Horoskop słowiański. Wiesz jaki znak odpowiada twojej dacie urodzenia?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 stycznia 2018
10 z 16

Żywa (29 sierpnia – 13 września)

Cechy pozytywne:

skromność, życzliwość, gościnność, zdolność łagodzenia konfliktów, dyskrecja, łagodny charakter, umiłowanie spokoju, harmonii, ciszy, cierpliwość, tolerancja,

Na co musisz uważać:

ostrożność, konserwatyzm w relacjach, nieufność, niska tolerancja na zmiany, pesymizm

 

PoprzedniNastępny

Można? Można! Chłopiec na wózku inwalidzkim dotarł nad Morskie Oko i zawstydził wiele osób

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 stycznia 2018
Fot. Facebook /Na Kółkach
 

Krew mnie zalewa, jak słyszę o kolejnym koniu, któremu zabrakło sił ciągnąc przeciążony wóz z turystami na Morskie Oko nie wiadomo, który to już raz w ciągu dnia. 

O tym, że do drastycznych sytuacji w drodze na Morskie Oko z udziałem zwierząt dochodzi, czytaliśmy nie raz. Pewnie niektórzy byli naocznymi świadkami takich zdarzeń. I tak jak furmanom zależy na tym, żeby zarobić jak najwięcej pieniędzy (co ich absolutnie nie usprawiedliwia), tak kompletnie nie rozumiem turystów, którzy dla swojej własnej wygody są w stanie jechać wozem, w którym furman ewidentnie znęca się nad zwierzęciem, a ono biedne nie ma kompletnie siły, by iść dalej. Przeczytałam o sytuacji z drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia:

– Z relacji osoby, która nam o tym opowiedziała, wynika, że woźnica nie przerwał kursu. Gdy zwierzę wstało, załadował ludzi ponownie na wóz i kontynuował przewóz – mówi Anna Plaszczyk z fundacji (fundacji Viva – przypis red.) Więcej

Trudno mi uwierzyć, że ludzi ponownie wsiedli do wozu! Na szczęście znalazła się osoba, która poinformowała o całym zdarzeniu odpowiednie organy.

I teraz jak w tej perspektywie spojrzeć na informację, że pięcioletni Arek mający rozszczep kręgosłupa wózkiem inwalidzkim dojechał nad Morskie Oko? Pokonał 9 kilometrów w jedną stronę i drugie z powrotem na własnych kółkach, nie korzystając z pomocy często przemęczonych zwierząt? Co wy na to turyści, którzy bez skrupułów wsiadacie do przeładowanych wozów i sań, żeby pochwalić się zdjęciami na Facebooku czy Instagramie? Dziewięć kilometrów, godzina spaceru w jedną stronę dla zdrowego dorosłego człowieka, godzina rozmowy z najbliższymi, zabawy z dziećmi. Ale dla nas to za dużo, trzeba szybko, zapłacić i dojechać i wrócić, żeby zdążyć jeszcze wjechać na Gubałówkę, cyknąć fotkę i zdjęcie na Krupówkach zrobić.

Brawo Arek! Brawo rodzice! Mama Arka Marzena prowadzi bloga Na Kółkach, na który serdecznie zapraszamy, to tam możemy przeczytać:

Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że to dla większości nie jest żaden wyczyn jednak dla nas, osób, które na każdym kroku starają się wmówić swojemu dziecku, że wózek to nie przeszkoda, to też pokonanie własnych barier, przesuwanie ich w coraz bardziej odległą stronę i przekonywanie się, że możemy robić razem wiele, tak jak pójść na 18 km spacer. Bo nie oszukujmy się, w 98% te droge pokonaliśmy pchając wózek pod górkę, a później w dół. Niby droga asfaltowa, bez żadnych przygód to jednak wymaga trochę energii i zaangażowania od spacerowicza. Więcej Na Kółkach

 


„Chciałaś się zemścić? Czy wiedziałaś wtedy, że zniszczysz także życie mojej matki i moje?” List dorosłej kobiety do kochanki ojca

Listy do redakcji
Listy do redakcji
3 stycznia 2018
Fot. iStock/martin-dm

Miałam jakieś 7 lat. Weszłam do sypialni i zobaczyłam mamę, siedzącą na łóżku. Miała twarz ukrytą w dłoniach. Płakała bardzo głośno. Nigdy jej takiej nie widziałam, ale zapytałam ją, czy się pobawimy lalkami. Spojrzała na mnie i zaczęła krzyczeć, żeby poprosiła ojca. Tego zdrajcę i oszusta. Miała straszną twarz. Całą czerwoną i jeszcze te czarne zacieki pod oczami. Naprawdę się jej przestraszyłam. Nic nie powiedziałam. Poszłam do swojego pokoju i ze strachu weszłam pod łóżko. Nikt się mną nie interesował przez kilka godzin. Co Ty wtedy robiłaś? Pewnie śmiałaś się do rozpuku i popijałaś szampana?

Dla mojego ojca miałaś byś odskocznią od codziennego, nudnego życia. Żony, która się zapuściła po porodzie i dziecka, które ciągle wymagało uwagi. Miałaś być dostępna z doskoku i nikt miał się o Tobie nie dowiedzieć. Tak podobno ustaliliście i wiedziałaś na co się piszesz.

Ale Ty wolałaś tamtego dnia przyjść do naszego domu i w progu powiedzieć mojej mamie, gdzie wieczorami znika jej mąż. Podobno, gdy od ciebie odchodził, przysięgałaś, że zniszczysz mu życie. Czy wiedziałaś wtedy, że zniszczysz także życie mojej matki i moje? Dziecka, które miało wtedy zaledwie 6 lat i nie rozumiało, co się dzieje? Dziecka, które w wyniku tamtych doświadczeń dziś, jako dorosła i dojrzała kobieta nie potrafi zbudować związku i zaufać mężczyźnie?

Możesz zapytać – czemu nie masz żalu do niego? Przecież to ojciec zdradził matkę. Mam. Oczywiście, że masz cholerny żal. Ja jednak widziałam dużo więcej niż Ty. Byłam świadkiem wielu późniejszych scen, o których Ty nie masz pojęcia. Realizowałaś swój cel – zniszczyć mu życie. On natomiast realizował swój – zyskać na nowo zaufanie matki, odbudować rodzinę. I gdy on stawał na głowie, ty znów wyrastałaś spod ziemi.

Czy wiesz, jak zmienia się życie dziecka, gdzie któreś z jego rodziców dopuściło się zdrady? Czy wiesz, jak zmienia się życie dziecka, gdy matka całe dnie płacze, na zmianę pakuje i rozpakowuje rzeczy ojca? Czy wiesz, jak zmienia się życie dziecka, gdy matka dostaje listy i odbiera telefony, po których płacze? Czy wiesz, jak zmieniło się MOJE życie po tym, jak otworzyłam jedną z tych kopert, które do nas wysłałaś? Wciąż mam przed oczami te zdjęcia.

Tak, moi rodzice spieprzyli sprawę. Zamiast wychowywać dziecko, musieli zająć się swoimi problemami i Tobą. Skąd moja matka miała w sobie tyle siły? Dlaczego pamiętam ją głównie płaczącą? Czy musiała osiwieć tuż po 30-tce? I ojciec, który raz z nami mieszkał, a raz nie. Raz unoszący się honorem, a raz błagający, pijany pod drzwiami. Wiesz, że nigdy później nie miałam normalnych świąt? Urodzin? Głupiego przedstawienia w szkole? Nie brakowało za to krzyków, awantur, płaczu, trzaskających drzwi i zbitych szklanek.

Zdrada to jedno. Nie wybaczę mu tego nigdy. Największy żal mam jednak do ciebie. Czuję, jakbyś odebrała mi nie tylko dzieciństwo i szczęśliwą rodzinę, ale także także późniejsze życie.

Terapeutka poleciła mi, żebym napisała do ciebie szczery list, a potem go spaliła. Ja jednak doszłam do wniosku, że muszę zrobić coś więcej. Muszę ten list opublikować ku przestrodze. Może przeczyta go inny facet, który rozważa romans. A może przeczyta go kobieta, która jest tą drugą i choć zgodziła się na tę rolę, dziś złość nie pozwala jej żyć i chce się zemścić.

Myślę, że dziś zbliżasz się do 50-tki. Mam nadzieję, że nie ułożyłaś sobie życia. Że karma do Ciebie wróciła. Że trafiłaś na gościa, który Cię zdradzał. Dostaję mdłości na samą myśl, że możesz gdzieś tam sobie żyć z gromadką własnych dzieci i fantastycznym mężem. To byłoby naprawdę niesprawiedliwe.

Powiem Ci, co u mnie, choć pewnie nawet mnie nie pamiętasz. A może chcesz wiedzieć, co u ojca? Jest sam, tak jak i moja matka. Rozwiedli się 15 lat temu. Długo walczyli, zaliczyli terapię, potem separację. W tym wszystkim byłam gdzieś tam ja – targana od jednego do drugiego. Zawsze zaniedbana, zawsze niepewna jutra, podejrzliwie nastawiona do obcych ludzi, potem do chłopaków. Wiesz, że mam już 27 lat, a wciąż nie przepracowałam tej traumy, gdy leżałam pod łóżkiem, bojąc się własnej matki, którą ty wraz z ojcem tak mocno skrzywdziliście?

Pamiętam też swoje 6. urodziny. Była cała rodzina, kuzynostwo, dziadkowie, kilka koleżanek z osiedla i mama. Tata był w pracy, wrócił późno i jeszcze przed snem złożył mi życzenia. Wspominałam ten dzień mimo wszystko bardzo miło. Dopiero teraz, po latach zrozumiałam, co się tego dnia wydarzyło. On był u ciebie wtedy. Zrezygnował z moich urodzin, by być u ciebie. Teraz jestem tego pewna, choć nigdy nie miałam odwagi, żeby go o to zapytać. I zastanawiam się, co takiego musiałaś w sobie mieć, że wtedy wybrał ciebie, a nie mnie. Dlaczego wolał oszukać mnie? Wiedziałaś o tym i co gorsza, pozwoliłaś mu na to? Czy miałaś nas gdzieś? Nie daje mi to spokoju, choć przecież minęło tyle lat.

I bardzo boję się, że nigdy tego nie przepracuję.


Zobacz także

Regulamin konkursu „Nurkowanie w opalanie, czyli udane rodzinne wakacje”

Co bielizna, jaką nosisz, mówi o twojej osobowości? A mówi bardzo wiele

Ratunku, nie mam siły…. 5 sposobów, by odzyskać energię w ciągu dnia