Jak przewidzieć zdradę? Oto 11 sygnałów, które powinny cię zaalarmować

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
16 września 2016
Jak przewidzieć zdradę
fot. iStock/Anna Omelchenko
 

„Ja tam o małżeństwo mojej córki się nie martwię! Jej mąż jest zbyt brzydki, żeby zdradzać.” – wyznał z zadowoleniem pewien pan swojemu koledze. Siedzieli w plażowym barze i z dumą prężyli swoje mięśnie piwne. Przy okazji oczywiście zdarzyło im się narzekać na swoje żony i zarzekać się, że oni to nigdy nie zdradzili! Ale kelnerka ma fajny tyłek, a studentka na leżaku obok całkiem niezły biust. Zdrada zazwyczaj jest konsekwencją wielu czynników i choć znamy jej podstawowe objawy takie jak chowanie telefonu czy ciągle delegacje, niecodziennych oznak może być o wiele więcej.

Jakie cechy wspólne mają mężczyźni ze skłonnościami do zdrady?

1. Nie postrzega niewierności jako czegoś złego

Żarty, żarciki i ironiczne spostrzeżenia dotyczące zdrady. Bo przecież w gruncie rzeczy to całkiem zabawna sprawa! A może w czasie rozmowy czysto teoretycznie okazało się, że seks z tą czy tamtą w czasie trwania waszego związku to takie nic, rozładowanie ogromnego napięcia i odreagowanie? Według psychologów takie nastawienie to znak rozpoznawczy potencjalnej zdrady. Bo skoro to nic takiego, to dlaczego by nie spróbować? Jeżeli dodatkowo w grę wchodzi zbytnia pewność siebie i niebanalne umiejętności w dziedzinie flirtowania, lojalność może stać się prawdziwym problemem.

2. Przyjaciele zdradzają na potęgę

Niby dorośli ludzie nie powinni zbytnio ulegać wpływom swoich znajomych. Jednak jak dobrze wiadomo, niektórzy ludzie po prostu potrzebują nad sobą kogoś z silniejszym charakterem. Z resztą nie oszukujmy się, ludowe powiedzenia mają w sobie wiele prawdy. Jak wejdziesz wśród wrony, musisz krakać tak jak one. Z czasem przejmujesz też ich zachowania i wartości. A skoro wierność nie jest jedną z nich, to dlaczego nie spróbować?

3. Wysoki poziom testosteronu

Hormony mają większy wpływ na nasze życie niż byśmy chcieli. Tym razem, do gry wchodzi testosteron. Jego wysokie stężenie u mężczyzn sprawia, że są bardzo męscy. Teoretycznie nie ma w tym nic złego. Jednak między mięśniami, bardzo niskim głosem i ostrymi rysami twarzy a zdradą jest dość duże powiązanie. Na chłopski rozum – tacy mężczyźni są po prostu cholernie seksowni, a z nas są jednak niezłe kusicielki. Podchodząc do sprawy naukowo, większy poziom testosteronu to większe libido. Tacy mężczyźni więcej zdradzają, spędzają mniej czasu z dziećmi, o ile już  w ogóle je mają, ale za to są bardzo skupieni na swoich celach. I zawsze osiągają to, co sobie założyli.

4. Zdarzało się to już wcześniej

Historia lubi się powtarzać. Wystarczy spojrzeć na tą ze szkolnych podręczników. Oczywiście to, że twój partner zdradzał w poprzednim związku nie jest pewnikiem, że zrobi to i w przypadku waszej relacji. Ludzie przecież się zmieniają, a z biegiem lat uczymy się wyciągać wnioski ze swoich działań. Plus jest taki, że już o tym wiesz, jeżeli do swojej przeszłości przyznał się sam – nie jest tak źle! Jednak pamiętaj, że każda niepewność w twojej głowie będzie narastać. Dlatego zamiast myśleć o tym w ciągu bezsennej nocy, po prostu z nim porozmawiaj.

5. Nie okazuje ci czułości wśród obcych

To niby takie proste i banalne. W końcu wszystkie pary idąc gdzieś czy razem czy będąc w większym gronie trzymają się za ręce, obejmują, czasami swoją miłość ukazują w drobnych gestach. Nie chodzi tu o obściskiwanie się na parkowej ławce, to nikomu nie wychodzi na dobre. Jednak ta czułość pokazywana światu to coś, co charakteryzuje pary żyjące w zdrowej relacji. Wielu facetów uważa to także za „oznaczanie swojej zdobyczy”. Żeby przypadkiem ktoś inny mu ciebie nie odebrał. Kiedy nie ma zdrowej zazdrości w związku, a on nie boi się, że coś może się wydarzyć naprawdę powinnaś się zastanowić nad poważną rozmową.

6. Ma lęk przed wystąpieniami

W tym przypadku przed tymi całkiem intymnymi występami. Nie ma co się oszukiwać, każda z nas boi się, co pomyśli o jej ciele i umiejętnościach facet, z którym dopiero co zaczęła się spotykać. Mężczyźni przeżywają dokładnie to samo. I choć może się to wydawać dość dziwne, mężczyźni przeżywający lęk przed zbliżeniem mają większe skłonności do zdrady. Interesujące, czyż nie?

7. Seryjna monogamia

Niedawno Netlfix wypuścił serial o intrygującej nazwie „LOVE”. Niestety, nie była to klasyczna opowieść o dwójce zakochanych w sobie ludzi, którzy wpadli sobie w ramiona i skończyli na ślubnym kobiercu. To bardziej realna wersja miłości, bez słodzenia. Główna bohaterka z jednego związku wskakuje w drugi, nie potrafi być sama. Na końcu ląduje w grupie osób uzależnionych od seksu i związków. To nie żart, a prawdziwy problem! Seryjni monogamiści nie zdradzają, ale nie wytrzymują w związku dłużej niż rok. Potrzebują ciągłych wrażeń, dreszczyku emocji, który towarzyszy zakochiwaniu się. A gdy ten się skończy… cóż, pora się pożegnać. Kiedy to się kończy? Ano kiedy przychodzi prawdziwa miłość.

8. Nie utrzymuje bliskich kontaktów z nikim poza tobą

Pomyśl przez chwilę o wszystkich osobach w kręgu twojego partnera. Ilu ma przyjaciół, znajomych? Czy utrzymuje bliski kontakt ze swoim rodzeństwem, rodzicami czy kuzynostwem? Spokojnie, to nie inwigilacja! To po prostu test na to, jak twój partner przywiązuje się do ludzi. Oczywiście wszystko może mieć związek z przeżyciami z przeszłości, a odpowiednia terapia zmienia strach przed przywiązaniem się do kogoś. Z czasem uczymy się, że nie każdy kogo kochamy odchodzi, a nie każda miłość jest okraszona cierpieniem. Jednak brak bliskich kontaktów z rodziną czy brak przyjaciół może być alarmującym.

9. Nagły przypływ radości

Scena jak z każdej komedii romantycznej lub innego dramatu. Rozradowany partner wraca do domu, pomimo problemów w pracy i rodzinie. Pierwsze, co przychodzi nam na myśl to oczywiście zdrada. Okazuje się, że nie ma w tym nic dziwnego. Naukowcy na University of Maryland i University of Colorado odkryli, że u zdradzających da się zauważyć lingwistyczne przejawy nagłego skoku endorfin. W swoim sposobie wysławiania się, stają się mniej grzeczni, a bardziej radośni. Ostateczny przebłysk zmian w sposobie mówienia jest widoczny gdy zdrada wyjdzie na jaw. Zdradzający setki razy myślał o tym, co powie gdy zdradzana osoba dowie się prawdy. Dlatego mówi bardziej składnie niż zdradzana.

10. Jest samolubnym egoistą

W skali od jeden do dziesięciu, jak bardzo egoistyczny jest twój partner? Bądź ze sobą szczera! Jeśli bez wahania celujesz w dziesiątkę, powinnaś się zastanowić, czy na pewno dobrze wybrałaś. Ah, tak, miłość nie wybiera! Ludzie którzy zdradzają, w większości są skoncentrowani tylko na jednym, a mianowicie na sobie. Jasne, egoizm w małej dawce jest dobry, jednak kiedy wszystko przestaje mieć znaczenie, bo on jest najważniejszy… Do zdrady jeden krok. Dbałość o swoje potrzeby nie zakłada myślenia o tobie.

11. Problemy rodzinne

W ostatnim czasie dużo mówi się o opiece psychologa dla dzieci, których rodzice są w trakcie rozwodu. Nie ma w tym nic dziwnego. To, w jaki sposób dziecko przeżyje problemy w małżeństwie rodziców, jak zapamięta ich rozwiązywanie i wzajemny stosunek rodziców, ma ogromny wpływ na jego przyszłość. Bardzo często dopiero jako dorośli, dzieci z rozbitych rodzin, lub tych które dla dobra wszystkich powinny zostać rozbite, trafiają na kozetkę u terapeuty. Oczywiście, nie jest to reguła. Jednak warto mieć to na względzie wiążąc się z kimś, kto nie miał najłatwiejszego dzieciństwa.

Jak przewidzieć zdradę


„Ani kroku dalej”. Odczepcie się od naszych praw. My naprawdę umiemy same o siebie zadbać

Redakcja
Redakcja
16 września 2016
Mat. prasowe
 

Koalicja ponad 30 organizacji kobiecych, organizacji pozarządowych,  inicjatyw społecznych, partii i ruchów obywatelskich organizuje ogólnopolski protest przeciwko projektowi wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji w Polsce. To jeden z nielicznych przypadków tak szerokiej współpracy różnych środowisk. „Ani kroku dalej! Demonstracja Ratujmy kobiety” odbędzie się 18 września za pięć dwunasta pod Sejmem.

Wspólna demonstracja wpisuje się w falę głośnych manifestacji, jakie przelały się po Polsce po 1 kwietnia 2016 r., kiedy to została ogłoszona propozycja komitetu inicjatywy ustawodawczej „Stop aborcji”. Tym razem związana jest ze zbliżającym się ustawowym trzymiesięcznym terminem na przeprowadzenie w Sejmie pierwszego czytania tego projektu. – Trzeba było dopiero takiej sytuacji, której kobiety nie wytrzymały i wyszły tłumnie na ulice, aby protestować. Teraz zrozumiały, że zagrożenie jest bardzo realne. Że mogą stracić tę znikomą resztę praw reprodukcyjnych, że czeka je wybór: donoszenie w każdej sytuacji ciąży lub więzienie – twierdzi Krystyna Kacpura, szefowa Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – To niezwykłe „przebudzenie Polek”, bo część tych, które broniły kompromisu i protestowały przeciwko zaostrzeniu prawa zaczęła dostrzegać jego skutki i zrozumiała, że organizacje pro-choice nie są za aborcją lecz za prawem do aborcji.

"Ani kroku dalej"

Mat. prasowe

Wydarzenie współorganizują m.in. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (Federa), Amnesty International Polska, Centrum Praw Kobiet, Fundacja na rzecz Równości i Emancypacji Ster czy Stowarzyszenie Głosy Przeciw Przemocy.

Projekt komitetu „Stop aborcji” zakładający nie tylko całkowity zakaz przerywania ciąży ale też przewidujący kary pozbawienia wolności dla kobiet i lekarzy, którzy w jakikolwiek sposób przyczynią się do usunięcia ciąży jest bardzo mocno krytykowany przez organizacje kobiece i obywatelskie. Zdaniem organizatorów poważnie narusza on podstawowe prawa człowieka. W oświadczeniu Amnesty International czytamy m.in. „Prawa reprodukcyjne są nieodłączną częścią praw człowieka, które przysługują każdemu. Przestrzeganie tych praw jest niezbędne, by zagwarantować poszanowanie godności, integralności oraz prawa do zdrowia. Prawa reprodukcyjne łączą się nierozerwalnie z prawem do życia, prawem do prywatności i do zdrowia oraz zakazem okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania. Są uznawane, gwarantowane i chronione przez dokumenty prawa międzynarodowego i krajowego. Państwa mają obowiązek zapewnić ich poszanowanie i ochronę”. Z kolei inicjatywa obywatelska Akcja Demokracja tak w kwietniu komentowała projekt zakazu: „Do Władz Rzeczpospolitej Polskiej, Mamy różne, w tym bardzo krytyczne, opinie na temat ustawy o planowaniu rodziny z 1993 r., jednak w jednej kwestii się zgadzamy. Dalsze ograniczanie dostępu do aborcji to skazywanie kobiet i ich rodzin na ogromne cierpienie. To odbieranie im prawa do decydowania o własnym zdrowiu i życiu. Nie pogłębiajmy sytuacji, w której bezpieczne przerywanie ciąży dostępne jest wyłącznie dla kobiet zamożnych. Na zaostrzenie ustawy nie pozwolimy!”.

"Ani kroku dalej"

Mat. prasowe

Od czasu 1. kwietnia 2016 r., kobiety wielokrotnie uczestniczyły w protestach ulicznych. Manifestacje, marsze i happeningi odbywały się w Warszawie i większych miastach Polski, a protest polskich kobiet wsparły także Polki mieszkające poza krajem. W ciągu trzech miesięcy powstało także wiele nowych nieformalnych inicjatyw i ruchów społecznych.

– Politycy mają zamiar głosować zgodnie ze swoim sumieniem. Znowu „własne sumienie”. Zapominają, że ich własne sumienie w pracy parlamentarzysty, reprezentanta obywateli liczy się najmniej. Bardzo niewielu z nich otrzymało od nas mandat i pobiera uposażenia na które się składamy, ze względu na ich sumienie. Żaden i żadna z nich nie deklarowali dążenia do łamania praw człowieka przez polski parlament. Nikt z nich nie twierdził otwarcie, że będzie dążyć do uprzedmiotowienia połowy z nas, obywateli. Głosowałam na nich, bo oczywistym dla mnie była dbałość o moje przyrodzone, konstytucyjne prawa. Tego od nich wymagam i będę wymagać – mówi Ewa Borguńska, z nieformalnej inicjatywy społecznej Protest kobiet i jedna ze współorganizatorek warszawskiego „Marszu godności”.

To gwałtowne społeczne zainteresowanie prawami kobiet jest nadzieją dla wielu organizacji, zajmujących się edukacją, prawami człowieka, zapobieganiem dyskryminacji.

– Od momentu ogłoszenia projektu całkowicie zakazującego aborcji społeczność pro-choice zyskała nowe zwolenniczki i nowych zwolenników. W ciągu 25 lat nie odwiedziło Federacji tyle osób ile w ciągu dwóch miesięcy tego roku. Wszyscy przychodzili z podpisanymi listami pod konkurencyjnym projektem inicjatywy „Ratujmy Kobiety”, składali podpisy całymi rodzinami i, co najważniejsze, dzielili się z nami swoimi historiami i refleksjami. To były dla nas niezwykle ważne spotkania. Jesteśmy pewne, że niektóre z nich zaowocują dalszą współpracą – zaznacza Krystyna Kacpura z Federy.

Mat. prasowe/Krystyna Kacpura

Mat. prasowe/Krystyna Kacpura

Przed Sejmem protestować będą zarówno kobiety, jak i mężczyźni. W imię sprzeciwu wobec uprzedmiotowiania kobiet oraz odbieraniu wolności ze sceny głos zabiorą organizacje współorganizujące demonstrację i zwykli ludzie. „Ani kroku dalej…” trwać będzie około dwóch godzin. Początek – 18 września o godz. 11.55 (za pięć dwunasta) pod gmachem Sejmu. Bądź tam z nami!

Więcej informacji: Facebook


Super matka? Nie przesadzajmy, przecież to tylko kolejny dzień jak co dzień

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 września 2016
Fot. Screen/Megan Meier Facebook

Oto zdjęcie Megan Meier. Megan jest właśnie w pracy, a pracuje jako lekarz drużyny futbolowej. Megan jest też mamą, która chwilowo nie ma co zrobić ze swoją trzyletnią córką, więc posadziła ją sobie na plecach.  A, no i szczegół – Megan jest w 35 tygodniu ciąży. Co takiego jest w tym zdjęciu, że w błyskawicznym tempie obiegło wirtualny świat? Przecież to matczyny dzień jak co dzień…

Obraz szybko nabrał wymiaru symbolicznego. Przestawia codzienność matek „wielozadaniowych”, starających łączyć obowiązki domowe z zawodowymi. Takie jest właśnie współczesne macierzyństwo.

Megan Meier zamieściła fotografię na forum dla mam – lekarzy. „Myślałam, że spodoba im się taka wizualna reprezentacja, tego co wszystkie robimy każdego dnia – napisała – (…). Naprawdę wierzę, że można mieć to wszystko i znaleźć równowagę między karierą a życiem rodzinnym. Jednak to wymaga dużo ciężkiej pracy, a czasem improwizacji.”

3 dni po publikacji fotografii Megan, w Internecie pojawiło się zdjęcie innej super mamy, Melissy Wardlow.  Przedstawia Melissę fotografującą zawodników podczas meczu. Młoda kobieta trzyma 3-letniego syna Jordana na plecach, a 8-miesięcznego Addisona w nosidełku na brzuchu.  W jednej ręce trzyma aparat, w drugiej – butelkę.
32-letnia Melissa skomentowała je krótko, odrzucając przy tym etos „bohaterskich matek”: „Zaczęłam robić zdjęcia zanim miałam dzieci.(…) Cokolwiek robię, one są priorytetem.”.
Obie panie są zgodne, że słowa uznania należą się wszystkim tym mamom, które każdego dnia łączą role, które wielu wydają się nie do pogodzenia. Nasuwa się tylko jedno pytanie: za jaką cenę?…


Źródło: independent.co.uk

 

 


Zobacz także

Łupież, wypadanie i przetłuszczanie – problemy na głowie oraz zbrodnie przeciwko włosom

12 rzeczy, których uczysz się, próbując kochać kogoś, kto ma toksyczną osobowość

Istnieje jedno pytanie na temat twojego partnera, na które powinnaś znać odpowiedź