Jeśli nie możesz powiedzieć swojemu partnerowi lub żonie, co robisz, prawdopodobnie nie powinieneś tego robić

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 stycznia 2018
Fot. istock/milan2099
 

Wychodzisz za mąż albo żyjesz w stałym związku już jakiś czas. Czas płynie spokojnie, jesteś szczęśliwa, w twoim życiu nie ma miłosnych dramatów. Dobrze wam razem, choć pewnie fajerwerki i motyle w brzuchu macie już za sobą. Pewnego dnia na twojej drodze staje ON, ten trzeci. Podoba ci się, ale to bagatelizujesz. Poznajesz go lepiej, bo sprzyjają temu okoliczności – los sprawia, że widzisz go często, może pracujecie razem, a może macie wspólnych przyjaciół. Powoli czujesz, jak staje się dla ciebie ważny. Co teraz?

Możesz zadać sobie pytanie, jak to możliwe, że w ogóle do tego doszło. Przecież jesteś w szczęśliwy związku, kochasz. A jednak sama jego obecność, jego spojrzenie sprawia, że o tym zapominasz. Możesz mieć poczucie winy, unikać swojego partnera, czuć w stosunku do niego złość i gniew. Ale pamiętaj, to że jesteś w związku nie oznacza, że przestajesz zauważać innych ludzi. Zauroczenie kimś innym, może nauczyć cię o twojej relacji więcej niż mogłoby się wydawać.

Przede wszystkim jednak, pamiętaj:

To raczej „przejdzie”

Według psychologów stan zakochania trwa średnio cztery miesiące, po tym czasie odzyskujemy umiejętność większej kontroli nad uczuciami. Jeśli byliśmy szczęśliwi w związku, większość z nas powróci do równowagi sprzed tego spotkania i zrozumie, że to jedynie chwilowe zauroczenie, które minie, w naturalny sposób.

Bądź uważny na to, co czujesz

To, że pociąga cię ktoś inny, że jesteś skłonny się zakochać, oznacza, że jesteś „otwarty na alternatywy”. Badania pokazują, że ci, którzy mają większą satysfakcję ze swojego związku, mniej zwracają uwagę na alternatywnych, potencjalnych, nowych partnerów.
Obsesyjne myślenie o jednej osobie to znak rozpoznawczy intensywnej sympatii i wielka, czerwona flaga. Zdecydowanie nadszedł czas, by zastanowić się nad waszym związkiem: co może się w nim wydarzyć – lub czego tam brakuje.

Czas porozmawiać

To, że zakochujesz się w kimś innym, oznacza, że między tobą a partnerem nie jest już tak, jak dawniej lub że pozwoliliście, aby wyrósł między wami dystans emocjonalny. Jeśli czujesz się samotna w związku, pora rozmawiać o tym z partnerem.

Zastanów się, gdzie jest granica

To naturalne, że twój partner czuje się niepewnie wiedząc, że poznałaś kogoś nowego lub przeczuwając to, widząc twoją przemianę. Ciężko mu konkurować z tym stanem euforii, gdy jest przy tobie już tak długo.

Potrafisz zdefiniować granicę twojego flirtu? Wiesz, jak daleko możesz się posunąć? Co zraniłoby twojego partnera, co jest niedopuszczalne? Pomyśl o tym już teraz, zanim podejmiesz jakiekolwiek kroki.

Nie przekraczaj jej

Istnieje jedna, dobra zasada: jeśli nie możesz powiedzieć swojemu partnerowi lub żonie, co robisz, prawdopodobnie nie powinieneś tego robić.
Chociaż nie możesz kontrolować chemii między tobą, a nowo poznaną osobą, możesz kontrolować swoje działania. To, jak się zachowujesz w obliczu tej sytuacji. Jeśli dążysz do regularnych spotkań, ponieważ chcesz po prostu spędzić z nimi czas, przekroczyłaś granicę. Te spotkania mogą doprowadzić do emocjonalnej lub fizycznej niewierności.

Zastanów się, czy zatrzymać to w tajemnicy

Niektórzy uważają, że trzymanie tych uczuć w tajemnicy stanowi formę zdrady. Dla innych „zauroczenia” są czymś bardzo intymnym i osobistym. Musisz zadać sobie pytanie, w jaki sposób taka prawda może pomóc twojemu związkowi.

Cokolwiek się dzieje, nie oszukuj się, bądź świadoma swoich uczuć – zarówno w stosunku do obecnego partnera, jak i tej nowej osoby w twoim życiu.Wypieranie tego, co czujesz zaowocuje odwrotnym skutkiem, z siłą, której możesz już nie być w stanie kontrolować.


Na podstawie: hitchedmag.com

 


Zostać czy odejść? Pięć pytań, które ułatwią ci podjęcie decyzji

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
27 stycznia 2018
Fot. iStock/PeopleImages
 

Kilka dni temu wpadłam przypadkiem na dawną znajomą. Nie widziałyśmy się jakieś trzy lata. Pamiętałam, że ma męża i dwoje dzieci. Nic więcej, bo nawet nie była w ostatnim czasie zbyt aktywna na Facebooku. Normalnie to człowiek jakoś tam się orientuje, co słychać u innych – a to zdjęcia z wakacji, a to informacja o zmianie pracy. A ona faktycznie zapadła się pod ziemię. 

Siadamy przy kawie. Jakaś kurtuazyjna rozmowa o tym, że obie dalej świetnie wyglądamy. Pytam, co słychać. I szczerze mówiąc, takiego potoku słów się nie spodziewałam. Pół roku temu odeszła od męża. Czeka na pierwszą sprawę rozwodową, która ma się odbyć za 3 miesiące. Nie kryję zdziwienia, bo zawsze uchodzili za wzorowe małżeństwo. Przynajmniej te trzy lata temu, kiedy miałyśmy ze sobą częsty kontakt.

Podobno już wtedy nie układało się między nimi najlepiej. Ona w domu z dziećmi, on od rana do wieczora w pracy. Gdy wracał, chciał odreagować. Szybko pojawił się problem z alkoholem – dramatu podobno nie było, ale lubił się wieczorem napić, przez co ciągle się kłócili. Potem doszły pretensje, problemy w pracy, długi. Jedna terapia, druga, potem wspólna. Jakiś skok w bok, przerzucanie odpowiedzialności. I te ciągłe nadzieje, że jeszcze uda się to wszystko naprawić.

– Teraz, jak tak na to patrzę, to przez dobre pięć lat, każdego dnia zastanawiałam się, czy to w ogóle ma sens. Czy powinniśmy walczyć o to nasze małżeństwo, czy nie lepiej rozejść się i układać życie na nowo. Mieliśmy przecież dwójkę dzieci i masę fajnych, wspólnych wspomnień. W życiu nie jest tak, jak na filmach, że jeden z partnerów robi coś strasznego, na przykład zdradza, a drugi pakuje swoje rzeczy i odchodzi. Czasem wcale nie musi dochodzić do żadnych dramatów, żeby rozważać odejście. My przez lata oddalaliśmy się od siebie, aż w końcu staliśmy się współlokatorami. Z tym, że ja z dwójką dzieci, bo właściwie sama je wychowywałam – mówi.

Trudno nie przyznać jej racji. W prawdziwym życiu wcale nie jest tak łatwo od kogoś odejść. Zostawić za sobą wszystko to, co było i zacząć od nowa. Podświadomie robimy wszystko, żeby ratować związek. Do tego dochodzi cała gama emocji – strach, wyrzuty sumienia, niepewność, złość, rozczarowanie. Obawa, co ludzie powiedzą. Jak zareagują dzieci? Gdzie się podzieję? Jak się utrzymam? Osoba, która rozważa odejście, wcale nie ma łatwiej od tej, która jest porzucana.

Pytam, co ostatecznie zaważyło na jej decyzji.

– Kiedyś w trakcie mycia zębów, zaczęłam przyglądać się sobie w lustrze. Zauważyłam, że pojawiły się pierwsze zmarszczki. Nie wiem dlaczego właśnie wtedy, ale zadałam sobie pytanie, jak będzie wyglądało moje życie za 10 lat. Że dziewczynki będą już wtedy pełnoletnie, a ja będę po 40-tce, uwięziona w domu z człowiekiem, którego nie kocham. Że może być za późno na zaczynanie wszystkiego od zera. A najgorsze jest to, że nawet wizja kolejnych 10 lat związku z nim mnie przeraziła. Skoro już tyle razy mnie skrzywdził, to do czego może się jeszcze posunąć?

Zadawanie sobie konkretnych pytań jest chyba kluczowe. Dużo czasu tracimy na rozmyślanie, nie stawiając sobie konkretnych pytań, które ułatwiają podjęcie ważnych, życiowych decyzji. Nie dalej jak dwa dni temu trafiłam na artykuł dr. Setha Meyersa, psychologa klinicznego. W swoim tekście wymienił pięć pytań, które powinna sobie zadać każda kobieta, rozważająca odejście.

Czy zostałaś przez niego zdradzona?

Jeżeli raz zdradził, szanse, że zrobi to ponownie, są bardzo duże. Jeśli zrobił to więcej razy lub notorycznie okłamywał cię przez długi czas, nie licz, że się zmieni.

Czy on sprawia, że twoje poczucie własnej wartości maleje?

Drobne nieporozumienia i kłótnie są normalne, ale jeżeli twój partner traktuje cię z góry, nie szanuje cię, upokarza i w jakikolwiek inny sposób sprawia, że czujesz się nikim, ten związek jest toksyczny.

Czy czujesz się nieszczęśliwa?

Związek ma dawać ci poczucie bezpieczeństwa. Musisz mieć oparcie w swoim partnerze. Pamiętaj, że zasługujesz na to, by twoje potrzeby również były zaspokajane. Jesteście sobie równi. Jak długo chcesz trwać w związku z kimś, kto cię unieszczęśliwia?

Czy twoi bliscy go lubią?

Nie chodzi o to, że ich akceptacja jest kluczowa dla waszego związku, ale jeśli wszyscy wypowiadają się na jego temat negatywnie (i faktycznie go znają, a nie oceniają pochopnie), warto się nad tym zastanowić. Poza tym, jeśli więzi rodzinne są dla ciebie bardzo ważne, możesz mieć problem, by to wszystko pogodzić.

Liczysz, że w twoim życiu jeszcze pojawi się ktoś lepszy?

Wiele osób pozostaje w związkach, ale skrycie wierzy, że nieoczekiwanie ktoś pojawi się na horyzoncie. To bardzo wygodne, ale szalenie nieetyczne. Jeśli jesteś w szczęśliwym związku, nie rozglądasz się za nikim innym. Czy będziesz szczęśliwa z tym człowiekiem za 10 lat? Albo przynajmniej masz nadzieję, że będziesz dalej tak szczęśliwa, jak teraz? O tym właśnie mówiła mi na spotkaniu M.

– Napisz o tym. Może dodasz otuchy innej kobiecie. Ja straciłam za dużo czasu na te wszystkie rozważania – twierdzi M.


Zmarszczki, zmęczenie i worki pod oczami? Postaw sobie bańki… na twarzy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
27 stycznia 2018
Fot. istock / nensuria

Brzmi złowrogo? Nie obawiajcie się, kosmetyczne bańki nie przypominają zbytnio tych starych, szklanych, zostawiających potężne siniaki. Choć zasada działania jest podobna, bańki kosmetyczne, to małe, silikonowe „tuby”, za pomocą których, wykonujemy masaż twarzy i szyi. Przeczytajcie, jak działają, bo to prawdziwy kosmetyczny hit.

Bańki kosmetyczne

Bańki kosmetyczne są wykonane z mięciutkiego silikonu. Przede wszystkim wykorzystuje się je w masażu twarzy i szyi, ale dobrze sprawdzają się w rękach specjalistów podczas terapii limfatycznych obrzęków twarzy. Każda bańka ma zaledwie kilka cm długości i średnicę od 0,7 do 2 cm. Te o mniejszej średnicy przeznaczone są do masażu wyjątkowo delikatnej skóry wokół oczu i ust.

Bańki kosmetyczne wykorzystują podciśnienie. W przeciwieństwie do tradycyjnych szklanych baniek, podczas wykonywania zabiegu nie używa się ognia. Podciśnienie wytwarzane jest przez zwykłe ściśnięcie bańki. Stopień zassania bańki na skórze można łato regulować. Ta metoda wywodzi się z tradycyjnej medycyny chińskiej.

Dla kogo przeznaczone są bańki kosmetyczne?

Jeżeli nie istnieją wyszczególnione poniżej przeciwwskazania, każdy może skorzystać z tej metody. Masaż próżniowy bańkami poprawia ukrwienie, uelastycznia skórę oraz mięśnie,  redukuje zmarszczki i poprawia wchłanianie nanoszonych kosmetyków poprzez stymulację skóry. Poprawia również napięcie i procesy metaboliczne skóry.

Masaż można wykonywać samodzielnie, pod warunkiem, że będziemy przestrzegać kilku zasad – kierunek wykonywania masażu jest bardzo istotny.

Masaż szyi

  1. Nałóż na skórę delikatny olejek kosmetyczny
  2. Użyj dwóch baniek (o średnicy ok 2 cm)
  3. Nałóż bańki symetrycznie, zaczynając na dole szyi, zasysając bańki pośrodku
  4. Przesuń bańki po skosie, w kierunku uszu, następnie odessij banki od skóry
  5. Powtarzaj ruch umieszczając bańki coraz wyżej szyi

Taki masaż pomaga walczyć ze zwiotczałą skórą szyi.

Jak masować twarz bańkami – zobacz film

 

Przeciwwskazania do masażu bańkami kosmetycznymi

  • gorączka
  • miesiączka
  • ciąża
  • choroby nowotworowe
  • choroby zakaźne
  • padaczka,
  • zespół odstawienia alkoholu albo narkotyków
  • stwardnienie rozsiane
  • stany zapalne skóry i zranienia
  • hemofilia
  • cera naczynkowa
  • niewydolność krążenia
  • nadciśnienie tętnicze,
  • wady i choroby serca

Na podstawie: agijoga.pltcmblog.pl


Zobacz także

Co szkoła robi z mózgami dzieci? Ten wykład punktuje największe grzechy systemu oświaty

Gdyby nie kot, kto odwalałby tę całą robotę? Boskie ilustracje kocich zawodów

Poradnik kobiety kibica