Karolina Ferenstein-Kraśko pokazała się bez makijażu. Mąż skomentował jej zdjęcie

Redakcja
Redakcja
14 marca 2018
Fot. Screen z Instagrama / Karolina Ferenstein-Kraśko
 

Większość z nas nie lubi swojego odbicia w lustrze bez makijażu. Każdego dnia już o poranku dokładnie nakładamy na twarz różne kosmetyki, żeby tylko wygładzić cerę, ukryć przebarwienia, zatuszować niedoskonałości skóry i podkreślić to, co nam się podoba – rzęsy, brwi, kości policzkowe, usta… Podobnie mają celebrytki, z tym, że one odczuwają jeszcze większą presję. A nuż trafią gdzieś na paparazzi, którzy tylko czekają, by zrobić im kompromitujące zdjęcie. Najlepiej właśnie bez makijażu, w rozciągniętych dresach. 

Niektóre gwiazdy mają jednak ogromny dystans do siebie. Taki, którego brakuje niektórym z nas. Są pogodzone z tym, że lata lecą, a ich wygląd zmienia się. Zamiast poddawać się licznym operacjom plastycznym, zabiegom medycyny estetycznej i skrzętnie ukrywać niedoskonałości cery, z przyjemnością pokazują się w pełnej krasie, czym jeszcze bardziej zdobywają sympatię fanów.

Jedną z takich celebrytek jest Karolina Ferenstein-Kraśko, która niedawno opublikowała na Instagramie swoje zdjęcie bez makijażu. Przytula na nim córkę, Larę. Podpis, który dodała pod zdjęciem świadczy o jej ogromnym dystansie do siebie. „Tyle zmarszczek, ile miłości” – czytamy.

Pod postem aż roi się od komentarzy. Fani są oczarowani wyglądem uczestniczki programu „Agent Gwiazdy 3”. „Piękne! Naturalne, bez makijażu, retuszu niepotrzebnych gadżetów.. czysta miłość i szczęście. Piękna dojrzała, świadoma i spełniona kobieta … Jestem zachwycona!” – napisała jedna z fanek i trudno się z nią nie zgodzić. Nie zabrakło także komentarza męża Karoliny Ferenstein-Kraśko. „Blondynki mojego życia” – napisał Piotr.

Można pozazdrościć! I wyglądu, i cudownego męża!


„Pokaż mi, jak to wszystko zrobić w 24 godziny” – czyli życie każdej z nas… Ten post udostępniły setki kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 marca 2018
Fot. Screen/Facebook/Caffeina
 

Czy ty też uważasz, że świat zwariował? Że z jakiegoś dziwnego powodu mamy coraz więcej obowiązków i coraz mniej czasu? Że życie kobiety zaczęło przypominać szalony wyścig o każdą minutę? Przeczytaj koniecznie tekst, który udostępniły już setki internautek. Znalazłaś w nim siebie?

Jestem matką. Mam trójkę dzieci. Poszłam do lekarza, ponieważ zdarza mi się zapominać o różnych rzeczach i mam problemy z koncentracją. Lekarz powiedział mi, że powinnam spać 8 godzin.

Bolą mnie plecy. Ortopeda mówi, że powinnam regularnie ćwiczyć, najlepiej Pilates 2-3 razy w tygodniu.

Nauczycielka mojego najstarszego syna mówi, że powinnam być przy nim, kiedy odrabia prace domowe. Młodszy syn również ma nauczyciela, ma też zadania, prace, modele i wystawy, cotygodniowe prezentacje w szkole. Oboje uprawiają sport (powinnam im zawsze kibicować z trybun).

Alergolog najmłodszego syna uważa, że powinnam podawać dziecku tylko najlepsze produkty, świeże i bez składników powodujących alergie. Że powinnam kupować wszystko świeże, gotować w domu, obierać więcej i rozpakowywać mniej. A że to zajmuje dwa razy więcej czasu? Mój mąż i mój najstarszy syn mówią, że jedzenie, które podaje młodszemu jest niedobre, więc muszę przygotowywać dla nich coś innego.

Eksperci od edukacji i psychologowie twierdzą, że musisz spędzać choć 30 minut dziennie z każdym dzieckiem, aby zapewnić mu harmonijny rozwój.

Pediatra powiedział mi, że oboje z dzieckiem powinniśmy korzystać ze słońca i spędzać godzinę w parku na świeżym powietrzu każdego dnia, bo to jest dobre dla mózgu.

Miesięczne rachunki mówią, że powinnam pracować cały czas.

Ekspert od edukacji i rozwoju mówi, że najlepiej jest pozwolić dzieciom uczyć się i odkrywać świat podczas zabawy i nie zwracać uwagi na to, że przy tym się  brudzą, nawet jeśli oznacza to codzienne pranie.

Terapeuta małżeński mówi, że małżonkowie powinni wyjść na romantyczną randkę lub spędzić czas tylko we dwoje 1-2 razy w tygodniu. A nauka mówi, że seks to życie, to że w dobrych związkach powinien być obecny 2 do 3 razy w tygodniu.

Kobiety odnoszące sukcesy w życiu zawodowym mówią, że kobieta musi zainwestować w swoją karierę, być „na bieżąco” i szkolić się, a także zarezerwować czas na zadbanie o swój wygląd i ciało.

Psycholog mówi, że potrzebuję czasu tylko dla siebie samej.

Teraz szukam eksperta od czarów, żeby pokazał mi, jak to wszystko zrobić w ciągu 24 godzin.

 

(tekst znaleziony w Internecie, autorka: Eliane Rosso)


Jestem z nim na przeczekanie. Odejdę, gdy stanę na nogi

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 marca 2018
Fot. iStock/tatyana_tomsickova
Następny

Przez 7 lat żyłam w toksycznym związku. Byłam z facetem, który mnie nie szanował i nie doceniał. Jednak ja kochałam go tak mocno, że nie potrafiłam od niego odejść. Przejrzałam na oczy, gdy pierwszy raz dostałam pięścią w twarz. Drugiego razu już nie było. Wtedy, gdy pakowałam dwie walizki ubrań – moją i dziecka – postanowiłam, że już nigdy nie pozwolę, żeby ślepa miłość trzymała mnie u boku jakiegokolwiek faceta. Wymyśliłam sobie sprytny plan, jak uchronić się w przyszłości przed tego typu toksycznymi relacjami. Problem w tym, że wpadłam w kolejne bagno. Teraz to ja nie do końca gram fair. Zasada miała być jedna. Po nieudanym związku stwierdziłam, że nie będę sobie już zawracać głowy romantyczną miłością do grobowej deski. Mają u boku małe dziecko, moje życiowe priorytety stały się zupełnie inne. Nie ma znaczenia, czy ja kogoś kocham czy nie. To on ma kochać mnie. Tak to sobie wymyśliłam. Doszłam do wniosku, że taki facet nie skrzywdzi ani mnie, ani mojej córki. A ja… ja jakoś się przemęczę.

Po rozstaniu szybko zorientowałam się, że nie potrafię być sama. I nie chodziło wcale o bliskość drugiego człowieka czy dotkliwą samotność, chociaż to też. Po prostu przytłoczyła mnie proza życia i wychowanie dziecka. Potrzebowałam wsparcia – zarówno psychicznego, jak i fizycznego czy finansowego. Warunek jeden – on musiał pokochać mnie. I kurczę, znalazłam takiego faceta.

Mariusz jest człowiekiem o wielkim sercu. Wychowywali go dziadkowie, ponieważ jego rodzice pracowali za granicą. Nie ma swoich dzieci, nigdy nie był żonaty. To taki facet, który idealnie nadaje się pod pantofel. Zawsze miły, uczynny, pomocny. Szybko się zaangażował i początkowo nieco mnie to przeraziło. Bałam się, że to jakiś desperat. Trochę może i tak, ale w gruncie rzeczy jest dobrym, prostym człowiekiem. Nie knuje, nie wyżywa się, nie podnosi głosu. Wie, gdzie jego miejsce i szanuje kobiety.

Wiem, może się wydawać, że jestem wyrachowana. Kiedy jest się matką, myśli się nieco inaczej. Chcesz przetrwać – ty i twoje dziecko. To chyba lepsze, niż wiązanie się z kimś z miłości, z kimś, kto na tę miłość nie zasługuje, bo bije/wyzywa/zabiera pieniądze? Ktoś, kto nie stał przed takim wyborem, nigdy nie zrozumie, o co chodzi.

Znam samotne matki, które wierzą, że znajdą rycerza na białym koniu, w którym zakochają się bez pamięci. Może i tak, ale nie odrazu. Po co żyć marzeniami? Poza tym romantyczna miłość jest piękna, ale szalenie toksyczna. Kochałam do utraty tchu, a co otrzymałam w zamian? Lata pogardy i przemoc.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Jeden z najlepszych sposobów na walkę z depresją? Pakuj walizkę i wyruszaj w podróż

10 rzeczy, za które nigdy żadna kobieta nie powinna przepraszać

„Bardzo proszę, drogi Google”, czyli jak babcia w Internecie odpowiedzi szukała