Ginekolożka namawia do spania bez majtek. Akcja #wietrzenienarodowe. Przyłączysz się?

Redakcja
Redakcja
7 czerwca 2018
Fot. iStock/GeorgeRudy
 

Śpicie w majtkach czy bez? I proszę się tu nie śmiać, bo to jest zupełnie poważne pytanie. Co prawda nikt wam pod kołdrę zaglądać nie będzie, a jednak temat cieszy się dość dużym zainteresowaniem, bo okazuje się, że sporo kobiet śpi w bieliźnie. Dlaczego o tym mowa? Na problem zwróciła uwagę Nicola Sochacki-Wójcicka, znana także jako Mamaginekolog, która prowadzi swojego bloga często udzielając praktycznych i ważnych rad, nie ma dla niej w kwestiach ginekologicznych właściwie tematu tabu. 

To właśnie Mamaginekolog zachęca kobiety do spania… bez majtek. Jak sama pisze (cały artykuł – polecamy – można przeczytać TUTAJ), każda kobieta powinna wietrzyć, a raczej suszyć okolice intymne, by ograniczyć produkcję śluzu. Faktycznie coraz częściej jesteśmy przez reklamy zachęcane do noszenia wkładek, tymczasem, jak uprzedza ginekolog, to właśnie one często stają przyczyną infekcji, zwłaszcza, gdy śpimy z wkładkami i w majtkach.

„Błona śluzowa pochwy oraz gruczoły znajdujące się w pochwie, przedsionku pochwy oraz w okolicach szyjki macicy – produkują śluz. To normalne. Ten śluz pełni wiele funkcji – po pierwsze sam fakt, że wciąż się produkuje i „wypływa” – jest mechanizmem samooczyszczenia się pochwy”. Więcej

Okazuje się jednak, że przy ciągłym zetknięciu z wkładkami, czy majtkami śluzu produkuje się coraz więcej. Tymczasem podczas spania bez bielizny wydziela się go mniej, wyprodukowany i wydzielony szybciej schnie, tym samym nie tworzy korzystnych warunków do rozmnażania się bakterii i grzybów w naszej pochwie, które jak wiadomo uwielbiają wilgotne środowisko.

Okazuje się, że to działa. Mamaginekolog dostaje wiadomości od kobiet, które zmagały się z infekcjami czy z nadmierną ilością śluzu, że odkąd rozpoczęły „wietrzenie” ich problemy zniknęły.

Hm. Czy to faktycznie pomaga? Ginekolożka podkreśla, że pewnie nie wszystkim, ale przecież nie zaszkodzi spróbować. Co myślicie za przyłączeniem się do akcji #wietrzenienarodowe?


źrodło: Mamaginekolog

 


Co tracisz próbując zadowolić wszystkich wokół? Bo to, że tracisz, to pewniak

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 czerwca 2018
Fot. iStock / Tutye
Następny

Bywa, że przez tych parę chwil rozpaczliwej walki o uznanie czy akceptację w nowej grupie, tracimy więcej niż przez całe dotychczasowe życie. Cierpimy, bo w takim życiu dla innych nie ma już miejsca na życie dla nas. Nasze życie. Prawdziwe.Każdego dnia coraz mniej miejsca zostawiasz dla siebie, jesteś jak kameleon, który musi dopasować się do otoczenia. A przecież w życiu nie o to chodzi.

Czasem nasze chwilowe zmiany dla kogoś, zadomawiają się na dobre. Nawet nie wiemy kiedy, przestajemy jeść to, co lubimy, słuchac tego, co wcześniej sprawiało nam przyjemność, chodzić swoimi ścieżkami i pracować na własne życie. Rozdajemy siebie, w dobrej wierze i pełni nadziei, że warto… Nie wiemy nawet kiedy te drobiazgi dla kogoś, zaczynają zajmować całe nasze życie. A my? A my tracimy więcej, i więcej. Aż pewnego dnia, zazwyczaj, gdy nie jesteśmy już komuś potrzebni widzimy, jak daleko zabrnęliśmy…

A co dokładnie tracimy próbując zadowolić innych, a nie siebie? Przeczytajcie.

 

9 zdań, które zdenerwują każdą mamę, która ma więcej niż troje dzieci

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 czerwca 2018
Fot. iStock / romrodinka

Co słyszy, czego doświadcza od innych mama, która urodziła więcej niż trójkę dzieci? Uszczypliwe uwagi, ironiczne uśmieszki i niewybredne komentarze to podobno norma… A jakie są wasze doświadczenia? Zdarzyło się wam usłyszeć któreś z poniższych zdań, zebranych przez mamę uroczej, choć i czasem dającej popalić czwórki?

„Czy one wszystkie są twoje?” 

Nie, nie, dwójkę znalazłam na ulicy, wyglądały ładnie, więc je wzięłam…

„Czy to było planowane?”  

Wiedz, że ciąża zaskakuje, ale zawsze mamy wybór, więc tak, to było planowane.

„Czy wiesz, że istnieje coś takiego jak antykoncepcja?” 

Dziękuję, od dziś moje życie będzie inne.

„Czy wszystkie mają tego samego ojca?” 

To pytanie zawsze powoduje u mnie skurcze. A co zmieniłoby, gdyby ojców było dwóch? W końcu mają przynajmniej tylko jedną matkę 🙂

„To musi być skomplikowane ubierać ich i wkładać buty wszystkim, prawda?” 

Spróbuj, zapraszam.

„Czy wy macie w ogóle dla siebie czas?” 

Ludzka wyobraznia bywa naprawdę bardzo ograniczona.

„Wolałbym mieć jedno lub dwoje, ale dobrze się nimi zająć”

Czyli, skoro ja mam czworo dzieci, regularnie zaniedbuje każde z nich.

„Co na to ojciec?”

No cóż, nie wiem, wydaje się, że był całkiem blisko w momencie, gdy te cztery cuda powstawały.

„Czy jest to kwestia religii…?” 

Pewne jest, że religia tych, którzy o to pytają, nie zabrania im mieszania się w życie innych … Szkoda!


Na podstawie: jamais2sans3leblog.com

 


Zobacz także

„Rusz tyłek, miła”. Przestań planować, bać się, czekać. Działaj

zdrowe batony

Wsuwasz z uśmiechem „zdrowe batony”? Takie zdrowe, to one nie są, a przynajmniej nie wszystkie!

Medycyna sportowa nie tylko dla sportowców. Sprawdź, co powinieneś wiedzieć