Jesteś śpiochem? Lepiej ustaw budzik i nie śpij za długo i koniecznie zgłoś się do lekarza!

Redakcja
Redakcja
9 sierpnia 2018
Fot. iStock/GeorgeRudy
 

Wszędzie ostatnio można przeczytać, że sen jest niezwykle ważne, żebyśmy spali najlepiej siedem godzin, bo tak dbamy o nasze zdrowie, regenerujemy zszargane nerwy, sen korzystnie wpływa na nasz metabolizm. Ale czy wiecie, że spanie dłuższe niż osiem godzin może doprowadzić do przedwczesnej śmierci? Tak sugerują najnowsze badania.

Naukowcy z Keele University wykazali, że ludzie, którzy regularnie śpią bardzo długo mogą cierpieć na poważne zaburzenia snu, który zakłóca oddychanie i zwiększa ryzyko chorób serca.  Okazuje się, że powinnyśmy się zainteresować stanem naszego zdrowia, gdy śpimy zdecydowanie za długo.

Okazuje się, że 10-godzinny sen jest związany ze zwiększonym o 30% ryzykiem przedwczesnej śmierci w porównaniu z siedmiogodzinnym snem. Badanie wykazało również 56% wzrost ryzyka zgonu z powodu udaru i 49% wzrost ryzyka zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych u osób, które spały dłużej niż osiem godzin.

W przypadku wykrycia nadmiernych zaburzeń snu, szczególnie trwających osiem godzin lub dłużej, lekarz powinien rozważyć zlecenie badań przesiewowych pod kątem chorób sercowo-naczyniowych  i obturacyjnego bezdechu sennego. W minionym miesiącu uniwersytet w Sydney ujawnił, że bezdech senny może spowodować kurczenie się mózgu części odpowiedzialnych za pamięć. Poza tym warto pamiętać, że zaburzony rytm okołodobowy może prowadzić do z zaburzeń nastroju i obniżenia poziomu szczęścia.

Jeśli od przez dłuższy czas śpicie osiem i więcej godzin, zgłoście się do lekarza!


źródło: Independent

 


Żeby być szczęśliwym, nie potrzebujesz wielkiej miłości, starczy „wystarczająco dobry” związek

Redakcja
Redakcja
10 sierpnia 2018
5 języków miłości
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Prawdziwa miłość jest ekscytująca i wspaniała, ale wcale nie musi spełniać wszystkich twoich potrzeb i oczekiwań. Najbardziej uszczęśliwia nas to, co możemy nazwać „wystarczająco dobrym” związkiem. A jego podstawowym elementem jest po prostu okazywanie sobie szacunku i uczucia. To one pociągają za sobą całą resztę rzeczy, które sprawiają, że jesteś z daną osobą szczęśliwy lub nie.

„Wystarczająco dobra” relacja wymaga zaufania, a budowanie zaufania wymaga, aby twój partner naprawdę miał na uwadze twoje dobro, a nie tylko swoje własne. Zaangażowanie natomiast oznacza, że ​​szczerze cenimy to, co mamy, co odnajdujemy w naszym partnerze, zamiast przejmować się tym, czego nam brakuje.

Żeby być szczęśliwym w związku, powinniśmy wyzbyć się zbyt wysokich oraz zbyt niskich oczekiwań, jakoś „wypośrodkować” naszą wizję idealnej miłości. Absolutnie nie chodzi tu o to, by rezygnować ze wszystkich swoich pragnień, bo to pomoże nam uniknąć rozczarowania. Nie chodzi też o to, by stawiać poprzeczkę coraz wyżej – presja osiągnięcia za wszelką cenę wyidealizowanego związku zawsze kończy się źle.

„Relacja” wystarczająco dobra „nie jest także związkiem, w którym ludzie są wykorzystywani psychicznie i fizycznie. Jest realistyczna, nie udaje, że nie ma problemów nie „zamiata ich pod dywan”, ale mobilizuje obie strony do radzenia sobie z konfliktami, do rozwiązywania wspólnych problemów, do stałego wykazywania dobrej woli.

Wszystkie związku są w pewnym momencie rozczarowujące, to dość naturalny etap, kiedy zaczynamy widzieć drugą osobą nie przez różowe okulary, ale taką, jaka ona naprawdę jest – niedoskonałą. Nie potrafimy tego zrozumieć, czujemy się oszukani, zawiedzeni, zniechęceni.

Większość z nas koncentruje się na znalezieniu tej „idealnej” osoby, która miałaby wszystkie, wymarzone cechy. Ale taka osoba nie istnieje.

Odkrycie swojej wymarzonej połówki to tylko połowa sukcesu. Następnym krokiem – i tym, który zadecyduje o tym, czy twoja relacja przetrwa – jest odkrycie, czy razem możecie budować zaufanie i zaangażowanie. I tu jest tak jak z zakochaniem – to nie udaje się z każdym.

Miłość prawdziwa, szczera pociąga za sobą wzajemne przyciąganie, wzajemne zainteresowanie, ale także zaufanie i zaangażowanie, bez zaufania i zaangażowania się nie powiedzie. Dzięki tym dwóm elementom wiemy, że możesz kochać swojego partnera przez całe życie.

Pary znajdujące się w „wystarczająco dobrej” relacji budują razem: intymność i przyjaźń.

Tam, gdzie przyjaźń jest silna, gdzie uczucie (i szacunek) są silne, tam dwoje ludzi może poradzić sobie z każdym konfliktem i budować wspólne życie, które ma zamierzony, wspólny sens i cel, tam zaufanie i zaangażowanie pojawiają się automatycznie.

Dlatego nie gódź się na mniej niż „wystarczająco dobry” związek i nie oczekuj relacji z bajki. Miłość, szacunek i uczciwość wystarczą. Nierealistyczne oczekiwania i brak umiejętności odpowiedzialnego zarządzania konfliktem zniszczą największe uczucie.

Zrozum, zakochanie to tylko pierwsza faza: Następnym i najważniejszym krokiem jest budowanie zaufania i zaangażowania. Bądźcie przyjaciółmi. Z zaufaniem i zaangażowaniem przychodzą przyjaźń i intymność, kolejne ważne elementy „wystarczająco dobrej” relacji, która trwa całe życie.


Na podstawie: nbcnews.com

 


Do zobaczenia w zaświatach, to wspaniała filmowa opowieść o przyjaźni silniejszej niż śmierć

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
9 sierpnia 2018
Fot. Materiały prasowe

Piękny obraz zmalował nam francuski reżyser, Albert Dupontel. Nic dziwnego, że ekranizację bestsellerowej powieści Pierre’a Lemaitre’a – „Do zobaczenia w zaświatach” uhonorowano 5 Cezarami!

A obraz ten jest arcywspaniały i ogląda się go nad wyraz przyjemnie: urzeka zdjęciami, uwodzi piękną muzyką. I chociaż to film przejmujący i pesymistyczny w swojej treści, to dzięki specyficznemu humorowi, tak dobrze obecnemu w całym filmie, ogląda się go nad wyraz lekko.

Edward Pericourt ( w tej roli Nathuel Perez Biscayart) to artysta i syn milionera pozbawionego uczuć, a raczej ich braku okazywania, szczególnie w stosunku do syna. Perspektywa wstąpienia w szeregi wojska i walki o wolność kraju w 1918 roku wydaje się być błogosławieństwem. Podczas walk Edward ratuje życie skromnemu urzędnikowi – Albertowi Maillard, przez co na zawsze zostanie okaleczony – granat rozrywa mu dolną połowę twarzy. Od tej chwili zażyła, przyjacielska więź, jaka wytworzy się w relacji obydwóch, będzie towarzyszyć im przez całe życie. Trzeba będzie tylko oficjalnie uśmiercić jednego z nich – Edwarda.

Po powrocie z wojny do kraju, weterani szybko odkryją potencjał „poległych” na wojnie i wpadną na pomysł, by wyjść z biedy. Albowiem uznany za poległego Edward, bue zamierza wracać do ojca i rodzinnego domu.

Przyjaźń Edwarda i Alberta zostanie wystawiona na najbardziej ciężkie próby, ale ostatecznie odkryją największą jej siłę.

Piękno i wzruszenie będą Wam towarzyszyć od tego momentu, a my nie będziemy zdradzać jego zakończenia. Udajcie się w te filmowe zaświaty, a nie rozczarujecie się. 🙂

DO ZOBACZENIA W ZAŚWIATACH

plakat_do-zobaczenia-w-zaswiatach 

Tytuł oryginalny: Au revoir là-haut

w reżyserii Alberta Dupontela 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Aurora Films


Zobacz także

„Powinnam ją chronić, ale nie byłam wystarczająco silna. Zawiodłam ją. Może kiedyś mi wybaczy”

Konkurs „Dobre komplementy”

Facet się rodzi i dostaje miłość. Kobieta się rodzi i dostaje niekończącą się listę obowiązków…