Jak zainspirować dzieci do nauki? Poprzez eksperymenty!

Redakcja
Redakcja
4 października 2018
Fot. Materiały prasowe
 

Jak zachęcić dzieci do zdobywania wiedzy? Od lat wiadomo, że najmłodsi najszybciej uczą się poprzez zabawę. I nie chodzi tu tylko o podstawy liczenia czy poznawanie kolorów. Taki sposób nauki to także doskonała metoda na zaszczepienie u młodych ludzi pasji do poznawania świata, na przykład wszechobecnej biologii czy chemii. Tą ideą kierowała się Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka SA, która w tym roku zorganizowała pilotażową edycję programu społecznego „Koloratorium”. Dzięki akcji, w trzech szkołach na Podkarpaciu powstały nowoczesne mini laboratoria. Już wkrótce ruszą zapisy do drugiej, tym razem ogólnopolskiej odsłony projektu.    

W niewielkiej Szkole Podstawowej im. bł. ks. Bronisława Markiewicza w Kosienicach ten rok szkolny zaczął się wyjątkowo. Stara pracownia biologiczno-chemiczna została zmieniona w nowoczesne mini laboratorium, w którym najmłodsi będą mogli poznawać nauki przyrodnicze nie tylko z książek. Placówka otrzymała pełne wyposażenie sali, m.in. sprzęt potrzebny do przeprowadzania eksperymentów chemicznych, nowoczesne pomoce naukowe, tablicę multimedialną i rzutnik. Do tego pracownia została całkowicie odnowiona i zyskała zupełnie nowe barwy. Wszystko to za sprawą uczestnictwa w programie Śnieżki „Koloratorium”.

Odkrywać, badać i zmieniać świat

Pilotażowa edycja akcji „Koloratorium” zrealizowana została na Podkarpaciu. Brały w niej udział szkoły z miejscowości, w których mieszka nie więcej niż 20 tys. mieszkańców. Uczniowie, przy wsparciu nauczycieli, realizowali specjalnie przygotowane zadania, za które otrzymywali punkty. Jako ostatnie pojawiło się zadanie główne – przedstawienie w formie krótkiego filmu pracowni chemicznej, która powinna inspirować i motywować do działania. W ten sposób, z grona 13 finalistów wyłoniono 3 zwycięskie szkoły, w których pracownie biologiczno-chemiczne zamieniły się w nowoczesne mini laboratoria wraz z wyposażeniem. – Zupełnie inaczej jest, kiedy widzimy coś na własne oczy, a nie tylko oglądamy w podręcznikach. A nauka przez doświadczenia, które teraz będziemy mogli stale przeprowadzać w nowej pracowni, jest zwyczajnie… łatwa – mówi Weronika, uczennica VIII klasy kosienickiej szkoły.

Fot. Materiały prasowe

 

Dzięki nowemu wyposażeniu, lekcje biologii czy chemii w tych szkołach nie będą już takie same. Sprzęt do eksperymentów chemicznych pozwoli dzieciom na własnoręczne badanie właściwości różnych odczynników. Trójwymiarowe modele ludzkiego ciała pomogą im zaś w zgłębieniu podstaw medycyny. Właśnie taki był cel akcji FFiL Śnieżka – aby jak najwcześniej zaszczepić w dzieciach miłość do nauki i chęć do odkrywania piękna, jakiego może ona dostarczyć.

Fot. Materiały prasowe

Inspirujące eksperymenty

„Koloratorium” to jednak nie tylko program skierowany do dzieci. Nauczyciele w nowoczesnych salach, przy wykorzystaniu ciekawych pomocy naukowych o wysokiej wartości merytorycznej, mają dużo większe możliwości zaciekawienia dzieci swoją dziedziną wiedzy. Dodatkowo Śnieżka zadbała także o przygotowanie specjalnych materiałów dedykowanych pedagogom. Na stronie www.koloratorium.pl mogą oni pobrać konspekty przykładowych lekcji z ciekawymi eksperymentami dla uczniów. Takie zajęcia pomogą zainspirować najmłodszych do nauki poprzez zabawę. O jakość materiałów zadbała dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska, pracownik naukowy Katedry Biotechnologii Środowiskowej Politechniki Śląskiej, współgospodarz programu „Wynalazcy przyszłości” w Canal+ Discovery.

Fot. Materiały prasowe

– W mini laboratoriach dzieci mają możliwość praktycznego przeprowadzania eksperymentów. Jest świetnie wyposażona sala z rzutnikiem i tablicą multimedialną. To rozwiązania potrzebne uczniom żyjącym w zupełnie innym świecie niż jeszcze 25 lat temu. Oni myślą obrazami i muszą dużo rzeczy wykonywać samodzielnie. Zresztą, tak było zawsze – praktyczna nauka poprzez samodzielne doświadczenie pomaga wiele zrozumieć – tłumaczy dr hab. Ziembińska-Buczyńska.

Fot. Materiały prasowe

Chemia wokół nas

W ramach „Koloratorium” Śnieżka pokazuje ponadto, że zarówno chemia, jak i biologia są obecne w każdym, nawet najdrobniejszym elemencie codziennego życia. – Program oparliśmy o przekonanie, że nauka tych przedmiotów może być fantastyczną formą poznawania świata i drogą do rozwijania pasji. Chcemy zapewniać młodym ludziom jak najlepsze warunki do tego, aby mogli swobodnie i z przyjemnością poszerzać swoją wiedzę w dziedzinach szczególnie bliskich naszej branży – mówi Aleksandra Małozięć, Manager ds. Komunikacji Korporacyjnej w FFiL Śnieżka SA.

Fot. Materiały prasowe

Produkty tej marki od lat są przygotowywane w oparciu o specjalistyczną wiedzę chemiczną – to właśnie doświadczenie w tworzeniu nowoczesnych farb i innych wyrobów chemii budowlanej doprowadziło do stworzenia projektu pomagającego inspirować najmłodszych.

Fot. Materiały prasowe

Już w listopadzie rusza kolejna, tym razem ogólnopolska, edycja „Koloratorium”. Które szkoły tym razem sięgną po laur zwycięzców i zainspirują swych uczniów do zdobywania wiedzy, eksperymentowania i poznawania świata?

Zapraszamy do śledzenia aktualności na temat programu: www.koloratorium.pl

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką Śnieżka


Wszyscy mi mówią – bądź silna, niezależna, kochaj siebie. Mam 45 i dlaczego nie mogę się przyznać, że nadal czekam na miłość?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 października 2018
Fot. iStock/shapecharge
 

Mam 45 lat, zewsząd słyszę: „Najlepszy czas dla kobiety, korzystaj z życia”. Fakt, w moim dokonało się wiele zmian. Rozwiodłam się kilka lat temu, zmieniłam pracę, miasto, w którym mieszkałam. Dzieci już duże, właściwie mają swoje życie, a ja mogę teraz robić to, na co mam ochotę. I to jest świetne.

Nie muszę się już na nikogo oglądać, nie muszę brać pod uwagę zdania innych. 45 lat czyni mnie w oczach opinii publicznej kobietą z doświadczeniem, kobietą mądrą, którą już trochę przeżyła i coś o życiu wie. Niesamowite jest to, że dopiero w tym wieku pozwala się nam – kobietom, na własne zdanie i opinie. Już nikt mi nie powie: „Głupia jesteś”, nikt nie machnie ramionami, nikt nie spojrzy zaskoczony, gdy mówię, że coś mi się nie podoba, że z czymś się nie zgadzam. To fakt, przywilejów bycia dojrzałą kobietą jest wiele. Nagle okazuje się, że już nie musisz toczyć walki z całym światem, że świat respektuje twoje zdanie, akceptuje twoje wybory i decyzje i nie próbuje ci wmówić, że się mylisz, że przecież inni wiedzą lepiej.

Nikt ci nie mówi: „Szukaj męża”, bo przecież już jednego miałaś, a że nie wyszło, wielu teraz nie wychodzi. Klepią cię po plecach, bo starczyło ci odwagi, żeby zawalczyć o siebie, o swoje szczęście, bo nie bałaś się powiedzieć: „Czas na mnie”. I to wszystko jest świetne. Ale im dłużej w tym tkwię, im więcej słyszę, to myślę sobie, że my – kobiet, po 40 roku życia, samotne z różnych powodów, uchodzimy za jakieś heroski.

To o nas są te głosy: silne, niezależne, odważne. O, takie jesteśmy, ale mam wrażenie, że odbiera się nam prawo do bycia z kimś. Bo skoro postawiłyśmy na siebie, to nie psujmy tego facetem u boku. Serio go potrzebujesz? Ty taka mądra, wszystko przecież masz, po co ci facet? I zamykamy się, nic nie mówimy, żartujemy, że facet to jedynie do seksu, a takiego przecież zawsze można znaleźć. Ale piszę ten list, bo nie zgadzam się z tym, bo boli mnie takie szufladkowanie. Tak, jestem kobietą, mam 45 lat, pracę, mieszkanie, fajne wakacje, ale potwornie się boję, że do końca życia będę już sama. Naprawdę. I mój strach nie pochodzi z tego, że boję się, że się nie utrzymam, że nie będzie miał mi kto podać szklanki na starość.

Boję się, że już nigdy nie poczuję tego miłego smyrania w żołądku. Że już nikt podczas spaceru nie złapie mnie za rękę. Że nie będę mieć poczucia, że gdzieś tam czeka na mnie ktoś, kto tęskni, z kim będę mogła porozmawiać, pośmiać się i nie będzie to jedno z moich dzieci. Chciałabym czuć się jeszcze raz kochana, nie tylko pożądana. I nie wynika to z moich kompleksów, z tego, że nie wierzę w siebie. Na miłość boską, już tyle przeszłam, już tak się nauczyłam siebie, że facet nie jest mi potrzebny do podnoszenia mojej wartości.

Chodzę na basen, na kurs tańca, uczę się włoskiego, z przyjaciółmi jeździmy na rowerowe przejażdżki. Nie chcę faceta, żeby wypełnił moje życie, bo z tym doskonale sobie radzę i jest mi dobrze z samą sobą. Tyle tylko, że teraz tak bardzo, jak nigdy wcześniej, czuję, że jestem gotowa na dobry związek. Partnerski. Bez wydumanych oczekiwań, z otwartością na rozmowę, na mówienie o tym, co lubimy, a czego nie. Na związek, który byłyby fascynującą przygodą, poznawaniem nie tylko siebie nawzajem, ale też samych siebie przez tę relację.

Patrzę na moje koleżanki, znajome, którym się udało, które żyją w fajnych małżeństwach (nie jest ich dużo) i im zazdroszczę. Tak normalnie, zdrowo. Zazdroszczę, że gdy wieczorem siadają po całym dniu, jest ktoś, z kim mogą porozmawiać, kto w lot rozumie, o co im chodzi, kto poda kawę, zrobi drinka, znajdzie jakiś dobry film. Na kogo kolanach mogą zasnąć i nie martwić się, że wstaną w potarganych włosach. Mogą zapomnieć ogolić nogi, poskarżyć się, że głowa je boli i poprosić o pomoc przy rozliczaniu swoich PIT-ów. Nie idealizuję związków. Wiem, że właśnie takie można stworzyć, gdzie każdy ma swoją przestrzeń, robi, to co lubi, ale na koniec dnia spotyka się z kimś, kto czeka, kto się cieszy, kto przytuli i powie, że cały dzień marzył o tej chwili.

Jestem gotowa na taki związek, jestem mądrzejsza własnym doświadczeniem i tak bardzo chciałabym być z kimś, kto myśli podobnie jak ja, kto też już swoje przeżył i szuka kobiety, przy której nie będzie musiał niczego udawać, w nikogo innego się zmieniać.

I tak, boję się, że nie będzie mi to dane. Że zostanę sama, właśnie dlatego, że jestem silna i niezależna. Że tak postrzegają mnie inni, że innym kobietom daję nadzieję, że nawet w tym wieku jest szansa być szczęśliwą, nawet jeśli jest się samą. A ja chcę czasami się skulić, chcę poczuć się zaopiekowana, chcę mieć silne ramię obok, na którym zawsze będę mogła się wesprzeć. To nieprawda, że z nikim już nie potrzebuję być. Prawdą jest, że nie skupiam się na szukaniu miłości, że nie rozglądam się w panice za pierwszym wolnym facetem, którego spotkam. Wiem, z kim chciałabym być, wiem, jaki związek chcę stworzyć. Nie rzucę się na pierwszego lepszego krzycząc „Mój ci on”. Ale czekam, jestem uważna na miłość wierząc, że jeszcze raz do mnie przyjdzie i nie z pewnością nie będzie oznaką mojej słabości.


Przemoc w szkole. Co grozi naszym dzieciom

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 października 2018
Fot. iStock / Nadezhda1906

Molestowanie, prześladowanie dzieci przez ich kolegów w szkole, zastraszanie, jest dziś na porządku dziennym. Nauczyciele często nie potrafią radzić sobie z „trudnymi” uczniami, ciągle brak im odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, co prowadzi do eskalacji problemu. Dlatego tak bardzo ważne jest, żebyśmy uczulili nasze dzieci na krzywdę – nie tylko ich własną, ale również na krzywdę ich kolegów i koleżanek. Musimy nauczyć nasze dzieci rozróżniać zachowania, które absolutnie nie powinny mieć miejsca.

Zastraszanie fizyczne

Jest to najbardziej „widoczny” typ zastraszania, ponieważ sprawca wykorzystuje swoją siłę fizyczną, aby przerazić swoją ofiarę. Kopnięcia, popychanie, uderzenia i inne rodzaje fizycznej agresji upokarzają ofiarę i sprawiają, że łatwiej ją sobie podporządkować.

Ważne jest, aby pamiętać, że tego typu przemoc w szkole zwykle ma miejsce w towarzystwie i przy akceptacji innych osób, innych uczniów. Tak więc agresor czuje się najsilniejszy, jest przywódcą.

Zastraszanie werbalne

Ten typ przemocy jest znacznie to słowne nadużycie, które wielu z nas wydaje się czymś niegroźnym i niewinnym. dzieci”. Osoba, której się dokucza, które jest obrażana cierpi, traci poczucie własnej wartości, ale ma również poczucie, że przecież „nic się właściwie nie dzieje”, w związku z tym jest jeszcze bardziej rozdarta emocjonalnie. Werbalne zastraszanie może obejmować zarówno obelgi, jak i groźby, a także podteksty seksualne, wyśmiewanie osoby z powodu jej cech fizycznych czy nawet koloru skóry lub jej pochodzenia.

Odpowiedź na pytanie „dlaczego upokarzasz, obrażasz i nękasz tę osobę?” to zwykle „nie wiem” lub „to był żart”.

Wykluczenie społeczne

Jeden z najmniej znanych i prawdopodobnie najczęstszych rodzajów nękania w szkole. Wyobraź sobie, że chcesz grać w piłkę nożną, ale nikt nie wybiera cię do swojej drużyny. Że chcesz się bawić, ale nikt nie zaprasza cię do zabawy. Stajesz się niewidoczny, niepotrzebny. Wykluczenie, odtrącenie jest szczególnie bolesne w okresie dojrzewania. Emocjonalny ból, który może być spowodowany tego typu nękaniem, może być bardzo trudny do pokonania, ponieważ jednym z naszych największych lęków jest właśnie odrzucenie.

Cyberprzemoc

Ten rodzaj przemocy w szkole pojawił się w sieciach społecznościowych. Jest szczególnie niebezpieczny dla najmłodszych, którzy nie wahają się dzielić doświadczeniami, najbardziej intymnymi uczuciami i wszystkim, co lubią lub czego nienawidzą. Przykładem cyberprzemocy może być opublikowanie czyjegoś zdjęcia i seria negatywnych komentarzy. Rodzi się frustracja, wstyd, poczucie bezsilności i bycia gorszym od innych.

Rozmawiajmy z naszymi dziećmi. Pytajmy je o ich relacje z rówieśnikami. Nie doprowadzajmy do sytuacji,w której dziecko cierpi, a my nie jesteśmy tego świadomi.


Na podstawie: nospensees.fr


Zobacz także

Nie można zmuszać kobiet do noszenia szpilek w pracy. Naukowcy mają na to twarde dowody

Woda gazowana niszczy zęby. Czy powinnyśmy z niej zrezygnować?

Regulamin konkursu „Jakim typem słodyczy jesteś?”