Każdy związek jest jak lustro. W drugiej osobie zobaczysz swoje lęki, obawy i emocje

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 czerwca 2018
Fot. istock/Kontrec
 

Niezależnie od tego, czy jesteśmy w romantycznym związku z drugą osobą czy nie, najważniejszą relacją w naszym życiu jest ta, którą mamy z samym sobą. To ona przynosi nam prawdziwe szczęście i jest fundamentem, dzięki któremu tworzymy piękne relacje z innymi.

Wszechświat idealnie równoważy nas z tymi, których kochamy. Oni odzwierciedlają problematyczne obszary naszej osobowości lub emocji, ale również z odzwierciedlą naszą przestrzeń miłości własnej. W ten sposób nasze relacje są naszymi największymi duchowymi zwierciadłami – pokazują, uwypuklają to, co dzieje się w nas.

Jeśli wchodzimy w nowy związek z podstawowymi lękami, możemy być pewni, że te lęki zostaną uruchomione i wyprowadzone na powierzchnię.

Relacje to zadania, które pomagają nam się rozwijać. Wielokrotnie dopasowujemy się do kogoś, kto rzuca nam wyzwanie, uruchamiając nasze niezagojone rany, zmuszając nas do poradzenia sobie z nieprawidłowymi mechanizmami komunikacji, które powodują oddalanie się od siebie, a nie zrozumienie i połączenie. Wygląda to na wzór walki lub ucieczki, konfliktu lub wycofania, który opiera się na przeszłych traumach dużych i małych, które nieświadomie wprowadzamy w teraźniejszość, a nawet projektujemy w przyszłość. Często to nie sytuacja obecna nas niepokoi, ale raczej niezagojona rana zakorzeniona w przeszłości.

Kiedy boimy się, ale nie wchodzimy w konflikt lub uciekamy przed nim, możemy spróbować zajrzeć do swojego wnętrza. Po co? Żeby połączyć z samym sobą poprzez medytację lub w jakikolwiek inny sposób i odnaleźć źródło swojego lęku.

 

 


6 sposobów na zwiększenie pozytywnej energii i pozbycie się tej złej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 czerwca 2018
 

Istnieje powiedzenie, które mówi, że szaleństwo w kółko powtarza te same działania, ale za każdym razem oczekuje innego wyniku. Dlatego, jeśli chcesz wnieść do swojego życia więcej pozytywnej energii i pozbyć się tej złej, zmień swój sposób działania. Zacznij od najprostszych rzeczy.

#1

Uprość swoje życie, zmniejszając emocjonalne wyzwania, które tworzysz i stawiasz im czoła w swoim związku. Jeśli naprawdę chcesz zmienić coś między wami, zacznij pracować nad ograniczeniem własnych resentymentów.

#2

O tym czy twój dzień będzie dobry czy zły decydujesz ty sam, dlatego nim wstaniesz z łóżka dokonaj wyboru – rano zdecyduj się na dobry dzień. Jeśli zacznie się on od popołudnia, nie szkodzi, jutro będzie kolejna okazja.

#3

Jeśli uważasz, że twoja rodzina jest dysfunkcyjna, najpierw zrozum, że wszystkie rodziny mają swój własny zestaw dysfunkcji. Wszystkie badania pokazują, że wspólne jedzenie rodzinnej kolacji, to świetny sposób na zaciśnięcie więzi i większą chęć współpracy między członkami rodziny. Spożywanie razem posiłków zwiększa prawdopodobieństwo, że twoje dzieci będą dobrze radzić sobie w szkole i znacznie zmniejsza ryzyko, że będą zażywać narkotyki lub padną ofiarą niewłaściwego towarzystwa.

#4

Znajdź ścieżkę samodoskonalenia. Może to być indywidualna praca z kimś, kogo szanujesz, czytanie książek, czy dołączenie do różnego rodzaju grup, które obudzą w tobie chęć poznania siebie. Prawdą jest, że ciężko samemu dokonać istotnych zmian, dlatego, jeśli możesz uzyskać emocjonalne wsparcie innych będących na tym samym zakręcie, łatwiej będzie ci przekierować swoje życie i poczuć szczęście.

#5

Podejmij wewnętrzną decyzję, że chcesz, aby rzeczy wyglądały inaczej, trzymaj obraz tego, czym ta różnica jest w twoim umyśle, i zobacz ją w głowie kilka razy dziennie. Od dziesięcioleci praktyka wizualizacji jest wykorzystywana, aby pomóc zawodowym sportowcom zwiększyć ich wydajność i pomóc chorym na raka przetrwać ich chorobę. Jeśli może im to pomóc, może zrobić to samo dla ciebie.

#6

Jeśli coś w życiu ci nie pasuje, weź to jako znak do zmiany ścieżki, którą podążasz lub jej naprawienia. Nie musisz od razu porzucać swojego związku, odchodzić z pracy, tylko zmienić sposób podejścia do pewnych rzeczy. Wszystko zaczyna się od podjęcia decyzji, by spróbować.

Do dzieła!


Udajemy dobre życie zbyt długo i zbyt starannie. Pułapki tłumionych, zawieszonych emocji czekają na każdego

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
6 czerwca 2018
Nosi w sobie potwora, który zmienia ją i wzbudza lęk. Potwora zwanego schizofrenią
Fot. iStock / cranach

„Nic się nie stało…” – odpowiadasz odruchowo, choć masz wrażenie, że zaraz bezpowrotnie rozpadniesz się na milion kawałków tak drobnych, że nie sposób będzie je posklejać. Ale coś podpowiada ci, że to twój problem, twoja sprawa, twój teren. Przecież MUSISZ sobie poradzić, jak zawsze. Musisz unieść ten ciężar – należy do ciebie. Nikt nie ma prawa wchodzić z butami w  twoje życie i problemy… Tak bardzo ci wstyd. Tak bardzo chcesz uciec, że jedynym rozwiązaniem jest, choć na chwilę, poudawać dobre życie…

Jesteś mistrzem świata w racjonalizowaniu i wypieraniu tego, co złe. Tak jest bezpieczniej – myślisz. Bo przecież trzeba sobie jakoś pomóc, zrobić coś, żeby choć przez chwilę nie bolało… Brzmi znajomo? Pewnie wydaje ci się, że ciebie to nie dotyczy.

Przypomnij sobie teraz, ile razy odpowiedziałeś: „Jest OK”, mimo, że właśnie spotkała cię ogromna przykrość lub krzywda. Ile razy ukrywałeś łzy, drżące dłonie za „nic się nie stało…”? Zaryzykuję, że nie sposób tego zliczyć.

Skoro to nic takiego, dlaczego płaczesz? Możesz na chwilę oszukać swoją duszę, ale nie ciało. Aż pewnego dnia zabrniesz tak daleko, że wszystkie stłumione i wyparte emocje, zaczną rozrywać cię jak granat. Wyrywać z ciebie to, co najlepsze… Co stanie się potem?

Wszyscy to robimy, ale nie każdy przekroczy granicę

Każdy z nas w swoim życiu będzie musiał zmierzyć się ze zbyt trudną dla niego emocją. Prawdopodobnie również każdy z nas doświadczy mechanizmu wyparcia – zazwyczaj jako naturalną i dość krótką reakcję na stres z tą emocją związany. Są jednak osoby, które zdecydowanie gorzej radzą sobie w takich sytuacjach – bywa, że grają przez całe swoje życie sparaliżowani strachem przed prawdziwym życiem.

Perfekcjoniści – udają, bo nieidealne nie ma prawa istnieć. Zakłóca ich wewnętrzne bezpieczeństwo. Bardzo często to jedyny mechanizm, jaki wydaje im się akceptowalny. Bo walczyć z problemem, znaczy przyznać, że on istnieje…  W perfekcyjnym świecie ciągłych ocen, na takie „wybryki” nie ma miejsca. To jeden z powodów, które sprawiają, że perfekcjonizm jest tak niszczycielski. Perfekcjoniści obawiają się oceny innych.

Chorobliwie kontrolujący – tu mechanizm wyparcia działa podobnie, jak w przypadku perfekcjonizmu, inna jest za to jego motywacja. Nie musi być najlepiej, musi być po mojemu (choćby to prowadziło do klęski). Jeśli nie mogę kontrolować emocji – nie mają prawa istnieć…

Cynicy i wieczni krytycy – ich sposobem na wyparcie, jest dewaluacja rangi problemu. Bo przecież taki problem, to nie problem. Najlepiej odwrócić od siebie uwagę, przekierować ją gdzie indziej – i nie czuć już odrzucenia.

Osoby z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, usługujące innym – muszą stłumić siebie, by móc bez reszty służyć innym, poświęcać się. Wszystko w zamian za poczucie bezpieczeństwa, zainteresowanie. To osoby, które zazwyczaj nie doświadczyły dobrych emocji  w dzieciństwie, mają trudności ze zbudowaniem własnej pozytywnej tożsamości.

A nastolatki…?

Nastolatkom jest trudniej

Dlaczego nastolatki? Jeżeli przyjrzysz się cechom tych wszystkich „grup ryzyka”, narażonych na emocjonalne udawanie, szybko zauważysz, że w każdej z nich, kryją się również cechy, które bez trudu mogłbyś powiązać z okresem dorastania.  Jakie?

Bardzo silna presja rówieśnicza i ciągłe podleganie ocenie. Niskie poczucie własnej wartości, poszukiwanie i uczenie się, jak ją zbudować. Sarkazm, bunt – próby radzenia sobie w ten sposób z trudnymi sytuacjami, uciekanie od nich. Brzmi wręcz książkowo.

Nasze dzieci w okresie dojrzewania, osiągają mistrzostwo świata w tłumieniu emocji na krótkich dystansach. Co się dzieje po przebiegnięciu mety? Następuje olbrzymi wybuch, który tak dobrze znasz. Tylko one jeszcze często nie zdają sobie sprawy, że zapalnikiem tej zwykłej, małej awantury, wcale nie były skurczone w praniu ulubione dżinsy albo szlaban na wyjście z przyjaciółmi. Potrzebują czasu i drogowskazów, by zacząć zaglądać głębiej w siebie.

Jak długo można tak udawać? Odpowiedź jest prosta – niezbyt długo, emocji nie da się usunąć, wyciąć chirurgicznie ze zbyt zmęczonej i udręczonej głowy. Każdy akt, odegrany w takim teatrze, sprawia, że emocje, choć niewidoczne – pęcznieją. I prędzej czy później trzeba będzie przyznać się przed innymi – a przede wszystkim przed sobą, że to wszystko nieprawda, że to nie twoje życie. Jedyne, co możesz dobrego dla siebie zrobić, to zebrać całą swoją odwagę i pomoc, na którą możesz liczyć – i zrobić pierwszy krok, by wyjść z iluzji… Pytanie brzmi, jak bardzo ci zależy?

Pozwól dzieciom czuć. Od samego początku i wszystko – tylko tak możesz pomóc im stanąć z emocjami twarzą w twarz. Naprawdę, mimo wieku, tak bardzo się nie różnimy. Im też jest trudno.

Troska

Nakładem Wydawnictwa Zielona Sowa, ukazała się właśnie genialna wręcz książka „Troska”.  To już kolejna pozycja Eve Ainsworth, autorki bestsellerowych powieści dla młodzieży.  Zdecydowanie warto podsunąć „Troskę” swoim dorastającym dzieciom, ale również koniecznie samemu przeczytać. I przypomnieć sobie, jak to jest czuć, że nie ma wyjścia, stać pod ścianą, gdy ma się tylko naście lat. Bo idę o zakład, że każdy z nas, ma w sobie pewien dorosły odruch, który podpowiada „chciałbym mieć znów TAKIE problemy…”.

Udajemy dobre życie zbyt długo i zbyt starannie – nasze dzieci też to robią. Daj im jakiekolwiek narzędzia, by mogły się z emocjami zmierzyć.

9788380738379Autor: Eve Ainsworth
Data wydania: 2018
EAN: 9788380738379
Format: 145×205
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 288
Wiek czytelnika: 12-14 lat

„Troska” to poruszający obraz życia dwojga młodych ludzi, którzy odnajdują się pomimo przeciwności losu. Książka 12+.

Głównie bohaterowie to dziewczyna i chłopak. Marty i Daisy udają przez całe życie. Marty udaje, że jego mama z dnia na dzień nie traci kontaktu z rzeczywistością. Daisy udaje, że jej rodziców nie wykańcza opieka nad jej nieuleczalnie chorym bratem. Oboje udają, że wszystko jest w porządku. Ale jak długo można udawać?

Świetnie napisana historia przez Eve Ainsworth – autorkę „Krzywdy. Historii moich blizn”, „7 dni” oraz „Zadurzenia”.


Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Zielona Sowa

Na podstawie typologii dr Dona Colberta


Zobacz także

A co, jeśli problem leży w tobie? Skąd masz wiedzieć, że to ty jesteś toksyczna, a nie wszyscy wokół beznadziejni

Regulamin akcji: „Mówię dość niezrealizowanym postanowieniom noworocznym!”

Karuzela z singielkami