Każdy potrzebuje kogoś do kochania. Cudowna więź skrzywdzonego psa z niemowlakiem. Zobaczcie piękne zdjęcia

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 listopada 2017
Fot. Screen z Instagrama /wellettas
Fot. Screen z Instagrama /wellettas
 

Co nas wzrusza najbardziej w internecie? Najczęściej są to zdjęcia dzieci i zwierząt. A co, gdy na jednym zdjęciu pojawia się niemowlę i pies. I gdy wiemy, że ten pies został straszliwie skrzywdzony? Trudno, żeby się nam cieplej wokół serca nie zrobiło, prawda?

Nora to suczka, którą potwornie traktował poprzedni właściciel, psina przeszła takie piekło, że boi się wszystkiego – nowych miejsc, ludzi, krzyków, gwałtownych ruchów. Przygarnięta została przez cudowną rodzinę, która wierzyła, że dając jej miłość i spokój Nora stanie się psem łagodnym, psem rodzinnym. I tak się faktycznie stało. Rodzina, która zaopiekowała się Norą, to oprócz małżeństwa jeszcze trójka dzieci i trzy psy ratunkowe, jednak suczka upatrzyła sobie najmłodszego członka rodziny. Archie – tak ma na imię niemowlak na krok nie jest odstępowany przez Norę, która go uwielbia. Elżbieta właścicielka psa i mama Archie’go opowiada, że nawet, kiedy kąpie synka, Nora leży na macie w łazience i czeka na  koniec kąpieli. Kiedy Elżbieta karmi chłopca, Nora też chce być na jej kolanach. To niesamowita więź i miłość, ta miłość, która być może uleczy zbolałą suczkę i rozgoni wszelkie złe wspomnienia.

Obejrzyjcie te zdjęcia, są cudowne.

 

True love in bloom ❤️ #tbt . #ArchietheAnimalWhisperer #rescuedog #adoptdontshop

Post udostępniony przez Elizabeth Spence (@wellettas)

Dear, sweet, tolerant Nora ❤️ . #rescuedog #adoptdontshop #archietheanimalwhisperer Post udostępniony przez Elizabeth Spence (@wellettas)

źródło: Instagram, Bored Panda


Smaczny sen niemowlaka. Co zrobić aby dziecko spało długo i spokojnie?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
14 listopada 2017
Fot. iStock / Saso Novoselic
Fot. iStock / Saso Novoselic
 

Dziecko śpiące długo i smacznie to zaraz po porodzie bardzo wyczekiwany przez młodą mamę widok. Początki z zasypianiem noworodka nie zawsze bywają łatwe, ale i na spokojny sen dziecka są sposoby. Jak odpowiednio przygotować dziecko do snu i jakie techniki stosować, żeby sen był nieprzerwany i spokojny? Co zrobić, żeby unormować rytm snu dziecka, który zapewni mu odpowiedni rozwój radzi położna, Ambasadorka kampanii „Położna na medal” –  Arleta Kwiatkowska-Król.

Trudne dobrego początki

Sen jest bardzo ważnym czynnikiem, wpływającym na odpowiedni rozwój i zdrowie dziecka. Młodzi rodzice muszą wiedzieć, że inaczej wygląda sen noworodka, a inaczej sypiają niemowlęta. Okres noworodkowy trwa od momentu urodzenia do 28. dnia życia dziecka. Jest to okres specyficzny, rządzący się swoimi prawami. Przez pierwszy tydzień życia, noworodek sprawia wrażenie jakby nie mógł odnaleźć się w nowym świecie. Zachowuje się jakby poszukiwał utraconego miejsca w brzuchu swojej mamy. Wywraca rytm doby rodziców o 180o. Bezpieczne, ciepłe, spokojne miejsce zamienia się nagle w środowisko pełne nowych, nieznanych bodźców, których dziecko nie doświadczało w takim stopniu w życiu płodowym. Bodźce z zewnątrz docierały do dziecka, ale były tłumione przez wody płodowe i ściany macicy. Dla małej istoty po urodzeniu, światło, różne odgłosy, zmiany położenia ciała, bodźce dotykowe, zmiany temperatury, to bardzo wiele jak na nagłą zmianę otoczenia. Nowo „upieczona” mama marzy o przespanej nocy, ale z noworodkiem może to okazać się trudne. Dziecko rodzi się bez rozeznania dnia i nocy, a jego rytm życia dyktują potrzeby fizjologiczne; w tym głównie jedzenie. Mówimy często, że mają swoje przyzwyczajenia z czasu rozwoju w brzuchu mamy, które przenoszą do życia po urodzeniu. W brzuchu są aktywniejsze późnym wieczorem, dają o sobie znać w nocy odczuwalnymi kopnięciami  stópek. Musi minąć więc trochę czasu, zanim przestawią się z trybu nocnego na dzienny. Dużo przesypiają w dzień, a w nocy szaleją. Są to cenne wskazówki dla mamy, która musi zaplanować sobie wypoczynek w ciągu dnia, aby miała siły na zatroszczenie się noworodkiem późną nocą.

Bliskość jako remedium na wszystko

W pierwszych dniach życia dzieci czują się dobrze przy mamie. Mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Położenie się razem daje możliwość wypoczynku i zregenerowania sił po porodzie. Noworodek tuż po urodzeniu, to niekoniecznie noworodek głodny, żołądek ma wypełniony wodami płodowymi, są to zapasy przygotowane na przetrwanie kilku godzin. Jest to czas na odpoczynek zarówno dla dziecka, jak i mamy. Pojawia się natomiast silny odruch ssania, który wcale nie musi świadczyć o głodzie. Dziecko rodzi się z bardzo małym żołądkiem, w pierwszej dobie po urodzeniu mieści się w nim pokarm objętości łyżeczki od herbaty, czyli około 5 ml, dlatego przerwy między posiłkami mogą być bardzo krótkie, a potrzeba jedzenia występuje nawet co pół godziny. W drugiej dobie należy zwiększyć porcję pokarmu do 14 ml, a w trzeciej dobie do 38 ml. Około drugiego tygodnia życia, żołądek osiąga swoje maksymalne wymiary, mieści się w nim wtedy około 120-140 ml płynu, co powoduje, że dziecko najedzone jest przez dłuższy czas i możliwe są dłuższe przerwy między posiłkami, a przede wszystkim dłuższy sen.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pielęgnacja ma znaczenie

Ważną rzeczą w zachowaniu systematyczności snu u noworodka jest kolejność działań pielęgnacyjnych. Zawsze w pierwszej kolejności zmieniamy pieluszkę, ponieważ podczas karmienia dziecko często zasypia, a konieczność zmiany pieluszki po jedzeniu, skutkuje wybudzeniem i często ulewaniem treści pokarmowej. Wprowadzamy stałe godziny spacerów, kąpieli oraz układania do snu nocnego. Po upływie 28. dnia życia przyjmuje się, że noworodek nabywa cechy typowe dla niemowlaka. Jest to czas, w którym dziecko nabiera swoich przyzwyczajeń. Karmienia odbywają się co 2-3 godziny i trwają nie dłużej niż 30 minut. Ustabilizowane są godziny snu i posiłku. Każde dziecko śpi swoim rytmem – jedno przesypia od 3 do 5 godzin bez pobudki, a inne budzą się co pół godziny. Problemem rodziców są zarwane noce i brak snu przez kilka tygodni życia dziecka. Z czasem rytm stabilizuje się, a maluszek zaczyna rozpoznawać pory dnia i nocy. To, ile dziecko śpi, zależy od wieku, temperamentu, genów, wrażliwości dziecka – są to czynniki nie w pełni zależne od rodziców. W przeciwieństwie do dorosłych, niemowlęta mają sen lżejszy i o krótszych fazach, co może oznaczać częstsze przebudzanie się ze snu. Najłatwiej jest obudzić dziecko w ciągu pierwszych 20 minut od zaśnięcia, a co każde 45-50 minut następuje faza snu lekkiego.


 

Możemy orientacyjnie oszacować czas snu dziecka:

– noworodek do 28. dnia życia przesypia 16-20 godzin na dobę

– po 6 tygodniach 15-16 godzin na dobę

– po 4 miesiącach od 9 do 12 godzin na dobę + 2 godziny drzemki

– po 6 miesiącach 11 godzin na dobę + 2 godziny drzemki

– po 9 miesiącach od 11 do 12 godzin na dobę + 2 godziny drzemki

– gdy dziecko ma już rok przesypia 10-11 godzin na dobę + 2 godziny drzemki


Zmęczenie ma znaczenie

Zmęczone dziecko nie będzie spało jak suseł i nie zaśnie kamiennym snem, często budzi się po godzinie lub dwóch z głośnym płaczem. Zmęczone dziecko gubi sen, robi się rozdrażnione, sen jest płytki, chwilowy, a chaotyczne staje się nie tylko spanie, ale i jedzenie. Niemowlaki lubią wieczorami sprawiać kłopot, powodem jest nieregularność pór kładzenia do snu i brak wyciszającej rutyny typu kąpiel, masaż, kołysanka. Warto zadbać o odpowiednie warunki w pomieszczeniu dla dziecka, przeznaczonym do snu.

Sypialnia to zwykle jedno z najważniejszych miejsc w domu, spędzamy tam około 2/3 życia. Dlatego zaprojektowanie pokoju, czy sypialni dla dziecka stanowi ważny element przygotowań do powitania maluszka.

Optymalne jest ułożenie dziecka w kołysce, łóżeczku wyłożonym ochraniaczem z materiału. Noworodki lubią spać otulone kocykiem lub rożkiem – ciasne opatulenie przypomina warunki z macicy. Dobrym rozwiązaniem jest przystawienie łóżeczka do łoża rodziców. Dziecko jest na wyciągnięcie ręki, nie trzeba wstawać, wyjmować z łóżeczka, wystarczy się tylko przybliżyć. Śpiące blisko rodziców cieszy się spokojnym snem, a i mama korzysta z wypoczynku. Przyda się również wygodny fotel do karmienia, który może posłużyć także w nocy. W każdym miejscu, w którym śpi dziecko, musi być czysto, z dostępem do świeżego powietrza bez przeciągów. Nie wolno w tym samym pomieszczeniu palić papierosów. Optymalna temperatura wnętrza to 22o.

To, że dziecko śpi wcale nie znaczy, że rodzice muszą chodzić na palcach. Odgłosy domowego życia nie zakłócają snu w tak wczesnej fazie życia. Wyciszone zachowania przyczyniają się do wyrobienia przyzwyczajeń, które będą utrudnieniem przy zwykłym funkcjonowaniu. U noworodka sen zakłócają tylko bodźce wewnętrzne. Budzi go głód, pragnienie, zimno, ból, czkawka, kał w pieluszce. Ze snu wytrącają go mimowolne drgnięcia własnego ciała – mięśni czy kończyn.

Jak pomóc zasnąć?

Na ogół wystarczy uczucie sytości by maleństwo spokojnie zasnęło, jednak czasem trzeba wspomóc zaśnięcie dziecka. Pomocne może okazać się:

– kołysanie, przytulanie – można kołysać je w ramionach, na rękach lub w wiązanej chuście

– delikatne bujanie – rytmiczne, łagodne bujanie w wózku jest skuteczną metodą usypiania. Gdy zaśnie nie trzeba go wyjmować i układać w łóżeczku, niech śpi w wózku

– śpiewanie – wiele mam śpiewa swoim pociechom

Pamiętajmy, że sen może być zaburzony chorobą, ząbkowaniem. Przy niepokojących objawach należy zwrócić się o poradę do lekarza. Stan dziecka może świadczyć o obniżonym poziomie glukozy, bądź podwyższonym poziomie bilirubiny we krwi. Na zdrowy sen wpływa wiele czynników, które trzeba zastosować albo wyeliminować. Będzie to wówczas skutkowało nie tylko spokojnym snem dziecka, ale również korzystnie wpłynie na mamę, która wypoczęta i w pełni sił będzie mogła odpowiednio zająć się swoim dzieckiem.


 

Trzecia edycja kampanii Położna na medal_Partnerzy merytoryczniPołożna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej

w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, czwartej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2017 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2017 roku. Nominacje i głosy odbywają się na stronie www.poloznanamedal2017.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.


Kolejne dziecko tuż przed 40-tką? Nie, dziękuję, jest mi dobrze z tą wygodą, którą teraz mam

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 listopada 2017
Fot. iStock/miodrag ignjatovic
Fot. iStock/miodrag ignjatovic

Ostatnio dość często słyszę:  „Nie chcesz jeszcze dziecka? Na co czekacie, przecież jeszcze możecie”. Mam poczucie, że nagle jakieś ciśnienie się pojawiło w tej kwestii. Fakt, jestem przed czterdziestką, jeszcze byśmy mogli, pytanie czy chcemy, czy ja chcę?

Moje koleżanki – w podobnym wieku w ciągu ostatniego roku rodziły dzieci. W domu jedno lub dwoje starszych, mających około 10 lat i więcej i takie małe im się trafiało. Różnie – niektóre planowane, inne nie, choć ja uważam, że raczej trudno w tym wieku powiedzieć, że nie wiem, co to antykoncepcja, więc nie wierzę tu za bardzo w przypadek. Ale niech im będzie – wpadka zawsze brzmi lepiej, zwłaszcza jak już się ma dwójkę, a nawet trójkę dzieci. Bo kto o zdrowych zmysłach tuż przed 40-tką decyduje się na kolejne dziecko. Jak widać – tacy też są.

Mam dwójkę dzieci. Mają dziewięć i jedenaście lat. Świetne dzieciaki, a im starsze tym cudowniejsze. Doceniam dzisiaj, że same sobie kanapkę zrobią, mleko na płatki ugotują, ubiorą się, a starszy nawet  koszulkę czy spodnie wyprasuje. Jasne, że wkurzają, bo bałagan w pokoju, bo lekcje nieodrobione, bo pyskują i dyskutują, ale szczerze – nigdy bym już nie chciała wrócić do czasów, kiedy byli maluchami.

Dzwonię do przyjaciółki – w tle słyszę, jak jej trzyletni syn, co chwilę ją woła. Cierpliwie mu odpowiada, że za chwilę, że teraz rozmawia przez telefon, a ja mam wrażenie, że i tak mnie nie słucha i wyrzuty sumienia, że dupę jej zawracam. „Spokojnie, opowiadaj, słucham cię” – mówi, jakby czytała mi w myślach. Już kilka razy próbowałyśmy porozmawiać, ale jej zawsze coś wypada, a to zapalenie ucha, a to jelitówka, a to zasypia razem z dziećmi w pokoju i nawet z wieczornej rozmowy nici…

Z  inną umawiamy się w na popołudniową kawę w centrum handlowym. Ona mi płacze w słuchawkę, że chce do ludzi, że musi wyjść z domu. Wspólna kawa w otoczeniu wystaw sklepowych i ludzi jest dla niej gwiazdką z nieba. Czekam. Dziesięć minut, kwadrans. Tak wiem, jak to jest z małymi dziećmi, więc nie dzwonię, nie ponaglam, bo ona biedna tylko się zestresuje. W międzyczasie dzwoni syn, żebym się nie spieszyła, bo on z Bartkiem – kolegą i jego mamą wróci z treningu. Myślę sobie, jak to dobrze mieć większe dzieci. Po pół godzinie zdyszana, zmieszana wpada przyjaciółka, z młodym drącym się wniebogłosy. – Jeny, przepraszam cię. Nie wiem, chyba zęby mu idą, od rana jak opętany się drze, kupy co chwilę robi. Nie mogłam wyjść z domu, bo najpierw krzyczał, a później się zesrał. I teraz też muszę znaleźć przewijak. Kiwam ze zrozumieniem głową. Mam czas. Kiedy w końcu wspólnie siadamy, ona co chwilę przesuwa filiżankę, żeby mały jej nie ściągnął, skubie dla niego po kawałku ciasta, wyciera mu buzię, ręce i choć prosiła, żebyśmy tylko nie mówiły o dzieciach i tak kręcimy się w kółko wokół tego tematu. A to mleko, a to zupki, a to zęby, a to już siedzi, raczkuje. Super, kocham maluchy i kocham fakt, że już nie jestem mamą jednego z nich.

Tymczasem znowu słyszę: „A wy? Młodzi jeszcze jesteście, dzieci już duże, takie małe by się wam przydało”. Zawsze mam ochotę powiedzieć: „Jak taka mądra jesteś, to czemu sama sobie nie zrobiłaś?”. Jakoś tego pytania nie zadają mi mamy małych dzieci. Znajoma, moja rówieśniczka, mama fajnego dziesięciolatka i rocznej Zuzi powiedziała mi ostatnio: „Słuchaj, gdybym ja wiedziała, że to tyle sił będzie mnie kosztować, to w życiu bym się nie zdecydowała na drugie dziecko. Te nieprzespane noce, zmęczenie, cierpliwości mam mniej. Chciałabym usiąść w spokoju, a się nie da. Dobrze, że dzieci rosną szkoda, że tak wolno” – śmiałyśmy się, że na jakieś przechowanie można by było je oddawać i odbierać choćby takie czteroletnie, co już się komunikują i do przedszkola chodzą.

„Oszaleję, powinnam już wyjść z domu, a ten siedzi na nocniku i robi kupę, ale zamiast się skupić, to sobie śpiewa i klocki jeszcze układa” – pisze do mnie koleżanka. Spieszy się do przedszkola po starszą córkę, pies już nie raz zasikał jej przez  te opóźnienia podłogę. „Nic nie zrobisz, musisz poczekać” – śmieję się, bo już ją widzę w kurtce, czapce, butach, zgrzaną i spoconą, która wzrokiem chciałaby zmusić swoje dziecko do zrobienia kupy. Hipnoza, to by było dobre wyjście. Pamiętam, że moją przepustką do wolności było obiecanie sobie, że jak młodsze skończy pięć lat, nie będę już wycierać mu tyłka. Taka granica, za którą już coraz więcej miejsca dla mnie i dla ich samodzielności.

Przyjaciółka śle SMS-a „Szukam pomocy, odebrałabyś Igę ze żłobka i wzięła na godzinkę?”. To jej trzecie dziecko. Mówiła: „Muszę zajść w ciążę, żeby w końcu odpocząć”. Od kilku dobrych lat wpadła w taki wir pracy, że końca nie było widać. Cóż, dziecko jako pretekst do odpoczynku. Tyle tylko, że jak mała miała 3 tygodnie, ona już jechała na szkolenie. Z trzymiesięcznym dzieckiem pod pachą warsztaty, spotkania. „Nie boisz się, że ktoś doniesie, że na macierzyńskim pracujesz?” – spytałam kiedyś, gdy w przelocie u kolejnej koleżanki zostawiała dziecko. „A w nosie, nie myślę o tym” – odpowiedziała. Cenię fakt, że mogę dzisiaj w większym stopniu i bez wyrzutów sumienia poświęcić się pracy, mam poczucie, że to w końcu jest mój czas, że mogę się rozwijać i pomyśleć o sobie i robić to, o czym zawsze marzyłam.

Kocham moje dzieci. Były cudownymi maluchami, spały, nie miały kolek, zęby nie wiem, kiedy im wychodziły i… nie chorowały. To z dzisiejszej perspektywy matek, które kombinują, która babcia się zajmie, jak dziecko chore albo zostają w domu i próbują pracować zdalnie, było dla mnie najważniejsze. I jeszcze kilka lat temu myślałam o trzecim dziecku, jak byłam młodsza o jakieś cztery lata. Mój mąż mówi: „A trzeba było od razu trzecie, jedno po drugim, już byśmy nie pamiętali o pieluchach”. I przyznaję mu rację. Teraz już mi wygodnie. Dzieciaki w szkole, idą same, odprowadzać nie trzeba. Same się ubiorą, zjedzą. Pogadają. W weekend możemy wspólnie fajny film obejrzeć albo razem do kina wyskoczyć. My możemy wyjść i ich zostawić w domu na kilka godzin. Znajoma mówi: „Jak ja ci zazdroszczę, że oni idą spać do kolegów” – fakt, to też duży przywilej, a nam nie przeszkadza zupełnie, jak koledzy śpią u nich. I chociaż nadal jest co chwilę „mamaaa” – to się chyba nigdy nie zmienia, to jednak za pieluchy, butelki, kaszki, nocnikowanie i płacz, kiedy nie wiadomo, o co chodzi, serdecznie podziękuję.

Mam 38 lat i dobrze mi z tym, że mam starsze dzieci. I błagam nie mówicie mi: „500 plus byście jeszcze zgarnęli”, bo to akurat dla mnie żaden argument, a raczej żart z kategorii bardzo kiepskich.


Zobacz także

Fot. iStock / BalazsKovacs

Niska samoocena niszczy i miesza we wszystkich aspektach życia. Znajdź własny klucz do potrzebnej zmiany

Fot. iStock/macniak

A w naszej głowie ciągle pytania, w naszej duszy rozterki. Bo kobieta zmienną jest

Fot. iStock/SrdjanPav

Właśnie, że kupię sobie taką choinkę jak chcę. Bo były mąż mówił, że mała wystarczy