Ja chcę się rozstać, ty powtarzasz jedynie: „O co ci właściwie chodzi?”. Nie wierzę, że można nie wiedzieć, kiedy się krzywdzi

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 kwietnia 2017
Fot. iStock/Dimedrol68
Fot. iStock/Dimedrol68

Powiedziałam, że odchodzę, ty kolejny raz uśmiechnąłeś się lekceważąco. Mówię tak sobie i mówię, czas płynie, a ja nigdzie nie idę. Wcześniej nie odeszłam, to i teraz nie odejdę. Nie można mi wierzyć, prawda? Poza tym, jak „odejdę”, dokąd, do kogo? No bo przecież, muszę do kogoś iść, nie odeszłabym tak po prostu, sama z siebie i dla siebie. Od ciebie się nie odchodzi – groziłeś nieraz. Dzieci? Dzieciom zrobię krzywdę jak odejdę, jak je zabiorę ze sobą. Kto będzie o nie wtedy dbał? – mówiłeś. Ty? No śmieszna jesteś. Przecież ty o nic nie potrafisz zadbać w tym domu, o nic. Zobacz, jak tu brudno, jaki bałagan. Więc o co ci chodzi?

Mówiłam, wiele razy o co mi chodzi – nie chciałeś słuchać. A może uważałeś, że to tak mało ważne, że nie ma co słuchać. I nie ma kogo. Albo było jeszcze inaczej. Kiedy nie słuchałeś, nie dopuszczałeś do siebie możliwości, że mogę mieć rację. Że może na tym idealnym obrazku jest jakaś rysa. To by znaczyło jednak, że w głębi serca wiesz, że postępujesz źle. Wiedzieć, że się błądzi, że krzywdzi się bliskich i nadal iść w zaparte? Tego nie zrozumiem.

Mówiłeś – „to wszystko twoja wina, to ty mnie prowokujesz”. Więc ja nad sobą pracowałam. Czytałam mądre książki, poszłam nawet na terapię, żeby nauczyć się mówić o swoich potrzebach, a nie odpowiadać krzykiem na krzyk, agresją na agresję. I wracałam z tych spotkań mądrzejsza, pełna nadziei, do ciebie. Pewniejsza. Że moja wina wcale nie leży tam, gdzie ty ją wskazałeś. Że skoro ja mogę, to ty też możesz się zmienić. Ale tu pojawiał się problem. Ja się zmieniłam, ty zostałeś ten sam. Po każdej kłótni, wracaliśmy do punktu wyjścia. Żadnych rozmów, żadnych wniosków, żadnej pracy nad sobą. „O co ci chodzi – powtarzałeś. – Po co psujesz ten spokój? Przecież dobrze jest teraz. Nie musimy tego „męczyć”, roztrząsać, analizować. No, o co ci chodzi? Dlaczego zawsze musisz wszystko zepsuć?”.

Więc milczałam, choć tyle rzeczy miałam ci powiedzieć. Takich pewnie, które ty wiesz i byłbyś w stanie zrozumieć, gdyby nie chodziło o ciebie. Nigdy nie pozwoliłeś, by dotarły do ciebie z całą odpowiedzialnością i ciężarem. Bo tak trudno samemu przed sobą przyznać, że jest się „przemocowcem”, prawda?

Chciałam ci powiedzieć, że:

Kiedy mówisz naszemu synowi, że wyrośnie na głupka, kiedy wykrzykujesz, że nie możesz na niego patrzeć, i powtarzasz, że jest gorszy, bo nie umie jeszcze tego, co większość dzieci w jego wieku – to jest przemoc.

Kiedy dajesz i zabierasz, bo jednak dochodzisz do wniosku, że nie zasłużyłam (na kwiatek bez okazji, nowy telefon w miejsce tego, który zniszczyłeś w złości, na życzliwość), to manipulujesz.

Kiedy obiecujesz mi coś ważnego, kiedy się na coś ważnego umawiamy, a potem, w ostatniej chwili rezygnujesz, zostawiając mnie ze wszystkimi zobowiązaniami samą i mówiąc: „trzeba było mnie nie prowokować” – to manipulujesz.

Kiedy traktujesz mnie jak kogoś gorszego od siebie, mniej inteligentnego i zabierasz mi różne przedmioty, bo twoim zdaniem źle ich używam – to jest przemoc.

Kiedy zrzucasz na podłogę moje ubrania z suszarki, choć jeszcze nie wyschły, żeby powiesić twoje, bo twoje są „ważniejsze” – to jest przemoc.

Kiedy nie pozwalasz mi porozmawiać z naszą córką, bo „tak zdecydowałeś wcześniej”, a tak naprawdę denerwuje cię to, że chcę jej poświęcić swoją uwagę – to jest przemoc.

Kiedy mówisz, że nie chce ci się wracać do domu, w którym jesteśmy my – twoja żona i dzieci – bo  sprawiamy, że nie chce ci się żyć, tak bardzo jesteśmy beznadziejni – to jest przemoc.

Kiedy z prostych, banalnych sytuacji robisz dramaty „nie do przejścia”, a potem mówisz, że to przecież moja wina, że przeze mnie ci się „już nie chce” podjąć żadnego wysiłku – to jest manipulacja.

Kiedy wydzielasz mi pieniądze, mówiąc, że nie potrafię ich ani wydawać, ani oszczędzać – to jest przemoc.

I wiesz, twój brak woli, by tę świadomość do siebie dopuścić, to także przemoc. Bo nie trzeba nikogo uderzyć, żeby zadać mu ból i spowodować rany, które będą się goić latami. Ja chcę się rozstać, ty nie widzisz problemu. Może teraz już rozumiesz, dlaczego naprawdę odeszłam.


YES dla młodych talentów! Rusza druga edycja Programu Stypendialnego YES

Redakcja
Redakcja
20 kwietnia 2017
Fot. iStock
Fot. iStock

Wielkie YES dla każdego, kto chce pokazać swój talent! Program Stypendialny  YES nie narzuca ograniczeń. Każdy ma szansę. YES przyciąga i wspiera najlepszych, żeby żyło się jeszcze piękniej!

YES ogłasza II edycję Programu Stypendialnego, adresowanego do studentów i absolwentów uczelni artystycznych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Program ma formułę dwuetapowego konkursu, realizowanego wspólnie z Fundacją Made In Art.

Główną nagrodą jest całoroczne stypendium w wysokości 1000 złotych miesięcznie. Stypendium dla zwycięzcy będzie wypłacane przez 12 miesięcy (wartość nagrody: 12 000 złotych).

Oprócz nagrody głównej przewidziano również dwie mniejsze nagrody pieniężne, a także wsparcie promocyjne uczestników konkursu. Wszystko, by pomóc młodym artystom już na starcie rozwinąć skrzydła.

3O8A0021

Finaliści pierwszego etapu, będą mogli zaprezentować swoje prace podczas wystawy w ramach Poznań Design Festiwal. W trakcie wernisażu, który odbędzie się 12 maja 2017 roku w Poznaniu, poznamy zwycięzców Programu Stypendialnego YES.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

„Wspólnie z Fundacją Made In Art poszukujemy młodych, otwartych umysłów z entuzjazmem podchodzących do projektowania, zakochanych w designie. Program Stypendialny YES kierujemy do osób, dla których czymś naturalnym jest poszukiwanie nowych wzorców piękna i tworzenie dla współczesnego człowieka. Chcemy pomagać najzdolniejszym – oni będą współtworzyć przyszłość wzornictwa, być może także w YES” – mówi Magda Dąbrowska – Projektantka YES, jurorka Programu Stypendialnego.

Pokaż swoje projekty – niezależnie od tego, czy projektujesz biżuterię, czy interesuje Cię moda (projekty ubrań), sztuka użytkowa (meble), a nawet architektura czy ceramika.

Nie ma ograniczeń. Każdy ma szansę!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Prace oceniać będą wyjątkowe osobowości ze świata projektowania: Oskar Zięta, Wojciech Trzcionka, Krzysztof Stróżyna i projektantki YES: Kasia Bukowska i Magda Dąbrowska. Współorganizatorem programu jest Fundacja Made In Art.

Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie organizatora: YES.pl/Program-Stypendialny

Zobacz galerię zdjęć z pierwszej edycji konkursu

3O8A9916 yes dl;a mlodych tworcow 3O8A0005
3O8A0024 3O8A0050 3O8A0130 3O8A0148 3O8A0165 3O8A0177 3O8A0205 3O8A0254 3O8A0262 3O8A0303 3O8A9887 3O8A9888 3O8A9891 3O8A9900 3O8A9901 3O8A9907 3O8A9915

 


6 powodów, by jeść rano rodzynki

Redakcja
Redakcja
19 kwietnia 2017
Fot. iStock / kicsiicsi
Fot. iStock / kicsiicsi

Jedni je uwielbiają, inni unikają. Jednak rodzynki to niedoceniony i nieoceniony produkt, po który śmiało możemy sięgnąć, kiedy mamy ochotę na coś słodkiego. Posiada liczne właściwości lecznicze i wartości odżywcze, które pozytywnie wpływają na nasz organizm i poprawiają jego funkcjonowanie. Zobacz, dlaczego warto dodać rodzynki do diety i przy jakich dolegliwościach pomagają. Spożywaj je głównie rano, a twój organizm będzie ci wdzięczny.

Pamiętacie program „Matura to bzdura”, w którym prowadzący pytał, z czego robi się rodzynki? – Z niczego, one rosną na krzakach – brzmiała jedna z odpowiedzi. Tyle samo śmieszna, co przerażająca. Jak wiadomo, powstają one na skutek wysuszenia winogron pod wpływem silnego światła słonecznego. Potrzebują 2-4 tygodni na wyschnięcie. Po tym czasie są sortowane, czyszczone i pakowane. Taka metoda pozwala zachować jak najwięcej cennych składników.

A tych jest mnóstwo. W rodzynkach znajdują się witaminy m.in. C, B6, E, K, kwas foliowy oraz minerały: wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód i cynk. Ponadto w 100 g rodzynek występuje 3,7 g błonnika. Ich wartość odżywcza to niecałe 300 kcal/100 g, czyli znacznie mniej niż niezdrowe, słodkie przekąski.

Dietetycy zalecają, aby jeść je szczególnie w pierwszych godzinach po przebudzeniu. Jeśli cierpisz na jedną z wymienionych niżej dolegliwości, dodawaj rodzynki do swojego śniadania. Twój organizm będzie ci wdzięczny i będzie lepiej pracował przez cały dzień.

Zmniejszają nadciśnienie tętnicze

Nadciśnienie tętnicze jest wielkim zagrożeniem dla zdrowia, dlatego warto odpowiednio odpowiednio o siebie zadbać i przede wszystkim dobrze się odżywiać. Ważną rolę pełni potas, który pomaga w regulacji krwi. Dużą dawkę tego składnika zawierają właśnie rodzynki (749 mg/100 g). Ich regularne spożywanie, najlepiej trzy razy dziennie, pomaga obniżyć ciśnienie. Warto o to zadbać, ponieważ według badań przeprowadzonych w ramach Framingham Study, obfitość potasu w diecie zmniejszała ryzyko wystąpienia udaru mózgowego o 22 proc..

O przyjmowaniu odpowiedniej dawki potasu w ciągu dnia powinny pamiętać szczególnie osoby, które przyjmują leki moczopędne. Wraz z moczem tracą ten cenny pierwiastek, dlatego powinny go uzupełniać.

Pomagają w walce z anemią

Osoby, które mają anemię, powinny dostarczać organizmowi odpowiedniej dawki żelaza. Warto sięgnąć więc po naturalne produkty. Rodzynki zawierają 1,88 mg/100 g, dlatego warto dodawać je np. do musli. Są także bogate w witaminy z grupy B, które są niezbędne przy tworzeniu nowej krwi. Dodatkowo zawierają miedź, która sprzyja prawidłowemu tworzeniu się czerwonych krwinek.

Oczyszczają organizm

Organizm posiada swoje własne mechanizmy oczyszczające, jednak warto czasami wspomóc narządy naturalnymi sposobami. Dobrym sposobem na poprawę pracy wątroby i nerek jest wypicie wody po rodzynkach. Namocz bakalie i pozostaw je na całą noc, następnie rano wypij wodę. Dzięki temu będziesz czuła się lepiej i lżej.

Walczą z zaparciami

Jeśli cierpisz na uciążliwe zaparcia i nic nie może ci pomóc, sięgnij po rodzynki. Zawierają mnóstwo błonnika i dzięki temu pęcznieją. Ten naturalny proces zachęca jelita do pracy i usuwania ich z organizmu, dzięki czemu stolec się przemieszcza, a na koniec zostaje usunięty. Dodawaj je do śniadania, a twoje problemy będą mniejsze.

Co ciekawe, rodzynki pomagają także w pozbyciu się biegunki. Rozpuszczone włókno wchłania ciecz i pomaga organizmowi powrócić do prawidłowego funkcjonowania.

Fot. iStock/Professor25

Fot. iStock/Professor25

Zadbają o twoje kości

Zdrowe i mocne kości to coś, czego pragniemy przez jak najdłuższy okres życia. Dlatego warto dostarczać organizmowi jak najwięcej wapnia. Rodzynki dodane do jogurtu naturalnego będą stanowić jego dużą dawkę. Także wspomniany wcześniej potas jest niezbędnym składnikiem spożywczym, który pomaga zwalczać osteoporozę i zwyrodnienie stawów związane z wiekiem.

Rodzynki są także źródłem boru, który ma zasadnicze znaczenie dla prawidłowego tworzenia i pielęgnacji kości, a także pomaga wchłonąć wapń znacznie lepiej.

Odkwaszają organizm

Zakwaszenie organizmu odbija się na naszym wyglądzie i samopoczuciu. Często ujawnia się pod postacią trądziku bądź uciążliwych krost i plam. Istnieje także ryzyko wystąpienia cukrzycy oraz powstawaniu komórek nowotworowych. Przyczyną jest zła dieta, bogata w produkty wysoko przetworzone, które zaburzają równowagę kwasowo-zasadową. Dlatego włącz do diety rodzynki, które zawierają potas i magnez. Te dwa pierwiastki są w stanie zneutralizować kwasowość zagrażającą twojemu zdrowiu.

Rodzynki nie tylko są zdrowe, lecz także smaczne. Możesz jeść je samodzielnie lub jako dodatek do zdrowego śniadania np. do dodając do jogurtu bądź musli. Jednak powinny się ich wystrzegać osoby, które cierpią na zespół jelita drażliwego lub mają wrzody. Ze względu na zawartość tyraminy, powinny zrezygnować z nich także osoby cierpiące na migreny.


Źródło: steptohealth.com, poradnikzdrowie.pl, przychodnia.pl


Zobacz także

Fot. iStock/:teksomolika

Po 20-tu latach małżeństwa już nóg co drugi dzień nie golę, obiadu z dwóch dań nie gotuję. I wiecie co? Dobrze mi z tym!

Warkocze - ponadczasowe, uniwersalne, kobiece - co o nich wiesz?

Warkocze – ponadczasowe, uniwersalne, kobiece – co o nich wiesz?

Fot. Fot. iStock / fotostorm

Jesienne spacery z psem nie muszą być szare i nudne. Wyjdź z psiakiem na dłużej, wbrew niesprzyjającej aurze