Katarzynki, czyli jak wywróżyć sobie przyszłą żonę?

Redakcja
Redakcja
22 listopada 2018
Mat. prasowe
 

Imieniny Katarzyny (25 listopada) i Andrzeja (30 listopada) to ostatnia szansa na zabawę w okresie przedświątecznym. Jednocześnie w wieczory poprzedzające oba te dni przepowiadane są najsłynniejsze wróżby. I tak w wigilię św. Katarzyny wróżą sobie kawalerowie, natomiast w przeddzień święta Andrzeja – 29 listopada – panny. Co ciekawe, o ile poszczególne przepowiednie różnią się między sobą, to wróżby mają jeden cel: powiedzieć jak wyglądać będzie całe nasze dalsze życie.

W wigilię św. Katarzyny dużą rolę odgrywały sny. Jeśli chłopcu przyśniła się biała kura, oznaczało to, że jego przyszła małżonka będzie panną. Czarny ptak symbolizował wdowę, zaś kwoka z kurczętami -wdowę z dziećmi. Sowa to nic innego, jak symbol mądrości potencjalnej żony, natomiast siwy koń zwiastował długie kawalerstwo. Inną ciekawą wróżbą, była ta z wykorzystaniem gałązki wiśni: jeśli po ścięciu jej 25 listopada i włożeniu do wody, zakwitła do Bożego Narodzenia, oznaczało to, że kawalerowi uda się „stanąć na ślubnym kobiercu z damą miłą sercu”. W celu przepowiedzenia imienia swojej wybranki, wieczorem wkładano karteczki z imionami pod poduszkę, które losowano zaraz po przebudzeniu. To właśnie z tego zwyczaju wywodzi się powiedzenie „na świętej Katarzyny są pod poduszką dziewczyny”.

O ile obecnie popularniejszą okazją do organizacji imprez są zabawy andrzejkowe , tak dawniej, to właśnie 25 listopada wyznaczał termin rozpoczęcia przygotowań do adwentu. Wszak „Święta Katarzyna adwent zawiązuje. Sama hula, pije, a nam zakazuje”. Aby, jednak osłodzić nadchodzący czas, specjalnie na ten dzień przygotowywano okolicznościowe pierniczki – „Katarzynki”, które w przeciwieństwie do bardziej tradycyjnych nie muszą leżakować. Ciastka, mimo użytego miodu nie należą do najsłodszych, dlatego powstało na ich temat wiele wariacji. W tym ciasto „Katarzynka”.

Ciasto „Katarzynka”

Mat. prasowe

Składniki

  • 3-4 opakowania pierniczków „Katarzynki” bez polewy (ilość zależy od wielkości blachy)

  • Dżem śliwkowy lub porzeczkowy

Biszkopt:

  • 4 jajka

  • 2/3 szklanki mąki pszennej

  • 2/3 szklanki cukru

  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia Delecta

Masa budyniowa:

  • 1 opakowanie budyniu o smaku waniliowym marki Delecta

  • 400 ml mleka

  • 1 opakowanie masła

Polewa czekoladowa:

  • Polewa smak mlecznej czekolady Delecta

Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160°C. Składniki na biszkopt mieszamy do momentu uzyskania jednolitej masy i całość wylewamy do blachy. Tak przygotowaną mieszankę pieczemy około 25 minut, do suchego patyczka. Po upieczeniu, rzucamy blachę o podłogę – dzięki temu ciasto nie opadnie. Po wystygnięciu, kroimy je na dwie równe części. Pierwszą z nich smarujemy dżemem. Następnie, na warstwie dżemu kładziemy pierniczki „Katarzynki”. Kolej na masę budyniową. Budyń gotujemy zgodnie z przepisem, wykorzystując o 100ml mniej mleka niż jest zalecane (zamiast 500 – 400 ml). Do ugotowanego gorącego budyniu dodajemy masło i mieszamy do całkowitego roztopienia. Tak przygotowaną masę wylewamy na pierniki. Na całość kładziemy drugą połówkę biszkoptu. Wierzch pokrywamy polewą czekoladową. Ciasto gotowe, aczkolwiek warto pamiętać, że najlepiej smakuje na drugi dzień.

Po nasiąknięciu pierniczków masą budyniową staną się one miękkie, a w połączeniu z kwaskowatym dżemem, stworzą połączenie wręcz idealne!

Słodkie inspiracje na tradycyjne desery w nowoczesnym wydaniu można znaleźć na www.delektujemy.pl


Artykuł powstał przy współpracy z marką Delecta


Depresja sezonowa – jak sobie z nią poradzić?

Redakcja
Redakcja
22 listopada 2018
Mat. prasowe
 

Coraz krótsze i na dodatek deszczowe dni, często sprawiają, że trudniej nam odczuwać radość. Jesteśmy senni, apatyczni, spada nam samoocena, chętniej sięgamy po niezdrowe przekąski, bądź przeciwnie, zanika nam apetyt. Szacuje się, że sezonowe zaburzenia afektywne, zwane potocznie „depresją sezonową”, dotykają około 10% Polaków. Jak więc sobie z nimi radzić?

„Depresja sezonowa” najczęściej dotyka ludzi młodych, w przedziale wiekowym 18-30 lat. Nie jest jednak zjawiskiem, które pojawiło się wraz z początkiem nowego millenium. Już w 1984 roku Frederic Cook zwrócił uwagę na związek sezonowego braku światła słonecznego z zaburzeniami nastroju, a Norman Rosenhtal opisał po raz pierwszy w literaturze zespół sezonowych zaburzeń afektywnych (ang. seasonal affective disorder – SAD).

„Naturę trudno oszukać. Przez tysiąclecia to pory roku wyznaczały człowiekowi rytm funkcjonowania. Obniżenie aktywności jesienią i zimą, zmniejszony metabolizm, to naturalny stan rzeczy, który pozwalał ludzkości przetrwać długie, zimowe dni. Światło żarówki jednak nigdy nie zastąpi nam światła słonecznego, dlatego mechanizmy, które dawniej warunkowały przetrwanie, aktualnie zaburzają naszą efektywność, do której jesteśmy przyzwyczajeni my, jak i otoczenie. Na szczęście, gdy już poznamy przyczyny naszego złego samopoczucia, możemy walczyć z jego objawami, również w zaciszu domowego ogniska” – komentuje Marta Rolnik-Warmbier, psycholog współpracujący z marką Delecta.

Spektrum objawów depresji sezonowej jest bardzo szerokie. Do najpopularniejszych należą przewlekłe zmęczenie, brak poczucia sensu, obniżona aktywność, problemy z koncentracją, niechęć do pracy i funkcjonowania w społeczeństwie, a także zwiększony apetyt, zwłaszcza na węglowodany.

„W momencie, kiedy zaobserwuje się powyższe objawy u siebie bądź bliskiej osoby, należy pamiętać, aby absolutnie nie dokonywać autodiagnozy. Objawy depresji sezonowej są bardzo podobne do depresji klinicznej czy niedoczynności tarczycy, a tych nie można bagatelizować” – dodaje Marta Rolnik-Warmbier, psycholog współpracujący z marką Delecta.

W momencie, kiedy lekarz wykluczy inne choroby lub schorzenia, jak również nie ma przesłanek do leczenia depresji sezonowej fototerapią, można samodzielnie walczyć z objawami przesilenia zimowego. Jeśli już mamy sięgnąć po coś słodkiego, warto pamiętać o witaminach i minerałach i sięgnąć np. po brownie, bazujące na ciemnej czekoladzie, bogatej w magnez lub ciasto marchewkowe, zawierające witaminy z grupy B, które pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego. Przygotowanie takich wypieków to przy okazji świetna okazja do spotkania z najbliższymi. A dedykowanie wypieku ukochanej osobie to najprostszy sposób na pokazanie, jak bardzo nam na niej zależy – po prostu „powiedz to na słodko”. Co ciekawe, niektórzy lekarze rekomendują ten sposób jako jedną z bardziej skutecznych metod radzenia sobie z depresją sezonową.

Mat. prasowe

„Zdaniem doktora Cosmo Hallstrom z Royal College of Psychiatrists, czynności, które są uporządkowane i wymagają koncentracji pomagają w walce z depresją. Poczucie kontroli, konieczność stosowania proporcji, ale także artystyczny wymiar pieczenia, którego finalnym dziełem jest komplementowany przez innych deser to elementy, które pozytywnie wpływają na samoocenę osoby zmagającej się z depresją – dodaje Marta Rolnik-Warmbier. – Co ciekawe – Duńczycy, którzy są jednym z najszczęśliwszych narodów świata, spożywają mnóstwo ciast, słodyczy i wypieków ( najwięcej w Europie), zwłaszcza w sezonie zimowym, a światło świec, oprócz elektrycznego, towarzyszy im także w takich miejscach, jak uniwersytety!

W tym szczególnym okresie ważne są drobne, codzienne przyjemności, które poprawią nam samopoczucie. Dobra książka? Pachnąca świeca? Wspomniane ciasto? A może aktywność fizyczna, chociażby w postaci szybkiego spaceru, po którym można wziąć aromatyczną kąpiel? Możliwości jest wiele, najważniejsze jednak, aby nie dać się słocie.

Artykuł powstał przy współpracy z Delecta


Elementarz codziennej przekąski, czyli jak mądrze podjadać między posiłkami

Redakcja
Redakcja
22 listopada 2018
Mat. prasowe

Każdy z nas zna podstawowe zasady zrównoważonej diety, które od małego wpajali nam rodzice. Dużo warzyw i owoców, mało słodyczy i unikanie nocnego podjadania – te zasady wyrecytować potrafimy wyrecytować z pamięci. Czy jednak wcielamy je w nasze dorosłe życie, decydując, co ląduje na naszym talerzu? Czy trzymamy się tych zasad również w kwestii przekąsek?

Czy na pewno jadasz 5 razy dziennie?

Jedną z najbardziej znanych zasad żywienia jest jedzenie pięciu posiłków dziennie w równych odstępach czasu. Zasada ta jest jednak traktowana po macoszemu, tłumaczymy się brakiem czasu i roztargnieniem. Złudna oszczędność czasu w rzeczywistości skutkuje deficytem energii do działania, przez co czynności zajmują nam dużo więcej czasu, który tracimy na próbach skupienia uwagi. Warto jednak nawet w najbardziej napiętym grafiku znaleźć czas na pełnowartościowe posiłki oraz mniejsze, równie ważne przekąski. Te drugie są często bagatelizowane, traktujemy ją jedynie jako szybką ripostę na nagły atak głodu. Tymczasem mogą nie tylko zaspakajać nagły głód, ale przede wszystkim uzupełnić wartości odżywcze potrzebne nam do prawidłowego funkcjonowania.

Mat. prasowe

Zazwyczaj podjadamy w ciągu dnia więcej niż raz, w perspektywie tygodnia czy miesiąca tych małych posiłków jest już kilkadziesiąt. Ważne jest zatem to, aby przekąski były wysokie jakościowo, jednak czy jest to możliwe w sytuacji, gdy mamy mało czasu i otwarcie rogalika zdaje się być czynnością, która zabierze go nam najmniej? Jak najbardziej! Tyle samo czasu zajmie nam umycie jabłka lub otworzenie małej paczki bakalii, którą coraz częściej znaleźć możemy przy sklepowych kasach, w sąsiedztwie batonów czekoladowych i innych niezdrowych przekąsek. Zamiana słodkiego wafelka na garść solonych pestek słonecznika, paczki żelek na sałatkę owocową lub chrupanie orzechów włoskich zamiast chipsów dodatkowo nasyci nas na dłużej, zapobiegnie atakom wilczego głodu, wzmocni funkcje organizmu oraz zapewni sporą dawkę wysokojakościowej energii, na której brak tak często narzekamy.

Okazuje się jednak, że wbrew pozorom nasze podjadanie ma się coraz lepiej. Według badań przeprowadzonych przez Zymetrię dla Bakalland1, w przekąskowej czołówce Polaków plasują się owoce i warzywa, jogurty i przetwory mleczne oraz bakalie. Te ostatnie mogą się sprawdzić zwłaszcza w okresie zimowym, gdy w naszym klimacie najtrudniej wtedy o świeże warzywa i owoce. Choć trzecie i czwarte miejsce zajmują słone przekąski typu krakersy, paluszki oraz czekolada, wyraźnie zmierzamy w dobrą stronę ku zmianie nawyków żywieniowych.

Zdrowe przekąski to nie tylko zielenina

Czy przekąska musi z założenia oznaczać coś niezdrowego? Oczywiście, że nie! Sięgając pamięcią do dzieciństwa, możemy przypomnieć sobie nasze mamy i babcie, które na nasz lekki głód odpowiadały podając nam jabłko lub obraną marchewkę. Co jednak, gdy głód dopada nas nagle, gdy nie mamy możliwości umyć owocu lub obrać warzywa? Postaw na bakalie, które zaspokoją Twój wzmożony apetyt i potrzebę „pochrupania”. Są łatwo dostępne i lekkie, zatem łatwo będzie nam wyrobić sobie nawyk wkładania awaryjnej paczki bakalii do torebki lub plecaka. Wybierz swoją ulubioną przekąskę nie tylko zwracając uwagę na smak, ale również funkcję. Potrzebujesz energii? Wybierz solone orzechy nerkowca. Przed Tobą duży wysiłek psychiczny? Lekko prażone solone pestki dyni nie tylko ci go umilą, ale również dostarczą witaminy B1, która pomoże w utrzymaniu prawidłowych funkcji psychologicznych, a także magnezu, który zwalczy znużenie. Mamy i babcie byłyby dumne widząc Cię z taką przekąską!

Mat. prasowe

Potrzeba niewiele do wielkiej zmiany

Poprawa nawyków żywieniowych jest prostsza niż Ci się wydaje. Demonizowanie diet przez lata nauczyło nas negatywnego podejścia do zdrowych produktów. W rzeczywistości wysokowartościowe produktu mogą być jak najbardziej smaczne! Im szybciej do diety włączysz więcej warzyw, owoców, kasz, orzechów, nasion i produktów pełnoziarnistych, tym prędzej poczujesz ich zbawienny wpływ na Twoje samopoczucie. Jedz regularnie, jednocześnie nie przejadając się. O ile staramy się, aby większe posiłki zawierały porcję warzyw, białka, produktów pełnoziarnistych, o tyle łatwiej nam o wpadkę z przekąską. Nie traktuj więc słodyczy jako odpowiedzi na kaprys, zamiast tego nagły głód zwalcz zdrową przekąską, np. paczką bakalii. Wypróbuj pysznych migdałów, które pomogą w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego oraz dostarczy sporą dawkę magnezu, żelaza, miedzi czy kwasu foliowego. Zdrowe produkty zawierają nie tylko cały szereg wartości odżywczych, ale też sycący błonnik, który zapewni uczucie sytości po zjedzeniu niewielkiej porcji posiłku. Zmieniając nawet nieznacznie swoje nawyki będziesz zaskoczony, jak bardzo poprawi się jakość Twojego życia. Spróbuj!

Mat. prasowe


Artykuł powstał przy współpracy z Bakalland


Zobacz także

Wymarzone miejsce na wyszukiwanie ubraniowych perełek? Sprawdź sama!

Pesymizm ma swoje dobre oblicza. Warto docenić pesymistów, dla tych kilku cech

Choć nikt nas tak nie denerwuje tak jak oni i czasami mamy ochotę zabić, to nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Za co kochamy mężczyzn?