Jak się ubierać, gdy masz szerokie biodra

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 września 2018
Fot. iStock / gremlin
 

Choć każda posiadaczka szerokich bioder przeklina je w myślach, mogą być atutem totalnym. Wiem, brzmi to nieprawdopodobnie, zwłaszcza jeśli w myślach przywołujesz ostatnie wspomnienie z przymierzalni popularnej sieciówki, gdy kolejny rozmiar spodni wciągałaś tylko do kolan. Ale nawet szerokie biodra mogą wyglądać olśniewająco i pięknie!

Szerokie biodra są najszczęśliwszym fantem, jeśli mamy figurę klepsydry. Gdy zamieniamy się w gruszki robi się dla nas kobiet dołująco – zupełnie niepotrzebnie. Bez względu na to, jaką figurę masz, pogłaszcz swoje ciało – szerokie biodra zawsze mogą wyglądać dobrze! Wystarczy wiedzieć, co ukryć, a co pokazać!

Jak wykorzystać swój kształt ciała, by zawsze wyglądać olśniewająco? Wystarczy przestrzegać dosłownie kilku modowych zasad i sobie nie szkodzić.

Jak się ubierać, gdy masz szerokie biodra?

Porozmawiajmy o kobietach z większymi biodrami i jak używać tego kształtu ciała, aby wyglądać seksownie i stylowo przez cały czas.

Spódnica

Kiedy potrzebujesz spódnicy, powinnaś poszukać takich cech:

  • długość midi lub długa
  • wysoka talia,
  • również ekstrawagancki krój będzie wyglądał świetnie.

Uważaj na wzory. Możesz nosić spódnicę w pionowe paski, które sprawią, że będziesz wyglądać na szczuplejszą i wyższą. Utrzymaj górę stroju w jaśniejszym kolorze – stworzysz iluzję, że jesteś szczuplejsza w dolnych partiach ciała.

Jeśli masz duże piersi, upewnij się, że pokazujesz, co (i ile) potrzeba!

Spodnie

Najbardziej odpowiednie spodnie to te, które mają proste nogawki. Wybieraj modele z wysokim stanem i pozwól nogom przejść w kształt prostych rurek.

Zapomnij o geometrycznym wzorze lub kwiatach na swoich spodniach – to nie dla ciebie. Wybierz jeden kolor.

Na przykład dopasuj burgundowe spodnie z beżową koszulą i czarną kurtką – będziesz wyglądać niesamowicie, wyobrażam to sobie.

Bluzki i swetry

Lepiej wybrać bluzki i swetry dłuższe niż sięgające do talii. Muszą dotrzeć do środka twojego ciała. A także, pochwal się wąską i dopasowana talią – paski i wiązania są dla ciebie stworzone.

Idealnie sprawdzą się ciuchy krótsze z przodu – dłuższe z tyłu. Wybieraj również bluzki, które mają jakąś ozdobę na szyi lub ramieniu. W ten sposób odwrócisz uwagę od bioder.

Płaszcze i kurtki

Gdy wybierzesz płaszcze i kurtki, stawiaj na modele typu „slim cut”, paski w talii będą idealne dla twojego ciała. Najlepsze będą długie płaszcze, które osiągają co najmniej powyżej kolan.

Dodatki

Torby i akcesoria. Wbrew pozorom, to ważne, jakie dodatki wybierzesz. Za ich pomocą możesz skupić uwagę na konkretnej partii ciała.

Z rezygnuj z noszenia torby na ramieniu, ponieważ będzie ona lądowała akurat tam, gdzie nie chcesz skupiać cudzych oczu, poszerzy jeszcze bardziej twoje biodra i pupę. Wybierz torbę z krótkimi uchwytami, aby nie ulec pokusie, aby nosić torbę na ramieniu.

Możesz nosić ją w zgięciu łokciowym lub trzymać w dłoni.

Jeśli chodzi o akcesoria, stawiaj na krótkie naszyjniki, które mogą być duże i kolorowe.

Bądź dumna!

Ale jest coś jeszcze, śmiało możesz eksponować biodra i pupę – przecież to bardzo modne. Gwiazdy wypychają przecież pupy implantami. Bądź dumna ze swojej figury!


źródło: makeup-mania.net


Małgorzata Kalicińska: W dojrzałym związku trzeba umieć powiedzieć: „Wybaczam, ale ja też nie jestem bez winy”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 września 2018
Małgorzata Kalicińska/mat. prasowe
 

Dojrzała miłość to taka, w której potrafimy powiedzieć sobie: „Odpuść” i naprawdę to zrobić. Czy taka miłość może być piękna, wznosząca, inspirująca? Czy nie zamyka się w schemacie i nudzie? Małgorzata Kalicińska przekonuje nas, że na miłość jest czas w każdym wieku. Ona sama takiej doświadcza, podobnie jak bohaterka jej książek – Marianna, z którą spotykamy się w najnowszej powieści autorki: „Miłość na walizkach”.

Ewa Raczyńska: Ile jest Małgosi Kalicińskiej w Mariannie, bohaterce ostatnich Pani książek?

Małgorzata Kalicińska: Cóż, odpowiem dyplomatycznie: skądś wiedzę o ludziach dojrzałych trzeba czerpać, a wiadomo, że najlepiej z własnych i bliskich doświadczeń. Bardzo chciałam napisać romansidło, tymczasem ktoś z miłych znajomych powiedział, że stałam się ambasadorką osób bardzo dojrzałych. Nie wiem, dlaczego wszyscy unikamy słowa „starych”, mój kolega nie pozwala mi mówić o sobie, że jestem stara, więc dobrze, jeszcze nie jestem, ale kroczę tą drogą. Gdzieś ten napis „meta” majaczy się w oddali, choć, jak powiedziała przepięknie Zofia Kucówna: „Starość jest wyborem”, więc ja chyba jeszcze nie wybrałam. Nie chciałam też, żeby Marianna za wcześnie wybierała, choć czuje się bardzo dojrzała.

Nie musimy udawać, że jesteśmy młodsi niż w rzeczywistości?

Jest jeden z takich kanałów telewizyjnych, który na siłę zajmuje się odmładzaniem kobiet i robieniem wszystkiego, żebyśmy koniecznie wyglądały na o wiele młodsze. Ja nie mam nic przeciwko zabiegom medycyny estetycznej, ale każda z nas powinna pamiętać, że jest gdzieś gruba czerwona linia, którą trudno przeoczyć. Należy uważać, bo za tą linią zaczynamy być kobietami, o których się mówi „dzidzia-piernik”. Ja się tego boję jak ognia i w zasadzie nie chciałabym zostać „dzidzią-piernik”. Natomiast bardzo mi się kiedyś spodobał tekst, który fruwał po internecie, a mówił o tym, że małe dziewczynki robią to, co im mama każe. Starsze, to, co podpowiadają im rówieśnicy, później liczy się dla nas opinia publiczna, to, co powie mąż. Aż w końcu przychodzi taki moment, kiedy ja jestem JA, kiedy robię to, co JA uważam za słuszne, fajne i nie liczę się z tym „co ludzie powiedzą”. Do tego trzeba dorosnąć, trzeba uzyskać własną suwerenność, im wcześniej do niej dotrzemy, tym lepiej.

Jaka jest dojrzała miłość?

To zależy, jak sami ją sobie urządzimy. Czasami bywa zimna jak na Spitsbergenie – niby się kochają, ale ta miłość opiera się na przytykach, awanturkach, kąśliwościach. Znam taki związek i patrząc na nich myślę sobie: „O mój Boże, jacy wy biedni jesteście”. A na przeciwległym brzegu możemy dostrzec taką jesienną miłość, która jest dobra i spokojna. Szczególnie, kiedy zaczynamy sobie zdawać sprawę, że tak naprawdę nie wiemy, ile nam razem jeszcze czasu zostało. Wobec tej świadomości i widocznego gdzieś daleko na horyzoncie napisu „meta”, chcemy ten czas wspólnej wędrówki uczynić fajnym, żeby było nam ze sobą ciepło, czule, bez tych wszystkich złośliwości, bez tych: „bo ty zawsze”, „bo ty nigdy”.

Kasia Miller mówi, że dwoje ludzi jest po to, żeby zawsze ktoś był winny tego, że nam źle w życiu.

Zgadza się, to u niektórych par jest udręczające. Jednak myślę, że po to są fajne i mądre książki, między innymi te Kasi Miller, żeby sobie w pewnym momencie uświadomić: „Rany boskie, co ja wyprawiam”.

Ja, co prawda, nie należę do osób cichych i potulnych, bo bywa, że zaciekle walczę o własne zdanie, ale coraz częściej spoglądam na wyimaginowaną makatkę, na której jest napisane: „Odpuść”. I wydaje mi się, że to jest najważniejsza rzecz u dorosłych par: szacunek, czułość i umiejętność odpuszczania. Mój wujek mówił: „Lepiej mieć spokój niż rację” i ja się dzisiaj pod jego słowami dwoma rękami podpisuję. Zdarza się, że mam ochotę wejść w jakiś dłuższy dyskurs, że chcę bronić swojego zdania, a jednak myślę sobie: „Przestań, odpuść”. Widzę, że mój mąż też ćwiczy ten temat. Świetnie o tym napisała Kasia Nosowska w swoich mini felietonach.

Jeżeli miałabym być takim rodzajem edukatorki (choć tu sobie oczywiście schlebiam), chciałabym pokazać w swojej książce – być może ciut wysłodzonej, jak naprawdę może być w dojrzałym związku, bo mało mamy takich wzorców, w których jest dobrze. Niech one pojawiają się w filmach i właśnie w książkach. ,

Dojrzały związek nie musi być nudny?

Oczywiście, że nie. Mój mąż jest moim przyjacielem, powiernikiem, oparciem, życiowym partnerem, mieszkamy daleko od Warszawy, jesteśmy na siebie skazani, ale jest nam z tym bardzo dobrze. Bardzo lubimy razem poznawać świat. Nauczyliśmy się tego w Korei Południowej i od dziesięciu lat nie wyobrażamy sobie żeby było inaczej. Oczywiście, że jest fantastycznie, gdy pojawiają krewni i znajomi królika, kiedy możemy spędzić czas z innymi ludźmi. Uważam, że każdy z nas ma prawo do własnych światów i zainteresowań, nawet do swoich tajemnic, bo dlaczego by ich nie mieć? Przypominają mi się słowa Krystyny Jandy. Ktoś kiedyś ją spytał, czy w związku należy zachowywać absolutną szczerość i absolutnie o wszystkim sobie mówić. Chodziło oczywiście głównie o romanse, bo przecież o prześwietleniu piersi czy jąder powinniśmy sobie mówić.

Krystyna Janda odpowiedziała anegdotę, którą kiedyś usłyszała od swojej babci: „Krysiu, nie przesadzajmy z tą szczerością, bo ona czasami może zabić. Jak cię mąż zaskoczy w łóżku z kochankiem, to zaprzyj się, że nie znasz tego pana”. To dowcip, ale wrócę do tezy – miejmy swoje światy, swoje sekrety, nie uwieszajmy się jedynie na naszych partnerach, pamiętając jednak, żeby nigdy nie skrzywdzić drugiego człowieka.

To zaleta dojrzałych związków? Więcej wiemy, więcej doświadczenia mamy i wiemy czego chcemy?

Zgadza się. W każdym takim związku pierwsze skrzypce gra zaufanie i szacunek – to są dwa stare zapomniane słowa i sposoby realizacji związku, które dają hiper mocną podstawę.

Oczywiście, można się bardzo kochać, unosić się erotycznie pod same niebiosa, ale jeśli nie ma zaufania i szacunku, to prędzej czy później to wszystko się przewróci i może rozsypać.

Między innymi też dlatego, w najnowszej części Marianny, zamieściłam prawdziwe historie osób, które się ze sobą rozstały, a później do siebie wróciły. Wydaje mi się to ciekawym zjawiskiem, bo jak wiemy rozstań i rozwodów jest całe mnóstwo, ale rzadko mówi się o tych, którzy po pewnym czasie do siebie wracają. Marianna zbiera materiały o rozstaniach i powrotach do swojej książki historie, na które trafia nie są wyssane z palca, one naprawdę się wydarzyły. Kapelusze z głów, proszę państwa, dla tych par, które potrafiły się zejść, wybaczyć i wieźć fajne, nowe, wspólne życie.

To duża umiejętność spojrzeć na siebie i w siebie z zupełnie innej perspektywy…

Tak. Umieć powiedzieć: „Wybaczam, ale ja też nie jestem bez winy”, bo jednak ona zazwyczaj leży po obu stronach. Warto się zastanowić nad sobą, pomyśleć – choćby w przypadku zdrady, dlaczego on czy ona poszli na inne podwórko, czego tutaj, między nami zabrakło?

Marianna jest bohaterką, która daje nadzieję…

Za to mnie lubią czytelniczki. Mam monetę zwrotną, bo w mailach, które kobiety piszą do mnie, nierzadko czytam: „Pani Małgorzato, zaczytałam się, zrozumiałam, zmieniłam trochę w swoim życiu i teraz jest lepiej”. To znaczy, że wpłynęłam pozytywnie na czyjeś życie, to jest nieprawdopodobna odpowiedzialność, dlatego staram się głupio nie pisać. Takie słowa czytelniczki to wielka nagroda.

Pokazuje Pani zupełnie zwyczajne życie, być może to daje odwagę kobietom, by jeszcze ruszyć w to życie, bo coś na nie czeka?

Tomasz Jastrun napisał kiedyś felieton o kobietach pełnych nadziei, które się logują na portalach randkowych, ponieważ cały czas są spragnione miłości, mają nadzieję, że jeszcze z kimś ułożą sobie życie. I najpierw piszą o tym swoim ideale elaboraty, w rzeczywistości okazuje się, że nie ma faceta, który pomieściłby wszystkie ich oczekiwania, pasowałby do ideału. Po jakimś czasie zaczynają wykreślać z tej listy to i owo, aż pewnego dnia zostaje tylko jedna prośba do losu: „żeby był”. Myślę, że podobnie jest ze starszymi panami. Pragniemy ideału sami ideałami nie będąc. Gdy to zrozumiemy łatwiej będzie otworzyć się na kogoś kto jest po prostu fascynująco inny.

Sama Pani mówi, że nie jest łatwo napisać powieść o zwykłym życiu.

Dokładnie tak jest. Z „żyli długo i szczęśliwie” nie zrobi się powieści, a jeśli ktoś to zrobił, należy mu się korona laurowa i uścisk dłoni prezesa. Wszędzie muszą pojawić się jakieś zakręty losu, byleby nie przesadzić, jak scenarzyści paradokumentów, którzy tak wikłają życie bohaterów, że aż się w głowie kręci. Z pedagogicznego punktu widzenia, to jest straszne, bo te programy wpływają na część naszego społeczeństwa, któremu się wydaje, że widzi w telewizji jakieś wzorce. I później dzieci odzywają się do rodziców w sposób chamski, podobnie rozmawia się w małżeństwie. Za moich czasów kręciło się uroczego 40-latka… Bez chamskich odzywek i wulgaryzmów.

Wracając jednak do Marianny miałam jeszcze jedną misję – chciałam pokazać moim czytelniczkom, jak piękny jest świat. Chciałam wzbudzić w nich ciekawość. Teraz mamy dwie możliwości poznawania tego świata – albo odłożyć do skarbonki i samemu pojechać, albo zamiast tych durnych paradokumentów, obejrzeć takie programy, które chociaż wirtualnie pozwolą nam pograsować po tym świecie. Teraz naprawdę można podróżować za nieduże pieniądze.

Można marzyć i marzenia realizować.

Oczywiście. I nie wpadajmy w przesadę z tym „nie stać mnie”. Teraz wraz z kroczącym feminizmem strzelamy focha i mówimy, że „facet nie będzie nas utrzymywał”! Pewnie, że nie, ale jak się podzieli? Książkowy Antoni, który jest bardziej majętny, mówi Mariannie „Przestań, nie zamieniajmy naszej wspólnej relacji w księgowość. Ja mam pieniądze i bardzo chętnie ci je rzucę do stóp. Będę z tobą podróżował, bo dla mnie to frajda, bo dzięki temu zobaczymy razem zachód słońca, a nic tak nie smakuje, jak wspólne zachwycanie się światem”. Można samemu, ale samemu jest smutniej, podróżujmy z kimś kochanym – mężem, przyjaciółką. Świat uczy i zachwyca. Ja to wiem!

 Najnowsza powieść Małgorzaty Kalicińskiej ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki.


11 rzeczy, których powinnaś natychmiast pozbyć się ze swojego domu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 września 2018
Fot. iStock / Martin Dimitrov

Szkoda życia na zagracenia swojej przestrzeni niepotrzebnymi rzeczami. Czy zdajecie sobie sprawę, jak lekko można się poczuć wyrzucając z domu wszystko to, co zabiera nam miejsce, a jest kompletnie nieużyteczne? Nie? To spróbujcie. Zacznijcie od wyrzucenia tych rzeczy

Stare noże

Szczególnie te, które były tanie i nie można ich już naostrzyć. Po co ci one? Jak je wyrzucisz, zrobi się miejsce na nowe, a właściwie czy jeden dobry nóż ci nie wystarczy?

Dziecięce rzeczy

Rozumiem, że sentyment, że wspomnienia, ale naprawdę coś zmieni, gdy się ich pozbędziesz? Pomyśl, że te rzeczy mogą się przydać komuś innemu. Podzwoń, popytaj, oddaj na przykład od domu samotnej matki. Sprawisz radość innym i sama poczujesz się lepiej.

Swoje stare podręczniki

Kiedyś myślałaś, że przydadzą się twoim dzieciom, że są jedynym źródłem wiedzy. Nie ma co się oszukiwać, nikt do nich nie zagląda. Oddaj je może do antykwariatu, wystaw na olx, może jakiś pasjonat, historyk je przygarnie wiedząc, jaki zrobić z nich użytek.

Stare leki

Mamy tendencję do trzymania starych leków. Po co? To niebezpieczne, zwłaszcza, że z czasem etykiety blakną i nie widzimy, kiedy kończy się ich termin przydatności do spożycia.

Zużyte prześcieradła

Zostały wyprane tak wiele razy, że praktycznie są już półprzezroczyste?  Podobnie jak w przypadku starych ręczników, wiele schronisk dla zwierząt potrzebuje takich rzeczy, zwłaszcza przed zimą. Lepiej oddać niż trzymać w szafie nie wiadomo po co.

Plastikowe torby spożywcze

Nie wyrzucasz, więc zbiera się ich coraz więcej i więcej, nawet jeśli do sklepu chodzisz z torbą wielorazowego użytku. Zbierz je i wrzuć do pojemnika z plastikami.

T-shirty promocyjne

Dostałaś od kogoś, bo firma rozdawała, wygrałaś w jakimś konkursie, na festynie z logo jakieś marki – każdy z nas ma takie T-shirty i po jaką cholerę je trzyma? Do spania? I tak śpimy najczęściej w jednej i tej samej, a jak się zużyje, raczej można kupić nową, niż trzymać stertę tych, które tylko zajmują miejsce.

Stare kosmetyki

W łazience stoją peelingi, balsamy, kremy – kupujesz, a potem szkoda ci ich zużywać? Wiesz, ile zbiera się tam bakterii? Może lepiej załóż sobie, że zużyjesz, dopiero kupisz następne, czyściej, taniej, bez marnotrawstwa.

Mydelniczkę

Nie lepiej mydło w płynie? Mydelniczka zawsze będzie brudna, obklejona, gromadząca wszelkie bakterie. Fe.

Zapomniane przyprawy i inne

Otwierasz lodówkę, a tam trzy słoiki (otwarte!) z musztardą, dwa majonezu, trzy dżemu, cztery z ogórkami. Serio? Najwyższy czas zrobić z tym porządek.

Specjalne blachy do pieczenia

Do muffinek, to tart, do ciast w kształcie róży lub misia, kupujesz, bo myślisz: „O jak będę miała taką blachę, to na pewno będę piec różne rzeczy”, a później i tak z nich nie korzystasz. Czas spojrzeć prawdzie w oczy i w końcu je wyrzucić, a nie przekładać z miejsca na miejsce.

To jak? Zaczynamy porządki?

 


Zobacz także

To zdjęcie komunijne obejrzało prawie 3 mln osób. Domyślicie się dlaczego?

10 sygnałów, że on chce z tobą zerwać. Wcale nie tak trudno je zobaczyć

Jak nie zajadać stresu? Pięć inteligentnych sposobów