Jak szybko żyjesz? Rozwiąż nasz QUIZ i dowiedz się, czy jesteś żółwiem, kotem, czy może królikiem?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 stycznia 2016
Fot. iStock / Geber86 / fotomontaż
 

Żyjesz w ciągłym pośpiechu, „na jednej nodze”, a w kalendarzu tysiące kolorowych karteczek przypomina ci o twoich obowiązkach? A może, wręcz przeciwnie, celebrujesz życie i potrafisz dostrzec wszystkie jego kolory? Dziś proponujemy ci quiz: dziesięć pytań, które pomogą ci przeanalizować twoją codzienność i relacje z najbliższymi.

Odpowiedz na pytania, wybierając zawsze jedną odpowiedz: a, b lub c.

1. Rano:

a. Szykujesz się góra 20 minut, wrzucasz szybko najbardziej potrzebne rzeczy do torebki, w drodze do pracy pijesz kawę z kartonowego kubeczka, a z domownikami omawiam tylko logistykę bieżącego dnia,

b. Dzień zaczynasz od szybkiej kawy, potem w miarę sprawnie szykujesz się w łazience, jesz śniadanie i wychodzisz,

c. Wstajesz trochę wcześniej, rozkoszujesz się aromatem porannej kawy, dzieci/partnera budzisz uśmiechem, starannie dobierasz ciuchy, w który po prostu musisz się dobrze czuć.

2. Zakupy:

a. Najczęściej robisz je przez internet, wysyłając do sklepu gotową, z reguły taką samą listę produktów,

b. W drodze do domu wpadasz do osiedlowego sklepu po pieczywo, świeże wędliny i warzywa, „większe” zakupy robisz raz w tygodniu w hipermarkecie,

c. Uwielbiasz je, starannie dobierasz owoce i warzywa na pobliskim ryneczku, zawsze układasz sobie z wyprzedzeniem menu i bez pośpiechu odhaczasz kolejne punkty na twojej liście: przede wszytskim jakość!

3. Z przyjaciółmi:

a. Spotykasz się rzadko, najczęściej wymieniasz wiadomości tekstowe,

b. Starasz się dopasować wasze plany i spotykać z nimi w miarę regularnie, czasem proponujesz wspólne wyjście z dziećmi na plac zabaw, żeby choć chwilę porozmawiać,

c. Spotykacie się często, przy różnych okazjach, macie swoje rytuały i zawsze możecie na siebie liczyć.

4. Kiedy planujesz sobie, że przeczytasz nową książkę, czy ciekawy artykuł:

a. Zazwyczaj kończy się na planach. Wieczorem zmęczona zasypiasz z nosem w poduszce, a książka leży na nocnym stoliku z zakładką na pierwszej stronie,

b. Trochę to trwa zanim w końcu udaje ci się przeczytać całość lub choć większość rozdziałów,

c. Zawsze potrafisz znaleźć czas by „dobrać się” do upragnionej lektury i przeczytać ją „od deski do deski”.

5. Jak określisz wolny czas spędzony z partnerem?

a. Co to jest „wolny czas”?,

b. Zazwyczaj w (niektóre) soboty, w pośpiechu zawozicie dzieci do dziadków i lecicie na jakiś popołudniowy seans,

c. Przynajmniej raz w miesiącu macie czas tylko dla siebie. Idziecie na kolację, do kina albo do teatru, cieszycie się sobą.

6. Z rodzicami rozmawiasz:

a. Sporadycznie i szybko, zazwyczaj wtedy gdy potrzebujsz pomocy przy dzieciach,

b. Dzwonisz w tygodniu, jesteś na bieżąco w kwestii ich zdrowia, samopoczucia i ważniejszych planów,

c. Często znajdujsz czas by ich odwiedzić, rozmawiacie dużo i wspominacie: dzieciństwo, twoich przyjaciół, pierwsze miłości:)…

7. Wieczorem:

a. Zajmuje ci chwilę, zanim przypomnisz sobie co jadłaś na obiad, jak smakowało i jaki miało zapach i kolor,

b. Pamiętasz od razu jak smakował ci obiad,  potrafiłabyś odtworzyć podstawowe składniki,

c. Potrafisz przypomnieć sobie dokładnie składniki twojego obiadu, jego kolor, zapach i smak.

8. Podczas rodzinnych, świątecznych spotkań w większym gronie:

a. Dowiadujesz się o członkach rodziny zaskajującyh rzeczy, choć twoja mama przysięga, że mówiła ci o nich wiele razy,

b. Z czułością zauważasz, jak szybko rosną dzieci i z rozczuleniem przyglądasz się swoim rodzicom,

c. Wyciągasz rodzinne albumy i spędzasz długie chwile na wspominaniu wspólnego dzieciństwa, ulubionych smaków i zabaw: starasz się przybliżyć je swoim dzieciom.

9. Nie pamiętasz, co mówiło do ciebie przed chwilą twoje dziecko lub prosisz je by powtórzyło jakieś pytanie, bo twoje myśli cały czas krążą gdzieś daleko:

a. Dzieje się tak bardzo często,

b. Czasem są takie sytuacje, ale szybko się reflektujesz i starasz się skupić maksimum uwagi na tym, co mówi do ciebie twoja pociecha,

c. Praktycznie ci się to nie zdarza, kochasz długie rozmowy z dziećmi i odpowiadanie na ich niekończące się pytania.

10. Jeśli chodzi o marzenia:

a. Raczej nie zaprzątasz sobie tym głowy, żyjesz „od… do”,

b. Czasem pozwalasz sobie puścić wodze fantazji, planować i gdybać, to cię relaksuje,

c. Często marzysz i wyobrażasz sobie różne sytuacje, które mogłyby mieć miejsce „gdyby tylko coś potoczyło się inaczej”…

Teraz podlicz odpowiedzi!

Większość odpowiedzi „a”

zajac rozwyJesteś KRÓLIKIEM. Zdecydowanie powinnaś zwolnić. Bliscy uważają, że nie poświęcasz im tyle czasu, ile potrzebują. Pośpiech w twoim życiu sprawia, że trudno ci się skupić na chwili obecnej, a wiele ważnych momentów umyka ci niezauważalnie. Nawet jeśli tego jeszcze nie czujesz, nadejdzie taki czas, gdy twój organizm lub ty sama (świadomie) powiesz: STOP.

Większość odpowiedzi „b”

kot rozwyJesteś KOTEM. Potrafisz zwolnić i się zrelaksować lub przyspieszyć i z sukcesem „podopinać” większość ważnych spraw. Dobrze wiesz, co to równowaga w życiu, można ci tego pozazdrościć! Nie zapominaj o witaminach i odpowiedniej dawce snu.

 

Większość odpowiedzi „c”

zolw rozwyJesteś ŻÓŁWIEM. Delektujesz się każdą chwilą, wyznajesz zasadę: najważniejsze, to czuć się dobrze, reszta może zaczekać. Nie przejmujesz się, gdy inni narzekają, że znowu trzeba na ciebie czekać. To urocze, ale pamiętaj, że czasem należy się nieco bardziej dostosować – są sytuacje, w których po prostu nie wypada zawieść innych.


„Nie kocham swojego męża, wybieram nowe życie”. Dlaczego nikt nie rozumie, gdy to kobieta odchodzi?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 stycznia 2016
Fot. Unsplash / Ryan Pouncy / CC0 Public Domain
 

Mieszkanie jest nieduże, 50 metrów, dwa pokoje, ciemna kuchnia. „O rany, jęknęła przyjaciółka”, gdy odwiedziła mnie pierwszy raz. „Co ty narobiłaś?” wykrztusiła. „Postanowiłam żyć inaczej” odpowiedziałam spokojnie. Ale ona nie rozumiała tego spokoju. I tego, że spokojnie układam swoje rzeczy w lodówce, w szafkach i na półkach. Że nikt mi nie mówi, że coś źle, nie tak, że powinnam się zmienić. Że to jest wartość. Ta wolność.

Żyjemy w związkach, w których większość rzeczy jest kompromisem. Niewielu ludzi się do tego przyznaje, każdy rozpaczliwie broni stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa. Kurczowo trzymamy się stałych partnerów albo ich zdradzamy. Nikomu o tym nie mówimy. Ila ja ich znam tych nieszczęśliwych mężów, którzy korespondują z innymi kobietami na czatach, spotykają się z nimi, szukają ukojenia. Ile znam kobiet, które nie chcą tego widzieć. W naszym świecie jest w sumie miejsce na każdą konfigurację emocjonalną – romanse, gwałtowne rozstania z powodu uczucia do „tamtej”, „tamtego”. Spektakularne odejścia od przemocowca, jego kryzys wieku średniego. Ale nie ma odejścia po prostu. Tylko z powodu braku miłości. Mężczyźni nie robią tego w ogóle, one rzadko, bo samotna kobieta to jednak dziwne.

Kobieta, żeby odejść od mężczyzny musi mieć poważny powód. Brak miłości nie jest powodem, bo co to w sumie znaczy? Kobieta, która rezygnuje z domu? Zabiera dziecko i wynosi się do mniejszego mieszkania? Musiała zdradzić, a to dziwka. Nie zdradziła? Ależ to idiotka. Tak rezygnować ze stabilizacji.

Tak, o tobie mówię, moja przyjaciółko. Gdy powiedziałam ci, że odchodzę od męża złapałaś się za głowę. „Ale masz kogoś?”. Nie, nie miałam. Po prostu przestałam kochać. Nikt nie wie jakie przeżyłam piekło próbując miłość reanimować. Przecież  jestem matką. Zależało mi na trwałości rodziny.

Nie można powiedzieć, że to problem, że ktoś cię miesiącami nie przytula. To dowód, że jesteś niedojrzała i masz emocjonalność dziecka.

Naprawdę? To takie dziwne, że człowiek szuka bliskości, gdy potrafi sam ją dać?

Nie można powiedzieć, że problemem jest, gdy on odpowiedzialność za świat zwala na ciebie. Albo bierze ją na siebie zanadto. Wystarczy, że jestem dobrym ojcem.

Naprawdę?

A ja myślałam, że człowiek szuka partnera, a nie dziecka lub ojca.

Nie można powiedzieć, że problemem jest, gdy się kogoś kochać przestaje. To dowód, że nie potrafi się kochać w ogóle.

Naprawdę?

A ja myślałam, że uczucia mają swoją dynamikę. Gdy czujesz, że wszystko umarło, możesz to reaktywować miesiącami, ale gdy wciąż czujesz, że umarło? Masz w tym tkwić? Czy może dorośle powinnaś to dźwignąć i zacząć od nowa?

Taki test. Ile można kogoś prosić o zmianę? Miesiące, lata? Szykować kolacje, romantyczne wypady, tłumaczyć. Czy nie jest tak, że przekonywanie zbyt długie jest już tylko głupotą, bo z rozwagą nie ma nic wspólnego?

Hej, odeszłam od męża. Wzięłam ze sobą dziecko. Odeszłam, bo nie chciałam budzić się z poczuciem, że wszystko co dobre już za nami, nie chciałam kłamać, myśleć kiedy seks się skończy. Czy seks nie powinien dawać przyjemności?

Skoro muszę się napić i zacisnąć zęby, by go uprawiać to chyba nie kocham, prawda? Niezależnie od tego jak moja głowa chciałaby to czuć.

Skoro mówię, że boli mnie głowa, że jutro, że PMS. Przecież wszystkie wiemy, że kobieta, która chce, będzie kochać się zawsze. I PMS jej nie przeszkodzi.

Nie chciałam czekać, w duchu, na wielką miłość. Bo to jednak dziwne przecież, że mężatka czeka.

Nie chciałam myśleć o innych, bo jestem idealistką. Albo jesteś gdzieś albo nigdzie.Nie chciałam tworzyć iluzji. Udawać, nawet przed sobą. Kochałam mojego męża, ale ta miłość się skończyła, walczyłam o nią, nie spałam, zmieniałam się, ale w końcu powiedziałam: „dość”. Nie chcę żyć w pustce, poczuciu, że wszystko za mną, nie chcę tęsknić za czymś. Dlaczego nikt mnie nie podziwia za odwagę, ale wszyscy krytykują za zły krok?

Dlaczego nie wystarcza szczere: „nie kocham”?

Nie kocham bardzo bardzo. Bardziej niż kocham marzenia o rodzinie.

Wierzę, że będziemy przyjaciółmi.

Wierzę, że to lepsze dla mojego dziecka niż nieustanne awantury, brak bliskości i syk. Niż napięcie, nieporozumienie i manipulacje.

Wierzę, że moja córka kiedyś mi powie: „Mamo, dzięki, że byłaś odważna”.

Bo ja mojej mogę tylko powiedzieć: „Mamo, szkoda, że nie rozstałaś się z ojcem. Mogłaś mi oszczędzić obserwowania braku miłości”.

Wszyscy, którzy mnie krytykują niech się przyjrzą swoim związkom. Bo jakoś tak mi się wydaje, że ludzie szczęśliwi nie muszą mnie oceniać. Tak, wiem, że mój mąż bardzo teraz cierpi. Jest taki w tym teatralny. Bliscy mu współczują, ja jestem ta zła. Tylko, że wcześniej przez dziesięć lat mnie nie zauważał. Był obok. Ale wy o tym jakoś nie wiecie. Mówcie jak bardzo ważna jest rodzina. Ja wam powiem, że najważniejsza jestem ja. I to, że budzę się bez lęku. I z ulgą. Mamy XXI wiek, prawda? Wolność. To dlaczego mi jej nie dajecie?


„W nadziei trwam, że zjawi się ktoś…”. Złamałaś serce? Koniecznie obejrzyj ten film, nie zawsze można pokonać czas

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 stycznia 2016
Fot. Screen z YouTube / Pablo Picasso

Czasem jesteśmy już tak bardzo gotowi na miłość, że nie potrafimy zrozumieć dlaczego ona ciągle nie nadchodzi. Dlaczego się jeszcze nie wydarzyła. Wypatrujemy jej rozpaczliwie, a ona nadal się nie zjawia… Koniecznie obejrzyjcie ten film (i przygotujcie sporo chusteczek), nie zawsze można pokonać czas…

Produkcja Studio Pixar – Short film


Zobacz także

10 wymówek, żeby nie ruszać się z kanapy. Wszystko bzdury. Wyznanie grubaski

Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #3 [23.04.]

Przystojniacy są samolubni! Uważaj też na panów, którzy regularnie publikują zdjęcia w serwisach społecznościowych