Jaki jest kolor twojej osobowości i co o tobie mówi

Redakcja
Redakcja
4 grudnia 2018
Fot. iStock
 

Istnieje wiele rodzajów testów osobowości, ale czy spodziewaliście się, że nawet ulubiony kolor może powiedzieć nam coś o tym, jacy jesteśmy? Okazuje się, że kolory wpływają na nasze decyzje, na nasze ogólne spojrzenie na życie.

Jak to możliwe? Istnieje silny związek między tym, jaki kolor lubimy, a jakie cechy charakteru są u nas dominujące. Na przykład osoba, która lubi żółty kolor, może mieć optymistyczne, energiczne usposobienie, podczas gdy osoba, której ulubionym kolorem jest fioletowy, może mieć bardziej łagodną, wycofaną osobowość.

Jaki jest twój ulubiony kolor?

CZERWONY

Prawdopodobnie masz bardzo dominującą, ognistą, namiętną osobowość. Masz do swoich umiejętności wielkie zaufanie, odznacza się ambicją i sam wyznaczasz kierunki w swoim życiu. Prawdopodobnie masz wielu przyjaciół, ale tylko kilku najbliższych zna prawdziwego ciebie. Jesteś lojalny.

ŻÓŁTY

Masz żywy, pogodny, optymistyczny pogląd na życie. Nic Cię nie niszczy, a jeśli upadniesz, wstaniesz z powrotem i będziesz kontynuował to, co ci przerwano. Nie słuchasz negatywnych osób, wiesz, że dopóki wierzysz w siebie i szerzysz dobroć, dokądkolwiek się udasz, życie dobrze cię potraktuje. Dbasz o innych i chcesz oferować swoją pomoc w jakikolwiek możliwy sposób. Chociaż masz skłonność do idealistycznego widzenia świata, dbasz o swoje obowiązki i łatwo zdobywasz zaufanie ludzi.

POMARAŃCZOWY

Ludzie o pomarańczowym kolorze osobowości mają zabawną, dziecinną naturę. Odznaczają się wysoką energią i prowadzą aktywny tryb życia. Są oni naturalnymi dawcami i zwracają uwagę na innych. W razie potrzeby oddadzą ci ostatnią koszulę. Często są to osoby, które robią karierę w świetle reflektorów – na przykład na scenie

FIOLETOWY

Wysoce wrażliwi i emocjonalni ludzie o fioletowym kolorze osobowości chętnie spędzają dużo czasu samotnie. Są twórcami, marzycielami i artystami, widzącymi świat oczami wyobraźni. W rozmowach często nieobecni, ale nie w stosunku do tych, którzy ich potrzebują. Mają spokojną, łagodną osobowość i są bardzo przystępni.

ZIELONY

Ludzie o zielonym kolorze osobowości najlepiej czują się na łonie natury, prawdopodobnie dlatego, że mają bardzo ugruntowane i rozsądne podejście do życia. Są to zazwyczaj introwertycy i mają nieskończoną ciekawość otaczającego ich świata. Z tego powodu lubią odkrywać, poznawać. Lubią stymulujące, prowokujące do myślenia rozmowy. Mają bardzo sarkastyczne, cyniczne poczucie humoru i utrzymują przyjaźnie tylko z tymi, którzy potrafią ich docenić.

NIEBIESKI

Osoby z niebieską osobowością są beznadziejnymi romantykami i niezłomnymi idealistami. Nie mogą znieść okrucieństw tego świata. Są bardzo życzliwi, szczerzy, współczujący i starają się dać z siebie tyle dobra, ile mogą. Są bardzo wrażliwi, ale nie pozwalają, aby zbyt wiele osób to widziało. Są także bardzo spokojni i lubią przebywać blisko wody, ponieważ przebywanie w pobliżu tego żywiołu rozluźnia ich bardziej niż cokolwiek innego. Mają głęboki związek z naturą i spędzają czas na świeżym powietrzu, kiedy tylko czują się zagrożeni


Na podstawie: www.powerofpositivity.com


Nikt nie powiedział, że będzie łatwo kochać. Tylko czy wy jesteście gotowi zadać sobie trud, by o waszą miłość zawalczyć?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 grudnia 2018
Fot. iStock?AleksandarNakic
 

Miłość jest cholernie trudna. A raczej nie, nie miłość, związek jest tym, co wymaga od nas niesamowitego wysiłku. Przez długi czas się wkurzałam nad tym gadaniem, że nad związkiem trzeba pracować, że nic samo się nie zadzieje, że aby, było dobrze, potrzebne jest ogromne zaangażowanie. Myślałam, co za farmazony? Jasne, że związek wymaga pracy, ale że aż tyle, że tak ciężko musi być? Jeśli ciężko, to może lepiej się rozstać, po co się męczyć?

Właśnie. Mam poczucie, że rozstajemy się właśnie z tego powodu – bo nie chcemy się już dłużej męczyć, bo szukamy w końcu prostego rozwiązania, które uwolni nas od męczarni, w jakiej przyszło nam żyć. Tak jest prościej, szybciej, łatwiej – w końcu chcemy, by tak wyglądało nasze życie, mamy mało czasu, dlaczego nie tracić go na przyjemności? A związek po latach często przestaje być przyjemnością. Staje się codziennością, rutyną, czymś, co jest, tak po prostu.

Patrzysz na niego i myślisz, gdzie się podział tamten facet, czy ja byłam taka ślepa, czy to on się zmienił. A może to ja się zmieniłam, w końcu wiem, czego chcę, czego szukam. I zostawiasz go, bo nie pasuje do twojej nowej wizji świata. Mówią, że jesteś odważna, że brawo, a ty napędzana tymi słowami, brniesz w swoje życie bez niego.

Jest jeszcze druga opcja. Zostajesz, bo tak jest, bo dzieci, bo nic się nie da z tym zrobić, bo nie masz odwagi niczego zmienić.

Z góry zakładamy, że wyjścia są dwa, że miłość jest albo jej nie ma. A to nie tak. Nie zawsze i nie nigdy. Tylko trzeba pracować cholernie ciężko. To trud, który trudno nam unieść, bo przecież tak bardzo staramy się na co dzień, pracując, ogarniając dom, spełniając zachcianki i oczekiwania innych, że zupełnie gubimy się w tym, co najważniejsze, co było na początku.

Patrzycie na siebie po 20 latach. W jakim punkcie jesteście? Jak bardzo dzisiaj siebie znacie? Co o sobie wiecie? Jak zmieniły się przez lata wasze pragnienia, marzenia cele? Nie, nie te wspólne, ale każdego z was. Co ty wiesz o nim, a co on o tobie, poza tym, czego brakuje wam dzisiaj w lodówce i co wspólnie zjecie na kolację? Mijacie się, udajecie, że wszystko jest w porządku? Film w weekend, spotkanie ze znajomymi, wakacje z dziećmi? Przecież wszyscy tak żyją. Tylko wieczorem kładziecie się obok siebie jak para obcych ludzi, każde zajęte swoimi myślami, każde pochłonięte przez swój świat, do którego drugie nie ma od dawna dostępu. Bo nie chciało, nie zadbało, bo założyło, że to bez znaczenia, że to nic nie zmienia.

Nie rozmawiacie od dawna, może nigdy nie rozmawialiście tak szczerze, naprawdę. Znacie się i ta wiedza was pogrąża – bo ona jest taka, a on siaki. Bo z góry wiecie, kto co powie, jak postąpi, kiedy się obrazi, zezłości. Więc odpuszczacie popełniając grzech zaniechania wobec waszej miłości, waszego związku, czasu, który za wami i który (być może) jeszcze przed. Nie chce wam się podejmować wysiłku, tłumaczyć, bo to za trudne. Bo już macie dość wyjaśniania, informowania. „To nic nie daje” – stwierdzacie i brniecie dalej w tę swoją codzienność i nie wiecie, że może być inaczej. Bo może być. Lepiej. Fajniej. Piękniej. Ale trzeba uderzyć głową w mur, trzeba się po nim wdrapać kalecząc do krwi dłonie. Trzeba chcieć rozmawiać i słuchać. A raczej słuchać i rozmawiać. Bo może się okazać, że ty wcale nie jest taka idealna, że wszystko, co sobie w głowie ułożyłaś i założyłaś nijak się ma do jego rzeczywistości, że każdy twój argument, on zbije twoim. I odwrotnie. Być może on zarzuca ci zbyt wiele, być może obarcza cię winą za rzeczy, na które ty kompletnie nie masz wpływu, których się nawet nie domyślasz. To nie jest łatwe – słuchać i chcieć zrozumieć. Usłyszeć to, co on mówi, a nie co ty chcesz słyszeć.

Tak, trzeba odwagi, by odejść, ale uważam, że trzeba jej o wiele więcej, by podjąć wysiłek i zawalczyć o siebie nawzajem. By udowodnić, co nadal jest dla was najważniejsza, że wy jesteście dla siebie ważni. A że rozminęliście się, zmieniliście, zapomnieliście o siebie dbać, rozmawiać, słuchać, być uważnym, to się zdarza, częściej niż byśmy przypuszczali.

I jeśli tli się w was iskierka tej miłości, jeśli gdzieś w środku kłębi się nadzieja, że jeszcze będzie lepiej, jeśli pełni jesteście wątpliwości, usiądźcie i zacznijcie mówić. Zacznijcie ze sobą rozmawiać tak, jak nigdy wcześniej, tak, jak powinniście to zrobić kilka lat temu. Poświęćcie tej rozmowie swój czas i uwagę, bądźcie w niej dojrzali i mądrzy. Nie zakładaj, że on takim nie potrafi być albo, że ona tak nie umie. Niczego nie zakładajcie. Po prostu otwórzcie się przed sobą. Bądźcie sobą, nikogo nie udawajcie – ze swoimi słabościami, brakami, wadami. A rankiem, rankiem będziecie wiedzieć wszystko.


Akcja „Teraz albo nigdy!”. Jeśli mamy zrobić coś tylko dla siebie, to kiedy?

Redakcja
Redakcja
3 grudnia 2018
Mat. prasowe

Kobiety. Mogłyby rządzić światem. Bez niczyjej pomocy. Odważne, dumne, świadome swoich praw. Zawsze uważne i na posterunku, żeby walczyć, o to, co najważniejsze dla ich dzieci, rodziny, bliskich. Ale czy same dla siebie są wystarczająco dobre?

Czy potrafią pomyśleć o sobie i o swoich potrzebach? Czy są wystarczająco silne, żeby zawalczyć również o siebie?

Chcemy się tego dowiedzieć, dlatego zapraszamy Was, drogie Panie, przyjaciółki www.ohme.pl, matki, córki, koleżanki, samotne, samodzielne, rozwiedzione, w szczęśliwych i nieszczęśliwych związkach do akcji, poświęconej w 100% Wam!

A żeby zmotywować Was jeszcze bardziej, żebyście poświęciły sobie trochę więcej czasu niż zazwyczaj – dla każdej z Was mamy podwójne, wyjątkowe zaproszenie na uroczystą prapremierę hitu z Jennifer Lopez – Teraz albo nigdy! No bo jeśli mamy zrobić coś tylko dla siebie, to kiedy?

Każdego dnia na naszym Facebooku publikować będziemy wyzwanie. Wystarczy, że je aktywnie skomentujecie, a jeśli wcielicie w życie – z pewnością nie zmarnuje się!

13 grudnia, o godz.16.30,

w warszawskim Kinie Atlantic, tylko 250 kobiet będzie mogło uczestniczyć w wyjątkowym, babskim spotkaniu, które poprowadzi Małgosia Ohme.

Teraz albo nigdy – to czas na zmiany i czas, żeby o tym porozmawiać, wypić lampkę fenomenalnego wina i obejrzeć w świątecznym nastroju najbardziej oczekiwaną zagraniczną premierę tego roku!

 

 

Przy okrągłym stole, na widowni gośćmi Małgosi Ohme będą: Tatiana Mindewicz – Puacz, coach, psycholog, Dorota Deląg, aktorka, autorka projektu „Poranek Doroty” oraz Anna Męczyńska, stylistka, kostiumograf, autorka książki „Figura jak z ekranu”. Zaproszone Panie dyskutować będą o tym, jak bardzo potrzebne są nam zmiany w życiu.

Specjalnie przygotowana babska strefa w holu kina pozwoli Wam oddać się tylko przyjemnym sprawom, spotkaniom z zaproszonymi gwiazdami, wszystkim, co sprawi Wam radość i przyjemność z bycia razem.

 

O dobrą atmosferę wieczoru zadbają:


Zobacz także

„Jeszcze za cicho krzyczymy, by każdy z was pojął godność!”. Mega teledysk #czarnegoprotestu

Kobiety, które potrafią zrobić sobie dłuższą przerwę od związków są szczęśliwsze

Marysia Markiewicz: „Wszędzie najważniejsza jest naturalność!”