“Find what you love and let it kill you”

Iwona W.
Iwona W.
23 sierpnia 2016
fot. pixabay.com/ CC0 Public Domain
 

“Find what you love and let it kill you” – tak poradził mi i Tobie zdolny, aczkolwiek lekko pogubiony życiowo Charles Bukowski. Cóż, z przymrużeniem oka, ale mimo wszystko zgadzam się z jego myślą…

Życiowe koło ratunkowe, tak ją nazywam. Uważam, że działa lepiej niż czekolada w jesienne popołudnie, czy inny doraźny poprawiacz nastroju. Dlaczego lepiej? Dlatego, że masz ją w sobie, jest  jak as w rękawie. Dzięki niej trudniej jest komukolwiek podkopać Twoją wiarę w siebie, jest Ci łatwiej podnosić się z upadków, planować i cieszyć się życiem. Co mam na myśli? Pasję.

Kiedyś wydawało mi się, że istnieje w świadomości każdego człowieka jako coś niezaprzeczalnego i wtedy do głowy by mi nie przyszło, żeby o niej pisać. Później usłyszałam kilka absurdalnych stereotypów np. „pasja jest dla ludzi, którzy mają czas i pieniądze”. Jeszcze później ze smutkiem stwierdziłam, że brak wiary w siebie przysłania ludziom jasne spojrzenie na ich zainteresowania i talenty.

Zacznijmy od pierwszego, wspomnianego wyżej stereotypu:

Pasja jest dla ludzi, którzy mają czas i pieniądze.

Absolutna bzdura. To tak, jakby powiedzieć, że miłość jest tylko dla wybranych. Tymczasem najlepsze rzeczy w życiu są za darmo. Dlatego, że masz je w sobie. Prawdą jest, że nie potrzebujesz nawet złotówki, żeby zacząć realizować swoją pasję. Ona jest niczym namiętna miłość. Poświęcisz dla niej wiele energii i zawsze znajdziesz sposób. Z czasem na rozwój jest tak samo. Być może tracisz godzinę, pół godziny dziennie na bezmyślne skrolowanie facebook’a, czytanie wątpliwie prawdziwych informacji o życiu celebrytów, czytanie wiadomości ze świata (jak myślisz, dlaczego 90% z nich ma negatywny wydźwięk?). To jest ten czas, który masz dla siebie. To może być nawet ten sam czas, w którym ktoś inny realizuje swoją pasję i czuję z tego satysfakcję zamiast emocjonalnego zakalca.

Pasję odkrywamy w dzieciństwie, później jest już za późno.

Na wiele rzeczy nigdy nie jest za późno. Zainteresowania możesz rozwijać nawet na emeryturze. Przyznaj sama przed sobą, że ciągle masz wymówkę dla braku działań. Na pewno masz w otoczeniu ludzi, którzy robią coś zupełnie nowego pomimo wieku. Ba! Może nawet osiągają w tym sukcesy? Warto poszukać zrozumienia u takiej właśnie osoby, być może zainspiruje Cię swoją historią.

A teraz krótko o przekonaniach, będących konsekwencją braku wiary w siebie:

Do niczego nie mam talentu i nie wiem, co jest moją pasją.

Smutne, że ludzie w to wierzą, a jeszcze bardziej smutne jest to, że nie wierzą w siebie. Pasja nie oznacza, że jesteśmy urodzonymi mistrzami w jakiejś dziedzinie. Pasja nie musi być też czymś oklepanym, jak np. taniec. Nie każdy też od dziecka wie, co jest jego zamiłowaniem. Przede wszystkim, żeby odkryć swoją pasję, musimy na chwilę odciąć się od myślenia o pieniądzach. Przez moment nie myśleć też o tym, co potrafimy robić i co robimy na co dzień. Najlepiej zadaj sobie pytanie: w co wkładałabym całe swoje serce nawet gdyby nikt mi za to nie płacił? A potem zamknij oczy i pozwól temu pytaniu zapaść się gdzieś w głębię Twoich najskrytszych pragnień. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że odpowiedź przyjdzie. Nie krytykuj jej. Nie myśl „ale przecież to nic nadzwyczajnego”. Pasją może być pieczenie ciasta lub uprawianie ogródka. Może być to największą miłością albo zaledwie jedną z nich. Ucisz wewnętrznego krytyka, a zobaczysz, że Twoje zainteresowania zaczną wręcz do Ciebie spływać. Przy odkrywaniu swoich zamiłowań pomocne jest też próbowanie nowych rzeczy, bo skąd wiedziałabyś, że uwielbiasz grać  w tenisa, jeśli nigdy nie miałabyś z tym do czynienia?

Na mojej pasji nie da się zarobić, więc jej nie rozwijam.

Oczywiście, że na jednej pasji jest łatwiej zarobić, a na innej trudniej. Istnieją dwie drogi, które bardzo często i tak splatają się w jedną. Pierwsza z nich: uczyń ze swojej pasji zawód i na tym zarabiaj. Druga: rozwijaj się w ulubionej dziedzinie po godzinach i nie żałuj na to czasu, jeśli to kochasz. Wykorzystuj każdą wolną chwilę, żeby sprawić sobie radość. Na pewno będziesz czuć się lepiej. Poświęcając na to czas codziennie, istnieje możliwość, że prędzej, czy później osiągniesz taki poziom, że i tak zaczniesz na tym zarabiać. A wiesz dlaczego? Dlatego, że ekspert to coś więcej niż wykształcenie i doświadczenie – to pasja, której nie wzbudzą w człowieku żadne pieniądze.


Czego możemy dowiedzieć się o sobie będąc w relacji z drugim człowiekiem?

Iwona W.
Iwona W.
12 lipca 2016
fot. pixabay.com/CC0 Public Domain/user AdinaVoicu

Udane relacje z innymi (niekoniecznie najbliższymi) mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie, funkcjonowanie w społeczeństwie na płaszczyźnie prywatnej i zawodowej. Najczęściej relację rozpatrujemy pod kątem tego, czy jest nam w niej zwyczajnie dobrze i komfortowo… Słusznie!

Warto jednak przyjrzeć się temu, co relacje z innymi ludźmi mówią o nas.

A czego możemy dowiedzieć z obecnych i byłych związków?

Czy szanujemy siebie?

Jeżeli szanujemy siebie nie pozwolimy by ktoś nas wykorzystywał, zdradzał, niszczył, obrażał, ośmieszał, destrukcyjnie krytykował, sugerował niskie IQ, traktował jak człowieka gorszego sortu. Nie pozwolimy, bo wiemy, że na to nie zasługujemy, że nie warto pozostawać w takim układzie. Na co dzień traktujemy się dobrze i z godnością, więc wymagamy tego od innych. Ludzie są równi w byciu ludźmi.

Czy można na nas polegać?

Czy wywiązujemy się z zobowiązań? Czy rzeczywiście jesteśmy przyjaciółmi dla przyjaciół? Rodziną dla rodziny? Wsparciem dla ukochanego? Czy w kryzysowej sytuacji, w miarę naszych możliwości, wyciągniemy pomocną dłoń? Czy potrafimy wysłuchać bez przerywania, mówienia o sobie, lekceważenia i  oceniania? Czy w ogóle interesują nas problemy naszych bliskich? Czy stać nas na bezinteresowność? Czy potrafimy współczuć i być empatyczni?

Do przemyślenia.

Czy jesteśmy dojrzałe emocjonalnie?

Można to poznać po tym, jak rozwiązujemy problemy w relacji, czy rzeczywiście potrafimy rozmawiać, wyrażać swoje zdanie, mówić o emocjach bez oceniania drugiego człowieka, używania niszczących zwrotów:  „ty zawsze”, „ty nigdy” itp. Nasza dojrzałość to także decyzja o trwaniu w relacji pomimo drobnych sporów, sztuka zdrowych kompromisów, czasem wybaczania, ale też wiedza o tym, kiedy należy odejść – odejść naprawdę, raz, bez dramatu, bez nienawiści, jasno argumentując swoją decyzję.

Czy w razie życiowej awarii poradzimy sobie same w życiu?

Człowiek nie jest stworzony do samotności. To prawda. Jednak czasem warto wybrać trudną, ale słuszną samotność niż niesatysfakcjonujący związek, fałszywą przyjaźń lub rodzinę, która nas niszczy, zamiast budować. Rzeczywistość nie zawsze jest miła. To nie prawda, że przyjaciół ma każdy, że kocha się tylko raz, a rodzina to najbliżsi, których trzeba się trzymać i akceptować za wszelką cenę, nawet wtedy, kiedy mocno krzywdzą. W życiu zdarzają się sytuację, że zostajemy same ze swoimi problemami. Nagle okazuje się, że nie możemy liczyć na dotychczasowych przyjaciół, rodzinę, mężczyznę z którym jesteśmy, na nikogo poza sobą. To ważna lekcja relacji, ale też sprawdzian zaufania względem siebie, bo uwierz: potrafisz przejść sama przez najgorsze piekło, chociaż na początku może ogromnie Cię to przytłoczyć. Po wszystkim jest czas by zweryfikować sens dotychczasowych znajomości.

Czy potrafimy pójść dalej, przeżyć trudne emocje, uczyć się na błędach i przebaczać?

To trudne zaakceptować, że każda relacja jest darem, kwiatem, czymś pięknie żywym, ale właśnie dlatego również… śmiertelnym. Wina rzadko leży po jednej stronie, nawet jeżeli czasem trochę bardziej po naszej lub trochę bardziej po jej/ jego. Zupełnie prywatnie uważam, że człowiek nie dojrzeje w pełni bez bólu rozstania, bo tylko w nim uczymy się doświadczania chwili, wartości wspomnień, poznajemy samych siebie w sytuacji straty, uczymy się doświadczać (czasem spóźnionej) życzliwości, tego że nie ma nic na zawsze, że nie jesteśmy nieomylni w swych ocenach. Z daleka widać więcej.

Czy życzymy innym dobrze?

Nie wszystkie relacje są bliskie i ukochane. Co robisz kiedy ktoś w pracy dostaje awans? Czy nie trawi Cię zazdrość? Czy umiesz szczerze gratulować innym sukcesu? A co z ludźmi, z którymi kiedyś łączyła Cię zażyłość? Oczywiście nie wszystkich musisz uwielbiać. Jednak życzenie innym połamania nóg, nieudanego związku, choroby i innych dolegliwości świadczy tylko i wyłącznie o Twoim braku klasy i tłumionej frustracji.

Czy wiemy kim jesteśmy i jakie mamy wartości?

Z kim przystajesz, takim się stajesz- głosi porzekadło. Pytanie czy Ty wiesz gdzie idziesz? Mając jasno obrane cele nie wplączesz się w destrukcyjne dla Ciebie związki, w relacje w których ani Tobie, ani drugiej stronie „nie po drodze”. Wiedząc kim jesteś nie dasz się namówić na coś, czego nie chcesz, nie będziesz się też uzależniać od drugiej osoby. Nie stracisz siebie i swoich marzeń. To bardzo ważne.

Czy umiemy zachować balans, ustalać priorytety i rozpoznawać emocje?

Czasem angażujemy się nieadekwatnie- być może ktoś nie traktuje nas poważnie (nam brakuje dystansu) albo to my pozostajemy przesadnie chłodne w relacji, która rokuje związkiem lub przyjaźnią (jesteśmy zablokowane, nie umiemy się zaangażować). Możemy mieć też problemy w zachowaniu równowagi między relacjami z bliskimi, a pracą lub poświęcać czas biskim i być sfrustrowane tym, że w rezultacie brakuje go nam dla siebie. Warto, żebyś się temu przyjrzała, jeśli problem dotyczy Ciebie, bo w każdą taką emocjonalną i czasową pomyłkę wpisana jest zwykle przykra strata.

Czy jesteśmy odpowiedzialne w relacji z człowiekiem?

Nie tylko za dzieci, to wydaje się przecież oczywiste. Pytanie, czy potrafisz odpowiedzialnie budować relację z kimś dojrzałym? Czy nie oswajasz i nie znikasz bez wyraźnego powodu? Ludzie to przecież nie zabawki, jeżeli ktoś odda Ci nawet najmniejszy skrawek swojego świata to nigdy go już nie odzyska (nawet, jeżeli spróbuje na milion sposobów). Zbyt często dorośli ludzie odkładają innych dorosłych ludzi na półkę i sięgają po kolejnego misia.

Czy potrafimy czuć i wyrażać wdzięczność?

Wdzięczność za obecność, za pamięć,  za trwanie, za dobry obiad, za budującą rozmowę, za uśmiech, za uścisk dłoni, za przytulenie, za dobrą radę, za 10 lat przyjaźni, za miłość dzieci, za troskę rodziców, za czułość męża…Pomyśl, czy na co dzień w ogóle to dostrzegasz, doceniasz i pozwalasz sobie czuć. Wszyscy potrzebujemy wdzięczności, a to czy ją okazujesz również świadczy o tym, jak podchodzisz do relacji. Pamiętaj, że ludzie roszczeniowi nigdy nie okazują wdzięczności.

Jak traktujemy ludzi, którzy są od nas zależni/ na których nam zależy/ którzy nie mogą nic dla nas zrobić?

Odpowiedź na to pytanie bardzo mocno świadczy o nas samych. Ludzie, na których najbardziej nam zależy może nie są pokrzywdzeni, ale czy to samo możemy powiedzieć o kimś, kto potrzebuje naszej pomocy i nie może się odwdzięczyć „w tej samej cenie” lub nie może odwdzięczyć się wcale? Jak traktuję swoich pracowników? Ludzi uboższych ode mnie? Ludzi, których rola w moim życiu jest nikła? Ludzi słabszych, młodszych lub starszych?  Ludzi przypadkowych?

Czy w bliskiej relacji rozwijamy się i stwarzamy pole do rozwoju?

Doping bliskich. Dodawanie skrzydeł. Wsparcie. Docenienie. Akceptacja. Wspólny rozwój. To nie są tylko puste frazesy. Właściwe relacje właśnie tak powinny wyglądać i właśnie takie uczucia w nas wywoływać, my również nie powinnyśmy nikomu przysłaniać drogi do marzeń.

Czy jesteśmy kobietami, z którymi warto wchodzić w relację?

To ostatnie a zarazem pierwsze pytanie. Liczba znajomych, których nie możemy się doliczyć nawet przy pomocy portalu społecznościowego, niestety niekoniecznie jest odzwierciedleniem tego, czy tworzymy dobre relacje. Przemyśl, czy zdarza Ci się obmawiać znajomych, pochopnie oceniać, manipulować bliskimi, wymagać by rezygnowali z siebie dla Ciebie, czy nie wykorzystujesz ich dla własnych korzyści i czy relacje, które budujesz są uczciwe oraz szczere.