Klęska może być cenną lekcją. Pamiętaj o 9 rzeczach, aby łatwiej podnieść się z emocjonalnej porażki

Redakcja
Redakcja
15 maja 2018
1 z 1

9 rzeczy potrzebnych, aby podnieść się z emocjonalnej porażki

Fot. iStock/kupicoo

4. Zrób „listę wdzięczności”

Pomyśl, czym dla ciebie jest dana porażka i co dzięki niej osiągnęłaś. Może się okazać, że to, co tobie dała, jest bardziej istotne od tego, co straciłaś, na przykład podczas nieoczekiwanej zmiany pracy.

5. Zbuduj siebie na nowo

Być może  nieoczekiwana trudna sytuacja będzie kluczowym momentem do tego, by absolutnie przewartościować swoje życie. Jeżeli jesteś w takim punkcie, gdzie naprawdę nie wiesz, w którą stronę się kierować, zostaw to, czego nie jesteś pewna. Stwórz coś nowego, wyjdź ze strefy komfortu. Być może to będzie punkt zwrotny w twoim życiu, który nada mu nowy sens.

6. Pozwól sobie na odpoczynek

Często jest tak, że jeszcze nie opadnie kurz po przegranej i już starasz się, aby uzyskać założone cele. Zapominasz, że czasem warto po prostu odłożyć wszystko na bok, odpuścić, odpocząć i poczekać na to, co przyniesie życie. Pewne rzeczy wymagają spojrzenia z dystansu, aby zobaczyć je w prawdziwym świetle.

7. Ucz się

Wyciągaj wnioski z tego co się stało, obserwuj rzeczywistość, zbieraj informacje i wykorzystaj to do tego, by w przyszłości popełniać jak najmniej błędów.

8. Przestań postrzegać siebie jako ofiarę

Słowo „porażka” zamień na słowo „doświadczenie”. Nie traktuj siebie jako ofiary losu, która nie ma nic w życiu do powiedzenia. Przecież cały czas uczysz się czegoś nowego i tylko od ciebie zależy, jak wykorzystasz to dla siebie.

9. Nie chowaj głowy w piasek

Czasem może korcić cię, żeby uciec gdzieś daleko od problemów, jednak o ile chwilowy odpoczynek, a następnie przyjrzenie się temu, co się nie udało bywa potrzebne, tak ucieczka od kłopotów jest złym pomysłem. Zamiatanie porażki pod dywan może sprawić, że wróci ona rykoszetem, w jeszcze bardziej przykry sposób.

źródło:  psychologiazycia.com

PoprzedniNastępny

Kolory wpływają na nastrój, sen oraz … seks. Które z nich działają na naszą korzyść?

Redakcja
Redakcja
15 maja 2018
Fot. iStock/Vasyl Dolmatov
 

Kolory zdecydowanie wpływają na nasz nastrój i odczucia. Mogą nas relaksować, wprowadzać dobry humor, a także sprawić, że odczujemy niepokój, staniemy się bardziej nerwowi. Szczególnie istotne są kolory, którymi otaczamy się w ulubionych pomieszczeniach.

Szczególną uwagę warto zwrócić na kolory, które królują w sypialni, bo w tej przestrzeni spędzamy większość czasu, nie tylko w nocy. Co ciekawe kolor wpływa nie tylko na humor, ale  także na jakość relaksu i snu oraz na nasze życie seksualne. Jedne mogą skutecznie pobudzać, drugie zniechęcać do chwil intymności.

Kolory, które wpływają na nastrój, sen oraz … seks

1. Biel — zabójca nastroju

Białe ściany może i kojarzą się z czystością, ale również z biurem, miejscem pracy, co nie rozbudza w nas wyjątkowej energii seksualnej. Biały kolor jest najmniej sprzyjający życiu seksualnemu.

2. Odcienie beżu, jasnych brązów — dla duszy i ciała

Odcienie delikatnego brązu dobrze wpływają na libido tworząc ciepłą, przytulną atmosferę i sprzyjają bliskości. To poczucie bezpieczeństwa sprawia, że łatwiej nawiązuje się intymne kontakty. Według badań, pary usypiające w pokojach w kolorze karmelu uprawiają seks średnio 3 razy w tygodniu.

3. Czerwień — złudny kolor namiętności

Czerwień nazywana jest kolorem miłości, ale wbrew temu wcale nie sprzyja erotyzmowi. Ściany w kolorze czerwieni mogą przytłaczać,  drażnić, wywoływać agresję i powodować niepokój. Takie rozchwianie przekłada się negatywnie na życie seksualne.

4. Fiolet — morderca dobrego snu i erotyzmu

Otaczanie się fioletowymi kolorami w sypialni może powodować problem z głębokim relaksem, tendencjami do koszmarów oraz pewną nerwowość. Ten kolor zdecydowanie nie sprzyja budowaniu atmosfery odprężenia i fizycznej bliskości.

5. Niebieski i zielony — dobrze się wyśpisz

W niebieskiej sypialni statystycznie śpi się dłużej, niż w sypialniach pomalowanych na inne kolory. Niebieski obniża ciśnienie krwi, działa relaksująco i zapobiega zaburzeniom snu, gwarantuje pozytywny nastrój podczas wstawania. Jeśli niebieski nie należy do ulubionych kolorów, podobną funkcję spełni ciemna zieleń. Przypomina ona las, ma kojący i harmonijny wpływ na psychikę, pomaga zebrać energię na następny dzień.

źródło:  www.instyle.de


Cały świat wmówi ci, że nie masz prawa do swojego cierpienia… Masz blizny, których nie widać, więc jak o nich mówić?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 maja 2018
1 z 1

Niewidzialne blizny

Zatem chorujesz. Nosisz sobie niezdefiniowane obawy, przez które budzisz się w nocy i możesz już zasnąć, chorujesz na depresję , masz zaburzenia lękowe, zaburzenia autoimmunologiczne i przewlekły nerwoból. Przewlekłe zmęczenie to twoja codzienność. Trafiasz do lekarza, ale on nie może ci pomóc. Bo przecież „nic ci nie jest”.

Dorastając, dobrze to pamiętam, myślałam: Gdybym tylko miała jakieś dowody, może ktoś by to zrozumiał. Ale nie potrafiłam nikomu udowodnić, że dzieje mi się krzywda. Bo to wszystko działo się wewnątrz mnie, w mojej głowie, ale nie na ciele. Moje blizny są niewidoczne.

Dopiero dwa lata temu trafiłam do internisty, który  po przeprowadzeniu rutynowego badania, zadał mi jedno pytanie. „Co się takiego stało w pani życiu, że ma pani taki smutek w oczach?”. Oniemiałam. Widziałam się w lustrze każdego dnia. Ani razu nie zwróciłam uwagi na wyraz swoich oczu.

Tego wieczora zamknęłam się w łazience na zamek, choć mieszkałam wtedy sama. Powoli podniosłam głowę w stronę swojego odbicia. Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia. Patrzyła na mnie przerazliwie smutna, choć młoda jeszcze twarz kobiety, której ukradziono to, co najważniejsze – prawo do bycia sobą.

Następnego dnia umówiłam się na rozmowę z psychologiem, potem na następną. Moja terapia trwa już 21 miesięcy. Każdy dzień przybliża mnie do wyzwolenia. Nie ukrywam już tego, czego doświadczyłam ze strony rodziców. Kiedy trzeba, mówię o tym głośno.

Bo wreszcie wiem, że mam prawo krzyczeć, płakać i mówić o swoim cierpieniu. Wiem, że mam prawo szukać pomocy i nazywać po imieniu to, co mi się przydarzyło. Nawet jeśli to najbardziej bolesna prawda, z jaką przyjdzie mi się zmierzyć.

PoprzedniNastępny

Zobacz także

Recepta na dobre życie wcale nie jest skomplikowana. 10 sposobów, aby poczuć się lepiej

10 prawd o życiu, które są niezwykle ważne, a o których zbyt szybko zapominamy

Gdyby disneyowski książę żył naprawdę, byłby skończonym palantem! Zobaczcie film