno nam trochę ponarzekać.

Witaj w naszym świecie…










Co z czym łączyć, a czego unikać? Czyli jak dobrać kolory ubrań i nie zaliczyć modowej wpadki

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
1 lipca 2017
Fot. iStock
Fot. iStock

Jak nas widzą, tak nas piszą. Czy nam się to podoba, czy nie, w pierwszym kontakcie jesteśmy oceniane na podstawie tego, jak wyglądamy. Jeśli masz na swoim koncie kilka kolorystycznych wpadek lub nie czujesz się pewnie w modowych eksperymentach – przeczytaj. 

Żeby wyglądać dobrze i czuć się swobodnie warto trzymać się kilku zasad, które ułatwią zadanie dobrania kolorów garderoby. Pamiętaj, aby dopasować strój do swojej sylwetki (więcej o tym przeczytasz tutaj).

Nikt nie rodzi się z umiejętnością ich łączenia, ale można się tego nauczyć.

Zobacz, jak bawić się kolorem i nie paść ofiarą kolorowej  katastrofy.

Trzy kolory to maksimum

Jeśli chcesz łączyć kolory i wyglądać dobrze, nie przesadzaj, ogranicz się do trzech barw. Mieszanka wielu kolorów nie wygląda dobrze i elegancko. Im więcej różnych elementów i barw, tym łatwiej o efekt dysharmonii. Efekt? Rozproszenie, które sprawi, że będziesz mniej atrakcyjna.

Fot. iStock / illionaire

Fot. iStock / illionaire

Użyj koła barw, aby znaleźć połączenia kolorystyczne

Koło barw to model graficzny, który przedstawia zasady mieszania i łączenia się barw. Ułożenie kolorów na kole nie jest przypadkowe.

Te, które znajdują się po przeciwnych stronach, nazywane są „dopełniającymi” i na tym opiera się ogólna zasada dobierania barw za pomocą koła. Najlepiej pasują do siebie te kolory, które znajdują się po przeciwnych stronach koła.

Druga zasada polega na tym, żeby unikać łączenia barw bezpośrednio ze sobą sąsiadujących, czyli np. czerwień świetnie wygląda w połączeniu z turkusem, ale już niekoniecznie z pomarańczem.

Fot. iStock / Thoth_Adan

Fot. iStock / Thoth_Adan

Trzymaj się jednej „rodziny”

To całkiem proste: pastele łącz z pastelami, odcienie ziemi z odcieniami ziemi itd.. Jest to najbardziej bezpieczna opcja dla kobiet, które są bardziej stonowane i nie lubią ekstrawagancji. W takim zestawie będziesz wyglądać atrakcyjnie i poczujesz się bezpiecznie.

Fot. iStock / NYS444

Fot. iStock / NYS444

Jeden kolor, kilka odcieni

Zestawy monochromatyczne wyglądają dobrze, jednak musisz kierować się swoją gamą kolorystyczną odpowiednią do typu urody. Ale to wcale nie oznacza, że cała od stóp do głów musisz chodzić np. w niebieskim, buty i torebka mogą być w innym kolorze.

Fot. iStock / NYS444

Fot. iStock / NYS444

Trzymaj się jednej „temperatury”

Temperatury kolorystycznej barw, oczywiście :) Kolory „ciepłe” pasują do „ciepłych” i analogicznie – „zimne” do „zimnych”. Do tych pierwszych należą m.in. czerwony, brązowy, pomarańczowy. Do drugich: odcienie niebieskiego, różu i fioletu.

Fot. iStock / Catherine Lane

Fot. iStock / Catherine Lane

Stosuj efekt ombre

Różne odcienie tego samego koloru lub podobne kolory dobrane na zasadzie ombre prawie zawsze wyglądają dobrze (tak, róż z czerwienią pasują do siebie!).

Fot. iStock / Tarzhanova

Fot. iStock / Tarzhanova

Neony tylko pojedynczo

Mocna limonka czy jaskrawy róż dobrze wyglądają, ale pojedynczo. Neonowe zestawy nie są dobrym pomysłem, naprawdę. Wystarczy jeden element w takim kolorze, reszta musi stanowić dla niego tło.

Fot. iStock / NYS444

Fot. iStock / NYS444

Nie łącz ciemnego z ciemnym

Zestawienie ciemnej góry i ciemnego dołu wygląda ponuro oraz przytłaczająco. Pobaw się modą i zaszalej z kolorem. Jeden ciemny element stylizacji w zupełności wystarczy. Poza tym taki ciemny zestaw doda ci kilka lat.

Fot. iStock / NYS444

Fot. iStock / NYS444

Uważaj na te połączenia

Niektóre kolory po prostu nie mogą być łączone razem, choć wiele kobiet uwielbia je ze sobą zestawiać. Czarny może być łączony ze wszystkim, choć są dwa kolory, do którymi jest niedozwolony. To granat i brąz.

Fot. iStock / Tarzhanova

Fot. iStock / Tarzhanova

Białego nie powinnaś zestawiać ze śmietanowym, bo uzyskasz efekt nieudanego eksperymentu. Jeśli nie chcesz popełnić modowej wpadki, wystrzegaj się także mieszania brązowego i szarego.

Szukaj koloru we wzorze

Wybierając np. wzorzystą bluzkę musisz uważać na dół, bo możesz uzyskać komiczny  i przerysowany efekt. Zasada jest prosta. Skup się na jednym-dwóch odcieniach, które znajdują się we wzorze i do nich dobierz pozostałe elementy garderoby.

Fot. iStock / SrdjanPav

Fot. iStock / SrdjanPav

Jeśli masz wątpliwości, postaw na klasykę

Neutralne kolory (biały, czarny, szary, denim) są idealne jako podstawa mieszania kolorów. Do elementu w tym odcieniu możesz dołożyć każdy inny, nawet krzykliwy, i będziesz wyglądać dobrze. Możesz także łączyć je ze sobą. Wcale nie musi być nudno!

Fot. iStock / NYS444

Fot. iStock / NYS444

Moda to prawdziwa sztuka, która kieruje się swoimi prawami. Warto więc znać jej tajemnice i je wykorzystywać, aby wyglądać atrakcyjnie. To wcale nie jest trudne, jak może się wydawać. Każda z nas może prezentować się dobrze. I to bez wydawania majątku i kupowania markowych ciuchów.

Fot. iStock / Connel_Design

Fot. iStock / Connel_Design

Źrodło: cosmopolitan,teenzone,wikihow


Zobacz także

Fot. iStock / Tamara Dragovic

9 zasad, których musi przestrzegać kobieta, żeby inni dali jej żyć. Kiedy to się skończy, do diabła!

Fot. iStock

Można utonąć we własnym łóżku, wiele godzin po wyjściu z wody. Suche i wtórne utonięcia zbierają co roku żniwo

Mat. prasowe

Weź udział w naszej zabawie „Zabierz Nissana Juke na weekend!”