Jesteś po czterdziestce? Sprawdź swój wzrok! Startuje ogólnopolska kampania edukacyjna CZAS NA WZROK40+

Redakcja
Redakcja
2 marca 2018
Fot. iStock
 

Rozmazany tekst w gazecie, słaba akomodacja oka, gorsze widzenie po zmroku – to codzienność wszystkich, których dosięgła już prezbiopia. Prezbiopia jest efektem naturalnych zmian układu wzrokowego zachodzących z wiekiem. Dotyczy każdego po 40. roku życia i objawia się trudnościami z wyraźnym widzeniem z bliska, szczególnie przy słabym oświetleniu. Choć łatwa do skorygowania, mało kto z osób nią dotkniętych sięga po pomoc specjalisty. Ten stan rzeczy ma zmienić kampania CZAS NA WZROK 40+, zainaugurowana 19 lutego w Warszawie.

Okularnicy po czterdziestce

Jak pokazują badania przeprowadzone w styczniu 2018 r. przez PBS Sp. z o.o., wyraźnego pogorszenia wzroku doświadcza prawie każdy Polak po 40. roku życia. Respondenci, osoby w wieku 40-55 lat, wskazują zgodnie podobny zestaw odnotowanych u siebie objawów: rozmazujący się tekst smsa w telefonie, trudności w czytaniu menu w restauracji czy pracy przy komputerze. Aż 94 proc. z nich potwierdza też, że musi odsuwać tekst od oczu, aby go w ogóle przeczytać, ponieważ z bliska jest niewyraźny. Pytani o przyczyny takiego stanu rzeczy, polscy czterdziestolatkowie często błędnie wskazują komputery. Choć długa praca przed monitorem nie wpływa na wzrok korzystnie, wszystkie opisane powyżej objawy świadczą o prezbiopii – naturalnym pogarszaniu się wzroku wraz z wiekiem, które dotyka każdego, niezależnie od trybu życia i stanu zdrowia.

Powszechny problem, niska świadomość

Choć na prezbiopię cierpi prawie 100 proc. Polaków po 40. roku życia, o istnieniu takiego zjawiska wie tylko co 10. osoba. Jeszcze mniej prezbiopów potrafi odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób można ich przypadłość korygować i co zrobić, by żyć z nią komfortowo. Choć ponad ¾ czterdziesto- i pięćdziesięciolatków nosi okulary, tylko u 13 proc. z nich są to okulary progresywne, właściwe do korekcji prezbiopii. Okulary takie poprawiają jednoczesne widzenie na odległości bliskie, dalekie i pośrednie, co jest bardzo ważne, ponieważ prezbiopia oprócz problemów z widzeniem z bliska, powoduje trudności z widzeniem dali, a także z szybką adaptacją oka do zmiany odległości. Okulary progresywne to również rozwiązanie wygodne – jedna para zastępuje kilka innych, noszonych zamiennie do pracy, czytania, prowadzenia samochodu. Powinny być dobrane przez specjalistę, bo prezbiopia to proces postępujący i dobre okulary progresywne są w stanie nie tylko skorygować jej objawy, ale i na jakiś czas przyhamować rozwój.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Teraz czas na wzrok

19 lutego w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie zainaugurowano ogólnopolską kampanię edukacyjną CZAS NA WZROK 40+, która ma za zadanie propagować wiedzę o prezbiopii oraz metodach jej korekcji, a także zachęcać osoby po czterdziestce do regularnego badania wzroku.

Mając 40 i więcej lat powinniśmy wyrobić sobie nawyk badania wzroku co rok – mówi Mirosław Nowak, przedstawiciel organizatora kampanii, Grupy Essilor. Badania pokazują, że robimy to znacznie rzadziej lub nawet wcale, a tymczasem, gdy dotyka nas prezbiopia, tylko regularna kontrola wzroku u optometrysty i noszenie odpowiednich okularów zagwarantują nam zachowanie dawnego komfortu życia – dodaje.

Jak pokazują badania wykonane na potrzeby kampanii, Polacy nie tylko nie kontrolują wzroku regularnie, ale i nie zawsze wiedzą, gdzie mogą to zrobić. Aż 41 proc. respondentów nie wie, że zamiast czekania w kolejce do lekarza, może się w tym celu udać do optometrysty pracującego w zakładzie optycznym, który posiada kompetencje w zakresie badania wzroku oraz może na miejscu dobrać stosowną metodę korekcji – okulary progresywne. To z myślą o nich w ramach kampanii CZAS NA WZROK 40+ stworzono stronę internetową www.czasnawzrok.pl z wyszukiwarką partnerskich zakładów optycznych w całej Polsce, a także infolinię 662 902 000, przy której dyżurują specjaliści.

Edukacja, informacja, korzyści

Kampania CZAS NA WZROK 40+ obejmie szereg działań informacyjnych i edukacyjnych. Oprócz wspomnianej strony www i infolinii funkcjonować będzie edukacyjny fan page na Facebooku, a temat prezbiopii zaistnieje szeroko w programach TV i Internecie. Każdy kto weźmie udział w kampanii, będzie mógł skorzystać z porad specjalistów i bezpłatnych badań wzroku, wykonywanych
w partnerskich salonach optycznych w całym kraju, a także otrzymać zniżkowy voucher na wykonanie okularów progresywnych.

Kampanię wspierają ambasadorzy w wieku 40+. To zaangażowani w propagowanie wiedzy o prezbiopii celebryci-okularnicy, m.in. Marzena Rogalska, Danuta Stenka, Artur Żmijewski, a także autorzy popularnych blogów: Dizajnuch, Fajna baba nie rdzewieje, Lawendowy dom, TrendDash, Pinot Noir, Styleman.

Kampania potrwa do końca roku 2018 r.

czas-na-wzrok


Zdradziłam, a on i tak o nas walczył. To miłość czy frajerstwo?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 marca 2018
Fot. iStock/stock_colors
Następny

W ostatnim czasie na jednym z for kobiecych czytałam zajadłą dyskusję między kilkoma paniami. Chodziło o zdradę i wybaczanie. Jedna z nich zapytała, co ma robić, bo mąż ją zdradził, a że bardzo go kocha, to chce dać mu szansę. Nie pisała, żeby małżonek jakoś szczególnie się kajał czy też o nią zabiegał. Po prostu romans się wydał, on spławił kochankę i potulnie siedzi w domu. Mają wspólne dzieci, ona jest wściekła, ale kocha. Dało się wyczytać między wierszami, że nie chce go wyrzucać z domu. Co jej radzono?

Otóż zdania były podzielone. Jedne mówiły, że trzeba wybaczać, że węzeł małżeński, że w zdrowiu i w chorobie… Drugie natomiast krzyczały, że kto raz zdradził, ten zdradzi drugi raz. Nikt jednak nie wspomniał o trzeciej opcji. Tej, którą ja przeżyłam na własnej skórze. Mówię o totalnej stracie szacunku. Nie, nie do siebie. Do mojego partnera.

Cóż, my, kobiety, też nie jesteśmy święte. Czasem coś nam strzeli do głowy i pójdziemy w tango. Miałam romans z kolegą z pracy. Od zawsze czuliśmy do siebie miętę, a pech chciał, że w moim związku nie działo się zbyt dobrze. Oddaliliśmy się od siebie, każde przesiadywało do późna w pracy, a że nie mieliśmy dzieci, to i wspólnych obowiązków nie było. Tego romansu potrzebowałam, żeby znowu poczuć się atrakcyjną kobietą. I tak się stało. Znowu uwierzyłam w siebie, chciało mi się stroić, dbać o siebie, miałam o czym myśleć przed snem, wspominać i planować.

Ten romans, jeśli liczyć od momentu, kiedy pierwszy raz poszliśmy do łóżka, trwał 6 miesięcy. Wyszedł na jaw, ponieważ straciłam czujność. Po prostu mój facet bardzo długo niczego nie podejrzewał (fakt, że ufał mi bezgranicznie), co powodowało, że zachowywałam się coraz śmielej. Wpadłam w najgłupszy sposób – przeczytał moją korespondencję na messengerze. Nie kasowałam jej, bo przecież nigdy tam nie zaglądał.

Oczywiście, rozpętało się piekło. Byłam zdezorientowana i zaczęłam zachowywać się tak, jak wydawało mi się, że będzie najlepiej – przyznałam się, zaczęłam przepraszać i obiecywać. Oboje płakaliśmy. To zabawne, bo w trakcie tego romansu ani razu nie zastanawiałam się, jak widzę swoją przyszłość – czy chcę odejść, związać się z kochankiem… Niczego nie planowałam, a tu taki klops. Zadziałałam więc instynktownie i powiedziałam, że chcę ten związek ratować. Fakt faktem, że ostatnie czego potrzebowałam, to jeszcze wywrócenia życia do góry nogami.

On też nie chciał tego kończyć. Przegadaliśmy całą noc, wyjaśniłam mu, dlaczego wdałam się w romans, czego mi brakowało. Muszę przyznać, że momentami nawet widziałam, że ma wyrzuty sumienia. Kilka razy mnie przeprosił, że nie miał dla mnie czasu. Zapewnił o swojej miłości. Rzucaliśmy frazesami o „pogubieniu się” i „oddaleniu od siebie”.

No i zaczęliśmy wszystko od początku, ale ze zdradą na koncie. Najgorsze było potem.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Byłam zaręczona z narcyzem, udzielę ci kilku rad. List do nowej dziewczyny mojego narzeczonego

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 marca 2018
Fot.iStock/Martin Dimitrov
Następny

24 godziny po naszym rozstaniu, zobaczyłam na Facebooku jego zdjęcie z nową dziewczyną. Po kilku miesiącach refleksji postanowiłam napisać do niej list – nie po to, żeby go wysłać, ale bardziej po to, żeby się oczyścić z emocji.  

Droga Nowa Dziewczyno,

chciałam powiedzieć ci, jak radzić sobie z narcyzem, abyś mogła cieszyć się trwałym związkiem z moim byłym narzeczonym. Albo, być może, abyś mogła wyciągnąć wnioski z historii kobiety, która była z nim wcześniej. Pozwolę ci samej zdecydować. Oto, co musisz wiedzieć.

1. Na początku przytłoczy cię swoim zainteresowaniem, prezentami, uczuciami

Poczujesz się jak w bajce, poczujesz, że w końcu znalazłaś kogoś, kto dobrze cię traktuje. Powiesz to wszystkim swoim przyjaciołom i rodzinie. Ale uwaga: ta taktyka nazywa się „bombardowaniem miłością”  i służy tylko do tego, żeby cię przy sobie zatrzymać.

Nie jest to tym, czym chciałabyś, żeby było. Mimo to, po kilku miesiąca nadal rozpaczliwie trzymasz się tej fantazji i stajesz się żałosną wersją samej siebie, próbującą zawrócić ten związek na właściwe tory. To się nigdy nie wydarzy. Pamiętaj o tym.

2. Cokolwiek mu o sobie powiesz – wykorzysta to przeciw tobie

Ani słowa o twoich przeszłych relacjach, obawach i niepewności. Chociaż wzmocniłoby to więzi w zdrowym związku, tutaj jest po prostu niebezpieczne. On pamięta wszystko i zamieni to, co mówisz, w sztylet, którym zada cios dokładnie wtedy, kiedy będzie cię najbardziej bolało.

3. Powie ci, że skończył z tobą

To będzie dla ciebie kompletny szok, ponieważ żyjesz w przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku. W końcu ten związek dopiero się zaczął. Jeśli go teraz  zostawisz (co, z perspektywy czasu, bardzo polecam), to już nie wracaj. Jeśli jednak zdecydujesz się mu wybaczyć, pozwolisz by zyskał nad tobą władzę. On już wie, że jesteś słaba. I wykorzysta to.

4. On tak naprawdę nie chce zbliżyć się do nikogo, do ciebie też nie

Tworzy tylko fasadę bliskości, aby za chwilę cię odepchnąć, odsunąć od siebie, chociaż go kochasz i nigdzie się nie wybierasz. Może, jeśli uda ci się jakoś spełnić jego coraz bardziej nieosiągalne oczekiwania, znowu zobaczysz go takiego, jakim był na początku.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Radio internetowe? Jak działa i dlaczego warto zaprzyjaźnić się z nim na dobre

Serek wiejski popijany piwem i niesamowity zapach kiełbasy. Droga do wegetarianizmu

Jedno pytanie, a tak wiele może w naszym życiu zmienić. Spytaj siebie, co czujesz