Kobiety wykonują w domu całą emocjonalną pracę. I to jest bardzo wyczerpujące

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 listopada 2018
Fot. iStock
 

Pamiętasz o wszystkich urodzinach. To ty wiesz, które ubrania są za małe dla twoich dzieci i to ty opróżniasz szuflady, gdy zmieniają się pory roku. Planujesz wizyty u lekarza. Prowadzisz kalendarz: kto ma szkółkę piłkarską, kiedy jest zebranie w szkole, kiedy następne szczepienie.  Pakujesz śniadania do plecaków i teczek.  Gotujesz, planujesz posiłki. I nie chodzi o to, że twój partner „nie pomaga”. On pomaga, albo raczej „uczestniczy” we wspólnym życiu. Tylko, że to ty nim kierujesz, bo wydaje ci się, że tylko ty robisz to wszystko najlepiej.

Musisz ułożyć te wszystkie plastikowe torby z ubraniami zimowymi dzieci na środku kuchennej podłogi, a potem zapytać: „Czy możesz zabrać je na strych?” I czekasz. Po kilku dniach w końcu tam trafią. Albo się wściekniesz i zrobisz to sama. Ostentacyjnie, z fochem. „Pokażesz” mu. Tylko nie zdajesz sobie sprawy ile cię to wszystko kosztuje. Emocjonalnie. Psychicznie. Jesteś zmęczona, choć nie potrafisz do końca wyjaśnić dlaczego.

Twój wysiłek nazywa się  „pracą emocjonalną”.  Rozdzielanie pracy na inne osoby, czyli nakłanianie ich do zrobienia czegoś, co powinny instynktownie same zrobić, co powinno być naturalne, jest wyczerpujące i frustrujące.

Jest  w społeczeństwie wciąż to oczekiwanie, że kobiety zajmą się pewnymi rzeczami lepiej. Gdy nie wykonasz „swojej roboty” w domu, sama się obwiniasz.  „Niektóre obowiązki to praca dla kobiet” – to hasło nasze społeczeństwo ma wdrukowane w głowę. Pora je wytrzeć gumką.

Praca emocjonalna w domu, przy rodzinie oznacza pracę kobiet i pracę mężczyzn w równym stopniu, ale to od kobiet oczekuje się „nadzorowania” domowego ogniska – bez względu na to, jaki rodzaj kosztów za nie poniosą: psychicznie, fizycznie lub emocjonalnie.

Pierwszy krok do zakończenia tej emocjonalnej plątaniny to edukacja. Kobiety muszą wiedzieć, zdać sobie sprawę z tego, co tak naprawdę się dzieje w ich domach, gdy same ponoszą odpowiedzialność za funkcjonowanie rodziny – podobnie jak mężczyźni. Mężczyźni potrzebują samoświadomości tego, o co proszą i czego oczekują od kobiet. Tylko wtedy będą w stanie zrozumieć, jak bardzo te oczekiwania są niesprawiedliwe.

Kobiety zaś  muszą zdać sobie sprawę z tego, czego oczekują od siebie samych. Może to oznaczać pozostawienie pewnych rzeczy niezałatwionych: nieplanowane spotkania, zabawki porozrzucane na dywanie, ubrania niepoukładane szufladach. Może to oznaczać, że nie planujesz posiłków na tydzień lub że zamiast ciebie robi to twój małżonek. Jedyne, co musisz zrobić, to odpuścić i przestać wywierać presję – na siebie i na innych.


Na podstawie: www.scarymommy.com


Żałuję, że tych kilku rzeczy nie powiedziałam mojemu mężowi przed ślubem. Pewnie nasze życie wyglądałoby inaczej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 listopada 2018
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Kiedy dzisiaj myślę o moim małżeństwie, które właśnie się rozpada, żałuję kilku rzeczy, a najbardziej tych, że jeszcze przed ślubem nie powiedziałam mojemu mężowi kilku ważnych dla mnie rzeczy. Może nasze życie potoczyłoby się inaczej, może byśmy zrozumieli, że nie jesteśmy dla siebie, albo bardziej byśmy zaczęli się starać, kiedy byliśmy razem. Jestem dzisiaj mądrzejsza o 13 lat mojego małżeństwa. Mogłabym teraz siedzieć i tłuc głową w ścianę i płakać nad zmarnowanym życiem, ale mogę też wyciągnąć wnioski, przyjrzeć się też sobie z dystansem i temu, czego oczekuję od związku.

Gdybym mogła cofną czas, powiedziałabym mojemu mężowi przed ślubem, że:

– ważne są dla mnie słowa

Że chcę byś mówił mi, jak mnie kocha, jak jestem dla ciebie ważna, byś potrafił powiedzieć, że pięknie wyglądam, że za mną tęskniłeś. Byś w słowach nie bał się okazywać tego, co czujesz, co myślisz.

– ważna jest dla mnie równowaga finansowa

Od dawna zarabiałam na siebie, byłam niezależna jeszcze przed poznaniem ciebie. Nigdy ci nie powiedziała, jak to dla mnie było ważne. Pozwalałam wydzierać sobie tę niezależność, zwłaszcza po urodzeniu dziecka. Irytowało mnie to, wkurzało, ale ty już wtedy tego nie rozumiałeś.

– ważna jest dla mnie moja własna przestrzeń

Nie chciałam, żeby małżeństwo stało się sposobem na moje życie. Chciałam, żeby było jego dopełnieniem, kolejnym punktem źródła szczęścia. Chciałam nadal realizować się, swoje pasje, odkrywać nowe. Małżeństwo do osiągnięcia pełni własnego szczęścia nie wystarczy, za późno to zrozumiałam, za bardzo pozwoliliśmy na to, by zapętlić się w ten naszej codzienności i rutynie. Ty później nie rozumiałeś mojej potrzeby wolności, wyjechania na weekend z przyjaciółkami, pobiegania, pójścia samotnie do kina. Myślałeś, że robię to przeciwko tobie, przeciwko nam. Nie potrafiliśmy sobie tego nawzajem wytłumaczyć.

– ważny jest dla mnie seks

Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, po prostu „się działo”. Przez lata nic się nie zmieniało, a myślę, że nie tylko moje, ale też twoje potrzeby ewoluowały. Tylko my nadal tkwiliśmy w schemacie sprzed lat, kiedy się poznaliśmy. Żałuję, że nie umieliśmy o tym rozmawiać.

– ważne, żebyś mnie akceptował

A nie ciągle krytykował. Tak mam sześć szamponów w łazience i tyle samo odżywek. Tak, rzucam czasami bezmyślnie kluczami, a później w panice ich szukam. Tak, jestem choleryczką. Ja to wszystko wiem, nie musiałeś mi tego wytykać na każdym kroku, przy każdej kłótni używać moich słabości i braków jako argumentu próbując mi udowodnić, że jestem gorsza od ciebie. Ja cię akceptowałam z twoimi skarpetkami przy fotelu, nieumytym kubkiem, zapominaniem o ważnych rocznicach, ale w końcu i mi zabrakło na to sił.

– ważne są dla mnie twoje komplementy

Chciałam cały czas, pomimo upływu lat czuć, że ci się podobam, że potrafię cię zaskoczyć tym, jak wyglądam. Chciałam zobaczyć błyski w twoim oku i usłyszeć: „Jesteś piękną kobietą” i poczuć, że tak naprawdę myślisz. Zabrakło mi twojej uważności, żałuję, że nigdy wcześniej ci tego nie powiedziałam.

Czasami zastanawiam się, co by było, gdybyśmy o tym porozmawiali przed ślubem, gdybyśmy szczerze i otwarcie powiedzieli o swoich potrzebach i oczekiwaniach? Może to byłby początek cudownego związku, w którym nie byłoby problemów z rozmową, ze zrozumieniem, w którym potrafilibyśmy sobie nawzajem wytłumaczyć to, co nas boli, czego się obawiamy. A może nigdy nie zostalibyśmy małżeństwem? Może już wtedy zauważylibyśmy, że mam zupełnie inne poglądy na wspólne życie? Wiem jedno, nie chcę już popełnić tych samych błędów.


15 zachowań teściowej, za które masz ochotę ją zabić

Redakcja
Redakcja
10 listopada 2018
iStock/ JayKay57

Teściowa z piekła rodem? Na ten temat powstało już mnóstwo artykułów, a nawet filmów. Kto nie pamięta cudownej Jane Fondy w roli diabolicznej matki ukochanego J.Lo? Poniżej znajdziecie listę  niewłaściwych zachowań teściów i teściowych. Obyśmy ich nigdy same nie powtórzyły, gdy nasi synowie przedstawią nam kiedyś swoje ukochane.

15 zachowań teściowej, za które masz ochotę ją zabić

1. Mówienie synowi, żeby zawsze stawiał matkę przed swoją żoną

Kolej rzeczy zmienia się, gdy człowiek się zakochuje i zakłada rodzinę.

2. Proszenie wnuków, by zachowały tajemnice przed swoimi rodzicami

Nie ma czegoś takiego jak „przywileje babci”, inne niż te, które są określone przez rodziców, którzy są za dzieci odpowiedzialni. Zawsze. Nie ma żadnych odstępstw od tej zasady. Żadnych zakazanych cukierków.

3. Próby mediacji w sporach małżeńskich syna

To tylko i wyłącznie ich sprawa o co się kłócą.

4. Zmienianie domu swojej synowej

Kubki do kawy powinny być przechowywane w szafce nad ekspresem do kawy.  Ale to nie twoja kuchnia, więc nie decydujesz gdzie je postawić.

5. Składanie prania twojej synowej bez jej pozwolenia

Jest coś słodkiego i wspaniałomyślnego w udzielaniu pomocy bez pytania…. Twoim zdaniem.

6. Kupowanie ubrań synowej i obrażanie się, jeśli ich nie nosi

Albo biżuterii.

7. Uważanie, że twój syn jest ideałem

A synowa nigdy.

8. Osaczanie

Namawianie synowej na plotki i ploteczki (głównie dotyczące jej męża, a twojego syna), wypytywanie pod pozorem zacieśniania więzi.

9. Wchodzenie do sypialni synowej bez pukania

Brak poszanowania dla intymności i wchodzenie „jak do siebie” zdarza się częściej, niż przypuszczacie.

10. Porady bez pytania o poradę

Udzielanie pomocy na siłę, moralizowanie, „urządzanie życia” według własnego uznania mogą jedynie doprowadzić do rozbicia małżeństwa.

11. Niezapowiedziane wizyty

I jeszcze ten komentarz „nie martw się, że masz taki bałagan”…

12. Krytykowanie zdolności kulinarnych synowej

Bo przecież nikt nie ugotuje lepiej niż ty. Zwłaszcza twojemu synowi. Tak właściwie to dlaczego nie nauczyłaś go, by on również umiał zadbać o podniebienie swojej ukochanej?

13. Oczekiwanie, że syn będzie rozstrzygał spory między tobą a twoją synową

Radz sobie sama, dogadaj się.

14. Zachowania pasywno – agresywne

Niby nic takiego nie robisz, wystarczy jedna „niewinna” uwaga, złośliwy komentarz, obrażanie się i wzbudzanie wyrzutów sumienia. Nie manipuluj!

15. Porównywanie się do rodziców synowej

I robienie wyrzutów: „bo ich odwiedzacie częściej, z nimi częściej się kontaktujecie”.


Na podstawie: www.scarymommy.com


Zobacz także

Dlaczego zarabiamy mniej niż mężczyźni? Może same jesteśmy sobie winne i najwyższy czas to zmienić?

Koszmary senne. Co nam się śni i co to oznacza?

Cała prawda o wrażliwcach. Sprawdź czy jesteś jednym z nich?